środa, 8 kwietnia 2026

[T] Come To Claim: Rozdział 9

Theo najwyraźniej wziął sobie za cel dostarczenie mi tego, co nazywał prezentami z okazji pozbycia się Weasleya. Okazało się, że to kilkanaście sukienek z najnowszego butiku Pansy.

Sukienki w zasadzie miały podobny styl, pomimo kolorów i koronkowych dodatków lub ich braku. Wszystkie były w stylu jedwabnych koszul nocnych. Ledwo zakrywały mi tyłek i wisiały na cieniutkich ramiączkach. Każda miała głęboki dekolt, odsłaniając większość klatki piersiowej. Niektóre góry zdobiono koronkowymi elementami, a inne wykonano po prostu z jedwabiu. Ale miały piękne kolory: soczyste błękity, zieleń, czerń, biel, a nawet żywa i odważna czerwień. Dziś wieczorem postawiłam na biel. Nie było mowy, że założę do niej stanik. Theo przyniósł mi małą torebkę. Wypełniona była pasującymi, koronkowymi majtkami.

Prawdę mówiąc, nigdy nie miałam tak jakościowych i luksusowych ubrań. Nigdy by mnie nie było na nie stać. Ale dzięki nim lepiej mogłam wtopić się w tłum kobiet w klubie. Ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę, było wyróżnianie się. A mając je na sobie, nie miałabym takiego problemu.

Zdecydowałam się na pasującą, jedwabną, białą opaskę i poszłam za Theo. Nox tętniło nocnym życiem. Dziesiątki osób tańczyło na parkiecie, wijąc się, namiętnie i żądnie.

Theo poinformował mnie, że wybrał dziś swoją firmową opaskę. Czerwień dobrze kontrastowała z jego ciemnymi włosami i jasnymi oczami. Powiedział, że zostanie ze mną tak długo, jak będę chciała, ale miał zamiar się zabawić dziś wieczorem. Ostatnią rzeczą, jaką chciałabym zrobić, to uniemożliwić mu zabawę. Chciałam, żeby czerpał przyjemność z Nox i nie czuł, jakby musiał być moją niańką. Poza tym chciałam jeszcze trochę pozwiedzać to miejsce.

Myśli o zamaskowanym mężczyźnie sprzed kilku tygodni krążyły po zakamarkach mojego umysłu. To o nim nie mogłam przestać myśleć. Nigdy jednak nie widziałam jego twarzy.

Dzisiaj, rozglądając się po parkiecie z mojego stolika, przyglądałam się opaskom poszczególnych osób. Zauważyłam wiele zielonych i niebieskich, kilka fioletowych, trochę różowych i czerwonych oraz garść pomarańczowych, ale nie mogłam znaleźć nikogo z czarną opaską.

— Czy ludzie mający czarną opaskę muszą trzymać się swojego piętra? — zapytałam, popijając Martini.

Theo pokręcił głową.

— Nie — powiedział. — Ale zazwyczaj tak robią. Chociaż wszyscy tu zaczynają. Posiadaczy czarnych opasek łatwo rozpoznać, bo noszą maski.

— Wszyscy? Dlaczego?

— Każdy, kto występuje na czarnym piętrze, musi — kontynuował. — To dla przyjemności i bezpieczeństwa. Tożsamości mogą rozpraszać. Można się ograniczać, wchodząc na scenę, jeśli pochłania cię myśl, kim jest Pan. To się wyklucza.

— Ale inne kolory mogą uczestniczyć w ich scenach?

— Oczywiście — odpowiedział. — Byłem tam ostatnio w mojej czerwonej opasce. Ale na potrzeby sceny założyłem maskę. Nie chciałem, żeby kobiety z różowymi opaskami, które zgodziły się wziąć udział w scenie, były rozpraszane przez to, kim jestem. To dodaje uroku. Wysoki, ciemnowłosy nieznajomy, który pieprzy cię do nieprzytomności. To fajny fetysz, w który ludzie mogą się wciągnąć.

— Więc dlaczego ludzie noszący różowe opaski nie zakładają czarnych, skoro są gotowi na takie piętro?

— Chodzi raczej o poziom komfortu. Nadal można przebywać w różnych kolorach na różnych piętrach. Ale ostatecznie Pan wie, jak daleko może się posunąć. Noszą czerń, bo nie mają żadnych ograniczeń. Ale jeśli biorą udział w scenie z kimś z różową opaską, muszą wiedzieć, że w końcu zostaną wprowadzone pewne ograniczenia. Natomiast gdyby odgrywali scenę z kimś mającym czarną opaskę, nie byłoby żadnych ograniczeń. Wtedy można dać się ponieść fantazji.

Skinęłam głową, myśląc, że w większości rozumiem.

— Noszenie czerni wymaga dużo zaufania — mruknął. — I kontroli.

— Ale uczestnicy nie muszą nosić masek?

— To kwestia wyboru. Niektórzy chcą. Inni nie. Ewentualnie Pan może o to poprosić.

— Nazywają siebie Panami?

Theo skinął głową.

— Czerwoni to Dominanci, a różowi Ulegli.

Upiłam kolejny łyk, obserwując tłum.

— Z przyjemnością dowiem się, jaki ostatecznie kolor wybierzesz.

Spojrzałam na niego sceptycznie.

— Co sprawia, że myślisz, iż kiedykolwiek zboczę z białej ścieżki?

— Twoja ciekawość jest nie do opisania. — Zaśmiał się. — Wcześniej czy później porzucisz biały. Zgaduję, że na niebieski.

— Co oznacza niebieski?

Chwycił nóżkę mojego drinka i uniósł ją. Wyciągnął serwetkę w moją stronę, a ja się jej przyjrzałam. Wcześniej myślałam, że jest to po prostu kolorowa serwetka, ale zobaczyłam na niej koło barw i wyjaśnienie.

— Wystarczy, że dotkniesz wstążki i powiesz, na jaki kolor chcesz ją zmienić — powiedział.

Wyciągnął nadgarstek z wstążką i dotknął.

— Czarny.

Nagle jego twarz ukryła się pod znajomą maską w kształcie czaszki.

— Czerwony — rzekł, a maska zniknęła. — Ale gdybym chciał pozostać czerwony i nadal występować, po prostu bym to powiedział. Czerwony, występuję na czarno.

Jego czerwone wstążki pozostały i pojawiła się maska.

— Cały czerwony.

Maska zniknęła.

— Sprytna magia — mruknęłam, podziwiając przemyślany i rozważny sposób działania systemu.

Spojrzałam na serwetkę i zapoznałam się z opisami kolorów. Niebieski był wstępny. To znaczyło, że bada się swoje granice i prawdopodobnie trzeba zwolnić tempo. Ale jest się otwartym na różne propozycje. Ten kolor wydawał mi się najbardziej odpowiedni. Nadal nie byłam całkiem gotowa, ale może kiedy mój rozwód się sfinalizuje, będę mogła zanurzyć palce w błękitnych wodach.

— Myślę, że w głębi duszy jesteś perwersyjną kokietką. — Uśmiechnął się szeroko. — Zaraz będziesz różowa albo czarna.

Zaśmiałam się i odepchnęłam go żartobliwie.

— Za tobą stoją trzy czarownice, które patrzą na mnie, jakby chciały mnie zabić — powiedziałam, zerkając przez jego ramię na wściekłe spojrzenia, które wciąż otrzymywałam.

Twarz Theo rozpromieniła się jak w Boże Narodzenie.

— Granger! To te dziewczyny z przeszłości! Niesamowity seks! Trojaczki!

Zaśmiałam się.

— Idź! Idź! — ponagliłam go. — Dam sobie radę. Pokręcę się, obejrzę kilka scen i wrócę do domu, kiedy będę gotowa. Będę bezpieczna.

— Użyj kominka, którym tu weszliśmy — poinstruował i pocałował mnie w policzek. — Jeśli zmienisz kolor, zasługuję, żeby się o tym dowiedzieć.

Kiedy dołączył do czarownic, patrzyły na mnie z mniejszą wrogością. Pomachałam i uśmiechnęłam się, a ich usposobienie diametralnie się zmieniło. Z radością pozwoliłam mu odejść. Chciałam i potrzebowałam czasu na zwiedzanie bez Theo.

Dopiłam Martini i poszłam do windy. W środku zmierzyłam wzrokiem kolory. Zielony wydawał się bezpiecznym wyborem. Wiedziałam, czego się spodziewać. Dałabym radę. I nie sądziłam, że Bułgaria rozgrywa mecz Quidditcha, więc nie musiałam się obawiać obecności Viktora.

Mój przeklęty palec kliknął jednak czarny. Nie potrafiłam opisać, jak bardzo to piętro mnie uwodziło. Było jak narkotyk. Tak mnie tam ciągnęło, pomimo wspomnienia o tatuażu Szlama, pomimo mroku, pomimo strachu, jaki we mnie budziło. Może dlatego mi się podobało. Coś ze mną robiło. Chociaż nie lubiłam czuć strachu, to było silne uczucie. I minęło wiele czasu, odkąd czułam coś silnego.

Nawet pomimo całego tego dramatu z Ronem i rozwodem, nie płakałam. Nie uroniłam ani jednej łzy nad zgubną trajektorią mojego małżeństwa. Dlaczego? Powinnam być wściekła, że Ron zrobił to nam, naszym finansom i naszej przyszłości. Ale czułam się po prostu… pusta. Powinnam czuć cokolwiek, ale moje uczucia do niego nie były wystarczająco głębokie, żeby się zakorzenić. I rozpaczliwie pragnęłam poczuć.

Podążyłam znaną ścieżką tam, gdzie byłam dwa weekendy temu. Scena już się rozgrywała, ale wytatuowanego mężczyzny nigdzie nie było widać. Nie wyszłam jednak. Stałam przy tym samym filarze i obserwowałam. Dziś wieczorem na scenie było dwóch zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich miał różową opaskę. Drugi czarną opaskę i maskę. Mężczyzna z różową opaską był uroczy. Miał muskularną budowę ciała, jasne włosy i oczy. Przypominał mi młodszego Gilderoya Lockhearta. Przewróciłam oczami na wspomnienie tego głupiego czarodzieja.

Z mojego podstawowego punktu widzenia, piętro czarne nadal opierało się na relacji dominacja i uległość. Osoba w czerni zazwyczaj dowodziła. A z tego, co do tej pory widziałam, nie wiedziałam, co odróżniało ich od piętra czerwonego. Być może inne kolory wchodziły na piętro czarne, bo podobała im się ta anonimowość. Widziałam, jak to było kuszące. Wizja Viktora Kruma, który mnie pieprzy, była kusząca. Ale z jakiegoś powodu wizja zamaskowanego i wytatuowanego mężczyzny intrygowała mnie jeszcze bardziej.

Czy byłam masochistką? Bo dlaczego miałabym chcieć, żeby ktoś z tatuażem Szlama mnie dotykał? Czemu nie mogłam wyrzucić go z głowy?

— Witaj, kochanie.

Odwróciłam się gwałtownie. Chłodny kamień filaru na moich odsłoniętych plecach nie ostudził buzującego gorąca, które teraz ogarniało moje ciało, klatkę piersiową i policzki. Był tutaj. W masce. Przede mną.

Głośno przełknęłam ślinę, a z jego ust wyrwał się najmroczniejszy chichot. Z tak bliska widziałam, że maska to efekt zaklęcia poprawiającego wygląd. Nie była to fizyczna maska, którą mogłabym zdjąć. Raczej sposób, w jaki mógł ukryć rysy twarzy bez większego wysiłku. Czarownice robiły to non stop, gdy miały pryszcze albo byłyśmy wzdęte. Mogłyśmy podświadomie zmieniać niektóre elementy swojego wyglądu bez nadmiernej magii. Ale efekt mijał, gdy skupiałyśmy się na rzucaniu trudnych zaklęć albo spaniu.

Pochylił się ku mnie, jego twarz niemal musnęła moją szyję, gdy wziął głęboki wdech. Połowa moich włosów była dziś związana, a kilka loków luźno opadało mi na policzki. Jego pierwotny ruch sprawił, że całe moje ciało się napięło.

— Chcesz się pobawić?

Głęboki głos brzmiał niemal jak szeptana kołysanka. Był delikatny, a jednocześnie przerażający.

— Mam na sobie biel — wyszeptałam.

— Bardzo dobrze widzę, co masz na sobie.

Jego wzrok przesunął się po mnie, jakby zdzierał ze mnie sukienkę. O mało nie jęknęłam z intensywności tego spojrzenia. Ciepło zebrało się w dole brzucha.

Obie jego ręce poszybowały w górę, unieruchamiając mnie. Próbowałam się cofnąć, ale uniemożliwił mi to filar, do którego praktycznie byłam przyklejona. Serce waliło mi w piersi.

— Wróciłaś dla mnie, kochanie?

Otworzyłam usta, próbując zebrać sensowne myśli.

— Tak — szepnęłam.

Kurwa. Co ja wyprawiam? Jego usta rozciągnęły się w najbardziej sprośnym uśmiechu, jaki kiedykolwiek widziałam. W ogóle mnie nie dotykał, ale moje ciało wibrowało z niecierpliwości.

Pozwoliłam, by mój wzrok powędrował w dół jego ciała. Wpatrywałam się w tatuaż Szlama na jego piersi. Był większą wersją mojego, rozciągającą się na całą długość jego klatki piersiowej. Ale pod nim, jakby w lustrzanym odbiciu, widniało słowo Czystość. Było napisane eleganckim, kaligraficznym pismem i było czarne, jak reszta jego tatuaży. Jedynie Szlama była czerwonawa i pokryta bliznami.

Identycznie jak u mnie.

A potem zniknął. Jego ciepło i zapach mnie pochłonęły. Zamarłam z wrażenia, zniecierpliwiona jego nieobecnością, i zobaczyłam go siedzącego w ostatnim rzędzie sceny przede mną. Skinął głową, żebym podeszła bliżej. I zrobiłam to, rozpaczliwie pragnąc powrotu jego piżmowego, cytrusowego zapachu i ciepła.

Usiadłam na małym krześle przed nim, zgodnie z jego wskazówkami. Całe moje ciało było rozdygotane z nerwów. Poczułam, jak się podciąga. Jego długie nogi otaczały mnie, gdy siedziałam między jego nogami. Był ode mnie wyższy, więc górował nade mną od tyłu. Ramiona spoczywały swobodnie na kolanach i pochylił się do przodu, umieszczając usta tuż poza zasięgiem mojego płatka ucha.

— Przesuń włosy na lewe ramię, kochanie.

Zareagowałam natychmiast, desperacko pragnąc większej bliskości.

— Grzeczna dziewczynka — mruknął.

Poczułam falę jego pochwały między nogami.

— Teraz obejrzymy przedstawienie — powiedział. — I powiesz mi wszystko, co chcę wiedzieć. Prawda, kochanie?

Złapałam się na tym, że kiwam głową.

— Grzeczna dziewczynka.

Znów poczułam ciepło między nogami. Poruszyłam się, ściskając uda.

Dwóch mężczyzn wciąż było na scenie. Ten w różowym był teraz przywiązany do jakiejś skórzanej konstrukcji, a drugi w czarnym wsadzał kutasa w usta tego różowego. Sam fakt patrzenia na tych dwóch wywoływał tę rozwiązłą żądzę orgazmu. Widziało się przyjemność na ich twarzach i pragnęło się tego samego.

— Chcę wiedzieć, co taka grzeczna dziewczynka jak ty robi na tym piętrze?

Zadrżałam, gdy jego głos musnął moją skórę.

Co ja tu robiłam?

— Chcę czuć.

Wpadłam w panikę i natychmiast pożałowałam swojej szczerości. Zagryzłam dolną wargę, żeby nie wygadać się jeszcze bardziej.

— Trudno cokolwiek czuć, jeśli zamierzasz pozostać w bieli.

Nie odezwałam się. Nie byłam wystarczająco odważna. Nie mogłam nawet skonfrontować się z moim zdradzającym mężem, który kradł moje pieniądze, żeby zaspokoić swoje żądze. Jak mogłabym być na tyle odważna, żeby wyznaczyć granice w takim miejscu jak Nox?

— Dlaczego nosisz białą opaskę?

Bo byłam cholernym tchórzem.

— Przerażam cię, kochanie?

Skinęłam głową, mocno zaciskając wargę.

— Dobrze.

Zamknęłam oczy. Dlaczego to wywołało u mnie falę uderzeniową? Dlaczego czułam się, jakby to jedno słowo poruszyło coś we mnie? Powinnam biec do windy. Powinnam uciekać stąd najszybciej, jak potrafię. Ale jednak siedziałam tu, zlana potem przez szaleńca za mną.

— Mógłbym sprawić, że będziesz w pełni świadoma każdej strefy przyjemności w twoim ciele — kontynuował.

Oddech jego głosu łaskotał mnie w szyję i wyobraziłam sobie, jak cudownie byłoby poczuć jego usta przyciśnięte do podstawy mojego ucha.

— Chcesz poczuć taką przyjemność jak oni? — zapytał.

Rozpaczliwie tego pragnęłam.

Skinęłam głową.

— To może sekret za sekret?

Znieruchomiałam. Co mógł mieć na myśli?

— Zdradzę ci jeden z moich sekretów, a potem ty zdradzisz mi jeden ze swoich.

Wysiliłam umysł, żeby znaleźć w nim jakieś sekrety, które uznałby za choć trochę interesujące. Byłam zaskakująco nieciekawą osobą.

— Nie dotykałem żadnej czarownicy ani czarodzieja, odkąd weszłaś tu dwa tygodnie temu — wyszeptał. — I muszę sobie walić pod prysznicem dwa razy dziennie, żeby utrzymać to szaleństwo na wodzy.

Całe moje ciało trzęsło się na jego wyznanie. Ten szaleniec masturbował się przeze mnie? To było szalone. Zupełnie nierealne.

— Twoja kolej.

Jaki mój sekret mógł być równie szalony jak jego? Czy to prawda? Czy naprawdę wierzyłam w to, że rozmyśla o mnie?

Próbowałam znaleźć cokolwiek, co mogłabym mu powiedzieć.

— Chcę tego — wyszeptałam. — Chcę czuć przyjemność jak oni. Nie chcę się bać. Chcę poczuć to wszystko.

Jasny gwint. Co ja właśnie zrobiłam? Czułam, jak za mną niemal zesztywniał, wchłaniając ciężar mojego wyznania.

Nie mogłam tego cofnąć.

Skłamałabym.

Chciałam tego. Chciałam być jak ludzie z Nox, którzy mogli się odprężyć i odczuwać każde doznanie i przyjemność bez poczucia niepewności i autonomii. Chciałam, żeby moje ciało tętniło życiem jak tych mężczyzn na scenie. Chciałam się zatracić w euforycznym uścisku mojego partnera.

— Mógłbym cię nauczyć — powiedział.

Patrzyłam, jak mężczyzna w czerni na scenie wbija się w drugiego. Obaj odchylili głowy z westchnieniem ekstazy.

— Ale wiedz, że będziesz należeć do mnie — wyszeptał w moją szyję. — Twoje ciało będzie należało do mnie. I tylko do mnie.

Zorientowałam się, że mimowolnie kiwam głową.

Moje oczy się zamknęły, słysząc ochrypły baryton jego głosu.

Nie mogłam przecież zaufać temu mężczyźnie.

— Mógłbym wydobyć z ciebie rozkosz, jakiej nigdy nie zaznałaś.

Każde słowo wisiało między nami jak obietnica.

Słowa były jak zmysłowa pieszczota kochanka.

— I nie chcę innej.

Otworzyłam szeroko oczy.

Ta strona obietnicy mnie zaskoczyła.

Gdzieś na scenie trzasnął bicz, ale mój wzrok był utkwiony w pięści zaciśniętej obok mnie na jego kolanie. Zupełnie jakby z trudem powstrzymywał się, by mnie nie dotknąć.

— Zawrzyj pakt z diabłem, kochanie — zanucił. — Sprawię, że ci się to opłaci.

Moje nieregularne bicie serca niemal rozbrzmiewało echem po całej sali.

Czy naprawdę rozważałam tę ofertę?

Czy chciałam oddać swoje ciało temu potworowi? Temu stworzeniu, które mnie przerażało.

Zaufać mu?

Nie mogłam zaufać nawet mężowi.

Ale mimo to…

— Zrobię to.

_________

Witajcie :) w środowy wieczór publikuję dwa rozdziały tłumaczenia. Trochę się łączą, więc myślę, że to fajna opcja. Będzie ekscytująco i uwodzicielsko, zatem enjoy! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy

Etykiety

Albus Dumbledore Albus Potter Angelina Weasley Apartament 9 i 3/4 Archibald Stokes Astoria Greengrass AU dramione Bellatrix Lestrage Bezwzględna gra Bibliotekarka Blaise Zabini blansy Cambridge Blue Charlie Weasley Ciemność i Światło Come To Claim Cormac McLaggen Czas cudów Draco Malfoy dramione Dziesięć na dziesięć efekt Pericuscia Facet z sąsiedztwa Fred Weasley Gemma George Weasley Ginny Weasley Harry Potter Hermiona Granger hinny Hogwart Hot for Teacher impreza James Potter Józefina Crawley Kamari Kingsley Shacklebolt klątwa klątwa Glacios Klub Nox Lavender Brown Lilie słonowodne Live Again [PL] Lord Voldemort Lucjusz Malfoy Luna Lovegood M.B. Malfoy Manor Malus Orbis Mark Collins marriage law Maxton Hall miłość Mine Minerva McGonagall miniaturka Mrużka Narcyza Malfoy Neville Longbottom Nora Jenkins Ocean między nami Odkupienie Ogień i Lód Padma Patil Pani Pince Pani Pomfrey Pansy Parkinson Percy Weasley Piękna i bestia plan Podróż z nieznajomym porwanie Promyk radości Przewodnik randka w ciemno Ron Weasley Rose Weasley Rozgrzeszenie Rzeczy których nie nauczysz się z książek Scorpius Malfoy Severus Snape Siedem dni w grudniu smutek sojusz Still Life Susan Weasley śmierciożercy Śpiewka Teodor Nott terapia Theodor Nott thuna To co jest między nami To co najlepsze Tracy Davis Travis Diggle Trylogia Odkupienia Uchwalenie ucieczka Viktor Krum Voldemort walka Wiktor Krum Zakazani Zakochana fretka Zamaskowany mężczyzna Złączeni Złota Trójca