poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział 11: Oszustwa

Hermiona nie została wypuszczona ze skrzydła szpitalnego do śniadania następnego dnia rano. Głodna, zeszła do Wielkiej Sali, aby znaleźć Harry’ego, Rona i śniadanie.
- Hermiona! - krzyknął Ron z ustami pełnymi kiełbasy. - Dobrze cię widzieć.
- Pani Pomfrey w końcu ustąpiła - uśmiechnęła się, siadając między dwójką przyjaciół i sięgnęła po tosta.
- Szkoda, że nie przetrzymała cię przez eliksiry. To następna lekcja. - Harry spojrzał na nią sympatycznie i postawił przed nią słoik dżemu truskawkowego. Truskawkowy był jej ulubionym.
Uśmiech Rona nagle zniknął. - Nie miałaś żadnych odwiedzających… eee… w nocy? - zapytał. Po lewej stronie dziewczyny, oczy Harry’ego rozszerzyły się.
Hermiona zmarszczyła brwi. - Lavender i Parvati przyszły ponownie. Powiedziały, że czują się winne, tego, że się nie obudziły, kiedy mnie porwali. Powiedziałam, że obudziłam się dopiero jak byłam w rezydencji, ale nie słuchały. - Uśmiechnęła się do współlokatorek, które siedziały kilka miejsc dalej. Odmachały, rozpromienione, tym że znowu ją widzą.
- Ktoś inny? - zapytał szybko Harry.
- Eee… Ginny przyszła w pewnym momencie, ale myślę, że szukała jednego z was. – Posłała Harry’emu znaczące spojrzenie, a potem wybuchła śmiechem. Zauroczenie Ginny chłopakiem zawsze rozśmieszało trójkę przyjaciół.
Jednak żaden z nich się nie śmiał. Zamiast tego, chłopcy wymieniali porozumiewawcze spojrzenia za jej plecami.
- Co jest z wami? - spytała.
Ron fachowo pokroił swoją czwartą kiełbasę. - Nic! - odpowiedział.
- Absolutnie nic - powtórzył Harry.
Hermiona założyła ręce. - Jestem waszą przyjaciółką - zaczęła, tonem którym kobiety rozmawiają z płcią przeciwną - od czterech lat. Znam was dobrze. - Pogroziła palcem - Wy coś kombinujecie.
- Co sprawia, że tak myślisz? - zapytał Harry.
- Jesteśmy tacy niewinni, jak… jak… jak coś bardzo niewinnego - zapewnił ją Ron.
- Dziecko! Tak niewinni, jak małe dziecko.
Hermiona uniosła brwi, gdyby nie siedziała przy stole, pewnie położyła by ręce na biodrach. - Wy dwaj nie znacie pojęcia niewinne!
- Oczywiście, że tak! - Powiedział Ron z udawanym obudzeniem. - Niewinny, przysłówek…
- To przymiotnik, Ron - westchnęła.
- Żadna różnica. Niewinny, przymiotnik, znaczy bez winy, albo niewinny. Widzisz! Ja wiem, co to znaczy.
Hermiona przewróciła oczami i ugryzła tosta.

♥ ♥ ♥ ♥

Eliksiry minęły bez problemów, jak to zawsze miało miejsce, gdy na zajęciach był Neville, który potrafił ubrudzić całą salę swoim eliksirem. Twierdzono, że strach Neville’a przed profesorem Snape’m w połączeniu z jego niezdarnością może spowodować katastrofę.
Hermiona została połączona z Ronem. Mieli robić eliksir na nieśmiałość. Ten eliksir, wykonany poprawnie, powodował, że ludzie stawali się nieśmiali i bojaźliwi. Był wykonywany w średniowieczu do przesłuchiwania więźniów. Ci, którzy bali się byli bardziej skłonni do mówienia bez konieczności… bolesnego przymusu. To był pewien rodzaj życzliwości.
Hermiona starała się nie myśleć o zastosowaniu tego eliksiru w przeszłości. Spojrzała w górę i zauważyła, że Ron zachowuje się dziwnie. Zmarszczyła brwi. Tych dwóch coś wie!
Ron rozglądał się na boki, patrząc podejrzliwie na kogoś po drugiej stronie sali. Spojrzała za jego wzrokiem. Obserwował Draco. Zmarszczyła brwi ze zdziwienia, starannie siekając płatki słonecznika. Czy Ron nadal podejrzewa Draco? Dlaczego? To nie miało sensu. Draco uratował jej życie, kiedy Harry ją upuścił, po wszystkim. I był z nimi na misji ratunkowej. Dlaczego to zrobił, nie wiedziała. Ostatnio zachowywał się jak nie on.
Ponownie zerknęła w bok. Zobaczyła, że Draco spogląda na jej stół. Harry spojrzał na niego, a potem na Rona. Ron znowu spojrzał, potem na Draco, który ciągle patrzył w jej kierunku. Ci dwaj na pewno coś knują. Zdradziły ich spojrzenia.

♥ ♥ ♥ ♥

Harry i Ron zdawali sobie sprawę, że istnieje jedno miejsce, gdzie nie mogą „chronić” Hermiony przed Draco - lekcja runów. Mieli nadzieję, że nie było tam miejsca na romantyczne wyznania miłości. Przy odrobinie szczęścia.
Hermiona, oczywiście, nic nie rozumiała. Wiedziała, że coś się dzieje, ale doszła do wniosku, że chłopcy po prostu wciąż nie ufają Draco. Miała nadzieję, że w końcu dadzą sobie z tym spokój.
Lekcja runów była bardzo głośna, uczniowie rozmawiali tłumacząc historię. Profesor Scripta chodziła po klasie, robiąc stosunkowo mało, aby uciszyć uczniów. Ale praca była wykonana, powoli, ale pewnie.
Co dziwne, między Hermioną a Draco nie było wrogości. Nadal nie wiedziała, dlaczego Draco ją uratował, myślenie o tym sprawiało, że wariowała. Draco miał zbyt wiele tajemnic. Pomyślała o swojej przyjaźni z Harrym i Ronem: zawsze wiedziała co myślą, patrząc na ich twarze, uśmiechali się porozumiewawczo, spędzali wiele długich wieczorów, rozmawiając koło kominka i śmiejąc się do utraty tchu. Draco był inny. Nie znała jego tajemnic, a jego twarz była nieczytelna tak jak książka napisana po łacinie - pewne rzeczy mogła odgadnąć, a reszta była zupełną tajemnicą. I zdała sobie sprawę, z wielkim zaskoczeniem, że nigdy nie wiedziała, jak się śmiał. Albo uśmiechu - takiego uśmiechu, który oświeca całą twarz, rozśmieszając innych, tak że chcesz biegać i tańczyć. Był jak obca ziemia, ledwo poznany, a najbardziej przerażające było to, że chciała go poznać.
Spojrzała na Draco z ukosa. Ku jej przerażeniu - patrzył na nią. Szybko, czerwona na twarzy, wróciła do pracy.
Nastąpiła chwila ciszy.
- Lepiej się czujesz? - zapytał od niechcenia.
- Tak, dzięki - odpowiedziała. Pragnęła zapytać go, dlaczego pomógł ją uratować, ale jakoś nie miała odwagi.
Lekcja, jak zawsze, upływała powoli. W końcu Draco i Hermiona zaczęli rozmawiać o książkach, pogodzie i oczywiście o Laekalia.
- Zyax - szepnęła Azura, słysząc za sobą oddech w ciemności nocy.
Nie odpowiedział, ale oplótł ją ramionami. - Znalazłem cię. - Szepnął, łaskotając jej ucho. Wtuliła się w niego na chwilę, a potem odepchnęła go.
- Nie możemy Zyax. - Nie mogła spojrzeć mu w oczy. - Jesteś Tenebrae, a ja Clachan. Od wieków walczymy…
Oddaliła się w milczeniu, bo spojrzała w jego zmieniające się oczy, kolorem dopasowane do nastroju. Teraz był słodzony różem, różowy jak grzyby na wiosnę. Różowy z miłości.
Nie mogła nic powiedzieć, ale nagle jego ramiona znalazły się obok niej, a jej głowa na jego piersi. A potem, z całym pięknem i łagodnością przebiśniegów na wiosnę, pocałowali się…
- Mówiłem ci.
- Sssh! To takie romantyczne.
- Niech będzie. Jesteś mi winna pięć galeonów. – Draco uśmiechnął się, ale bez złośliwości.
- Nie jestem. Oszukiwałeś, bo już to przeczytałeś.
- Tak jesteś. Powinnaś to sprawdzić, zanim się założyłaś. Wyskakuj z kasy, Hermiono. Pięć galeonów.
Mrucząc coś o niegrzecznych Ślizgonach, Hermiona wyjęła pieniądze z torebki, w której miała dokładnie pięć galeonów, bezpiecznie przechowywane na taką ewentualność.
Draco liczył pieniądze. - Brakuje jednego sykla - powiedział.
Hermiona jęknęła. - No cóż, musisz poczekać, nie mam więcej pieniędzy. Resztę dam ci w przyszłym tygodniu.
Draco nic nie odpowiedział. Hermiona westchnęła i wróciła do tłumaczenia sceny, chciała wiedzieć co się stało.
Azura westchnęła z zadowoleniem i ciaśniej owinęła ramiona wokół jej nowo odkrytej miłości…
Usłyszała brzdęk monet na stole obok siebie i odwróciła głowę. Zobaczyła, że Draco kładzie obok niej dwa galeony i osiem sykli.
- Wezmę połowę teraz, a resztę zapłacisz później. - powiedział. - Szczerze mówiąc, Hermiono, jeśli nie masz za dużo pieniędzy, nie powinnaś się zakładać!
Hermiona patrzyła na stos monet - Co to znaczy? - To na pewno nie było normalne zachowanie Draco.
- Masz szczęście, że nie naliczam odsetek - zażartował i wrócił do pracy.
Hermiona zmarszczyła brwi, zanim wróciła do tłumaczenia.

♥ ♥ ♥ ♥

Harry i Ron kucnęli za regałem, owinięci peleryną niewidką. Słuchali uważnie rozmowy między Hermioną i Draco, którzy siedzieli przy stole, na którym leżały starannie otwarte książki.
- Jakim cudem dostałeś się do pokoju wspólnego Gryffindoru? - zapytała, zakładając luźny kosmyk włosów za ucho, gdy notowała swoim ulubionym piórem.
- Przekupiłem kogoś, kto powiedział mi hasło - odpowiedział spokojnie. Hermiona spojrzała w górę, na pół oburzona i pół rozbawiona.
- Przekupiłeś kogoś?
- Tak, to dość znany sposób pozyskiwania informacji.
Pokręciła głową z niedowierzaniem. - Czasami myślę, że nie zrobisz nic gorszego. A potem to robisz.
- Jestem Ślizgonem - przypomniał jej dokuczliwym uśmiechem.
Zmarszczyła brwi. - Dobra, skoro znasz hasło do naszego pokoju wspólnego, musisz powiedzieć mi hasło do waszego.
- A do czego będziesz go używać? - zapytał z uniesionymi brwiami. - Skradanie się do dormitoriów chłopców? Wiem, że Goyle’a jest niedostępny, ale…
Przerwał mu cichy pisk Hermiony, która wyglądała na upokorzoną. - Goyle! - bełkotała.
- Chyba, że wolisz Crabbe’a? - Przyglądał się jej reakcji. - Och, uspokój się Hermiono, tylko sprawdzałem. - Nachylił się i wyszeptał do jej ucha.
Uśmiechnęła się i skinęła głową. - Nie powiem nikomu.
- Naprawdę? Ja bym mógł.
Harry trącił Rona w bok tak, aby mógł lepiej widzieć. Hermiona zaczęła ukradkiem notować, kilka pasm rozpuszczonych włosów wpadło jej do oczu. Draco wziął swoje pióro i wrócił do pracy. W bibliotece zapadła cisza, za wyjątkiem dźwięku pióra na pergaminie. Dla Rona i Harry’ego, kucających za regałem, wyglądało to jak dziwna mieszanina przeciwieństw. Ciepłe brązowe włosy Hermiony kontrastowały z zimnymi i platynowymi Dracona, ale oboje byli zajęci pracą, notowali z zapałem. Jeden z nich był Ślizgonem, druga Gryfonką, ale wydawali się tacy podobni, gdy pracowali. Mieli podobne nawyki - gryzienie wargi, kiedy rozwiązują trudny problem, marszczenie brwi, gdy pracowali, mały uśmiech zadowolenia, gdy znali odpowiedź. Znali miny Hermiony, ale widok ich na twarzy Draco był dla nich czymś obcym i nienormalnym.
Panująca cisza była dziwna i nieprzyjemna.
________

Witajcie ;) To już jedenasty rozdział opowiadania. Ale szybko zleciało! Nawet nie wiem kiedy. Dziękuję wszystkim za komentarze i masę wyświetleń. To mnie bardzo cieszy, aż chce się działać dalej. Szykuję dla Was niespodziankę, ale o tym powiem za jakiś czas. Będziecie z niej zadowoleni :D 
Jak Wam się podoba rozdział? Chłopcy jak na razie wcielają swój plan w życie... zobaczymy jak długo ;) Zapraszam do komentowania!
Wiem, że już składałam życzenia, ale mimo wszystko życzę Wam szalonego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku! :) 


46 komentarzy:

  1. Pierwsza. Rozdział jak zwykle niesamowity.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział bardzo lekki i przyjemny (jak całe opowiadanie) :) Wiedza Rona rozwala, jest niewyobrażalnie wielka! :D
    Coś czuję, że Zyax i Azurza to Draco i Hermiona... Tak mi mówi mój wewnętrzny radar...
    Jestem bardzo ciekawa, jaką niespodziankę szykujesz! :) Nie ukrywam, że będę na nią czekać.
    Życzę dużo czasu na tłumacznie!
    Pozdrawiam serdecznie,
    Feltson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ron jak zwykle błyszczy inteligencją ;)
      Możliwe, że masz rację rzeczywiście jest między nimi podobieństwo.
      Opłaca się czekać ;)
      Dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  3. Ron, ha ha :D
    Rozdział super!
    Nie mogę się doczekać niespodzianki!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Mieli nadzieje, że nie było tam miejsca na romantyczne wyznania miłosci" padłam po tym zdaniu :-D Ron i ta jego inteligencja, a widzę, że między naszą parką rozwija się relacja. Postacie z książki, którą tłumaczą to odzwierciedlenie nich wiadomo :-) Harry i Ron zawodowi ochroniarze haha, czek na następny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadzieję to oni sobie mogą mieć, a rzeczywistość jest zupełnie inna :D
      Dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  5. Dzisiejszy rozdział wygrał tekst:
    "- Oczywiście, że tak! - Powiedział Ron z udawanym obudzeniem. - Niewinny, przysłówek…
    - To przymiotnik, Ron - westchnęła."
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przyjemne. Króciutkie bądź co bądź. Rozdział hmm.. Przejściowy :) Ale czekam na następny 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety takie też muszą być. Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  7. Boże ten Ron wygrywa.
    "- Jesteśmy tacy niewinni, jak… jak… jak coś bardzo niewinnego - zapewnił ją Ron.
    - Dziecko! Tak niewinni, jak małe dziecko."

    To mnie rozbraja :D
    Czekam na kolejny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ron bywa rozbrajający :D
      Dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  8. HA HA HA akcja z Ronem- świetna! oby więcej takich tekstów! Ich rozmowa przy śniadaniu mnie rozbroiła!!! Cieszę się że poznałam tego bloga, czyta się fajnie i lekko :) oby tak dalej, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że się podoba :) Dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  9. Witam to znów ja. I więc tak . Dziękuje za ten rozdział . :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam serdecznie do czytania mojego bloga o TVD (własna historia). Link : www.mytvdmaria.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w wolnej chwili wpadnę, ale na przyszłość zaproszenia na bloga umieszczaj w spamie ;)

      Usuń
  11. Kolejny fajny rozdział.Przyjemnie i szybko sie czyta. Akacja z Ronem przy śniadaniu mnie rozwaliła :) czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział no i na niespodziankę. Tobie również szczęśliwego Nowego Roku i wystrzałowego Sylwestra.
    Mila

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko to jest po prostu mega ja nie wierze. Kiedy oni jej powiedzą prawdę. Tak nie wolno. Weny♥
    http://dramione-pojednejstronie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo wszystkiego się dowie ;) Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  13. Cudowny rozdział !
    I te plany spiskowe Harry'ego i Rona, padłam ;)
    Wszyscy wiedzą tylko nie Hermiona :)
    Gorąco pozdrawiam i życzę szczęśliwego Nowego Roku ~Basiabella

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne opowiadanie! Chłonęłam każde słowo (i to dosłownie! :) ), bardzo lekki masz styl pisania, a co podziwiam, bo sama niestety tego daru nie posiadam. Dodaję do obserwowanych i czekam na kolejne rozdziały :) pozdrawiam!
    www.misty-symphony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za taki miły komentarz ;) fajnie, że się podoba

      Usuń
  15. jeszcze nigdy nie czytałam żadnego dramione, jakoś nie miałam okazji i chęci. ale to opowiadanie porwało moje serce. czyta się lekko i przyjemnie, a to chyba najważniejsze dla czytelnika :)
    " jego twarz była nieczytelna tak jak książka napisana po łacinie " - ojej przypomniało mi się ile się natłumaczyłam łacińskich historii w ciągu trzech lat liceum!
    tak więc cieszę się bardzo, że przypadkowo mnie tu przywiało i na pewno będę tu jeszcze zaglądać :)

    jeśli mogę, chciałam Cię też zaprosić na moje nowe opowiadanie pisane na faktach z mojego dzieciństwa. będzie mi miło, jeśli zaglądniesz :) https://www.wattpad.com/story/54970036-wherever-you-are

    szczęśliwego nowego roku, dużo zdrówka, radości i chęci oraz weny do pisania :) pozdrawiam! xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miły komentarz ;) cieszę się, że Ci się podoba. Oczywiście zajrzę do Ciebie ;)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. W poniedziałek albo we wtorek jakoś tak ;)

      Usuń
  17. Ja chcę więcej! Bo inaczej rzucę się na podłogę i będę płakać! Spodobało mi się to opowiadanie, nadal jestem wierna Severusowi, ale może ktoś mnie przekona do napisania jakiegoś Dramione :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak miło jest czytać takie komentarze ;) następny rozdział w poniedziałek lub we wtorek

      Usuń
  18. Masz piękny szablon i bardzo mi się podoba jak piszesz :).
    Eleonora, Córka Merlina.
    PS Zapraszam do nas, jest kolejna część miniaturki :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję miło, że Ci się podoba ;) oczywiście wpadnę

      Usuń
  19. Mam nadzieję, że nic takiego nie knują, aby ich rozdzielić! Czemu ona sama nie poszła po tą książkę?! xD
    A Draco taki łagodny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sama się zastanawiam dlaczego sama nie poszła po książkę być może miała wiele na głowie

      Usuń
  20. Kurcze!
    Hermiona całkowicie zapomniała, o tym co było w księdze na temat klątwy? Dziwne. I dziwne, że spędzając tyle czasu w bibliotece, sama do niej nie zajrzała, no ale :D wymysł autora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka opowiadania zrobiła z Hermiony zupełnie inną osobę nam znana Hermiona od razu poszłaby do biblioteki ;)

      Usuń
  21. Lekcja runów taka urocza *.* mam nadzieję, że Ron oraz Harry naprawdę nie zaszkodzą zbytnio Draco i Hermionie.
    Czas się przekonać!
    Gorąco pozdrawiam i życzę weny ;) Johanna Malfoy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się podoba :) Dziękuję za komentarz ;)

      Usuń
  22. To chyba jedyne opowiadanie, w którym Draco mówiąc do Hermiony po imieniu, nie wydaje mi się nienaturalne i dziwne. Lecę dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że to zauważyłaś! Dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  23. Widzę, że Draco i Hermiona coraz bardziej się do siebie zbliżają <3 Cudownie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to dramione inaczej być nie mogło :D
      Dziękuję <3

      Usuń

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy