czwartek, 1 listopada 2018

Rozdział 35: Oko za ucho


Czekamy w strategicznych miejscach na obrzeżach miasta, tylko Fred i George są sami. Bliźniaczy instynkt daje im dodatkową przewagę podczas walki. Trzymam różdżkę w dłoni, wyczekując. Na przekór mugolom, którzy nieświadomi krążą po mieście, w powietrzu unosi się zapach walki. Tym razem nie aktywujemy żadnych osłon, jedynie klątwy.

~*~*~*~*~*~

— Żadnych osłon? — pytam Lunę. Blondynka kręci głową z imitacją uśmiechu na ustach. — Ale wtedy… będą mogli się aportować — dodaje.
Na pewno musiała to przeoczyć.
— Niektórzy tak — odpowiada z łatwością. — Ale nie Bellatrix. Jeżeli inni uciekną, to będziemy mieli większe szanse na pozbycie się jej.
Przytakuję.
— W porządku.

~*~*~*~*~*~

Trzask informuje nas o przybyciu dziewięciu śmierciożerców za pomocą świstoklika. Bellatrix jest jedną z trzech, którzy trzymają się na nogach.
— Wstawajcie, kretyni — mówi, kopiąc jedno z ciał na ziemi. — Czas się przekonać, co potraficie.
Czarownica chichocze, gdy mugole zaczynają krzyczeć. Przerywa, kiedy promień niebieskiego światła uderza mężczyznę obok niej. Zaklęcia zaczynają atakować grupę śmierciożerców z różnych stron. Pierwszy upada, a trzech rekrutów się aportuje.
— Tchórze — ryczy Bellatrix, po czy wysyła jedno ze swoich opatentowanych zaklęć. Fioletowe światło przecina powietrze i promieniuje z różdżki. Uderza jednego ze śmierciożerców i czterech mugoli zanim ja i Ron padamy na ziemię. Klątwa drasnęła włosy na czubkach naszych głów, ale żyjemy.
Harry jest zajęty innym wojownikiem, a Tracy następnym. Ziemia zaczyna się trząść, a Ron i ja unikamy zaklęcia, zanim zostanie wycelowane.
Bellatrix odbija zaklęcie Freda, po czym odwraca się do bliźniaków. Pozostali trzej śmierciożercy podejmują walkę z Ronem i mną. Fred i George niemal tańczą w pojedynku. Tysiące ruchów przy unikaniu zaklęć czarownicy zwiększa ich przewagę i jest niemal wyzwaniem.
Harry nadąża za przeciwnikiem, ale Ron, Tracy i ja nie mamy tyle szczęścia — każde z nas napotyka problemy.
— Nie! — krzyczy Fred, gdy George osuwa się na nogi. Struga krwi skapuje z jego ucha i chłopak jęczy na ziemi.
— Teraz czas na drugiego zdrajcę krwi — pluje Bellatrix. — Dopóki nie umrze, będzie mógł obserwować twoje tortury.
Fred patrzy na czarownicę zimnym wzrokiem. Rozsądny człowiek by się wycofał, ale Bellatrix do nich nie należy.
Klątwa przez nią wypowiedziana uderza w miejsce, gdzie przed chwilą znajdował się chłopak. Rudzielec walczy z furią, jaką nigdy u niego nie widzieliśmy. Ignoruje zaklęcia cięcia, które powodują głębokie rany na jego nogach, zaciskając szczękę. Wciąż ma siłę do walki.
Bellatrix uśmiecha się do Freda, czerpiąc radość z pojedynku, przepełniona pewnością, że wygra. Kiedy czerwone zaklęcie przecina jej twarz przy lewym oku, uśmiech zamienia się w warczenie.
— Moje oko, ty draniu — krzyczy kobieta.
Fred podchodzi bliżej, wykorzystując swoją przewagę, ale zostaje odrzucony do tyłu. Śmierciożerca rzuca się naprzód, łapiąc Bellatrix za ramię.
— Nie stracimy ulubionego zwierzęcia Czarnego Pana — prycha, po czym znika z trzaskiem.
Sekundę później wszyscy znikają, a my pędzimy do bliźniaków na miarę swych możliwości kondycyjnych.
— Musimy ich zabrać do Draco — mówi Tracy.
— Ron, Tracy, weźcie Freda — zarządzam. — Harry i ja zajmiemy się George’em.
Ron i Tracy podnoszą Freda, opierając go o swoje ramiona, po czym znikają. Harry i ja przesuwamy się do przodu i łapiemy George’a.
— Na trzy — mówię. — Raz… dwa… trz-uhf.
Śmieciożerca atakuje mnie znienacka, gdy zaczynamy się obracać. Harry, George, przypadkowy śmierciożerca i ja teleportujemy się na najwyższy stopień przed numerem 12. Luna otwiera nam drzwi. Ogłusza śmieciożercę.
— Podajcie George’a — to wszystko, co mówi.
Harry i ja manewrujemy rudzielcem przed drzwiami, zanim Harry go lewituje.
Locomotor George — szepcze, a George leci za ciemnowłosym chłopakiem.
— Idź się umyć — mówi do mnie Luna. — Zajmę się tym.
— Nie możemy pozwolić mu odejść — oświadczam, wskazując nieprzytomnego wroga na progu naszego domu. Luna patrzy na niego smutnym wzrokiem.
— Wiem — szepcze ze zbyt wielkim zrozumieniem.
Kiwam głową, podążając za Harrym do kuchni i naszej awaryjnej lecznicy.
— Tylko tyle mogę zrobić — mamrocze Draco, stojąc nad George’em, który leży na noszach. — Nie mogę przywrócić mu ucha, ta magia jest… to czarna magia.
Draco nalewa eliksir na ciemna szramę. George cicho płacze, gdy blondyn wyciera miksturę i ranę ściereczką. Powtarza proces, dopóki nie oczyszcza jej doszczętnie, po czym leczy ranę. Skóra zamyka się tam, gdzie kiedyś było ucho.
Draco przekręca głowę George’a i wlewa kolejny eliksir do jego gardła.
— Odpocznij — szepcze.
Ciche chrapanie jest oznaką, że chłopak zapadł w głęboki sen, więc blondyn przechodzi do Freda.
— Wyjdzie z tego? — pyta Fred, patrząc z przerażeniem na swojego brata, kiedy Draco zaczyna leczyć jego rany. Chłopak kiwa głową.
— Będzie miał jedno ucho mniej, ale poza tym wszystko w porządku. Musi tylko odpocząć — mówi Draco, a Fred przytakuje, nawet nie odwracając wzroku. — Próbowałeś w ogóle odskakiwać? — mamrocze Draco, nalewając eliksir na głębokie rozcięcie w okolicach żeber.
Fred wzrusza ramionami.
— Pozbawiłem ją oka w zamian za jego ucho — mówi Fred.
— Co to za zaklęcie? — pyta Tracy. — Nie wydaje mi się, żebym kiedyś je widziała.
Cinis Organo — odpowiada Fred.
Ręce Draco zamierają w bezruchu, gdy jego oczy zwracają się na rudzielca, a potem wybucha śmiechem.
— Zrobiłeś to? — pyta Draco.
Fred kiwa głową z zadowoleniem, a w jego oczach pojawia się złośliwy błysk.
— Co powoduje? — naciska Tracy, a Draco zwraca się do niej.
— To zaklęcie lecznicze, przynajmniej technicznie — mówi. — Używa się go przy pewnych chorobach, zwłaszcza problemach z jedzeniem. Powoduje, że żywa materia zamienia się w popiół, ale bez pieczenia. To techniczna transmutacja. Zwykłe Finite może to powstrzymać. W leczeniu służy do zainfekowania danego obszaru i powstrzymania skutków, a następnie leczenia już zjedzonego obszaru. Rzuciłeś to na jej oko?
Uśmiech Freda jest wręcz sadystyczny. Draco kręci głową i wraca do ran chłopaka.
— Czy mogą je odwrócić? — pyta Ron.
— Nie — odpowiadam. — Tego konkretnego zaklęcia nie da się odwrócić. W zasadzie nawet nie można odbudować gałki ocznej. I nie ma znaczenia, jak długo zaklęcie nie zostało anulowane. Nie będzie mogła użyć nawet magicznego oka. To bardzo zagmatwane zaklęcie.
— Jak je znalazłaś? — pyta Harry zaintrygowany.
— W bibliotece jest kilka starych książek o uzdrawianiu — przyznaję. — Czar ten nie jest zazwyczaj używany podczas pojedynków, ponieważ można go anulować zwykłym zaklęciem tarczy lub innego czaru znoszącego.
— Jeśli wiedzą, co to jest — odpowiada Fred, a widząc nasze zdziwienie, kontynuuje: — Są inne zaklęcia, które mogą wymagać o wiele trudniejszych i skomplikowanych klątw. Jednak na nic się zdadzą i skutki będą nadal widoczne, dopóki nie zamieni się w popiół. Ale przynajmniej ma drugie oko.
— Miło — komentuje Tracy.
— Nie nazwałbym tego tak — mamrocze Harry pod nosem, a Fred wzrusza ramionami.
— Oko za ucho — mówi.

~*~*~*~*~*~

— To nie była dobra bitwa — mówi Draco, gdy zostajemy sami w kuchni.
Łata oparzenia na moich plecach. Reszta grupy została już uzdrowiona i poszła do swoich pokoi, by odpocząć.
— Nie, niezbyt — odpowiadam.
— Jesteście pewni, że Bella umarła?
— Będę musiała zapytać Lunę. Teraz pilnuje śmierciożercy, który był naszym pasażerem na gapę.
— Eliksir słodkiego snu powinien zatrzymać go na kilka godzin — komentuje Draco.
— Ale nadal…
— Tak — odpowiada. — Wszyscy zostaliście ranni i nie liczyłem na to, że Bella umrze.
— Wiedzieliśmy, że pozbycie się jej jest bardzo trudne — mówię.
Jego ręka przesuwa się po skórze moich pleców, smarując kremem niemal uzdrowione oparzenia.
— Chciałbym, żebyś nie musiała brać w tym udziału — szepcze Draco.
— Rozmawialiśmy już o tym — oświadczam.
— Ciągle jesteś ranna — naciska.
— Mogłeś zdecydować, że nie chcesz tam być, ale nie możesz zamknąć mnie w domu. To tak nie działa — wypalam.
— Po prostu chciałbym, żebyś była bezpieczna — odpowiada, a szare oczy prześwietlają mnie na wylot.
— Nikt nie jest bezpieczny, dopóki ten szaleniec żyje — mówię, a Draco zamyka oczy i wzdycha.
— Wiem.
Wzdycham i łapię go za rękę.
— Przepraszam — mówię cicho.
Przyciąga mnie do siebie, starając się nie podrażniać ran.
— Za każdym razem jestem przerażony, bo boję się, że nie wrócisz — szepcze w moje włosy.
— Wiem.
Odsuwa się i patrzy mi w oczy.
— Nie, nie wiesz — mówi. — Ostatnim razem, gdy… Harry umarł… Czarny Pan chciał ciebie żywą i to, co planował… — Draco wzdryga się. — Nie zrozumiesz…
— Będę ostrożna — mówię.
To jedyna rzecz, którą mogę mu obiecać. Kiwa głową i ponownie przyciąga mnie do siebie.
_______________

Witajcie :) mamy długi weekend, więc pora na kolejny rozdział opowiadania. Jak Wam się podoba zemsta Freda? Ja jestem wręcz zaskoczona jego odwagą, bo to w końcu Bella. Piszcie, co myślicie!
Jeżeli wyrobię się ze wszystkim, co sobie zaplanowałam, to być może w niedzielę możecie się spodziewać kolejnej części, ale oczywiście nie mam 100% pewności. To tylko plany. Więc oczekujcie.
Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego długiego weekendu! Enjoy!

2 komentarze:

  1. Zemsta Freda jest jak najbardziej na miejscu. Choć mogliby już ją zabić. Draco i Herma to miód na me serce. Juz nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby już ją zabili, nie byłoby zabawy :) Te sceny dramione są takie rozczulające, że aż sama się rozpływam.
      Pozdrawiam

      Usuń

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy

Etykiety

Albus Dumbledore Albus Potter Angelina Weasley Apartament 9 i 3/4 Archibald Stokes Astoria Greengrass AU dramione Bellatrix Lestrage Bezwzględna gra Bibliotekarka Blaise Zabini blansy Cambridge Blue Charlie Weasley Ciemność i Światło Come To Claim Cormac McLaggen Czas cudów Draco Malfoy dramione Dziesięć na dziesięć efekt Pericuscia Facet z sąsiedztwa Fred Weasley Gemma George Weasley Ginny Weasley Harry Potter Hermiona Granger hinny Hogwart Hot for Teacher impreza James Potter Józefina Crawley Kamari Kingsley Shacklebolt klątwa klątwa Glacios Klub Nox Lavender Brown Lilie słonowodne Live Again [PL] Lord Voldemort Lucjusz Malfoy Luna Lovegood M.B. Malfoy Manor Malus Orbis Mark Collins marriage law Maxton Hall miłość Mine Minerva McGonagall miniaturka Mrużka Narcyza Malfoy Neville Longbottom Nora Jenkins Ocean między nami Odkupienie Ogień i Lód Padma Patil Pani Pince Pani Pomfrey Pansy Parkinson Percy Weasley Piękna i bestia plan Podróż z nieznajomym porwanie Promyk radości Przewodnik randka w ciemno Ron Weasley Rose Weasley Rozgrzeszenie Rzeczy których nie nauczysz się z książek Scorpius Malfoy Severus Snape Siedem dni w grudniu smutek sojusz Still Life Susan Weasley śmierciożercy Śpiewka Teodor Nott terapia Theodor Nott thuna To co jest między nami To co najlepsze Tracy Davis Travis Diggle Trylogia Odkupienia Twoje idealne dopasowanie Uchwalenie ucieczka Viktor Krum Voldemort walka Wiktor Krum Zakazani Zakochana fretka Zamaskowany mężczyzna Złączeni Złota Trójca