sobota, 5 sierpnia 2017

[T] Zakazani — Rozdział 1


Hermiona widziała, że Ron się niecierpliwił. Miał rozegrać bardzo ważną partię szachów i nie mógł się doczekać powrotu do pokoju wspólnego. Hermiona nie mogła powstrzymać iskierki irytacji, który przez nią przebiegła. Wiedziała, że Ron nie był najbardziej odpowiedzialnym człowiekiem, jak również nie interesował się patrolowaniem korytarzy, ale to wciąż nie tłumaczyło jego zachowania. Zdawała sobie sprawę z faktu, że nie wszyscy traktowali swoje obowiązki tak jak ona, jednak nie dawało im to prawa do lekceważenia ich. Cholera, nawet przeszło jej przez myśl, że Malfoy patroluje lepiej od Rona.
Kiedy usłyszała jego szóste westchnienie od początku patrolu, który rozpoczął się godzinę temu, wiedziała, że nie będzie w stanie dłużej tego znieść, więc odwróciła się lekko, marszcząc brwi.
— Słuchaj, Ron. Jeśli uważasz, że partia szachów jest ważniejsza niż to, to idź. W tym tempie żadne z nas nie wykona dzisiejszego dyżuru tak jak trzeba. Spóźnisz się na mecz, a patrol nie będzie ukończony — powiedziała do niego z lekką irytacją w głosie.
Ron, nieświadomy i znudzony do granic możliwości, natychmiast skorzystał z szansy na wydostanie się z czegoś, co uważał za marnotrawstwo czasu. Co z tego, że dzieciaki nie były jeszcze w łóżkach? Niech żyją swoim życiem! Zawsze myślał, że zostając prefektem, będą mieli więcej czasu na zabawę i wolność. Nie zdawał sobie sprawy, że będzie tak sztywno.
— Dzięki, Hermiono. Jesteś najlepsza, odwdzięczę ci się.
I po tych słowach uciekł, zostawiając Hermionę na środku korytarza na drugim piętrze z lekko zszokowanym wyrazem twarzy. Nawet przez sekundę nie pomyślała, że Ron mógłby tak po prostu zostawić ją samą w trakcie patrolu. Warknęła ze złości. Miała już go dość. Niech sobie sam radzi z konsekwencjami, jeśli McGonagall się o tym dowie.
Z grymasem niezadowolenia  i zaczerwienioną twarzą ruszyła do przodu. Nie wiedziała, dlaczego była taka zdenerwowana — przecież sama pozwoliła Ronowi iść i nie powinna być zaskoczona, że przyjął tę ofertę bez wahania. Poza tym, wiedziała, jaki byłby jego wybór, jeśli ktoś kazałby mu wybierać między szachami a patrolem.
Westchnęła. Nie można płakać nad rozlanym mlekiem. Skończy patrol, a potem będzie leżeć w łóżku z dobrą książką i gorącą czekoladą. Myśląc o tym, na jej twarzy pojawił się uśmiech.
Nagle ktoś mówiący przez nos przerwał jej rozmyślania.
— Dlaczego się uśmiechasz, szlamo?
Odwróciła się w stronę, skąd dobiegał głos.
Oczywiście. Pansy Parkinson. To oznaczało, że Blond-Fretka znajduje się w pobliżu. Chyba że wymigał się z patrolu podobnie do Rona.
W momencie gdy miała zamiar jej powiedzieć, co myśli, zobaczyła gibkie i umięśnione ciało wychodzące zza zakrętu. Ubrany w codzienną czarną szatę, wyżelowane włosy, nadające mu naturalny, niechlujny wygląd, zasłaniały srebrne oczy. Draco Malfoy wyglądał dokładnie tak, jakby był zakazaną przyjemnością. Serce Hermiony zaczęło bić odrobinę szybciej, policzki się zaróżowiły i oddech przyspieszył. To wszystko nastąpiło w zaledwie kilka sekund.
Malfoy odwrócił się do Pansy i powiedział:
— Pans, wracaj do pokoju wspólnego. Blaise cię szukał. Powiedział, że ma coś ci dać, jeśli wiesz, co mam na myśli.
Pansy pisnęła głośno i bez zastanowienia w jakim towarzystwie zostawia Draco, uciekła w kierunku, z którego przyszła.
Na słabo oświetlonym korytarzu znajdowała się tylko ich dwójka. Taki był jego cel. Ale teraz, gdy faktycznie byli sami, zawahał się. Jego usta otworzyły się.
— Brudna szlama — wyszeptał.
Nie, pomyślał z przerażeniem. Nie chciał. Dał sobie z tym spokój tak dawno temu. Jeśli był tam ktoś, kogo nie można by określić jako brudny, z pewnością byłaby to Hermiona Granger. Była czysta jak niewydeptany śnieg. Żadna dusza nie mogłaby nazwać jej brudną, a przynajmniej nie ta jego.
Kiedy miał zamiar odwrócić się i odejść ze wstydem uniemożliwiającym mu powiedzenie innego słowa, podeszła do niego, a ich nosy prawie się dotykały. Szare błyszczące oczy spojrzały w brązowe,  oddechy stałe się jednym. Poczuł jej usta, gdy nachyliła się i zbliżyła do ucha.
— Chciałbyś wiedzieć, jak brudna jestem, Draco — wyszeptała ochrypłym głosem.
I z tym odeszła. Jej serce niemal wyrywało się z piersi, a na twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Nie wiedziała, skąd pochodziła ta pewność siebie, ale nie powinna narzekać. Miała okazję widzieć niewzruszonego Draco Malfoya wytrąconego przez nią z równowagi.
Jedyne, co Draco mógł pomyśleć na tę uwagę, brzmiało: „Dzięki Merlinowi, że szaty w Hogwarcie są takie workowate, bo Bóg raczy wiedzieć, gdzie byśmy teraz byli”.

 ____________

Witajcie :) W to sobotnie popołudnie publikuję pierwszy rozdział nowego tłumaczenia. Jak mogliście dostrzec we wstępniaku, ta historia liczy jedynie 4 rozdziały. Wydaje się mało, jednak jestem nią totalnie oczarowana i dlatego postanowiłam ją przetłumaczyć. Mam nadzieję, że Wam także się spodoba.
Zdaję sobie sprawę z tego, że pierwszy rozdział nie powala długością, ale kolejne będą dłuższe i obfite w dość ciekawe sytuacje, w których główne role będą odgrywać Draco i Hermiona.
Kolejnej części spodziewajcie się za dwa tygodnie. Przez ten czas chcę trochę uporządkować ważniejsze projekty, a betowanie zapewne też trochę zajmie.
Piszcie, co sądzicie o początku opowieści. Komentujcie i oceniajcie. Miłego tygodnia! Enjoy!




8 komentarzy:

  1. Cześć :)
    Nowa historia jest cudowna i jestem oczarowana-mimo, że rozdział jest raczej krótki. Przemyślenia Draco były urocze :D
    Rozumiem, że Malfoy jest "nawrócony" w tym opowiadaniu? :) A tak z innej beczki... co z moją ulubioną Fretką? :c
    Pozdrawiam, Anna Czuczejko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rozdział to taki przedsmak tego, co się wydarzy. Draco jest oczarowany Hermioną i przy tym lekko ze zmienionymi poglądami, ale mimo to i tak jest uroczy ;)
      Fretka będzie betowana w zbliżającym się tygodniu, więc prawdopodobnie pojawi się koło weekendu, ale nic nie obiecuję.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Krótko, bardzo krótko!
    Ciekawa jestem kreacji bohaterów w tym opowiadaniu.
    Tego, co dalej się wydarzy. Ten rozdział to taka zaledwie przekąska i to dość mizerna, ale wiem, że to nie Twoja wina. ;) dla mnie zdecydowanie za krótko, dlatego będę czekać na kolejny rozdział. :)
    Pozdrawiam, życząc czasu i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ubolewam nad tym, że ten rozdział jest taki krótki, ale kolejny zapewne Wam to wynagrodzi :) W tej historii bohaterowie są specyficzni, ale wszystkiego dowiecie się za jakiś czas.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Wow... takie po prostu wow 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejo hejooo :D
    Baaardzo podoba mi się początek opowieści, żałuję jedynie, że jest ona tak krótka. Mam w zwyczaju przywiązywać się do historii, a co za tym idzie śledzić ją od początku do końca, a tu taka niespodzianka. Nie wiem jeszcze jakim cudem zmieścisz wszystko w 4 rozdziałach, ale już teraz wiem, że każdy z nich bedzie nieprzewidywalny! Właśnie tak, jak ten. Powiem szczerze, że musiałam wytrwale zbierać szczękę po wypowiedzi Hermiony - spokojnej i ułożonej pani prefekt, która w stosunku do Ślizgona okazała się być prawdziwą kocicą! Jestem wstrząśnięta, niezmieszana i liczę na dużo więcej takich akcji!
    Pozdrawiam serdecznie i już nie mogę się doczekać kolejnej części,
    Iva Nerda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Autorka zapewne chciała Was zaciekawić i dlatego ucięła w takim momencie. Ta historia jest dość specyficzna i sama byłam zaskoczona faktem, że jest taka krótka. Nieprzewidywalność... o tak, takim słowem można opisać tę historię. Mogę zdradzić, że Hermiona nie raz Cię zaskoczy, oby tylko pozytywnie :D
      Pozdrawiam

      Usuń

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Mia Land of Grafic