Stałam
w windzie, drżąc tak mocno, że o mało nie przewróciłam się na szpilkach.
Wróciłam. Mój palec był przyciśnięty do chłodnego, czarnego przycisku.
Rozważałam
przybycie pijaną.
Nie
chciałam stracić kontroli.
Chciałam
mieć całkowitą kontrolę.
Rozważałam,
żeby w ogóle się nie pojawić.
Ale
część mnie bała się, że mnie znajdzie.
Mógłby?
Odepchnęłam
te myśli.
Zgodziłam
się wrócić dziś wieczorem. I byłam tutaj. Miałam stawić czoła temu demonowi.
Moja
ciekawość miała nade mną większą kontrolę niż jakakolwiek inna emocja, więc po
prostu dałam się ponieść. Może to pomoże mi zapomnieć. Może sprawi, że poczuję.
Może to mnie naprawi.
Jazda
windą skończyła się zbyt szybko.
Puls
dudnił mi w uszach, gdy moje obcasy uderzały w rytm o marmurową podłogę. Nikogo
jeszcze nie było. Scena i krzesła były puste.
Próbowałam
wziąć głęboki oddech, ale wyszło to jak drżący wydech.
Usłyszałam
za sobą jakiś dźwięk i odwróciłam się, spodziewając się zobaczyć zamaskowanego
szaleńca wyłaniającego się zza moich pleców. Ale nie było go tam.
—
Grzeczna dziewczynka.
Rzuciłam
się do przodu i zobaczyłam go samego na scenie. Nie miał na sobie koszuli,
ubrany tylko w czarne spodnie i markowe buty. Zdjął pasek, więc spodnie wisiały
nisko, odsłaniając wycięcie w kształcie litery V na biodrach.
Ślinka
mi pociekła.
Zrobiłam,
o co prosił.
Stawiłam
się.
To
było najtrudniejsze.
I
miałam na sobie jasnoniebieską wstążkę.
To
było najbardziej przerażające.
Zamknęłam
oczy.
Mogłam
biec.
Mogłam
dotrzeć do windy.
Nie
musiałam tego robić.
Miałam
jeszcze wybór.
—
Chodź tutaj.
Moje
przeklęte kończyny poruszyły się bez mojej zgody. Weszłam na scenę i stanęłam
przed nim. Podał mi czarną gumkę do włosów.
—
Zwiąż włosy w wysoki kucyk — powiedział. — Chcę mieć pełny dostęp do tej szyi.
Kolana
mocno mi się trzęsły, ale uległam.
—
Grzeczna dziewczynka.
Zacisnęłam
oczy, udając, że to na mnie nie działa. Poczułam, jak coś muska moją szyję i
uświadomiłam sobie, że to jego nadgarstek.
—
Usiądziesz ze mną. Będziesz oglądać.
Poczułam
na twarzy poświatę blasku i uświadomiłam sobie, że ja też mam na sobie maskę.
Zamrugałam, a on podziwiał swoje działania. Spodobało mu się to na tyle, że podszedł
do przypominającego tron krzesła na podwyższeniu w głębi sceny.
Było
tylko jedno krzesło.
Usiadł
na nim jak król. Jego swobodna postawa i wytatuowana sylwetka wyglądały dziwnie
jak na tak ważne miejsce. Oparł brodę na pięści.
—
Chodź.
Moje
nogi się poruszyły.
Nie
wiem, co zrobił, by zasłużyć na moje ślepe posłuszeństwo, ale nie mogłam się
oprzeć jego urokowi.
Kiedy
weszłam po schodach i do niego dotarłam, rozstawił nogi, co potęgowało wrażenie
swobodnej postawy. Zapaliło się światło, a potem dwa kolejne, rzucając matowy
błękit na całą scenę. Odwróciłam się i zauważyłam ludzi wychodzących na środek.
—
Usiądź.
Przyjrzałam
się miejscu, które poklepał.
To
były jego kolana.
Chciał,
żebym usiadła mu na kolanach.
Na
tronie.
Przed
tymi wszystkimi ludźmi.
Na
czarnej scenie.
Przygryzłam
dolną wargę.
Moje
nogi się poruszały, ale racjonalna część mojego umysłu mnie zbeształa.
Co ja wyprawiałam? Nie mogłam po
prostu usiąść mu na kolanach!
Opadłam
na jego kolana. Moje ciało było jak przewód pod napięciem. Każdy dotyk rozpalał
moje zmysły. Dziś wieczorem założyłam jasnoniebieską, jedwabną sukienkę
pasującą do wstążki. Majtki w tym samym kolorze ocierały się o mnie z torturą.
A delikatny materiał jego miękkich spodni ocierający się o tył moich nóg był niebiański.
Jednym
szybkim ruchem jego wielka dłoń przycisnęła się do mojego brzucha i do jego
klatki piersiowej. Dotyk skóry do skóry eksplodował w moim ciele. Było co
najmniej tysiąc stopni.
—
Tak lepiej — westchnął, opierając brodę o moją szyję.
Wziął
głęboki wdech i poczułam, jak wtula we mnie nos.
Merlinie. Jego dotyk był magiczny. Całe moje ciało drżało
od jego bliskości. Pstrykał palcami, a ja drgnęłam, ocierając się o niego.
—
Przygotowałem dla nas mały pokaz — powiedział, gdy kilka zamaskowanych osób
wypełniło scenę.
Każde
z nich miało na sobie jedwabne opaski w innych kolorach, ale maski były
identyczne — całkowicie czarne. To maskowało ich rysy.
Znów
warknął, a ja podskoczyłam.
Z
głośników wokół nas zaczęła cicho płynąć mroczna, torturująca muzyka z
dudniącym basem. Ludzie ożyli. Zaczęli łączyć się z innymi na scenie i
rozchodzić. Mój wzrok powędrował do pary, która miała na sobie żółte
bransoletki. Żółty kolor oznaczał brak seksu, jedynie penetrację oralną i
palcami.
Para
rzuciła się na siebie. Ich początek nie był miły ani zmysłowy. Był głodny i
dziki. Mężczyzna rozebrał kobietę w ciągu kilku sekund. Jej duże piersi
zwisały, a on nawet nie zadał sobie trudu, by zdjąć ubranie, zanim zaczął ssać.
To było niedbałe, szalone i nie zachęcało mnie do dalszego oglądania.
Mój
wzrok powędrował w stronę innej pary. Obie miały niebieskie opaski i tańczyły
zmysłowo. Kobiety były podobnej postury, a ich dotyk i pieszczoty były wprawne
i pewne siebie. Obserwowałam je przez kilka minut. Podobało mi się, ale czułam,
że odbiegam od tematu.
Mój
wzrok powędrował ku kolejnej parze. Siedzieli na małym, przypominającym
ławeczkę, leżaku. To byli dwaj mężczyźni. Jeden miał różową opaskę, a drugi
czerwoną. Ten w czerwieni wpychał kutasa głęboko w usta tego w różu. Sięgał tak
głęboko, że z oczu tego w różu płynęły łzy. Ale drugi nie przestawał. Zacisnął
pięści na włosach i z każdym ruchem bioder wbijał się coraz głębiej. Podeszła
do nich kolejna osoba. Była to drobniejsza kobieta we fiolecie. Skinęła na
mężczyznę w różu i ten w czerwieni przytaknął. Kobieta uklękła i zaczęła
zaspokajać mężczyznę w różu, podczas gdy on zaspokajał mężczyznę w czerwieni.
Praca w tandemie była hipnotyzująca.
Głośny
krzyk zmusił moje oczy do spojrzenia na drugą stronę sceny. Kobieta w różu
leżała rozciągnięta na jakimś urządzeniu, całkowicie związana. Ręce i nogi
miała rozłożone niczym gwiazda, a ona sama była kompletnie naga. Dwóch mężczyzn
i dwie kobiety sprawiały jej przyjemność. Wielki mężczyzna w czerwieni pożerał
jej łechtaczkę. Działał szybko, zanurzając w niej całą twarz. Kobiety szarpały
i drażniły jej sutki, bawiąc się nią, gdy wiła się pod ich zręcznymi palcami.
Drugi mężczyzna stał blisko jej głowy. Mówił coś do niej, ale nie mogłam go
usłyszeć. Cała scena była fascynująca. Patrzyłam, jak związana kobieta jęczy i
krzyczy. Jej ciało drżało pod więzami, ale jej uśmiech mógłby rozświetlić
scenę.
Tępe
pulsowanie między nogami było błogosławieństwem i przekleństwem. Czułam coś,
ale sparaliżował mnie strach. Chciałam otrzeć się o zamaskowanego mężczyznę,
który mnie trzymał, ale nie mogłam się ruszyć. Działo się tak wiele. I niemal
torturą było siedzieć tu tak nieruchomo i udawać, że to na mnie nie działa.
—
Powiedz mi, co ci się podoba, kochanie.
Mój
wzrok powędrował po tłumie, ale wciąż wracał do grupy.
Nigdy
bym się na to nie zgodziła.
A co, jeśli spróbuje zrobić ze mnie
danie główne tej uczty?
Nie mogłam puścić… Nigdy nie
mogłam…
Kolejny
krzyk wyrwał się z piersi kobiety, która teraz dyszała i prawie szlochała.
Dojdzie za chwilę.
Lekko
się poprawiłam na kolanach mojego oprawcy. Ogromna dłoń na moim brzuchu niemal
przypalała moją skórę.
Gwałtowny
trzask za mną wstrząsnął mną i nagle cała akcja na scenie ustała.
Pojawiła
się nowa para, a na jej środku stało łóżko. Patrzyłam, jak para w zielonych opaskach
uprawia powolny i namiętny seks. Było tyle całowania, przytulania i dotykania,
że wydawało się to zbyt intymne, by to oglądać. Kilka razy zmieniali pozycje,
ale przez większość czasu przytulali się mocno. Nawet razem dochodzili. To było
przyjemne. Coś, czego w pewnym momencie pragnęłam od własnego życia.
Odwróciłam
wzrok.
Pstryknięcie
zmieniło obraz, jaki widziałam przed sobą.
Uniosłam
wzrok, gdy tylko usłyszałam trzask bicza.
Ogromny
mężczyzna w czerwieni górował nad kobietą w różu. Stała pochylona nad ławką,
jej dolna część ciała była całkowicie naga, a piersi wylewały się spod gorsetu.
W jednej ręce trzymał grube wiosło, którym dawał jej klapsy, a drugą głaskał
jej cipkę. Wyglądała na całkowicie zrelaksowaną. A kiedy odsunął wolną rękę i
opuścił wiosło, nadal była w ekstazie.
Jak to? To nie bolało?
Schemat
trwał. Wiosło, przyjemność, wiosło, przyjemność, aż zaczęła dyszeć i unosić
pośladki w powietrze, błagając o więcej. Chciałam, by ją przeleciał. Chciałam
chwili wytchnienia. Czułam, że moje ciało jest napięte z pragnienia. Byłam
gotowa na jej orgazm tak samo jak ona. Poczułam, jak moje ciało w końcu się
rozluźnia, gdy jego kutas wbił się w nią niczym miecz.
—
Grzeczna dziewczynka — powiedział zamaskowany mężczyzna za mną.
Nie
zdawałam sobie sprawy, że prawdopodobnie wyczuł moją reakcję, ale pochwała
niemal mnie powaliła.
Co on mi dziś zrobi?
Poczułam,
jak ręka, która nie znajdowała się na moim brzuchu, sięga w górę i obejmuje mój
kucyk. Odsunął moją głowę na bok, żebym mogła zobaczyć jego zamaskowaną twarz.
—
Lubisz patrzeć, jak daje jej klapsy, kochanie?
Skinęłam
głową.
—
Chciałaś, żeby ją przeleciał?
Skinęłam
głową.
Zamknął
oczy na chwilę, a potem znów otworzył. Były tak ciemne pod maską, że momentami
trudno było je dostrzec. Wtedy poczułam nacisk pod nogami. Rosnąca erekcja
wbijała się w mój tyłek.
To był on.
Moje
oczy rozszerzyły się ze zdziwienia.
—
Czujesz, jak bardzo cię pragnę?
Czułam.
Naprawdę. Bo ten facet mógłby zawstydzić ogromnego kutasa Viktora Kruma. Mogłam
tylko skinąć głową.
—
Jesteś mokra?
Skinęłam
głową.
—
Grzeczna dziewczynka.
Rozpuścił
moje włosy, ale nie odchyliłam głowy. Nadal się w niego wpatrywałam. Nie
wiedziałam, co się dziś wydarzy. Byłam przerażona. Wciąż miałam męża! Czy byłabym lepsza od Rona, gdybym to zrobiła?
Jego
dłoń przesunęła się po moim policzku i objęła podbródek. Szorstkim opuszkiem
kciuka przesunął po mojej dolnej wardze, otwierając usta.
—
Musisz znać zasady — powiedział.
Kurwa. No i proszę. Konsekwencje moich własnych czynów. Powie mi
bezpieczne słowa i poda granice, a ja musiałam zrobić wszystko, by nie dostać
ataku paniki, podczas gdy on prawdopodobnie sprawi, że będę się dławić i będzie
pieprzył mnie na oczach całej grupy ludzi, których prawdopodobnie znałam.
—
Nie będę cię pieprzył ani twierdził, że jesteś moja, dopóki mnie o to nie
poprosisz.
Mój
świat się zawalił.
Jego
kciuk znów pociągnął mnie za dolną wargę.
—
Gdy tylko mi zaufasz, pocałujesz mnie. I to da mi znać, że jesteś na mnie
gotowa. Do tego czasu nikt nie dotknie tych ust. Rozumiesz?
Skinęłam
głową.
—
Kiedy mnie pocałujesz, zwiążesz swoją duszę z moją. Będę cię miał jakkolwiek i
gdziekolwiek zechcę. Rozumiesz?
Skinęłam
głową.
—
Mów.
—
Tak.
—
Posiądę cię. Całkowicie.
—
Tak.
—
Grzeczna dziewczynka — powiedział.
Puścił
moją twarz, a moje myśli zawirowały na jego słowa. Nie zamierzał mnie
przytrzymywać i pieprzyć. Nie zamierzał mnie zdominować. Pozwalał mi wybrać.
Mogłam
decydować.
Miałam
wybór.
Pozwoliłam,
by szok we mnie osiadł. Jego wolna ręka spoczęła teraz na moim udzie, a druga
zacisnęła się na brzuchu. Wciąż czułam pulsującą twardość jego erekcji. Czułam
ciężar jego brody na swojej szyi, delikatny oddech otaczał mnie znajomym,
odurzającym zapachem.
Byłam
dotykana, tak. Ale nie poza moją strefą komfortu. Obserwowałam, jak różne osoby
wciąż przemierzają scenę, oddając się różnym stopniom erotyzmu. Ale on nigdy
nie naciskał. Do niczego mnie nie zmuszał. Pozwalał mi chłonąć scenę, którą
miałam przed sobą.
Ale
jego mroczna obietnica wciąż nade mną wisiała.
Chciał, bym była jego.
Posiąść mnie.
A
decyzja, czy mu na to pozwolić, była teraz całkowicie w moich rękach.
Dotknięcie
nosa pod moim uchem przyprawiło mnie o dreszcze.
—
Środa wieczorem — wymruczał mi do ucha.
Skinęłam
głową.
Nie
planowałam przychodzić do Nox w dzień powszedni. Ale trudno mi było odmówić
jego poleceniu.
—
Następnym razem bez majtek.
O
mało nie jęknęłam na jego słowa.
Scena
przed nami w końcu dobiegła końca, a światła na scenie zgasły, pozostawiając
nas w całkowitej ciemności. Wstrzymałam oddech, czekając na to, co się wydarzy.
Czy miałam oglądać kolejny występ? Byłam tak przytłoczona i tak podekscytowana,
że nie sądziłam, że dam radę wytrzymać kolejny taki pokaz.
Kilka
chwil później w końcu pociągnął mnie ze sobą. Splótł nasze palce i poprowadził
nas korytarzem do wind na końcu. Żadne z nas się nie odezwało, ale uczucie
trzymania się za ręce wydało mi się dziwnie intymne i osobiste.
Gdy
winda zadzwoniła, odwrócił mnie i wepchnął do środka. Jego dłoń opadła na moją
klatkę piersiową, gdy mnie popychał.
Kurwa,
przerażał mnie.
O
mało nie otworzyłam ust, by błagać.
O co?
Nie wiedziałam.
O litość? O przebaczenie? O
ułaskawienie? Nie wiem.
—
Wyglądamy ładnie, nie sądzisz?
Obserwowałam,
jak odwraca głowę na bok. Cała winda była otoczona odblaskowym szkłem.
Dostrzegłam w nim nasze odbicie i zamarłam.
Nadal
miał na sobie maskę. Jego erekcja, odznaczająca się pod eleganckimi spodniami,
onieśmielała i imponowała. Ale siebie ledwo rozpoznawałam.
Jedwab
sukienki lekko pomarszczył się od siedzenia, a moje sutki były twarde i
napinały się pod materiałem. Miałam potargane włosy, a rumieniec na mojej
skórze pozostawił piękny różowy kolor na całej szyi i klatce piersiowej. Ale
moja twarz najbardziej mnie niepokoiła. Miałam na sobie połowę maski, która
przypominała jego. Oczy w czaszce zapadały się głęboko w moją twarz, ale piwny
kolor pozostał. Maska zakrywała mój nos i policzki, ale moje usta były idealnie
wygięte i wydęte od dołu. Blask różowej szminki pozostał nienaruszony.
Górował
nade mną. Potwór a nie mężczyzna. Tatuaże zdawały się świecić na tle bladej skóry.
Odwrócił
się do mnie, przeciągając nosem po moim policzku. Zadrżałam pod wpływem tego
dotyku. Tak bardzo pragnęłam dotyku. Rozluźnienia.
—
Mam dwie zasady.
Moje
spojrzenie błysnęło w jego stronę. Strach ścisnął zmysły. Przerażenie ogarnęło
ramiona.
—
Po pierwsze. Nikt nie dotyka tych ust oprócz mnie.
Skinęłam
głową. Już to powiedział. Czy tylko
sprawdzał, czy słucham? Czy wcześniej wypowiedział inną zasadę? Żadnych majtek?
To była zasada, czy tylko prośba?
—
Po drugie. Tylko ja sprawię, że dojdziesz.
Otworzyłam
szeroko oczy.
Kurwa.
—
Nie możesz wkładać tych ślicznych paluszków ani żadnej innej zabawki do tej
ślicznej cipki, chyba że ja na to pozwolę.
Zbladłam.
—
Ale ty możesz?
Nie
mogłam się powstrzymać. Niesprawiedliwość tego wszystkiego była oburzająca!
—
Torturujesz mnie od dawna. — Uśmiechnął się przerażającym uśmiechem. — Czas,
żebyś zakosztowała tej słodkiej tortury.
Zamierzałam
się z nim kłócić. Zwalczyć absurdalność tego, że dyktuje mi, kiedy i jak mam
dojść, ale słowa zamarły w moich ustach.
—
Jeśli będziesz grzeczną dziewczynką, pozwolę ci dojść w środę.
Naparł
na mnie, a ja poczułam go całego na swoim ciele. Przycisnął usta do mojego
ucha, gdy przemówił mrocznym tonem:
—
A jeśli nie…
Nie
dokończył groźby. Potem wycofał się z windy. Prześladująca maska w kształcie
czaszki wryła mi się w pamięć. Trzęsłam się, ale nie wiedziałam, czy to z
oczekiwania, strachu, czy z czystej adrenaliny, która we mnie krążyła.
Ale
przerażał mnie.
I
podniecał.
I
nie wiedziałam, czy to mnie wprawiało w obłęd i mdłości, czy po prostu
kompletnie gubiło.
__________
Witajcie :) mam nadzieję, że cieszy Was rozwój wydarzeń w tych dwóch rozdziałach. Mnie osobiście ten moment bardzo intrygował. Dajcie znać jak wrażenia.
Jeśli chodzi o dalsze rozdziały i inne opowiadania to sytuacja wygląda tak, że zaplanowałam sobie, że w weekend opublikuję początek obiecanej niespodzianki, a w następny weekend wlecą rozdziały Złączonych, na które zapewne czekacie. Także kolejne rozdziały Come To Claim prawdopodobnie opublikuję za dwa tygodnie w weekend. Dużo jest tego wszystkiego, ale myślę, że do ogarnięcia. Czekajcie cierpliwie, bo warto :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)