piątek, 9 czerwca 2017

[T] [M] Dziesięć powodów, dlaczego nienawidzę Draco Malfoya

Tytuł oryginału i link: 10 Reasons Why I Hate Draco Malfoy
Autor oryginału: bluescloods
Autor tłumaczenia: Arcanum Felis
Zgoda na tłumaczenie: jest
Bety: Rzan.Acrimonia
Fandom: Harry Potter
Para: Dramione
Rozdziały: 1/1 — miniaturka (liczba słów: 1 691)
Gatunek: romance, humor
Klasyfikacja: T

A&T/N: To miniaturka Dramione pisana z perspektywy Hermiony. Autorka ma nadzieję, że spodoba się czytelnikom, a tłumaczka życzy wszystkim miłej lektury :)

Pierwszy powód: jego oczy.

— Hej, Granger, czy ty mnie w ogóle słuchasz? — jasnowłosy chłopak prychnął na mnie.
Cholera! Pewnie się zorientował, że na niego patrzę. Cholerny Malfoy i te jego lśniące, srebrzyste oczy.
— Och, przepraszam, Malfoy. Zamyśliłam się — skłamałam.
— Okej. Cóż, pamiętaj o naszych dzisiejszych obowiązkach Prefektów Naczelnych, dobra?
Zmniejszył dystans między nami i patrzył na mnie przez chwilę. Uderzyłam go w policzek i uciekłam, nie będąc w stanie usunąć z mózgu widoku tych pary błyszczących oczu.
Cholera z nim.

Drugi powód: jego włosy.

Kiedy po raz pierwszy spotkałam Draco, nie miał grzywki i jego włosy były nienagannie ułożone. Tak jak jego ojca. Teraz są jednym wielkim bałaganem z grzywką sięgającą do oczu, a ja nienawidzę tego przyznawać, ale wydaje mi się, że wygląda o niebo lepiej.
Siedział obok mnie na lekcji starożytnych runów i nonszalancko, albo i nie, ciągle się nimi bawił. Zerkał na mnie swoimi srebrnymi oczami. Znowu się wpatrywałam się i wręcz tonęłam w jego głębokim spojrzeniu. Nagle moja twarz zrobiła się ciepła, dlatego szybko wróciłam do zapisywania notatek, co powinnam robić od początku lekcji.
— Te zajęcia są strasznie nudne, nie ma co robić — jęknął, opierając głowę na moim ramieniu.
Jego włosy zaczęły łaskotać mnie w twarz i poczułam, że jest cieplejsza niż parę sekund temu.
— Malfoy, przestań się o mnie opierać albo cię przeklnę — skarciłam go cicho.
Spojrzał na mnie i uśmiechnął się tym swoim słynnym malfoyowskim uśmiechem.
— Czemu? — zapytał.
— Ponieważ twoje włosy są bardzo denerwujące — skwitowałam krótko.
— Doprawdy?
Spojrzał na mnie, jakby nie mógł uwierzyć w to, co właśnie powiedziałam.
— Tak, Malfoy, i przestać patrzeć na mnie w ten sposób! — Mój głos był o ton wyższy.
— Myślę, że masz na myśli seksowne. — Mrugnął do mnie i zaczął notować.
Ugh. Merlinie, ratuj.
Skończyłam odrabiać lekcje, bo nie mogłam przestać myśleć o tych cholernych włosach fretki podczas zajęć.
Przeklnę go!

Trzeci powód: jego głos.

To najbardziej irytujący dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałam. Cóż, może nie najbardziej, ale doprowadzał mnie do szaleństwa jego spokojny i jednocześnie seksowny głos. Nie żebym kiedykolwiek mu to powiedziała!
Zaczął siadać obok mnie przy stole Gryffindoru.
Jak bardzo to jest dziwne?
Cóż, zacznij się przyzwyczajać.
To zaczęło się od przegranej Sam-Wiesz-Kogo.
Przejdźmy do meritum.
Siedzimy razem z Harrym i Ronem, moimi dwoma najlepszymi przyjaciółmi w czarodziejskim świecie.
Usiadł przy stole, tam gdzie trzy sekundy wcześniej było jedzenie.
Na szczęście Harry zdążył je już usunąć.
Zaczął śpiewać piosenkę, jego piosenkę, nad którą pracował od kilku miesięcy. Napisał ją dla mnie. Myślałam, że żartuje. Cóż, jednak nie.
O dziwo nawet mi się spodobała.
Och, Merlinie.
Zrobił to, żeby mnie torturować, bo wiedział, że tak bardzo gardziłam jego głosem.
W ciągu następnej minuty obserwowali nas wszyscy uczniowie i profesorowie zgromadzeni w Wielkiej Sali.
Gdy skończył śpiewać, położył rękę na moim ramieniu i uśmiechnął się. Uśmiechem, którym nigdy nie będę zmęczona.
— Więc, co myślisz, Granger? — Uśmiech zamienił się w uśmieszek.
— Była koszmarna — oświadczyłam, odwracając twarz od jego elektryzującego spojrzenia i wzruszając ramionami.
Kątem oka widziałam, że uniósł kciuki, patrząc na zagubionego Harry’ego i wkurzonego Rona.
— Uwielbia ją — rzekł z dumą.
Wyszłam z Wielkiej Sali, ignorując spojrzenia uczniów. Miałam dość słuchania jego paplaniny! Draco roześmiał się, gdy sobie poszłam.
W sumie uroczo się śmieje…

Czwarty powód: jego uśmiech.

To kolejna z idealnych cech, które posiada. Błyszczy w słońcu, a jego zęby są perfekcyjnie białe.
Często się do mnie uśmiechał, ale rzadziej do innych.
Cóż, na jego twarzy gościły jeszcze uśmieszki i bardzo szerokie uśmiechy.
Kiedy zauważał mnie na korytarzu, zaczynał uśmiechać się tak prawdziwie. Często także do mnie machał.
Nie jestem pewna tego, czy nienawidzę, czy gardzę jego uśmiechem.

Piąty powód: sposób, w jaki mnie zawstydza.

Prawie wszystko, co robił lub mówił sprawiało, że moja twarz była czerwona jak pomidor, a ja nie miałam pojęcia, dlaczego tak się działo. Lekki uśmiech wystarczał, żeby moje policzki zabarwiły się na różowo.
Ale ostatnio zaczął mi prawić komplementy. Nie to żebym narzekała...
— Hej, sexy.
Podszedł do mnie od tyłu i owinął ramiona wokół mojej talii. Poczułam ciepły oddech na szyi. Szybko mnie w nią pocałował, zanim popatrzył mi w twarz.
— H-hej, Malfoy.
Gdybym wyglądała jeszcze głupiej, z pewnością przeklęłabym samą siebie.
Nie krępuj się, Hermiono.
— Wszystko w porządku? Twoja twarz jest trochę zarumieniona. Wiesz, mogę samemu wykonać dzisiejsze obowiązki, jeśli chcesz! — Oparł czoło o moje, uśmiechając się przez cały czas.
Robił to celowo.
Chory, ślizgoński drań…
— N-nie! Nic mi nie jest! N-nigdy nie czułam się lepiej! — powiedziałam pośpiesznie, starając się odejść od niego, ale chodził szybciej ode mnie i ciągle trzymał się blisko.
— Jesteś pewna, Granger? — zapytał, nadal się uśmiechając.
— O-oczywiście! Właśnie idę do dormitorium Prefektów Naczelnych. — Uśmiechnęłam się, starając się brzmieć normalnie.
— W porządku… — Zbliżył się do mnie i pocałował w policzek.
On. Mnie. Pocałował.
— Życz mi szczęścia na kolejnym meczu!
Odszedł, wciąż się uśmiechając.
To podstępny drań!

Szósty powód: jego osobowość.

Widzisz, Draco jest bardzo otwarty. Nie boi się mówić tego, o czym myśli. Właśnie to zauważyłam.
Jest arogancki, irytujący, zdemoralizowany (przez większość czasu), nawet zabawny (kiedy jest ze mną), zbyt dumny i często zazdrosny.
O tak. Jest nadopiekuńczy.
Właśnie udowodnił to na meczu quidditcha, gdzie Ravenclaw grał przeciwko Slytherinowi. Oczywiście został szukającym Slytherinu i kapitanem, przez co wiedział, jak w prosty sposób zniszczyć swoich przeciwników. Ślizgoni wygrali mecz. Wow. Myślę, że dzisiaj szczęście było po jego stronie.
Zaczęłam schodzić po schodach, żeby mu pogratulować. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego. Mrugnął do mnie, co mnie rozproszyło. Nie zwróciłam uwagi, jak idę, przez co potknęłam się o coś i upadłam.
I po kostce.
To okropne, usłyszałam dziwny dźwięk oraz poczułam ból w okolicy prawej kostki. Płonie i bardzo boli. Łzy stanęły mi w oczach, kiedy uczniowie zebrali się wokół mnie. W szczególności Draco Malfoy.
— Granger, wszystko w porządku? — Jego głos był przepełniony paniką. Wyszedł z tłumu, żeby mi pomóc, ale Ron go powstrzymał.
— Od razu zabiorę ją do skrzydła szpitalnego!
Ron jest dobrym przyjacielem. Kiedyś coś do niego czułam, ale był zbyt tchórzliwy, żeby je odwzajemnić, więc poszłam naprzód i w sumie byłam szczęśliwa z tego powodu. Draco wystawił infantylnie swoją dłoń i podniósł mnie, jakbym była księżniczką.
Kiedykolwiek indziej pewnie bym zaprotestowała, ale teraz nie mogłam, bo nie ukrywam, ból spowodował, że zaczęłam płakać. Gdy wyszliśmy z tłumu i skierowaliśmy się do skrzydła szpitalnego, zaszlochałam już głośniej.
— Hej, nie płacz, Granger. — Owinął moje ramiona wokół swojej szyi, a ja dalej nie mogłam się uspokoić.
— To bardzo boli! — krzyknęłam, zaciskając uchwyt.
Pocałował mnie w czoło i pomimo cierpienia, przestałam płakać. Zapewne z szoku.
— Uspokój się, trzymam cię — mruknął łagodnie, prowadząc mnie do skrzydła szpitalnego.
Cóż, możliwe, że to nie jest moja najmniej ulubiona jego cecha.

Siódmy powód: jego ciało.

Kiedy o tym myślę, czuję się jak zboczeniec.
Jak na dziewiętnastolatka miał naprawdę dobrze zbudowane ciało. A to, co robił, było takie… malfoyowskie.
Wiem, że Prefekci Naczelni mieszkają w jednym dormitorium, odkąd wybrano profesora Dumbledore’a na jednego z nich.
Zaczęłam pukać w drzwi do sypialni Draco, aby mu podziękować za pomoc z nocnymi patrolami. Przez moją zranioną kostkę nie byłam zbyt pomocna.
Otworzył drzwi, nie mając na sobie koszuli.
Merlinie, jakie on ma boskie ciało!
— Co jest, Granger? — spytał nonszalancko, używając przy tym wszystkich swoich magicznych zaklęć przeciwko mnie. Patrzył mi w oczy, przeczesując ręką mokre włosy i uśmiechając się, nie zważając, że nie ma na sobie koszuli.
— Załóż koszulę, fretko — wypaliłam, wchodząc do jego pokoju z nim idącym za mną.
— Jest zbyt gorąco, żeby zakładać koszulę. Ty też powinnaś zdjąć swoją. — Mrugnął do mnie, co spowodowało, że na mojej twarzy pojawił się lekki rumieniec.
Znowu to robi.
— Och, zamknij się, Malfoy. — Położyłam się na łóżku i patrzyłam w sufit. — Przyszłam tu, żeby ci podziękować za pomoc ostatniej nocy — wyjaśniłam, uśmiechając się lekko.
— Nie ma za co, Granger.
Klapnął na łóżku obok mnie i objął swoimi ramionami, otulając w uścisku. Mogłabym się wyrwać, jeśli bym chciała.
Nie byłam jednak pewna, czy chciałam.
Nagle puścił mnie i usiadł na mnie, trzymając moje nadgarstki nad głową.
— D-Draco? — wyszeptałam.
Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby tak postępował względem mnie. Jego oczy wyglądały zupełnie inaczej niż zwykle. Były zachmurzone pożądaniem.
Co za banał.
Potrząsnął głową i zszedł ze mnie, po czym zaczął przechadzać się po pokoju.
Dobrze umięśnione plecy.
— Przepraszam, Hermiono… — powiedział.
— W porządku — bąknęłam.
Po raz pierwszy zwrócił się do mnie po imieniu. Powinnam to docenić. Uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił. Zobaczyłam ten ciepły uśmiech, który zawsze sprawiał, że miękły mi kolana. Wyglądał, jakby nigdy nie był szczęśliwszy, dlatego chciałam uniknąć tej niezręcznej sytuacji. Założył koszulę — z udawanym rozczarowaniem, udawanym — i usiadł obok mnie, ignorując sytuacją sprzed kilku chwil.
Ale kiedy tej nocy położyłam się spać, ciągle myślałam o tym, jak na mnie patrzył.
W mojej  głowie trwała bitwa myśli i ciągle zastanawiałam się, czy naprawdę go nienawidzę, czy wręcz odwrotnie.
Oczywiście, że nie, Hermiono Jean Granger. Ciągle o nim myślisz. Zrozum wreszcie, że…
Sumienie, zamknij się wreszcie!
Czy ja… go kocham?
Nie!

Ósmy powód: sposób, w jaki dziewczęta lgną do niego przez cały czas.

To jedna z rzeczy, których naprawdę i do żywego w nim nienawidzę!
Nie, nie jestem zazdrosna! Myślę, że to głupota paradować z dziewczynami uwieszonymi na sobie. To znaczy, no weź, innym czarodziejom też coś się należy.
Najbardziej mnie zabolało, kiedy noc po tym, jak leżał na mnie, nakryłam go na migdaleniu się z Pansy Parkinson w jednej z opuszczonych sal.
Ze wszystkich dziwek w Hogwarcie, on musiał wybrać tę sukę. To mój największy wróg!
Właśnie ten widok ścisnął moje serce.
— Przepraszam, nie chciałam przeszkadzać.
Patrzyłam na oboje, zwłaszcza na Draco. Otworzył szeroko oczy i odsunął się od niej. Z jej ust wydobyło się rozczarowanie.
Marudna ślizgońska suka…
— Hermiono, ja nie, to znaczy, m-my nic…
— Daj spokój, Malfoy, nie obchodzi mnie to — przerwałam mu i wyszłam na korytarz. Łzy napłynęły mi do oczu.
Dlaczego, do cholery, tak się czuję?

Dziewiąty powód: jego usta.

Nie rozmawiałam z Draco, odkąd nakryłam go z Pansy. Nawet sprawiłam, że przy stole Gryfonów Harry zrobił mi miejsce pomiędzy sobą a Ronem.
Malfoy rozpaczliwie próbował ze mną porozmawiać. Robił wszystko.
Śpiewał dla mnie.
Wielokrotnie przepraszał.
Kupił drogie czekoladki i kwiaty.
Ale ostatnia rzecz, którą zrobił, sprawiła, że mu wybaczyłam.
Draco Malfoy pocałował mnie na oczach całej szkoły, jeśli mogę dodać.
I powiedział, że mnie kocha.

Dziesiąty powód:

Nienawidzę sposobu, w jaki sprawiłeś, że się w tobie zakochałam.
 ___________

Witajcie :) W to piątkowe popołudnie publikuję nowe tłumaczenie. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten tekst nie należy do ambitnych, ale czasem taka lekka historia też jest potrzebna. Jestem ciekawa Waszych odczuć odnośnie tego tekstu. Podzielcie się nimi w komentarzach.
Niedługo opublikuję drugą część tej miniaturki z perspektywy Draco ;) Więc bądźcie czujni!
Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział fretki. Teraz mam wiele na głowie, tak jak moje bety, dlatego proszę o uzbrojenie się w cierpliwość. Obiecuję, że warto trochę poczekać.
To tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego weekendu!



8 komentarzy:

  1. Podoba mi się lekkość tej miniaturki i wymienianie poszczególnych powodów 'nienawiści' Hermiony do Draco. Skojrzyło mi się to od razu z filmem "Zakochana Złośnica", który szczerze uwielbiam (i który posłużył mi za inspirację do jednego z drabbli).

    Nie wiem, jak Ty to robisz, że wynajdujesz tak ciekawe historie. I że dzięki Twoim tłumaczeniom mam możliwość ich poznania.
    Dziękuję Ci za pracę tutaj włożoną. I czekam na kolejne prace. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ta historia jest odpowiednia na leniwy weekend i z założenia powinna poprawiać humor :) Być może nie jest ambitna, ale uwielbiam ją.
      Ja chyba mam dar do wyszukiwania takich miniaturek :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Hejo hejooo :D
    Tak sobie myślę, że to bardzo przyjemna miniaturka, szczególnie na te smutne, nieco chłodniejsze wieczory. Cudowna, pełna słodyczy miniaturka <3
    I jeśli chodzi o sam pomysł- uwielbiam. I z niecierpliwością czekam na część z perspektywy Draco!
    Pozdrawiam, Iva Nerda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta miniaturka miała z założenia poprawiać humor i cieszę się, że tak jest :)
      Ja też jestem pod wrażeniem tego pomysłu ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Jakie ja mam zaległości!!!
    Kocham tę miniaturkę, całkowicie mnie rozczuliła. Z desperacją szukam lekkich tekstów... i jak zwykle znalazłam je tutaj :)
    Genialne opowiadanie i genialne tłumaczenie. Tekst mało ambitny? Jeśli tak, to nie lubię tych ambitnych. Cukier jest dobry :D
    Pozdrawiam baaaardzo serdecznie
    A.C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam ogromne zaległości w odpowiadaniu na Wasze komentarze. Właśnie to nadrabiam.
      Super, że się podobało. Taki tekścik z pewnością nie raz wywoła uśmiech na twarzy, a o to głównie mi chodzi ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. I znów sama słodycz, za dużo, za dużo... No dobra, kogo ja oszukuję? Kocham teksty, które wybierasz do tłumaczenia, trafiasz prosto w mój gust i no nie mogę się przestać zachwycać! <3
    Miniaturka jak najbardziej w moim typie, a ostatnie zdanie to taka wisienka na torcie, tylko dodaje reszcie tekstu cudowności ;)!
    Pozdrawiam,
    Charlotte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah teraz będę wiedzieć, jakie opowiadania serwować ze szczególną myślą o Tobie ;)
      Cieszę się, że się spodobało. Nawet nie wiesz, jaką mi tym sprawiłaś radość!
      Pozdrawiam

      Usuń

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy