sobota, 22 grudnia 2018

[T] [M] Uciekinierzy


Tytuł oryginału i link: The Runaways
Autor oryginału: viv-heart
Autor tłumaczenia: Arcanum Felis
Zgoda na tłumaczenie: jest
Fandom: Harry Potter
Para: Dramione
Status: miniaturka (liczba słów: 1 979)
Gatunek: romance, hurt, comfort
Klasyfikacja: T
Opis: Osiem lat po wojnie Hermiona Granger — dosłownie — wpada na Draco Malfoya w miejscu, gdzie nigdy nie spodziewałaby się go widzieć: na lotnisku w Amsterdamie.

Hermiona klnie. Głośno. Lata radzenia sobie z korupcją, idiotyzmem i chciwością sprawiły, że stała się porywcza i dosadna.
Jej lot został odwołany, a kolejny ma być dopiero po północy. Siedem godzin na tym cholernym lotnisku, gdzie nic się nie dzieje. Jest wściekła i bardzo, ale to bardzo zmęczona. Niewiele jednak może zrobić, ponieważ na zewnątrz szaleje ta cholerna burza.
Wraca właśnie z międzynarodowego kongresu w Nowym Jorku, zatrzymała się nawet na dwa dni w Londynie, aby załatwić kilka spraw w ministerstwie, choć chciałaby już po prostu wrócić do Kenii. Na swoje nieszczęście została uziemiona w Amsterdamie.
Dlaczego nie użyła świstoklika? Ach, racja. Musiała pracować z mugolską organizacją, która nalegała, że odbiorą ją z lotniska. A brytyjskie ministerstwo nie organizuje świstoklików do Kenii ze względu na sytuację w kraju.
Hermiona kupuje sobie za drogą kawę, wiedząc, że i tak nie zaśnie, po czym odwraca się, aby znaleźć miejsce do siedzenia.
Zderza się z kimś, a jej kawa rozlewa się na jego płaszcz.
Kiedy spogląda w górę, chcąc przeprosić, jej oczy rozszerzają się z zaskoczenia.
— Granger — mamrocze Draco Malfoy z irytacją, patrząc w dół na swoje zniszczone ubranie. — Miło cię tu spotkać.
— Bardzo, bardzo przepraszam! — Hermiona, nie wiedząc, co innego może zrobić, odkłada papierowy kubek z resztką kawy i postanawia wyczyścić jego płaszcz serwetką, którą trzyma w ręku.
— Nie przejmuj się tym. — Draco brzmi trochę nieswojo. — Wiesz, że mogę szybko to wyczyścić. Oczywiście nie tutaj.
Hermiona zamiera i pozwala, aby jej ramiona opadły z bezradności.
— Racja. Przepraszam. Dużo pracuję z mugolami i… — przerywa, przeczesując dłonią swoje napuszone loki. Wiele z nich ścięła, odkąd wojna się skończyła i teraz nie sięgają nawet do ramion, ale i tak nie udaje się ich poskromić.
— To wiele wyjaśnia — mówi Draco, nie patrząc na nią. Zerka przez ramię, a Hermiona czuje się jak głupiec. Przez przypadek na niego wpadła, on nie chce z nią rozmawiać, a nawet jeśli ciekawość ją zabija i nie ma nic do robienia, jasne jest, że Draco czuje się nieswojo z powodu ich spotkania.
— Powinnam już iść… — Zanim Hermiona kończy zdanie, jego dłoń otacza jej nadgarstek i kobieta patrzy na niego ze zdziwieniem.
— Kiedy wylatujesz?
Hermiona marszczy brwi.
— Czy to ważne?
Draco zagryza wargę, wciąż nie patrząc jej w oczy.
— Chciałbym kupić ci kawę, jeśli nie masz nic przeciwko.
W tym momencie Hermiona nie może się powstrzymać i pozwala sobie na cichy, zgorzkniały śmiech. Nawet nie wie, skąd on pochodzi. To bez znaczenia.
— Kupić mi kawę? Kiedy nawet nie masz odwagi spojrzeć mi prosto w oczy? Malfoy, nie lubisz mnie, a ja nie lubię ciebie. Dlaczego, u licha, miałbyś chcieć kupić mi kawę?
Draco wzdycha i wreszcie na nią spogląda.
— Nie wiem, czy zauważyłaś, ale po wojnie praktycznie uciekłem z Wielkiej Brytanii. Nie miałem kontaktu z nikim, kto tam przebywał i jestem pewien, że trąbią o tym w Proroku. Kiedy zobaczyłem ciebie tutaj, miałem nadzieję, że możesz mi powiedzieć, jak sprawy się mają. Ale teraz widzę, że to był raczej głupi pomysł.
Odwraca się, aby odejść, ale tym razem Hermiona go powstrzymuje, nawet jeśli potem zawsze mówiła, że nie ma pojęcia, dlaczego tak zrobiła, kiedy pytał ją o to wiele lat później.
— Jedna kostka cukru, bez mleka.
Gdy Draco to zapamiętuje, kieruje się do baru.
— Nie jestem najlepszym wyborem, aby pytać o Anglię — mówi Hermiona, gdy mężczyzna stawia napoje między nimi. — Nie mieszkam tam od wojny, więc nie, nie zauważyłam twojego zniknięcia.
Draco wygląda na dość zaskoczonego.
— Gdzie wyjechałaś?
— Szkoła medyczna w Niemczech, a potem wyjechałam z Lekarzami bez Granic do Afryki. Łatwiej było dostać się na nieznany mugolski uniwersytet niż uciekać z jednym z moich przyjaciół ze szkoły. Łatwiej było dostać się na zagraniczny mugolski uniwersytet, ponieważ szanse na wpadnięcie na jednego z moich rzekomych kolegów ze szkoły były naprawdę nikłe. Chciałam uciec z Anglii i pomagać ludziom, więc właśnie to teraz robię.
— A co z Weasleyem? — wypala Draco, nie mogąc się powstrzymać, a Hermiona krzywi się. Spodziewała się tego pytania, ponieważ wszystkich to interesowało, nawet kilka lat po ich niewinnym pocałunku, ale to nie znaczyło, że jej się to podobało.
— Nic. Coś powinno być? Nigdy się nie umawialiśmy.
Draco znowu na nią nie patrzy, skupiając zbyt dużą uwagę na swojej kawie, najwyraźniej świadom, że ją zdenerwował.
— Przepraszam, domyślam się, że dużo osób o to pyta — mówi.
Na twarzy Hermiony pojawia się kwaśny uśmiech.
— Można tak powiedzieć. Ale dosyć o mnie. Co się stało z tobą? Dlaczego tutaj jesteś?
Draco przekłada kawę z jednej ręki do drugiej, a jego oczy patrzą na kubek, kiedy odpowiada:
— Zrobiłem jedną rzecz, w której jestem naprawdę dobry. Uciekłem. Wyjechałem z rodziną do Francji, gdzie posiadamy kilka nieruchomości. Stamtąd podróżowałem z Blaise’em i Teo, a potem z innymi towarzyszami. Przez ten czas straciłem wszystkich, wymieniając firmę na aparat. — Wskazuje małą torbę, której Hermiona wcześniej nie dostrzegła.
— Gdzie teraz się wybierasz?
Draco wzrusza ramionami.
— Nie wiem. — Widząc zdziwioną minę Hermiony, wzdycha i wyjaśnia dalej: — Przyjeżdżam na lotnisko i wybieram losowy lot. Najpierw robiliśmy to dla zabawy i rozproszenia, ale to było dawno temu. Teraz chcę zobaczyć i poznać jak najwięcej. Wiem, że byłem uprzedzonym, ograniczonym dzieckiem, ale chcę to zmienić. Chcę się uczyć.
Nie zastanawiając się, Hermiona kładzie swoją dłoń na jego, skutecznie powstrzymując go od irytującej zabawy kubkiem i zmuszając do spojrzenia na nią.
— Już się zmieniłeś, jeśli tak myślisz.
Draco krzywi się i odsuwa swą dłoń.
— Jesteś najbardziej wielkoduszną osobą na tej cholernej planecie, Granger. Łatwo tak mówić.
Hermiona, która miała wypić kawę, gwałtownie stawia kubek na stoliku, a kawa rozpryskuje się, jednak żadne nie zwraca na to uwagi.
— Gdybym była wielkoduszna, nie byłoby mnie tutaj — oświadcza, a jej głos drży z wściekłości.
— Gdybyś nie była wielkoduszna, mnie także by tutaj nie było — odpowiada Draco, patrząc jej w oczy. — Gdybym wpadł na Weasleya na tym cholernym lotnisku, zapewne spędziłbym noc w szpitalu.
— Gdybym wybaczyła Ronaldowi, prawdopodobnie spędzałabym noc w ciepłym łóżku razem z nim, a może z dzieckiem lub dwojgiem. Ale ze wszystkich ludzi, siedzę tutaj z tobą. Jak bardzo wielkoduszna jestem?
Milczą po jej wybuchu, nie wiedząc, jak poradzić sobie z tak dużą uczciwością wobec siebie — dwójki osób, które były wrogami przez większość swojego życia.
— Więc, dokąd właściwie się wybierasz? — pyta Draco, najbardziej nonszalancko jak potrafi, udając, że sprawdza swój telefon.
— Kenia.
Draco kiwa głową, obracając się na fotelu.
— Granger — mówi wreszcie, a ona patrzy na niego, nie wiedząc, czego się spodziewać. — Czy nie miałabyś nic przeciwko, żebym ci towarzyszył?
Hermiona mruga kilka razy, nie będąc pewną, czy zasnęła i to spotkanie jej się śni.
— Chcesz ze mną jechać? Do Kenii?
Draco pociera swój kark z zakłopotaniem.
— A chciałabyś?
— Dlaczego?
Na jego twarzy pojawia się dziwny uśmiech i Hermiona nie wie, co powinna czuć w tej chwili. Po raz pierwszy, odkąd wpadła na niego na tym cholernym lotnisku, pyta samą siebie, kim jest ten mężczyzna naprzeciwko niej, którego nie widziała od ośmiu lat. Musi przyznać, że ta mała zmiana jego osobowości intryguje ją.
— Jeszcze tam nie byłem — mówi, wahając się, nie wiedząc, czy powinien kontynuować, ale gdy Hermiona przechyla głowę w jego kierunku, dając mu do zrozumienia, że słucha, Draco wzdycha i kontynuuje: — Myślę także, że mam dość samotnych podróży. Czuję, że to nasze przypadkowe spotkanie — wskazuje na nią, a potem na siebie — coś znaczy. Nie wierzę w Boga czy przeznaczenie, czy cokolwiek innego, ale teraz jest inaczej. Szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to, co obecnie dzieje się w Anglii. Podszedłem do ciebie, ponieważ chciałem z tobą porozmawiać.
Ona rozmyśla o jego wyznaniu i mija wieczność, zanim się zgadza.
— Ale będziesz musiał słuchać wszystkiego, co mówię. Nie chcę mieć twojej krwi na rękach.
Draco przytakuje i Hermiona uśmiecha się do niego, pierwszy raz tego popołudnia prawdziwym uśmiechem, co zaskakuje Draco.
— Wyładniałaś — mówi, a ona podnosi brew.
— Wiem, dziękuję.
Draco wybucha śmiechem, słysząc jej słowa, a jego policzki lekko różowieją.
— Nie to miałem na myśli. Wyglądasz tak świetnie, jak podczas Balu Bożonarodzeniowego.
— Nie lubię tego wspominać — odcina się, co powoduje, że Draco unosi brew.
— Możesz rozwinąć temat?
Kiedy potrząsa głową, jej krótkie włosy zostają na nosie. On wyciąga rękę i je strąca. Hermiona tego nie komentuje.
Siedzą w milczeniu, każdy zajęty swoimi myślami, dopóki kelner nie podchodzi do ich stolika i pyta, czy chcą coś jeszcze zamówić.
Hermiona zerka na zegarek, minęły tylko dwie godziny, więc zamawia filiżankę herbaty i jagodową babeczkę, a Draco odchodzi, usprawiedliwiając się kupieniem biletu.
Jest zaskoczona, widząc go powracającego po dwóch godzinach.
— Myślałaś, że nie wrócę. — To nie jest pytanie i ona gwałtownie przytakuje, a Draco przeczesuje dłońmi swoje krótkie włosy.
— Dlaczego zgodziłaś się, żebym z tobą poleciał, skoro mnie tam nie chcesz?
— Nie wiem — odpowiada szczerze Hermiona, kiedy Draco wstaje, aby zamówić coś dla siebie.
— Czego chcesz od życia? — pyta, gdy ponownie siada, trzymając w dłoniach kanapkę z pomidorem i mozzarellą oraz kawę latte, a pytanie zaskakuje Hermionę.
Patrzy na swoją babeczkę, zanim wreszcie spogląda na Draco.
— Szczęścia.
Odpowiedź jest tak prosta, że mężczyzna wybucha śmiechem.
— Serio, Granger? Nie stać cię na coś lepszego?
Hermiona wzrusza ramionami.
— Czego chcesz od życia, Malfoy?
— Odkupienia.
Dłoń Hermiony, w której trzyma kawałek babeczki, zamiera w drodze do ust.
— Co przez to rozumiesz? — pyta, odkładając ciastko, momentalnie tracąc apetyt.
Mężczyzna wzrusza ramionami i nie chce odpowiadać, ale Hermiona nie ustępuje.
— Malfoy. Draco. Porozmawiaj ze mną.
— Nie chcę nigdy więcej budzić się z krzykiem w środku nocy. Nie chcę, aby rodzice ukrywali swoje dzieci przed moim spojrzeniem. Chcę przestać siebie nienawidzić.
Hermiona patrzy na niego z przerażeniem, gdy kończy mówić.
— Rodzice chronią swoje dzieci przed tobą?
— W taki sposób można rozpoznać brytyjskich turystów — oświadcza bez śladu humoru w głosie.
Hermiona przełyka ślinę, pytając siebie, czy naprawdę powinna to zrobić, ale wyraz jego twarzy, sprawia, że chce mu pokazać, iż nie jest sam.
— Zostałam lekarzem, ponieważ czuję się winna. Przetrwałam wojnę, w której zginęło tak wiele osób, a niektóre z nich umarły, abym ja mogła żyć. — Bierze głęboki oddech, nie patrząc na niego i starając się powstrzymać łzy, które napływają do oczy za każdym razem, gdy o tym myśli. — Nie mogłam ich uratować i nienawidzę siebie za to. Nazywają mnie najmądrzejszą czarownicą naszych czasów, ale zawaliłam. Dlatego staram się ratować wszystkich.
Hermiona jest zaskoczona, gdy otaczają ją czyjeś ręce. Nie zauważyła, że Draco wstał, ale nie wie, co robić, dlatego odwzajemnia ten niezręczny uścisk.
Jego policzki są różowe, gdy odsuwa się, a ona nie może się powstrzymać przed uśmiechem.
— Dzięki — mówi, a on także się uśmiecha.
— Nie wspominajmy tego. Nigdy więcej.
W tym momencie kobieta wybucha śmiechem i myśli, że może zabranie ze sobą Draco Malfoya do Kenii nie będzie złym pomysłem.
Mały uśmiech, który mężczyzna próbuje ukryć za filiżanką, sprawia, że Hermiona śmieje się jeszcze głośniej.
— To dziwne — mówi Hermiona, gdy się uspokaja i widząc pytające spojrzenie Draco, wyjaśnia: — My, rozmawiający, to nieoczekiwane.
— Ale czy niepożądane? — Nie patrzy na nią, gdy zadaje pytanie, ale zdradza go głos. Stracił doskonałą samokontrolę, która trenował od dziecka lub po prostu się tym nie przejmuje — Hermiona tego nie dostrzega, ale za pewne wie, że on najbardziej obawia się odpowiedzi.
— Nie. Wcale nie.
W milczeniu dopijają napoje i wychodzą z kawiarni, gdy ich filiżanki są puste. Draco bierze torbę Hermiony i znajdują najbardziej pusty kąt, gdzie siadają na brzydkich, plastikowych krzesłach lotniska.
Wkrótce Hermiona kładzie głowę na ramieniu Draco, a on beztrosko rysuje kółka na jej plecach.
Hermiona jest na wpół śpiąca, gdy ogłaszają ich lot i Draco musi praktycznie nieść ją do samolotu, ponieważ nie chce wstać, czując się komfortowo.
— Więc uważasz, że jestem wygodny? — Draco śmieje się, gdy podnosi Hermionę i bierze na ręce, a ona przytakuje, uśmiechając się figlarnie.
— Jeśli chcesz, możesz ze mną spać, gdy dolecimy do Kenii. — Draco zamiera, gdy zdaje sobie sprawę z tego, co właśnie powiedział i spogląda z niepokojem na Hermionę, spodziewając się, że go uderzy i każe spadać.
— Może wreszcie będziemy mogli spać całą noc — mówi Hermiona zamiast tego i wlecze go za sobą.
Kiedy wreszcie wychodzą z samolotu w Kenii, idą ramię w ramię i Hermiona jest pewna, że Draco ma rację, a ich spotkanie coś oznacza, ale wolałaby umrzeć, niż to przyznać.
__________

Witajcie :) niedługo święta, więc pora opublikować coś specjalnie na tę okazję. Wiem, że ta miniaturka nijak ma się do Bożego Narodzenia, ale lotnisko i wyjazdy też się z nimi kojarzą, więc może jednak pasuje. Jestem ciekawa Waszych wrażeń co do postaci, fabuły.
Korzystając z okazji, chciałabym wszystkim złożyć życzenia świąteczne. Zdrowych, wesołych, radosnych i spędzonych w gronie rodzinnym Świąt Bożego Narodzenia, bogatego Mikołaja, samych miłych chwil i przede wszystkim spełnienia marzeń w nowym 2019 roku. Niech będzie lepszy od poprzedniego! Odpoczywajcie, regenerujcie siły i zróbcie coś dla siebie. Jeszcze raz wszystkiego dobrego! :)
Tyle ode mnie. Lecę oglądać serial. Miłego odpoczynku! Enjoy!

Obserwatorzy