[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 28
Na
tydzień przed wyjazdem Neville’a, chociaż mieli zaplanowaną jego imprezę
pożegnalną, pomyśleli o ostatnim wspólnym piżama party. Grupa przyjaciół
siedziała na kanapie, jedząc pizzę i oglądając Billy’ego Maddisona.
—
Nie rozumiem, dlaczego powtarzanie szkoły ma dowodzić jego inteligencji. To
tylko dowodzi, że jest głupi i dlatego wraca do szkoły! — krzyknął Theo.
—
No proszę, Theo. — Harry się uśmiechnął. — To najmądrzejsza rzecz, jaką
kiedykolwiek powiedziałeś.
—
Po prostu nie rozumiem, czego oni się uczą. Wiem, że to nie jest szkoła magii,
ale serio?
Ginny
prychnęła.
—
Zróbmy coś! — wykrzyknęła nagle Luna.
—
Cóż, to nieoczekiwane — rzekł Blaise. — Co masz na myśli?
—
Hm… Zagrajmy w grę! To zawsze fajna zabawa — zaproponowała.
—
Dobra, ale nie w Prawdę czy wyzwanie.
—
Dlaczego nie? — zapytał Ron.
—
Bo ostatnim razem Harry zadał Draco głupie pytanie i Hermionę to zdenerwowało —
odpowiedziała Ginny.
—
Niby jakie? — dopytywał Harry.
—
Nie wiem, nie pamiętam, ale wkurzyła się — powiedział Draco. — I nie bawimy się
z balonami. To też ją denerwuje.
—
Merlinie, robicie ze mnie ponuraka — mruknęła Hermiona.
—
Nie, to wędruje do Ginny.
Ron
uśmiechnął się ironicznie. Dostał solidnego liścia w głowę.
—
Więc w co gramy? — zapytał Theo.
—
Och, moja przyjaciółka mówiła mi… — zaczęła Pansy.
—
Czekaj, masz innych przyjaciół?
Wszyscy
westchnęli wymownie, a chłopcy udawali omdlenie. Pansy przewróciła oczami i
szturchnęła Blaise’a łokciem w żebra.
—
Ta gra nazywa się Pierwszy, Drugi, Trzeci.
Używamy butelki jak w grze Prawda czy
wyzwanie i osoba, na którą wskaże, wybierze jedno z trzech. Osoba, która
nią zakręciła, może wybrać dowolną opcję — wyjaśniła Pansy.
Wszyscy
się zgodzili i usiedli w kręgu na podłodze. Poza Ginny, która musiała zostać na
kanapie. Pierwsza butelką zakręciła Pansy. Wskazała Rona.
—
Dobra, pierwszy — powiedział.
—
No dobra, pierwszy spacer, który pamiętasz — zdecydowała Pansy.
—
Eee… byłem na zewnątrz z bliźniakami i mama chyba była w ciąży z Gin, więc
znajdowała się w domu. Tata siedział z nami, kiedy mama go zawołała, a ja
zobaczyłem, że odchodzi, więc zacząłem płakać. Bliźniaki, będąc bliźniakami,
spanikowali i zaczęli krzyczeć IDŹ.
Mój roczny mózg się ogarnął, podciągnąłem się przy płocie, zrobiłem dwa kroki i
wpadłem twarzą w trawę.
Wszyscy
się śmiali, wyobrażając to sobie. Ron obrócił butelką, wskazując Theo.
—
Eee… Druga — powiedział Theo.
—
No dobra, druga lekcja pierwszego dnia w Hogwarcie.
—
To chyba były zaklęcia, bo pamiętam, że pomyliłem Flitwicka z uczniem —
odpowiedział.
—
Co zrobiłeś?! — krzyknęła Luna. — Ty głupku, wpadłeś w kłopoty?
—
Nie, właściwie to uznał to za całkiem zabawne.
Wszyscy
się roześmiali, a Theo chwycił butelkę i wskazała Hermionę.
—
Wybieram trzeci — rzekła.
—
Dobra, trzeci chłopak, z którym się całowałaś — mruknął Theo.
Hermiona
spojrzała w podłogę i cmoknęła językiem.
—
Cóż… nigdy tak naprawdę nie całowałam się z trzecim chłopakiem — mruknęła.
—
Naprawdę? A co z… Nie, bo ty… Dobra, wyjaśnij — poprosił Harry.
—
Cóż, Ron był moim pierwszym… chociaż po pijaku, a teraz jestem z Draco. To już
dwa.
—
Nie całowałaś się z Victorem? — zapytała Ginny.
—
Nie, to wy myśleliście, że tak. Po tym, jak Ron okazał się kompletnym dupkiem,
a ja na niego i Harry’ego nakrzyczałam, poszłam do dormitorium. Potem
rozmawialiśmy i spędziliśmy trochę czasu w bibliotece, ale się nie całowaliśmy
— odpowiedziała Hermiona.
Wzruszyła
ramionami i obróciła butelkę. Gra toczyła się dalej, a wszyscy się śmiali,
opowiadając zabawne i żenujące historie. Ron był kompletnie nawalony. Po
dłuższym czasie wyczerpały im się pomysły. Nadeszła kolej Blaise’a na
zakręcenie butelką i wskazała Neville’a.
—
Drugi — powiedział.
—
Dobra… eee… Dobra — Blaise cicho zagwizdał. — Pytam o to tylko dlatego, że
skończyły mi się pomysły. Drugi raz.
—
Raz? Och, masz na myśli to.
—
Tak, przepraszam, nie mam więcej pomysłów. Z kim to zrobiłeś?
Wszyscy
chichotali, gdy Neville drapał się po karku i wiercił. Otworzył usta i zamknął
je, wykonując dziwne gesty.
—
Cóż, w sumie to z nikim — mruknął.
—
Naprawdę?
Wszyscy
spojrzeli sugestywnie na Lunę.
—
Co?
Wzruszyła
ramionami, rozglądając się niezręcznie i wyraźnie chcąc odwrócić od siebie
uwagę. Ich wzrok przeniósł się na Neville’a, który klasnął w dłonie i wstał.
—
Kto chce piwa? Gin? Nie, Gin, nie możesz pić piwa, jesteś w ciąży — to byłby
zły pomysł. Harry, zostaniesz ojcem, chcesz piwa? Nie wiem, dlaczego miałbyś
chcieć piwa… Telefon dzwoni? — wybełkotał i szybko wszedł do łazienki.
Reszta,
poza Luną, która wpatrywała się w okno jak w transie, zaczęła się histerycznie
śmiać. Neville wrócił minutę później, wyglądając na zawstydzonego.
—
Dlatego nie wolno się pieprzyć ze swoim najlepszym przyjacielem — oznajmił Ron.
Luna
spojrzała na niego zszokowana.
—
Chwila, o kim ty mówisz? Kto niby… nie. Nie rozmawiajmy o tym — poprosiła.
—
Trudno się powstrzymać, skoro Nev jest zakochany w Lunie — powiedział Ron,
bełkocząc. Wszyscy zgromadzeni przestali się śmiać i spojrzeli na niego. — Co?
Luna
o mało nie udławiła się własną śliną, a reszta patrzyła na Neville’a, Rona,
Lunę i Theo.
—
Chyba za dużo wypiłeś, Ron. — Neville zaśmiał się nerwowo. — Skąd to wziąłeś?
—
No przecież ty… o nie. Nie. Nie. Jasny gwint. — Ron zdał sobie sprawę z tego,
co powiedział i zbladł. — Dobra, pójdę trochę zwymiotować, zdecydowanie nie
dlatego, że boję się, że Neville rzuci na mnie urok, ale dlatego, że za dużo
wypiłem i na sto procent zmyślam.
Neville
zakrył twarz rękami, a Ron wstał w pośpiechu.
—
Tak, jeśli masz zwymiotować, proszę, nie rób tego w mojej łazience — poprosiła
Hermiona.
—
Och, w porządku, schowam się tam, aż minie ta niezręczna chwila i będzie mniej
prawdopodobne, że zostanę zamordowany przez trójkę przyjaciół — odpowiedział
Ron i wyszedł.
Miał
rację — zapadła niezręczna cisza.
—
Obejrzyjmy Glee! — wyrzuciła z siebie
po chwili Hermiona.
—
Tak! — krzyknęła Ginny, a reszta skinęła głowami i się zgodziła.
Wszyscy
usiedli i oglądali serial, ani razu nie wspominając wcześniejszej rozmowy.
—
Serio, Miona, musiałaś wybrać taki okropny serial? — syknął Theo.
—
Odwal się — mruknęła.
Resztę wieczoru spędzili na rozmowach i oglądaniu telewizji, nie wspominając o wpadce Rona.
Brak komentarzy