[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 29
Ron
siedział z Hermioną na kanapie, czując się winnym. Neville nie chciał z nim
rozmawiać od piżama party i nie potrafił sobie z tym poradzić. Luna zdawała się
unikać spędzania czasu z całą grupą, a widok ich razem był bolesny.
—
Opamięta się — zapewniła go Hermiona.
—
On mnie nienawidzi, Hermiono. Zniszczyłem jego przyjaźń z Luną! — krzyknął.
Hermiona
przytuliła go, nie wiedząc, co mogłaby powiedzieć.
—
Próbowałeś z nim pogadać? — zapytała.
—
A niby skąd mam tego siniaka? — Uśmiechnął się ironicznie. — Nie, on mnie po
prostu ignoruje albo każe się odczepić. Nie widziałem go tak wściekłego, odkąd
zabiłem jego kaktusa na czwartym roku.
—
Jak ty w ogóle… wiesz co, nie, nie chcę wiedzieć. Musisz po prostu próbować,
albo ja z nim porozmawiam — zaproponowała.
—
Źle się czuję z tym, że ich poróżniłem — mruknął.
Nagle
otworzyły się drzwi do mieszkania i weszła Luna.
—
Hej wam — przywitała się i skierowała się do aneksu kuchennego.
—
Cześć, Lu — rzekła Hermiona. — Miałaś dobry dzień?
—
Och, było super, dopóki nie wpadłam na Neville’a na schodach i miałam ochotę
umrzeć — westchnęła, siadając.
—
Bardzo mi przykro, Luno — mruknął Ron.
—
Nic nie szkodzi. Ja po prostu… Neville? On… mnie lubi? — zastanawiała się.
—
Czy to nie oczywiste?
Hermiona
uśmiechnęła się sugestywnie, ale ugryzła się w język, widząc spojrzenie
przyjaciółki.
—
Wiecie… jak długo?
—
Od szóstego lub siódmego roku.
—
Tak długo?! — krzyknęła Luna. — Myślałam, że to od kilku miesięcy!
—
Lu, z tobą przeżył swój pierwszy pocałunek i pierwszy raz. Byłaś jedną z jego
pierwszych przyjaciółek, musiał coś do ciebie czuć — powiedziała Hermiona.
—
Mama mówiła, że z przyczyn fizjologicznych, dziewczyny i chłopaki nie mogą się
przyjaźnić, jeśli jedno z nich żywi romantyczne uczucia do drugiego. Nawet
jeśli tylko uważają się za ładnych — dodał Ron.
—
Naprawdę?
Hermiona
prychnęła.
—
Niby dlaczego dziennikarze w Proroku
Codziennym myśleli, że ty i Harry jesteście razem? O nas też krążyły
plotki. Ginny strasznie się podkochiwała w Harrym, a większość naszych
przyjaciół miała przyjacielską relację, zanim się ze sobą zeszli —
odpowiedział.
—
Hmm. Nigdy o tym tak nie myślałam. W każdym razie, wracając do Luny i
Neville’a…
Drzwi
się otworzyły i weszli Harry z Ginny.
—
Hej. — Ginny się uśmiechnęła. — O czym gadacie?
—
O głupocie Rona.
Hermiona
przewróciła oczami.
—
Och, cóż, podobasz się Neville’owi od kilku dobrych lat.
Harry
zaśmiał się pod nosem, gdy oboje usiedli.
—
Odwalcie się.
Luna
zmarszczyła brwi i poszła do swojego pokoju. Pozostali kontynuowali rozmowę, a
wkrótce dołączyli do nich Pansy, Blaise i Draco. Luna wróciła do salony,
wyglądając tak, jakby doznała olśnienia.
—
Wszystko dobrze, Pomyluna? — zapytał Blaise.
—
Tak! Wiem, jak mogę… chociaż wiecie co? Nieważne.
Próbowała
mówić swobodnym tonem, ale wyglądała na bardzo zadowoloną z siebie.
—
Czy to ma jakiś związek z tym, że Nev zachowuje się jak niezdarny palant? —
dopytywał Harry.
—
Może — wymamrotała.
—
Powodzenia, oczywiście będzie ci potrzebne. — Draco uśmiechnął się
sarkastycznie. — Więc, pa.
Pocałował
Hermionę w policzek i ruszył do drzwi.
—
To ma być pożegnanie?
Pansy
rzuciła mu ironiczne spojrzenie.
—
Och, wybaczcie, na razie Harry Potterze, na razie Ginevro We-Poter, na razie
Ronaldzie Weasley, na razie Hermiono Granger, na razie Luno Lovegood, na razie
Pansy Parkinson, na razie Blaisie Zabini i na razie nienarodzony synu Potterów
— oznajmił dramatycznym tonem, po czym szybko podszedł do drzwi. Gdy dotarło do
niego, co powiedział, odwrócił się. — Cholera.
—
C-czy ty właśnie powiedziałeś to, co myślę? — zapytała podekscytowana Ginny. —
Będę miała chłopca?
—
Nieeee — mruknął Draco mało przekonująco.
—
Więc będziemy mieli dziewczynkę? — dopytywał Harry.
—
Eee… Też nie, więc… Tak, będziecie mieli chłopca — mruknął Draco.
Harry
i Ginny przytulili się z radości, a Ron dał Blaise’owi pięć sykli.
—
Zakładaliście się?
Pansy
się zaśmiała.
—
Tak. Ron myślał, że to będzie dziewczynka, bo najwyższy czas, a ja obstawiałem
chłopca, bo w waszej rodzinie był tylko jeden wyjątek od reguły.
Blaise
się uśmiechnął.
—
Nie wiem, czy mam się śmiać, czy cię uderzyć — wahała się Ginny. — Ale to
niesamowite! Będziemy mieli chłopca!
—
Chcesz mnie zamordować, Potter, czy jestem bezpieczny? — zapytał Draco z
uśmieszkiem.
—
Na razie cię oszczędzę — obiecał Harry.
—
Ha! I ja wybieram imię! — wykrzyknęła Ginny, wyglądając na zadowoloną. —
Zgodnie z naszą umową!
—
Mam tylko nadzieję, że nie wymyślisz czegoś dziwnego.
—
Ależ skąd. — Ginny spojrzała na niego z ukosa. — Będzie się nazywał Gandalf
Zgredek Potter!
Harry
przewrócił oczami, a reszta przyjaciół się roześmiała.
~*~*~*~*~*~*~*~
Ron
wrócił wieczorem do mieszkania i uznał, że najwyższy czas porozmawiać z
Neville’em. Znalazł go w kuchni, czytającego książkę.
—
Cześć, Nev — powiedział niezręcznie.
—
Hej.
—
Słuchaj, naprawdę przepraszam za to, co powiedziałem. Nie chciałem wyznać
Lunie, że ci się podoba i wiem, że namieszałem, ale byłem pijany i naprawdę,
naprawdę przepraszam. Nienawidzę się z tobą kłócić i wyjeżdżasz za tydzień —
bełkotał.
—
Dobra. Dobra, wybaczam ci. — Neville westchnął. — Po prostu… Luna była moją
najlepszą przyjaciółką od piątego roku w Hogwarcie, a teraz wszystko się
posypało.
—
Pogadaj z nią — poradził. — Może to sprawi, że będzie mniej niezręcznie.
—
Spróbuję — zgodził się.
Resztę
wieczoru spędzili, porządkując rzeczy Neville’a przed wyjazdem.
~*~*~*~*~*~*~*~
Następnego
dnia chłopaki siedzieli na kanapie i oglądali telewizję, gdy drzwi się
otworzyły i weszła Ginny.
—
Hej, Gin — przywitał się Neville, nie podnosząc wzroku. — Wszystko w porządku?
—
Cóż, wszyscy inni zdają się mieć życie. Ja też miałam. Ale potem Harry mnie
zapłodnił i dziecko zabrało mi wszystko, co zabawne i interesujące. Skoro wy
dwaj też nie macie życia, a ja się nudzę, pomyślałam, że moglibyśmy razem
spędzić czas — odpowiedziała i zajęła miejsce obok nich.
—
Dobra, po pierwsze fuj, a po drugie mamy życie! Naprawdę ekscytujące! —
wykrzyknął Ron.
—
Naprawdę?
Ginny
uśmiechnęła się ironicznie.
—
Nie, w sumie to nie — wymamrotał Neville.
—
Ha, ha. No cóż, niedługo zaczynasz nową pracę i będziesz spędzał czas ze swoją
dziewczyną, ale mnie porzucasz — powiedział Ron z udawaną złością.
—
Powtarzam po raz ostatni, Hanna nie jest moją dziewczyną — rzekł Neville z
irytacją w głosie.
—
Och, no weź! — krzyknęła Ginny. — Cały czas z nią rozmawiasz, a teraz się do
niej zbliżysz. Jesteście sobą zauroczeni i na pewno coś z tego będzie.
—
Nie wydaje mi się — wymamrotał.
—
Jestem głodny — powiedział Ron ot tak.
—
Oczywiście, że tak — odparli oboje jednocześnie.
—
No cóż, skoro jesteście wredni, to będę musiał sam zjeść pizzę.
Ron
uśmiechnął się sugestywnie i wstał.
—
Czekaj, nie, będę miła, jeśli dasz mi pizzę — powiedziała szybko Ginny.
—
Dobrze. — Ron się zaśmiał. — Jaką chcesz?
—
Eee… z kukurydzą i ogórkiem kiszonym! — wykrzyknęła.
—
Chcesz ogórki kiszone na pizzy?
Neville
się zakrztusił, odkładając książkę i siadając bliżej niej.
—
Dziwne zachcianki. Nie pytaj — odpowiedziała.
—
Dobra, pizza z kukurydzą i ogórkami kiszonymi, już się robi.
Ron
westchnął i poszedł do kuchni.
—
Jakie jeszcze dziwne rzeczy jadłaś? — dopytywał Neville.
—
Eee, Harry myśli, że zrujnowałam całe opakowanie lodów czekoladowych,
nakładając na nie majonez, a do tego zaczęłam jeść limonki, których zawsze
nienawidziłam, bo… och!
Ginny
skrzywiła się i złapała za brzuch. Neville zerwał się na równe nogi, patrząc na
nią z niepokojem.
—
Co jest? Co się dzieje? — bełkotał.
Ginny
złapała go za ramię i położyła dłoń na swoim brzuchu. Dziecko delikatnie
kopnęło w jego dłoń i Ginny uśmiechnęła się z ekscytacją.
—
Chwila. Pierwszy raz to robi? — zapytał.
—
Tak! Merlinie, Ron, chodź tutaj! — zawołała brata.
—
Co się dzieje?
—
Chodź tutaj — nakazała i usiadł koło niej.
Położyła
jego dłoń na swoim brzuchu, obok dłoni Neville’a, a jego twarz się
rozpromieniła.
—
W tobie jest człowiek! — krzyknął, rozśmieszając ją.
Ułożyła
się wygodniej, gdy dziecko nadal ją kopało, a chłopaki wstali.
—
Cholera, to dziwne uczucie.
Zaśmiała
się, spoglądając na swój brzuch z uśmiechem na twarzy i łzami w oczach.
—
Mama zacznie płakać, jak jej powiesz.
Ron
uśmiechnął się lekko, a Ginny się zaśmiała i otarła oczy.
—
Nie mogę uwierzyć, że będę miała dziecko. Ach, wszyscy dorastamy! —
wykrzyknęła.
—
I to jak szybko — mruknął Neville.
—
To szaleństwo. Niedawno skończyliśmy szkołę, a teraz ja i Harry będziemy
rodzicami. Neville zostanie profesorem, a Hermiona i Draco jakimś cudem są
parą! — powiedziała.
—
Przerażające, prawda? Cóż, z drugiej strony, ja w ogóle nie czuję się dorosły.
Ron
parsknął śmiechem.
—
Nie, może i jestem najmłodszą z Weasleyów, ale ty i George zawsze będziecie
najmłodszymi w rodzinie — mruknęła.
—
W sumie już nie jesteś Weasley.
— A no tak, zapomniałam — rzekła ironicznie.
Brak komentarzy