[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 28

sobota, 1 sierpnia 2026

  

Na tydzień przed wyjazdem Neville’a, chociaż mieli zaplanowaną jego imprezę pożegnalną, pomyśleli o ostatnim wspólnym piżama party. Grupa przyjaciół siedziała na kanapie, jedząc pizzę i oglądając Billy’ego Maddisona.

— Nie rozumiem, dlaczego powtarzanie szkoły ma dowodzić jego inteligencji. To tylko dowodzi, że jest głupi i dlatego wraca do szkoły! — krzyknął Theo.

— No proszę, Theo. — Harry się uśmiechnął. — To najmądrzejsza rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziałeś.

— Po prostu nie rozumiem, czego oni się uczą. Wiem, że to nie jest szkoła magii, ale serio?

Ginny prychnęła.

— Zróbmy coś! — wykrzyknęła nagle Luna.

— Cóż, to nieoczekiwane — rzekł Blaise. — Co masz na myśli?

— Hm… Zagrajmy w grę! To zawsze fajna zabawa — zaproponowała.

— Dobra, ale nie w Prawdę czy wyzwanie.

— Dlaczego nie? — zapytał Ron.

— Bo ostatnim razem Harry zadał Draco głupie pytanie i Hermionę to zdenerwowało — odpowiedziała Ginny.

— Niby jakie? — dopytywał Harry.

— Nie wiem, nie pamiętam, ale wkurzyła się — powiedział Draco. — I nie bawimy się z balonami. To też ją denerwuje.

— Merlinie, robicie ze mnie ponuraka — mruknęła Hermiona.

— Nie, to wędruje do Ginny.

Ron uśmiechnął się ironicznie. Dostał solidnego liścia w głowę.

— Więc w co gramy? — zapytał Theo.

— Och, moja przyjaciółka mówiła mi… — zaczęła Pansy.

— Czekaj, masz innych przyjaciół?

Wszyscy westchnęli wymownie, a chłopcy udawali omdlenie. Pansy przewróciła oczami i szturchnęła Blaise’a łokciem w żebra.

— Ta gra nazywa się Pierwszy, Drugi, Trzeci. Używamy butelki jak w grze Prawda czy wyzwanie i osoba, na którą wskaże, wybierze jedno z trzech. Osoba, która nią zakręciła, może wybrać dowolną opcję — wyjaśniła Pansy.

Wszyscy się zgodzili i usiedli w kręgu na podłodze. Poza Ginny, która musiała zostać na kanapie. Pierwsza butelką zakręciła Pansy. Wskazała Rona.

— Dobra, pierwszy — powiedział.

— No dobra, pierwszy spacer, który pamiętasz — zdecydowała Pansy.

— Eee… byłem na zewnątrz z bliźniakami i mama chyba była w ciąży z Gin, więc znajdowała się w domu. Tata siedział z nami, kiedy mama go zawołała, a ja zobaczyłem, że odchodzi, więc zacząłem płakać. Bliźniaki, będąc bliźniakami, spanikowali i zaczęli krzyczeć IDŹ. Mój roczny mózg się ogarnął, podciągnąłem się przy płocie, zrobiłem dwa kroki i wpadłem twarzą w trawę.

Wszyscy się śmiali, wyobrażając to sobie. Ron obrócił butelką, wskazując Theo.

— Eee… Druga — powiedział Theo.

— No dobra, druga lekcja pierwszego dnia w Hogwarcie.

— To chyba były zaklęcia, bo pamiętam, że pomyliłem Flitwicka z uczniem — odpowiedział.

— Co zrobiłeś?! — krzyknęła Luna. — Ty głupku, wpadłeś w kłopoty?

— Nie, właściwie to uznał to za całkiem zabawne.

Wszyscy się roześmiali, a Theo chwycił butelkę i wskazała Hermionę.

— Wybieram trzeci — rzekła.

— Dobra, trzeci chłopak, z którym się całowałaś — mruknął Theo.

Hermiona spojrzała w podłogę i cmoknęła językiem.

— Cóż… nigdy tak naprawdę nie całowałam się z trzecim chłopakiem — mruknęła.

— Naprawdę? A co z… Nie, bo ty… Dobra, wyjaśnij — poprosił Harry.

— Cóż, Ron był moim pierwszym… chociaż po pijaku, a teraz jestem z Draco. To już dwa.

— Nie całowałaś się z Victorem? — zapytała Ginny.

— Nie, to wy myśleliście, że tak. Po tym, jak Ron okazał się kompletnym dupkiem, a ja na niego i Harry’ego nakrzyczałam, poszłam do dormitorium. Potem rozmawialiśmy i spędziliśmy trochę czasu w bibliotece, ale się nie całowaliśmy — odpowiedziała Hermiona.

Wzruszyła ramionami i obróciła butelkę. Gra toczyła się dalej, a wszyscy się śmiali, opowiadając zabawne i żenujące historie. Ron był kompletnie nawalony. Po dłuższym czasie wyczerpały im się pomysły. Nadeszła kolej Blaise’a na zakręcenie butelką i wskazała Neville’a.

— Drugi — powiedział.

— Dobra… eee… Dobra — Blaise cicho zagwizdał. — Pytam o to tylko dlatego, że skończyły mi się pomysły. Drugi raz.

— Raz? Och, masz na myśli to.

— Tak, przepraszam, nie mam więcej pomysłów. Z kim to zrobiłeś?

Wszyscy chichotali, gdy Neville drapał się po karku i wiercił. Otworzył usta i zamknął je, wykonując dziwne gesty.

— Cóż, w sumie to z nikim — mruknął.

— Naprawdę?

Wszyscy spojrzeli sugestywnie na Lunę.

— Co?

Wzruszyła ramionami, rozglądając się niezręcznie i wyraźnie chcąc odwrócić od siebie uwagę. Ich wzrok przeniósł się na Neville’a, który klasnął w dłonie i wstał.

— Kto chce piwa? Gin? Nie, Gin, nie możesz pić piwa, jesteś w ciąży — to byłby zły pomysł. Harry, zostaniesz ojcem, chcesz piwa? Nie wiem, dlaczego miałbyś chcieć piwa… Telefon dzwoni? — wybełkotał i szybko wszedł do łazienki.

Reszta, poza Luną, która wpatrywała się w okno jak w transie, zaczęła się histerycznie śmiać. Neville wrócił minutę później, wyglądając na zawstydzonego.

— Dlatego nie wolno się pieprzyć ze swoim najlepszym przyjacielem — oznajmił Ron.

Luna spojrzała na niego zszokowana.

— Chwila, o kim ty mówisz? Kto niby… nie. Nie rozmawiajmy o tym — poprosiła.

— Trudno się powstrzymać, skoro Nev jest zakochany w Lunie — powiedział Ron, bełkocząc. Wszyscy zgromadzeni przestali się śmiać i spojrzeli na niego. — Co?

Luna o mało nie udławiła się własną śliną, a reszta patrzyła na Neville’a, Rona, Lunę i Theo.

— Chyba za dużo wypiłeś, Ron. — Neville zaśmiał się nerwowo. — Skąd to wziąłeś?

— No przecież ty… o nie. Nie. Nie. Jasny gwint. — Ron zdał sobie sprawę z tego, co powiedział i zbladł. — Dobra, pójdę trochę zwymiotować, zdecydowanie nie dlatego, że boję się, że Neville rzuci na mnie urok, ale dlatego, że za dużo wypiłem i na sto procent zmyślam.

Neville zakrył twarz rękami, a Ron wstał w pośpiechu.

— Tak, jeśli masz zwymiotować, proszę, nie rób tego w mojej łazience — poprosiła Hermiona.

— Och, w porządku, schowam się tam, aż minie ta niezręczna chwila i będzie mniej prawdopodobne, że zostanę zamordowany przez trójkę przyjaciół — odpowiedział Ron i wyszedł.

Miał rację — zapadła niezręczna cisza.

— Obejrzyjmy Glee! — wyrzuciła z siebie po chwili Hermiona.

— Tak! — krzyknęła Ginny, a reszta skinęła głowami i się zgodziła.

Wszyscy usiedli i oglądali serial, ani razu nie wspominając wcześniejszej rozmowy.

— Serio, Miona, musiałaś wybrać taki okropny serial? — syknął Theo.

— Odwal się — mruknęła.

Resztę wieczoru spędzili na rozmowach i oglądaniu telewizji, nie wspominając o wpadce Rona.

Brak komentarzy