Theo
najwyraźniej wziął sobie za cel dostarczenie mi tego, co nazywał prezentami z
okazji pozbycia się Weasleya. Okazało się, że to kilkanaście sukienek z
najnowszego butiku Pansy.
Sukienki
w zasadzie miały podobny styl, pomimo kolorów i koronkowych dodatków lub ich
braku. Wszystkie były w stylu jedwabnych koszul nocnych. Ledwo zakrywały mi
tyłek i wisiały na cieniutkich ramiączkach. Każda miała głęboki dekolt,
odsłaniając większość klatki piersiowej. Niektóre góry zdobiono koronkowymi
elementami, a inne wykonano po prostu z jedwabiu. Ale miały piękne kolory: soczyste
błękity, zieleń, czerń, biel, a nawet żywa i odważna czerwień. Dziś wieczorem
postawiłam na biel. Nie było mowy, że założę do niej stanik. Theo przyniósł mi
małą torebkę. Wypełniona była pasującymi, koronkowymi majtkami.
Prawdę
mówiąc, nigdy nie miałam tak jakościowych i luksusowych ubrań. Nigdy by mnie
nie było na nie stać. Ale dzięki nim lepiej mogłam wtopić się w tłum kobiet w
klubie. Ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę, było wyróżnianie się. A mając
je na sobie, nie miałabym takiego problemu.
Zdecydowałam
się na pasującą, jedwabną, białą opaskę i poszłam za Theo. Nox tętniło nocnym
życiem. Dziesiątki osób tańczyło na parkiecie, wijąc się, namiętnie i żądnie.
Theo
poinformował mnie, że wybrał dziś swoją firmową opaskę. Czerwień dobrze
kontrastowała z jego ciemnymi włosami i jasnymi oczami. Powiedział, że zostanie
ze mną tak długo, jak będę chciała, ale miał zamiar się zabawić dziś wieczorem.
Ostatnią rzeczą, jaką chciałabym zrobić, to uniemożliwić mu zabawę. Chciałam,
żeby czerpał przyjemność z Nox i nie czuł, jakby musiał być moją niańką. Poza
tym chciałam jeszcze trochę pozwiedzać to miejsce.
Myśli
o zamaskowanym mężczyźnie sprzed kilku tygodni krążyły po zakamarkach mojego
umysłu. To o nim nie mogłam przestać myśleć. Nigdy jednak nie widziałam jego
twarzy.
Dzisiaj,
rozglądając się po parkiecie z mojego stolika, przyglądałam się opaskom
poszczególnych osób. Zauważyłam wiele zielonych i niebieskich, kilka
fioletowych, trochę różowych i czerwonych oraz garść pomarańczowych, ale nie
mogłam znaleźć nikogo z czarną opaską.
—
Czy ludzie mający czarną opaskę muszą trzymać się swojego piętra? — zapytałam,
popijając Martini.
Theo
pokręcił głową.
—
Nie — powiedział. — Ale zazwyczaj tak robią. Chociaż wszyscy tu zaczynają.
Posiadaczy czarnych opasek łatwo rozpoznać, bo noszą maski.
—
Wszyscy? Dlaczego?
—
Każdy, kto występuje na czarnym piętrze, musi — kontynuował. — To dla
przyjemności i bezpieczeństwa. Tożsamości mogą rozpraszać. Można się ograniczać,
wchodząc na scenę, jeśli pochłania cię myśl, kim jest Pan. To się wyklucza.
—
Ale inne kolory mogą uczestniczyć w ich scenach?
—
Oczywiście — odpowiedział. — Byłem tam ostatnio w mojej czerwonej opasce. Ale
na potrzeby sceny założyłem maskę. Nie chciałem, żeby kobiety z różowymi
opaskami, które zgodziły się wziąć udział w scenie, były rozpraszane przez to,
kim jestem. To dodaje uroku. Wysoki, ciemnowłosy nieznajomy, który pieprzy cię
do nieprzytomności. To fajny fetysz, w który ludzie mogą się wciągnąć.
—
Więc dlaczego ludzie noszący różowe opaski nie zakładają czarnych, skoro są
gotowi na takie piętro?
—
Chodzi raczej o poziom komfortu. Nadal można przebywać w różnych kolorach na
różnych piętrach. Ale ostatecznie Pan wie, jak daleko może się posunąć. Noszą
czerń, bo nie mają żadnych ograniczeń. Ale jeśli biorą udział w scenie z kimś z
różową opaską, muszą wiedzieć, że w końcu zostaną wprowadzone pewne
ograniczenia. Natomiast gdyby odgrywali scenę z kimś mającym czarną opaskę, nie
byłoby żadnych ograniczeń. Wtedy można dać się ponieść fantazji.
Skinęłam
głową, myśląc, że w większości rozumiem.
—
Noszenie czerni wymaga dużo zaufania — mruknął. — I kontroli.
—
Ale uczestnicy nie muszą nosić masek?
—
To kwestia wyboru. Niektórzy chcą. Inni nie. Ewentualnie Pan może o to
poprosić.
—
Nazywają siebie Panami?
Theo
skinął głową.
—
Czerwoni to Dominanci, a różowi Ulegli.
Upiłam
kolejny łyk, obserwując tłum.
—
Z przyjemnością dowiem się, jaki ostatecznie kolor wybierzesz.
Spojrzałam
na niego sceptycznie.
—
Co sprawia, że myślisz, iż kiedykolwiek zboczę z białej ścieżki?
—
Twoja ciekawość jest nie do opisania. — Zaśmiał się. — Wcześniej czy później
porzucisz biały. Zgaduję, że na niebieski.
—
Co oznacza niebieski?
Chwycił
nóżkę mojego drinka i uniósł ją. Wyciągnął serwetkę w moją stronę, a ja się jej
przyjrzałam. Wcześniej myślałam, że jest to po prostu kolorowa serwetka, ale
zobaczyłam na niej koło barw i wyjaśnienie.
—
Wystarczy, że dotkniesz wstążki i powiesz, na jaki kolor chcesz ją zmienić —
powiedział.
Wyciągnął
nadgarstek z wstążką i dotknął.
—
Czarny.
Nagle
jego twarz ukryła się pod znajomą maską w kształcie czaszki.
—
Czerwony — rzekł, a maska zniknęła. — Ale gdybym chciał pozostać czerwony i
nadal występować, po prostu bym to powiedział. Czerwony, występuję na czarno.
Jego
czerwone wstążki pozostały i pojawiła się maska.
—
Cały czerwony.
Maska
zniknęła.
—
Sprytna magia — mruknęłam, podziwiając przemyślany i rozważny sposób działania
systemu.
Spojrzałam
na serwetkę i zapoznałam się z opisami kolorów. Niebieski był wstępny. To
znaczyło, że bada się swoje granice i prawdopodobnie trzeba zwolnić tempo. Ale
jest się otwartym na różne propozycje. Ten kolor wydawał mi się najbardziej
odpowiedni. Nadal nie byłam całkiem gotowa, ale może kiedy mój rozwód się
sfinalizuje, będę mogła zanurzyć palce w błękitnych wodach.
—
Myślę, że w głębi duszy jesteś perwersyjną kokietką. — Uśmiechnął się szeroko.
— Zaraz będziesz różowa albo czarna.
Zaśmiałam
się i odepchnęłam go żartobliwie.
—
Za tobą stoją trzy czarownice, które patrzą na mnie, jakby chciały mnie zabić —
powiedziałam, zerkając przez jego ramię na wściekłe spojrzenia, które wciąż
otrzymywałam.
Twarz
Theo rozpromieniła się jak w Boże Narodzenie.
—
Granger! To te dziewczyny z przeszłości! Niesamowity seks! Trojaczki!
Zaśmiałam
się.
—
Idź! Idź! — ponagliłam go. — Dam sobie radę. Pokręcę się, obejrzę kilka scen i
wrócę do domu, kiedy będę gotowa. Będę bezpieczna.
—
Użyj kominka, którym tu weszliśmy — poinstruował i pocałował mnie w policzek. —
Jeśli zmienisz kolor, zasługuję, żeby się o tym dowiedzieć.
Kiedy
dołączył do czarownic, patrzyły na mnie z mniejszą wrogością. Pomachałam i
uśmiechnęłam się, a ich usposobienie diametralnie się zmieniło. Z radością
pozwoliłam mu odejść. Chciałam i potrzebowałam czasu na zwiedzanie bez Theo.
Dopiłam
Martini i poszłam do windy. W środku zmierzyłam wzrokiem kolory. Zielony
wydawał się bezpiecznym wyborem. Wiedziałam, czego się spodziewać. Dałabym
radę. I nie sądziłam, że Bułgaria rozgrywa mecz Quidditcha, więc nie musiałam
się obawiać obecności Viktora.
Mój
przeklęty palec kliknął jednak czarny. Nie potrafiłam opisać, jak bardzo to
piętro mnie uwodziło. Było jak narkotyk. Tak mnie tam ciągnęło, pomimo
wspomnienia o tatuażu Szlama, pomimo
mroku, pomimo strachu, jaki we mnie budziło. Może dlatego mi się podobało. Coś
ze mną robiło. Chociaż nie lubiłam czuć strachu, to było silne uczucie. I
minęło wiele czasu, odkąd czułam coś silnego.
Nawet
pomimo całego tego dramatu z Ronem i rozwodem, nie płakałam. Nie uroniłam ani
jednej łzy nad zgubną trajektorią mojego małżeństwa. Dlaczego? Powinnam być
wściekła, że Ron zrobił to nam, naszym finansom i naszej przyszłości. Ale
czułam się po prostu… pusta. Powinnam
czuć cokolwiek, ale moje uczucia do niego nie były wystarczająco głębokie, żeby
się zakorzenić. I rozpaczliwie pragnęłam poczuć.
Podążyłam
znaną ścieżką tam, gdzie byłam dwa weekendy temu. Scena już się rozgrywała, ale
wytatuowanego mężczyzny nigdzie nie było widać. Nie wyszłam jednak. Stałam przy
tym samym filarze i obserwowałam. Dziś wieczorem na scenie było dwóch
zamaskowanych mężczyzn. Jeden z nich miał różową opaskę. Drugi czarną opaskę i
maskę. Mężczyzna z różową opaską był uroczy. Miał muskularną budowę ciała,
jasne włosy i oczy. Przypominał mi młodszego Gilderoya Lockhearta. Przewróciłam
oczami na wspomnienie tego głupiego czarodzieja.
Z
mojego podstawowego punktu widzenia, piętro czarne nadal opierało się na
relacji dominacja i uległość. Osoba w czerni zazwyczaj dowodziła. A z tego, co
do tej pory widziałam, nie wiedziałam, co odróżniało ich od piętra czerwonego.
Być może inne kolory wchodziły na piętro czarne, bo podobała im się ta
anonimowość. Widziałam, jak to było kuszące. Wizja Viktora Kruma, który mnie
pieprzy, była kusząca. Ale z jakiegoś powodu wizja zamaskowanego i
wytatuowanego mężczyzny intrygowała mnie jeszcze bardziej.
Czy
byłam masochistką? Bo dlaczego miałabym chcieć, żeby ktoś z tatuażem Szlama mnie dotykał? Czemu nie mogłam
wyrzucić go z głowy?
—
Witaj, kochanie.
Odwróciłam
się gwałtownie. Chłodny kamień filaru na moich odsłoniętych plecach nie
ostudził buzującego gorąca, które teraz ogarniało moje ciało, klatkę piersiową
i policzki. Był tutaj. W masce. Przede mną.
Głośno
przełknęłam ślinę, a z jego ust wyrwał się najmroczniejszy chichot. Z tak
bliska widziałam, że maska to efekt zaklęcia poprawiającego wygląd. Nie była to
fizyczna maska, którą mogłabym zdjąć. Raczej sposób, w jaki mógł ukryć rysy
twarzy bez większego wysiłku. Czarownice robiły to non stop, gdy miały pryszcze
albo byłyśmy wzdęte. Mogłyśmy podświadomie zmieniać niektóre elementy swojego
wyglądu bez nadmiernej magii. Ale efekt mijał, gdy skupiałyśmy się na rzucaniu
trudnych zaklęć albo spaniu.
Pochylił
się ku mnie, jego twarz niemal musnęła moją szyję, gdy wziął głęboki wdech.
Połowa moich włosów była dziś związana, a kilka loków luźno opadało mi na
policzki. Jego pierwotny ruch sprawił, że całe moje ciało się napięło.
—
Chcesz się pobawić?
Głęboki
głos brzmiał niemal jak szeptana kołysanka. Był delikatny, a jednocześnie
przerażający.
—
Mam na sobie biel — wyszeptałam.
—
Bardzo dobrze widzę, co masz na sobie.
Jego
wzrok przesunął się po mnie, jakby zdzierał ze mnie sukienkę. O mało nie
jęknęłam z intensywności tego spojrzenia. Ciepło zebrało się w dole brzucha.
Obie
jego ręce poszybowały w górę, unieruchamiając mnie. Próbowałam się cofnąć, ale
uniemożliwił mi to filar, do którego praktycznie byłam przyklejona. Serce
waliło mi w piersi.
—
Wróciłaś dla mnie, kochanie?
Otworzyłam
usta, próbując zebrać sensowne myśli.
—
Tak — szepnęłam.
Kurwa. Co ja wyprawiam? Jego usta rozciągnęły się w najbardziej sprośnym
uśmiechu, jaki kiedykolwiek widziałam. W ogóle mnie nie dotykał, ale moje ciało
wibrowało z niecierpliwości.
Pozwoliłam,
by mój wzrok powędrował w dół jego ciała. Wpatrywałam się w tatuaż Szlama na jego piersi. Był większą
wersją mojego, rozciągającą się na całą długość jego klatki piersiowej. Ale pod
nim, jakby w lustrzanym odbiciu, widniało słowo Czystość. Było napisane eleganckim, kaligraficznym pismem i było
czarne, jak reszta jego tatuaży. Jedynie Szlama
była czerwonawa i pokryta bliznami.
Identycznie
jak u mnie.
A
potem zniknął. Jego ciepło i zapach mnie pochłonęły. Zamarłam z wrażenia,
zniecierpliwiona jego nieobecnością, i zobaczyłam go siedzącego w ostatnim
rzędzie sceny przede mną. Skinął głową, żebym podeszła bliżej. I zrobiłam to,
rozpaczliwie pragnąc powrotu jego piżmowego, cytrusowego zapachu i ciepła.
Usiadłam
na małym krześle przed nim, zgodnie z jego wskazówkami. Całe moje ciało było
rozdygotane z nerwów. Poczułam, jak się podciąga. Jego długie nogi otaczały
mnie, gdy siedziałam między jego nogami. Był ode mnie wyższy, więc górował nade
mną od tyłu. Ramiona spoczywały swobodnie na kolanach i pochylił się do przodu,
umieszczając usta tuż poza zasięgiem mojego płatka ucha.
—
Przesuń włosy na lewe ramię, kochanie.
Zareagowałam
natychmiast, desperacko pragnąc większej bliskości.
—
Grzeczna dziewczynka — mruknął.
Poczułam
falę jego pochwały między nogami.
—
Teraz obejrzymy przedstawienie — powiedział. — I powiesz mi wszystko, co chcę
wiedzieć. Prawda, kochanie?
Złapałam
się na tym, że kiwam głową.
—
Grzeczna dziewczynka.
Znów
poczułam ciepło między nogami. Poruszyłam się, ściskając uda.
Dwóch
mężczyzn wciąż było na scenie. Ten w różowym był teraz przywiązany do jakiejś
skórzanej konstrukcji, a drugi w czarnym wsadzał kutasa w usta tego różowego.
Sam fakt patrzenia na tych dwóch wywoływał tę rozwiązłą żądzę orgazmu. Widziało
się przyjemność na ich twarzach i pragnęło się tego samego.
—
Chcę wiedzieć, co taka grzeczna dziewczynka jak ty robi na tym piętrze?
Zadrżałam,
gdy jego głos musnął moją skórę.
Co ja tu robiłam?
—
Chcę czuć.
Wpadłam
w panikę i natychmiast pożałowałam swojej szczerości. Zagryzłam dolną wargę,
żeby nie wygadać się jeszcze bardziej.
—
Trudno cokolwiek czuć, jeśli zamierzasz pozostać w bieli.
Nie
odezwałam się. Nie byłam wystarczająco odważna. Nie mogłam nawet skonfrontować
się z moim zdradzającym mężem, który kradł moje pieniądze, żeby zaspokoić swoje
żądze. Jak mogłabym być na tyle odważna,
żeby wyznaczyć granice w takim miejscu jak Nox?
—
Dlaczego nosisz białą opaskę?
Bo byłam cholernym tchórzem.
—
Przerażam cię, kochanie?
Skinęłam
głową, mocno zaciskając wargę.
—
Dobrze.
Zamknęłam
oczy. Dlaczego to wywołało u mnie falę
uderzeniową? Dlaczego czułam się, jakby to jedno słowo poruszyło coś we mnie?
Powinnam biec do windy. Powinnam uciekać stąd najszybciej, jak potrafię. Ale
jednak siedziałam tu, zlana potem przez szaleńca za mną.
—
Mógłbym sprawić, że będziesz w pełni świadoma każdej strefy przyjemności w
twoim ciele — kontynuował.
Oddech
jego głosu łaskotał mnie w szyję i wyobraziłam sobie, jak cudownie byłoby
poczuć jego usta przyciśnięte do podstawy mojego ucha.
—
Chcesz poczuć taką przyjemność jak oni? — zapytał.
Rozpaczliwie
tego pragnęłam.
Skinęłam
głową.
—
To może sekret za sekret?
Znieruchomiałam.
Co mógł mieć na myśli?
—
Zdradzę ci jeden z moich sekretów, a potem ty zdradzisz mi jeden ze swoich.
Wysiliłam
umysł, żeby znaleźć w nim jakieś sekrety, które uznałby za choć trochę
interesujące. Byłam zaskakująco nieciekawą osobą.
—
Nie dotykałem żadnej czarownicy ani czarodzieja, odkąd weszłaś tu dwa tygodnie
temu — wyszeptał. — I muszę sobie walić pod prysznicem dwa razy dziennie, żeby
utrzymać to szaleństwo na wodzy.
Całe
moje ciało trzęsło się na jego wyznanie. Ten
szaleniec masturbował się przeze mnie? To było szalone. Zupełnie nierealne.
—
Twoja kolej.
Jaki mój sekret mógł być równie
szalony jak jego? Czy to prawda? Czy naprawdę wierzyłam w to, że rozmyśla o
mnie?
Próbowałam
znaleźć cokolwiek, co mogłabym mu powiedzieć.
—
Chcę tego — wyszeptałam. — Chcę czuć przyjemność jak oni. Nie chcę się bać.
Chcę poczuć to wszystko.
Jasny gwint. Co ja właśnie
zrobiłam? Czułam, jak za mną
niemal zesztywniał, wchłaniając ciężar mojego wyznania.
Nie
mogłam tego cofnąć.
Skłamałabym.
Chciałam
tego. Chciałam być jak ludzie z Nox, którzy mogli się odprężyć i odczuwać każde
doznanie i przyjemność bez poczucia niepewności i autonomii. Chciałam, żeby
moje ciało tętniło życiem jak tych mężczyzn na scenie. Chciałam się zatracić w
euforycznym uścisku mojego partnera.
—
Mógłbym cię nauczyć — powiedział.
Patrzyłam,
jak mężczyzna w czerni na scenie wbija się w drugiego. Obaj odchylili głowy z
westchnieniem ekstazy.
—
Ale wiedz, że będziesz należeć do mnie — wyszeptał w moją szyję. — Twoje ciało
będzie należało do mnie. I tylko do mnie.
Zorientowałam
się, że mimowolnie kiwam głową.
Moje
oczy się zamknęły, słysząc ochrypły baryton jego głosu.
Nie
mogłam przecież zaufać temu mężczyźnie.
—
Mógłbym wydobyć z ciebie rozkosz, jakiej nigdy nie zaznałaś.
Każde
słowo wisiało między nami jak obietnica.
Słowa
były jak zmysłowa pieszczota kochanka.
—
I nie chcę innej.
Otworzyłam
szeroko oczy.
Ta
strona obietnicy mnie zaskoczyła.
Gdzieś
na scenie trzasnął bicz, ale mój wzrok był utkwiony w pięści zaciśniętej obok
mnie na jego kolanie. Zupełnie jakby z trudem powstrzymywał się, by mnie nie
dotknąć.
—
Zawrzyj pakt z diabłem, kochanie — zanucił. — Sprawię, że ci się to opłaci.
Moje
nieregularne bicie serca niemal rozbrzmiewało echem po całej sali.
Czy naprawdę rozważałam tę ofertę?
Czy chciałam oddać swoje ciało temu
potworowi? Temu stworzeniu, które mnie przerażało.
Zaufać mu?
Nie mogłam zaufać nawet mężowi.
Ale mimo to…
—
Zrobię to.
_________
Witajcie :) w środowy wieczór publikuję dwa rozdziały tłumaczenia. Trochę się łączą, więc myślę, że to fajna opcja. Będzie ekscytująco i uwodzicielsko, zatem enjoy! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)