środa, 6 września 2017

[T] Zakazani — Rozdział 2


Minął tydzień od ich konfrontacji na pustym korytarzu. Hermiona ciągle o tym śniła. Uczucia, które targały nią na samą myśl, że robi coś tak śmiałego i tak nieoczekiwanego, były czymś nowym, ale na pewno nie niepożądanym. Prawdę mówiąc, pragnęła tego, a szczególnie ciepła ogarniającego jej ciało, gdy widziała wpatrzone w nią oczy Malfoya. Pożądanie całkowicie nią zawładnęło, znacznie przekraczając wszystkie dotychczasowe emocje. Uświadomiła sobie, dlaczego ludzie uzależniają się od seksu. Ten rodzaj adrenaliny nie mógł być osiągnięty w żaden inny sposób.
Myśląc o uwodzicielskich, srebrnych oczach i rozczochranych, blond włosach, jej dłoń wkradła się między nogi, co działo się po raz setny w ciągu tego tygodnia. Tym razem to ona zacisnęła mocno powieki, wyobrażając sobie głębokie jęki Malfoya. Gdy szczytowała, uderzyła w nią świadomość tego, gdzie jest: w swoim łóżku w dormitorium, którego drzwi były otwarte i każdy mógłby wejść. Zwłaszcza Harry, ponieważ niedawno odkrył, w jaki sposób można dostać się do jej pokoju, nie tracąc przy tym zębów.
Naprawdę powinnam coś z tym zrobić, pomyślała.
Po krótkiej chwili zapadła w głęboki sen, wyobrażając sobie otaczające ją umięśnione ramiona, które nigdy jej nie wypuszczą.
W tym samym czasie Draco Malfoy wściekle poruszał swoim nadgarstkiem, kropelki potu pojawiły się na jego czole, kiedy wyobrażał sobie wpatrujące się w niego piwne oczy. Nawet teraz, tydzień po ich spotkaniu sam na sam, mógł dalej poczuć słaby zapach wanilii. Nieważne, ile razy próbował o tym zapomnieć, jak wiele dziewczyn zaliczył, ciągle wracał do tamtej nocy, podczas której jego świat jakby zatrzymał się w miejscu.
Umysł ciągle powtarzał mu złośliwe słowa niczym zepsuta kaseta i nie mógł wyraźnie usłyszeć jej słodkiego, melodyjnego głosu. Nie miało znaczenia, co robił, ponieważ pod koniec dnia i tak miał przed oczami wizerunek wspaniałego anioła z puszystymi włosami, lekko wystającymi zębami i największym uśmiechem.
Nie potrafił dokładnie określić, w którym momencie przestał ją widzieć jako szlamę Granger, a dostrzegł w niej po prostu Hermionę Granger.
Nie wiedział, kiedy przestał ją poniżać, a w zamian doceniał. Nie pamiętał chwili, gdy zamieniła się ze skrajnie niepociągającej w hipnotyzującą. Zaczęło się powoli, niewinnie. Od małych rzeczy, czyli zaprzestanie myślenia o niej jak o szlamie, zwracanie się do niej per „Granger”, ewentualnie „Hermiono”; zaprzestanie szydzenia z niej, kiedy ją zobaczył; skończyły się ostre komentarze, ponieważ po prostu je ignorowała. Te zmiany były tak powolne, że nawet nie zauważył, jak zmieniło się jego postrzeganie — fantazjował o dziewczynie u swojego boku. Nigdy nie widział jej twarzy, ale puszyste brązowe włosy i waniliowy aromat ewidentnie wskazywały na Hermionę Granger, co utwierdziło go w przekonaniu, że nawet gdyby był nieprzytomny, bez żadnego problemu mógłby zidentyfikować osobę, codziennie odwiedzającą go w snach.
Nagle jego nogi zwiotczały, pot spływał mu po twarzy, w oczach pojawiły się gwiazdy, kiedy opadł na zimne płytki w łazience, a melodyjny śmiech wciąż rozbrzmiewał w jego głowie.
Ich następne spotkanie miało miejsce tydzień później. Właśnie wtedy Hermiona postanowiła, że chce znowu poczuć to napięcie, dlatego też tego dnia bardziej zadbała o swój wygląd. Wcześniej nie zdobyłaby się na nic więcej niż cienka warstwa kredki wokół oczu. A teraz? Regularnie używała zestawu do makijażu, który matka podarowała jej latem. Zmiany były subtelne, kości policzkowe nieco się uwydatniły, wargi wydawały się większe, a oczy wyładniały. Zmieniła także styl ubierania ze zbyt luźnych szat na dopasowane, podkreślające jej krągłości.
Chociaż tego nie widziała, bo wypatrywała tylko jednego, chłopcy z jej roku nie byli obojętni na zmiany jej wyglądu. Przestali nazywać ją molem książkowym i byli nią szczerze zainteresowani. Nawet Harry, który ogólnie rzecz biorąc, był uważany za najbardziej niedomyślnego chłopaka, zaczął widzieć Hermionę w taki sposób, w jaki pragnęła, aby widział ją Draco: seksowną i czarującą. Ron był bardzo podniecony, nie mógł zapanować nad sobą, kiedy widział swoją przyjaciółkę jako jedną z najpiękniejszych dziewczyn w szkole. Jednak największa zmiana zaszła pod jej szatami. Przestała nosić koszulę i zakładała seksowną bieliznę. Chciała, żeby on się pocił i żeby jej potrzebował. Zamierzała poruszyć niebo i ziemię.
Draco znajdował się na korytarzu na trzecim piętrze, trzymając książki w ręce, rękawy szaty podwinął do łokci, a drugą ręką przeczesywał włosy, zerkając na kartkę, trzymaną w dłoni. Uroczo zmarszczył czoło.
Hermiona podeszła, patrząc na ten niebiański widok. Gdy tylko go zobaczyła, jej oczy rozjaśniły się, a na twarzy zagościł iście ślizgoński uśmiech, kiedy szła powoli w jego kierunku. Draco był tak zajęty, że nawet jej nie zauważył, dopóki nie stanęła blisko niego. Przysunęła się, dociskając klatką piersiową do jego pleców, tak jak zamierzała.
Zakrywając jego oczy drobnymi dłońmi, powiedziała melodyjnym głosem:
— Zgadnij kto?
— Granger? — zapytał z wahaniem w głosie, rozpoznając perfumy i jednocześnie mając świadomość tego, że będzie miał kłopoty, jeśli to nie ona.
— Dziesięć punktów dla Slytherinu — szepnęła ochrypłym głosem prosto do jego ucha, powodując tym samym u niego dreszcze. Uśmiechnęła się szerzej, gdy to zobaczyła. Powoli odwróciła go w swoją stronę, trochę zaskoczona tym, że w ogóle się nie opierał i nie narzekał.
Teraz, gdy mógł zobaczyć ją w całej okazałości, jego szczęka trochę opadła. Oczy wodziły po jej ciele z góry na dół. Mógł wyraźnie zauważyć zmiany, które zaszły na jej twarzy przy pomocy odrobiny makijażu. Nie było go dużo jak u innych dziewczyn, z którymi się spotykał, ale w gruncie rzeczy poprawił jej wygląd. Gdy błądził oczami w dół, boleśnie poczuł, że jego spodnie robią się coraz węższe.
W ciągu tego tygodnia zauważył, że Hermiona zaczęła ubierać inne szaty, zresztą trudno było tego nie widzieć, skoro wyglądała jak bogini, ale nie miał okazji popatrzeć na nią z bliska, ale zaraz… dobry Boże, czy jej szaty są rozpięte? Mógł zauważyć zieloną koronkę i... Merlinie, ona doprowadzała go do szału.
Nigdy nie pomyślał, że Hermiona może mieć na niego taki wpływ, jednak  kiedy spojrzał na nią, tak naprawdę spojrzał, zdał sobie sprawę z faktu, że na nic się zdadzą wszelkie próby zaprzeczenia, ponieważ rozkochała go w sobie swoim pięknem.
Hermiona Granger była jak nowy smak, który by docenić trzeba się wiele nauczyć, więc szybko to zrobił.
W międzyczasie Hermiona patrzyła na pożądanie rosnące w jego oczach, a kiedy przelotnie na nią zerknął, nie mogła się powstrzymać przed lekkim rumieńcem pod wpływem intensywności spojrzenia, którą ją obdarzał. Wiedziała, że nie może się wahać, musiała dać mu się spocić. Stanęła na palcach, a jej usta po raz kolejny skierowały się do jego ucha. Usłyszała urwany oddech i nie mogła się powstrzymać przed byciem dumną z siebie.
— Granger, c-co ty? — Jego głos przybrał głęboki ton, którego zazwyczaj używał w sypialni.
— Cii, Draco, po prostu się zrelaksuj. Chcę, żebyś czerpał przyjemność z tego, co dla ciebie przygotowałam — wyszeptała mu cicho do ucha, powoli prowadząc go do wnęki za posągiem Haga. Usadziła go na półce, a sama usiadła okrakiem na kolanach chłopaka. Oczy Malfoya otworzyły się szeroko, gdy zrozumiał co robiła Hermiona Granger, jego conocne wyobrażenie i jeszcze mocniej poczuł odurzający zapach wanilii, który działał na jego zmysły niczym afrodyzjak.
Z uśmiechem na swojej zaczerwienionej twarzy, usta Hermiony zaczęły bawić się jego uchem na zmianę skubiąc i dmuchając lekko powietrze. Czasem przygryzała o wiele mocniej niż powinna, ale było to nagradzane jękiem Draco Malfoya. Jej prawa ręka oparła się o jego klatkę piersiową i poczuła imponujące mięśnie.
Powoli była coraz bardziej śmielsza. Druga ręka przesunęła się w dół w stronę wybrzuszenia, które przez cały czas ją nęciło.
— Podoba ci się, Draco? Myślisz, że jesteś w stanie znieść więcej? — wyszeptała pomiędzy pieszczotami.
Jedyne słowa, które był w stanie wypowiedzieć, brzmiały:
— Tak, Hermiono, och, Merlinie, tak. Po prostu nie przestawaj.
Z nową energią delikatnie dotknęła wypukłości spodni i usłyszała, że Draco zrozumiał, co się właśnie stało. Pozwoliła sobie na głęboki oddech i uniosła się wyżej, nie chcąc żeby zmarnowała się jej koronkowa bielizna, którą założyła na tę okazję. Bardzo dobrze wiedziała, kiedy dostrzegł ten szczegół, ponieważ usłyszała kolejny głęboki jęk, wydobywający się z jego rozkosznych różowych ust. Nagle puściła jego ucho, pocałowała je po raz ostatni i odsunęła się, aby spojrzeć na Malfoya, nie zatrzymując swoich dłoni. Jego oczy były zamknięte, pot spływał z czoła, a szczęka zacisnęła.
Nagle jego oczy otworzyły się, jakby czuł, że na niego patrzy. Dłoń, która go gładziła, przejechała wyżej, aby dotknąć jego twarzy. Hermiona przekręciła głowę ze zdziwienia, kiedy patrzył na nią swoimi niemożliwymi szarymi oczami. Nie wiedziała, że są takie wymyślne. Były ciemnoszare, wtopione w szarość wymieszaną z emocjami. Niewinny uśmiech pojawił się na jej twarzy, zupełnie przeciwny do tego, który miała na sobie przez większość wieczoru.
Uśmiech rozkwitający na jej twarzy natychmiast skłonił go do odpowiedzenia podobnym grymasem. Jego dłonie, które jakimś sposobem znalazły się na jej talii, ścisnęły lekko, powodując chichot dziewczyny. Draco zamknął na chwilę oczy, ponieważ w tym świecie nękanym wojną i nienawiścią, jej śmiech był jedną z najcenniejszych rzeczy jakie kiedykolwiek widział.
Nie chciał, żeby przestała się śmiać, żeby straciła to elektryzujące spojrzenie. Z tą myślą pochylił się i wyszeptał:
— Granger.
Ale kiedy jego usta miały dotknąć jej, nagle odsunęła się. Jej uśmiech zamienił się w uwodzicielski, który gościł na jej twarzy kilka sekund wcześniej.
Mrugnęła do niego i oświadczyła melodyjnym głosem:
— Może następnym razem, jeśli będziesz dobrym chłopcem, Draco.
Po czym odeszła, zostawiając go z zaskoczonym wyrazem twarzy. Nigdy nie widział tej czystej radości w jej oczach ani szybkich oddechów, które nabierała. Nie wiedział także, że przeżywa tę sytuację tak intensywnie jak on sam, jeśli nawet nie bardziej.
______________

Witajcie :) Dzisiaj publikuję drugi rozdział tej krótkiej historii. Zaczyna się właściwa akcja i jestem ciekawa, jakie macie odczucia co do tego. Będzie mi miło, jeśli podzielicie się swoją opinią w komentarzu.
U mnie ostatnio trochę się dzieje, ponieważ jestem w trakcie szukania pracy. Stąd właśnie brak nowych publikacji. Postaram się, aby rozdziały Fretki i kolejne Zakazanych ukazały się niedługo, ale nie podaję terminów, bo sama nie wiem, jak będzie. Mam nadzieję, że to rozumiecie.
To tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego tygodnia!



7 komentarzy:

  1. Uwielbiam Cię.
    Najpierw uratowałaś mnie przed śmiercią z nudy podczas odprawy na lotnisku. Teraz ratujesz mój mózg, bo jest bliski ścięcia się jak białko.
    Rozdział odważny. Podoba mi się :D Akcja toczy się bardzo szybko, ale tutaj mi to nie przeszkadza. To opowiadanie i tłumaczenie to kawał dobrej roboty!
    Powodzenia w szukaniu pracy!
    Pozdrawiam ciepło i życzę... czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło jest czytać, że się kogoś uratowało. To takie... budujące :)
      Mnie właśnie urzekła ta odwaga zaprezentowana w tym opowiadaniu. Historia liczy tylko 4 rozdziały, więc jeszcze trochę się wydarzy ;)
      Dziękuję bardzo i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Whoa, szybko się ta akcja rozwija. Tylko nie wiem jeszcze, czy podoba mi się ta cała zmiana. Zobaczy się :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta szybkość akcji zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu, ale generalnie ostatecznie powinniście być zadowoleni :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Jak narazie jest całkiem w porządku

      Usuń
  3. Hejo hejooo :D
    Wybacz mój nieskładny komentarz, ale to wszystko przez tą atmosferę w rozdziale, którą opisałabym dwoma słowami. Było po prostu porno i duszno.
    I teraz czerwona jak burak z przejęcia, śpieszę, by napisać iż jestem całkowicie oniemiała tym, co się tu stało. Opowiadanie jest całkowicie inne od tego, co zwykłaś nam serwować, a ja jestem tak strasznie z Ciebie dumna, że odważyłaś się za nie wziąć, że gdybym tylko mogła, uściskałabym cię bardzo mocno. Nie zrobię tego jednak, bo nie mam tak długich ramion, by dosięgnąć do Twojej miejscowości, więc jedynie klasnę w dłonie parę razy i w ten sposób zachęcę do pisania. A niechaj będzie im porno i duszno także w następnym rozdziale, a co! ;D
    Pozdrawiam, Iva Nerda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej! Nawet nie wiesz, jak kocham Twoje komentarze. Zawsze poprawiają mi humor i tak też było tym razem. Świetnie określiłaś ten rozdział, a mogę zdradzić, że w kolejnych rozdziałach będzie jeszcze bardziej porno i duszno :D
      Długo zastanawiałam się, czy tłumaczyć tę historię, ale przecież raz się żyje, więc nie miałam nic do stracenia. Czasem trzeba pokazać inne oblicze ;)
      Dziękuję bardzo za komentarz i miłe słowa!
      Pozdrawiam

      Usuń

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy