środa, 8 kwietnia 2026

[T] Come To Claim: Rozdział 10

Stałam w windzie, drżąc tak mocno, że o mało nie przewróciłam się na szpilkach. Wróciłam. Mój palec był przyciśnięty do chłodnego, czarnego przycisku.

Rozważałam przybycie pijaną.

Nie chciałam stracić kontroli.

Chciałam mieć całkowitą kontrolę.

Rozważałam, żeby w ogóle się nie pojawić.

Ale część mnie bała się, że mnie znajdzie.

Mógłby?

Odepchnęłam te myśli.

Zgodziłam się wrócić dziś wieczorem. I byłam tutaj. Miałam stawić czoła temu demonowi.

Moja ciekawość miała nade mną większą kontrolę niż jakakolwiek inna emocja, więc po prostu dałam się ponieść. Może to pomoże mi zapomnieć. Może sprawi, że poczuję. Może to mnie naprawi.

Jazda windą skończyła się zbyt szybko.

Puls dudnił mi w uszach, gdy moje obcasy uderzały w rytm o marmurową podłogę. Nikogo jeszcze nie było. Scena i krzesła były puste.

Próbowałam wziąć głęboki oddech, ale wyszło to jak drżący wydech.

Usłyszałam za sobą jakiś dźwięk i odwróciłam się, spodziewając się zobaczyć zamaskowanego szaleńca wyłaniającego się zza moich pleców. Ale nie było go tam.

— Grzeczna dziewczynka.

Rzuciłam się do przodu i zobaczyłam go samego na scenie. Nie miał na sobie koszuli, ubrany tylko w czarne spodnie i markowe buty. Zdjął pasek, więc spodnie wisiały nisko, odsłaniając wycięcie w kształcie litery V na biodrach.

Ślinka mi pociekła.

Zrobiłam, o co prosił.

Stawiłam się.

To było najtrudniejsze.

I miałam na sobie jasnoniebieską wstążkę.

To było najbardziej przerażające.

Zamknęłam oczy.

Mogłam biec.

Mogłam dotrzeć do windy.

Nie musiałam tego robić.

Miałam jeszcze wybór.

— Chodź tutaj.

Moje przeklęte kończyny poruszyły się bez mojej zgody. Weszłam na scenę i stanęłam przed nim. Podał mi czarną gumkę do włosów.

— Zwiąż włosy w wysoki kucyk — powiedział. — Chcę mieć pełny dostęp do tej szyi.

Kolana mocno mi się trzęsły, ale uległam.

— Grzeczna dziewczynka.

Zacisnęłam oczy, udając, że to na mnie nie działa. Poczułam, jak coś muska moją szyję i uświadomiłam sobie, że to jego nadgarstek.

— Usiądziesz ze mną. Będziesz oglądać.

Poczułam na twarzy poświatę blasku i uświadomiłam sobie, że ja też mam na sobie maskę. Zamrugałam, a on podziwiał swoje działania. Spodobało mu się to na tyle, że podszedł do przypominającego tron krzesła na podwyższeniu w głębi sceny.

Było tylko jedno krzesło.

Usiadł na nim jak król. Jego swobodna postawa i wytatuowana sylwetka wyglądały dziwnie jak na tak ważne miejsce. Oparł brodę na pięści.

— Chodź.

Moje nogi się poruszyły.

Nie wiem, co zrobił, by zasłużyć na moje ślepe posłuszeństwo, ale nie mogłam się oprzeć jego urokowi.

Kiedy weszłam po schodach i do niego dotarłam, rozstawił nogi, co potęgowało wrażenie swobodnej postawy. Zapaliło się światło, a potem dwa kolejne, rzucając matowy błękit na całą scenę. Odwróciłam się i zauważyłam ludzi wychodzących na środek.

— Usiądź.

Przyjrzałam się miejscu, które poklepał.

To były jego kolana.

Chciał, żebym usiadła mu na kolanach.

Na tronie.

Przed tymi wszystkimi ludźmi.

Na czarnej scenie.

Przygryzłam dolną wargę.

Moje nogi się poruszały, ale racjonalna część mojego umysłu mnie zbeształa.

Co ja wyprawiałam? Nie mogłam po prostu usiąść mu na kolanach!

Opadłam na jego kolana. Moje ciało było jak przewód pod napięciem. Każdy dotyk rozpalał moje zmysły. Dziś wieczorem założyłam jasnoniebieską, jedwabną sukienkę pasującą do wstążki. Majtki w tym samym kolorze ocierały się o mnie z torturą. A delikatny materiał jego miękkich spodni ocierający się o tył moich nóg był niebiański.

Jednym szybkim ruchem jego wielka dłoń przycisnęła się do mojego brzucha i do jego klatki piersiowej. Dotyk skóry do skóry eksplodował w moim ciele. Było co najmniej tysiąc stopni.

— Tak lepiej — westchnął, opierając brodę o moją szyję.

Wziął głęboki wdech i poczułam, jak wtula we mnie nos.

Merlinie. Jego dotyk był magiczny. Całe moje ciało drżało od jego bliskości. Pstrykał palcami, a ja drgnęłam, ocierając się o niego.

— Przygotowałem dla nas mały pokaz — powiedział, gdy kilka zamaskowanych osób wypełniło scenę.

Każde z nich miało na sobie jedwabne opaski w innych kolorach, ale maski były identyczne — całkowicie czarne. To maskowało ich rysy.

Znów warknął, a ja podskoczyłam.

Z głośników wokół nas zaczęła cicho płynąć mroczna, torturująca muzyka z dudniącym basem. Ludzie ożyli. Zaczęli łączyć się z innymi na scenie i rozchodzić. Mój wzrok powędrował do pary, która miała na sobie żółte bransoletki. Żółty kolor oznaczał brak seksu, jedynie penetrację oralną i palcami.

Para rzuciła się na siebie. Ich początek nie był miły ani zmysłowy. Był głodny i dziki. Mężczyzna rozebrał kobietę w ciągu kilku sekund. Jej duże piersi zwisały, a on nawet nie zadał sobie trudu, by zdjąć ubranie, zanim zaczął ssać. To było niedbałe, szalone i nie zachęcało mnie do dalszego oglądania.

Mój wzrok powędrował w stronę innej pary. Obie miały niebieskie opaski i tańczyły zmysłowo. Kobiety były podobnej postury, a ich dotyk i pieszczoty były wprawne i pewne siebie. Obserwowałam je przez kilka minut. Podobało mi się, ale czułam, że odbiegam od tematu.

Mój wzrok powędrował ku kolejnej parze. Siedzieli na małym, przypominającym ławeczkę, leżaku. To byli dwaj mężczyźni. Jeden miał różową opaskę, a drugi czerwoną. Ten w czerwieni wpychał kutasa głęboko w usta tego w różu. Sięgał tak głęboko, że z oczu tego w różu płynęły łzy. Ale drugi nie przestawał. Zacisnął pięści na włosach i z każdym ruchem bioder wbijał się coraz głębiej. Podeszła do nich kolejna osoba. Była to drobniejsza kobieta we fiolecie. Skinęła na mężczyznę w różu i ten w czerwieni przytaknął. Kobieta uklękła i zaczęła zaspokajać mężczyznę w różu, podczas gdy on zaspokajał mężczyznę w czerwieni. Praca w tandemie była hipnotyzująca.

Głośny krzyk zmusił moje oczy do spojrzenia na drugą stronę sceny. Kobieta w różu leżała rozciągnięta na jakimś urządzeniu, całkowicie związana. Ręce i nogi miała rozłożone niczym gwiazda, a ona sama była kompletnie naga. Dwóch mężczyzn i dwie kobiety sprawiały jej przyjemność. Wielki mężczyzna w czerwieni pożerał jej łechtaczkę. Działał szybko, zanurzając w niej całą twarz. Kobiety szarpały i drażniły jej sutki, bawiąc się nią, gdy wiła się pod ich zręcznymi palcami. Drugi mężczyzna stał blisko jej głowy. Mówił coś do niej, ale nie mogłam go usłyszeć. Cała scena była fascynująca. Patrzyłam, jak związana kobieta jęczy i krzyczy. Jej ciało drżało pod więzami, ale jej uśmiech mógłby rozświetlić scenę.

Tępe pulsowanie między nogami było błogosławieństwem i przekleństwem. Czułam coś, ale sparaliżował mnie strach. Chciałam otrzeć się o zamaskowanego mężczyznę, który mnie trzymał, ale nie mogłam się ruszyć. Działo się tak wiele. I niemal torturą było siedzieć tu tak nieruchomo i udawać, że to na mnie nie działa.

— Powiedz mi, co ci się podoba, kochanie.

Mój wzrok powędrował po tłumie, ale wciąż wracał do grupy.

Nigdy bym się na to nie zgodziła.

A co, jeśli spróbuje zrobić ze mnie danie główne tej uczty?

Nie mogłam puścić… Nigdy nie mogłam…

Kolejny krzyk wyrwał się z piersi kobiety, która teraz dyszała i prawie szlochała. Dojdzie za chwilę.

Lekko się poprawiłam na kolanach mojego oprawcy. Ogromna dłoń na moim brzuchu niemal przypalała moją skórę.

Gwałtowny trzask za mną wstrząsnął mną i nagle cała akcja na scenie ustała.

Pojawiła się nowa para, a na jej środku stało łóżko. Patrzyłam, jak para w zielonych opaskach uprawia powolny i namiętny seks. Było tyle całowania, przytulania i dotykania, że wydawało się to zbyt intymne, by to oglądać. Kilka razy zmieniali pozycje, ale przez większość czasu przytulali się mocno. Nawet razem dochodzili. To było przyjemne. Coś, czego w pewnym momencie pragnęłam od własnego życia.

Odwróciłam wzrok.

Pstryknięcie zmieniło obraz, jaki widziałam przed sobą.

Uniosłam wzrok, gdy tylko usłyszałam trzask bicza.

Ogromny mężczyzna w czerwieni górował nad kobietą w różu. Stała pochylona nad ławką, jej dolna część ciała była całkowicie naga, a piersi wylewały się spod gorsetu. W jednej ręce trzymał grube wiosło, którym dawał jej klapsy, a drugą głaskał jej cipkę. Wyglądała na całkowicie zrelaksowaną. A kiedy odsunął wolną rękę i opuścił wiosło, nadal była w ekstazie.

Jak to? To nie bolało?

Schemat trwał. Wiosło, przyjemność, wiosło, przyjemność, aż zaczęła dyszeć i unosić pośladki w powietrze, błagając o więcej. Chciałam, by ją przeleciał. Chciałam chwili wytchnienia. Czułam, że moje ciało jest napięte z pragnienia. Byłam gotowa na jej orgazm tak samo jak ona. Poczułam, jak moje ciało w końcu się rozluźnia, gdy jego kutas wbił się w nią niczym miecz.

— Grzeczna dziewczynka — powiedział zamaskowany mężczyzna za mną.

Nie zdawałam sobie sprawy, że prawdopodobnie wyczuł moją reakcję, ale pochwała niemal mnie powaliła.

Co on mi dziś zrobi?

Poczułam, jak ręka, która nie znajdowała się na moim brzuchu, sięga w górę i obejmuje mój kucyk. Odsunął moją głowę na bok, żebym mogła zobaczyć jego zamaskowaną twarz.

— Lubisz patrzeć, jak daje jej klapsy, kochanie?

Skinęłam głową.

— Chciałaś, żeby ją przeleciał?

Skinęłam głową.

Zamknął oczy na chwilę, a potem znów otworzył. Były tak ciemne pod maską, że momentami trudno było je dostrzec. Wtedy poczułam nacisk pod nogami. Rosnąca erekcja wbijała się w mój tyłek.

To był on.

Moje oczy rozszerzyły się ze zdziwienia.

— Czujesz, jak bardzo cię pragnę?

Czułam. Naprawdę. Bo ten facet mógłby zawstydzić ogromnego kutasa Viktora Kruma. Mogłam tylko skinąć głową.

— Jesteś mokra?

Skinęłam głową.

— Grzeczna dziewczynka.

Rozpuścił moje włosy, ale nie odchyliłam głowy. Nadal się w niego wpatrywałam. Nie wiedziałam, co się dziś wydarzy. Byłam przerażona. Wciąż miałam męża! Czy byłabym lepsza od Rona, gdybym to zrobiła?

Jego dłoń przesunęła się po moim policzku i objęła podbródek. Szorstkim opuszkiem kciuka przesunął po mojej dolnej wardze, otwierając usta.

— Musisz znać zasady — powiedział.

Kurwa. No i proszę. Konsekwencje moich własnych czynów. Powie mi bezpieczne słowa i poda granice, a ja musiałam zrobić wszystko, by nie dostać ataku paniki, podczas gdy on prawdopodobnie sprawi, że będę się dławić i będzie pieprzył mnie na oczach całej grupy ludzi, których prawdopodobnie znałam.

— Nie będę cię pieprzył ani twierdził, że jesteś moja, dopóki mnie o to nie poprosisz.

Mój świat się zawalił.

Jego kciuk znów pociągnął mnie za dolną wargę.

— Gdy tylko mi zaufasz, pocałujesz mnie. I to da mi znać, że jesteś na mnie gotowa. Do tego czasu nikt nie dotknie tych ust. Rozumiesz?

Skinęłam głową.

— Kiedy mnie pocałujesz, zwiążesz swoją duszę z moją. Będę cię miał jakkolwiek i gdziekolwiek zechcę. Rozumiesz?

Skinęłam głową.

— Mów.

— Tak.

— Posiądę cię. Całkowicie.

— Tak.

— Grzeczna dziewczynka — powiedział.

Puścił moją twarz, a moje myśli zawirowały na jego słowa. Nie zamierzał mnie przytrzymywać i pieprzyć. Nie zamierzał mnie zdominować. Pozwalał mi wybrać.

Mogłam decydować.

Miałam wybór.

Pozwoliłam, by szok we mnie osiadł. Jego wolna ręka spoczęła teraz na moim udzie, a druga zacisnęła się na brzuchu. Wciąż czułam pulsującą twardość jego erekcji. Czułam ciężar jego brody na swojej szyi, delikatny oddech otaczał mnie znajomym, odurzającym zapachem.

Byłam dotykana, tak. Ale nie poza moją strefą komfortu. Obserwowałam, jak różne osoby wciąż przemierzają scenę, oddając się różnym stopniom erotyzmu. Ale on nigdy nie naciskał. Do niczego mnie nie zmuszał. Pozwalał mi chłonąć scenę, którą miałam przed sobą.

Ale jego mroczna obietnica wciąż nade mną wisiała.

Chciał, bym była jego.

Posiąść mnie.

A decyzja, czy mu na to pozwolić, była teraz całkowicie w moich rękach.

Dotknięcie nosa pod moim uchem przyprawiło mnie o dreszcze.

— Środa wieczorem — wymruczał mi do ucha.

Skinęłam głową.

Nie planowałam przychodzić do Nox w dzień powszedni. Ale trudno mi było odmówić jego poleceniu.

— Następnym razem bez majtek.

O mało nie jęknęłam na jego słowa.

Scena przed nami w końcu dobiegła końca, a światła na scenie zgasły, pozostawiając nas w całkowitej ciemności. Wstrzymałam oddech, czekając na to, co się wydarzy. Czy miałam oglądać kolejny występ? Byłam tak przytłoczona i tak podekscytowana, że nie sądziłam, że dam radę wytrzymać kolejny taki pokaz.

Kilka chwil później w końcu pociągnął mnie ze sobą. Splótł nasze palce i poprowadził nas korytarzem do wind na końcu. Żadne z nas się nie odezwało, ale uczucie trzymania się za ręce wydało mi się dziwnie intymne i osobiste.

Gdy winda zadzwoniła, odwrócił mnie i wepchnął do środka. Jego dłoń opadła na moją klatkę piersiową, gdy mnie popychał.

Kurwa, przerażał mnie.

O mało nie otworzyłam ust, by błagać.

O co?

Nie wiedziałam.

O litość? O przebaczenie? O ułaskawienie? Nie wiem.

— Wyglądamy ładnie, nie sądzisz?

Obserwowałam, jak odwraca głowę na bok. Cała winda była otoczona odblaskowym szkłem. Dostrzegłam w nim nasze odbicie i zamarłam.

Nadal miał na sobie maskę. Jego erekcja, odznaczająca się pod eleganckimi spodniami, onieśmielała i imponowała. Ale siebie ledwo rozpoznawałam.

Jedwab sukienki lekko pomarszczył się od siedzenia, a moje sutki były twarde i napinały się pod materiałem. Miałam potargane włosy, a rumieniec na mojej skórze pozostawił piękny różowy kolor na całej szyi i klatce piersiowej. Ale moja twarz najbardziej mnie niepokoiła. Miałam na sobie połowę maski, która przypominała jego. Oczy w czaszce zapadały się głęboko w moją twarz, ale piwny kolor pozostał. Maska zakrywała mój nos i policzki, ale moje usta były idealnie wygięte i wydęte od dołu. Blask różowej szminki pozostał nienaruszony.

Górował nade mną. Potwór a nie mężczyzna. Tatuaże zdawały się świecić na tle bladej skóry.

Odwrócił się do mnie, przeciągając nosem po moim policzku. Zadrżałam pod wpływem tego dotyku. Tak bardzo pragnęłam dotyku. Rozluźnienia.

— Mam dwie zasady.

Moje spojrzenie błysnęło w jego stronę. Strach ścisnął zmysły. Przerażenie ogarnęło ramiona.

— Po pierwsze. Nikt nie dotyka tych ust oprócz mnie.

Skinęłam głową. Już to powiedział. Czy tylko sprawdzał, czy słucham? Czy wcześniej wypowiedział inną zasadę? Żadnych majtek? To była zasada, czy tylko prośba?

— Po drugie. Tylko ja sprawię, że dojdziesz.

Otworzyłam szeroko oczy.

Kurwa.

— Nie możesz wkładać tych ślicznych paluszków ani żadnej innej zabawki do tej ślicznej cipki, chyba że ja na to pozwolę.

Zbladłam.

— Ale ty możesz?

Nie mogłam się powstrzymać. Niesprawiedliwość tego wszystkiego była oburzająca!

— Torturujesz mnie od dawna. — Uśmiechnął się przerażającym uśmiechem. — Czas, żebyś zakosztowała tej słodkiej tortury.

Zamierzałam się z nim kłócić. Zwalczyć absurdalność tego, że dyktuje mi, kiedy i jak mam dojść, ale słowa zamarły w moich ustach.

— Jeśli będziesz grzeczną dziewczynką, pozwolę ci dojść w środę.

Naparł na mnie, a ja poczułam go całego na swoim ciele. Przycisnął usta do mojego ucha, gdy przemówił mrocznym tonem:

— A jeśli nie…

Nie dokończył groźby. Potem wycofał się z windy. Prześladująca maska w kształcie czaszki wryła mi się w pamięć. Trzęsłam się, ale nie wiedziałam, czy to z oczekiwania, strachu, czy z czystej adrenaliny, która we mnie krążyła.

Ale przerażał mnie.

I podniecał.

I nie wiedziałam, czy to mnie wprawiało w obłęd i mdłości, czy po prostu kompletnie gubiło.

__________

Witajcie :) mam nadzieję, że cieszy Was rozwój wydarzeń w tych dwóch rozdziałach. Mnie osobiście ten moment bardzo intrygował. Dajcie znać jak wrażenia.

Jeśli chodzi o dalsze rozdziały i inne opowiadania to sytuacja wygląda tak, że zaplanowałam sobie, że w weekend opublikuję początek obiecanej niespodzianki, a w następny weekend wlecą rozdziały Złączonych, na które zapewne czekacie. Także kolejne rozdziały Come To Claim prawdopodobnie opublikuję za dwa tygodnie w weekend. Dużo jest tego wszystkiego, ale myślę, że do ogarnięcia. Czekajcie cierpliwie, bo warto :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy

Etykiety

Albus Dumbledore Albus Potter Angelina Weasley Apartament 9 i 3/4 Archibald Stokes Astoria Greengrass AU dramione Bellatrix Lestrage Bezwzględna gra Bibliotekarka Blaise Zabini blansy Cambridge Blue Charlie Weasley Ciemność i Światło Come To Claim Cormac McLaggen Czas cudów Draco Malfoy dramione Dziesięć na dziesięć efekt Pericuscia Facet z sąsiedztwa Fred Weasley Gemma George Weasley Ginny Weasley Harry Potter Hermiona Granger hinny Hogwart Hot for Teacher impreza James Potter Józefina Crawley Kamari Kingsley Shacklebolt klątwa klątwa Glacios Klub Nox Lavender Brown Lilie słonowodne Live Again [PL] Lord Voldemort Lucjusz Malfoy Luna Lovegood M.B. Malfoy Manor Malus Orbis Mark Collins marriage law Maxton Hall miłość Mine Minerva McGonagall miniaturka Mrużka Narcyza Malfoy Neville Longbottom Nora Jenkins Ocean między nami Odkupienie Ogień i Lód Padma Patil Pani Pince Pani Pomfrey Pansy Parkinson Percy Weasley Piękna i bestia plan Podróż z nieznajomym porwanie Promyk radości Przewodnik randka w ciemno Ron Weasley Rose Weasley Rozgrzeszenie Rzeczy których nie nauczysz się z książek Scorpius Malfoy Severus Snape Siedem dni w grudniu smutek sojusz Still Life Susan Weasley śmierciożercy Śpiewka Teodor Nott terapia Theodor Nott thuna To co jest między nami To co najlepsze Tracy Davis Travis Diggle Trylogia Odkupienia Uchwalenie ucieczka Viktor Krum Voldemort walka Wiktor Krum Zakazani Zakochana fretka Zamaskowany mężczyzna Złączeni Złota Trójca