niedziela, 22 marca 2026

[T] Złączeni: Rozdział 1

 Zasada Przyjaźni numer 2: Zakaz szydzenia z włosów

(Propozycja: DM | Zatwierdzone: HG)

 

W biurze przed nią panowała cisza, przerywana jedynie skrzypieniem pióra na pergaminie i sporadycznymi krzykami dochodzącymi z korytarza. Nora Jenkins wzięła głęboki oddech, zacisnęła dłoń na teczce i zapukała do drzwi. Na lśniącej, mosiężnej tabliczce przymocowanej do drewna widniał napis:

 

Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów

 

— Proszę — rozległy się dwa, idealnie zsynchronizowane głosy z drugiej strony.

Pchnąwszy drzwi, Nora weszła do zaskakująco przestronnego gabinetu. W powietrzu unosił się zapach pergaminu, atramentu i czegoś mgliście przypalonego. Półki uginały się pod ciężarem setek książek o grzbietach zniszczonych od ciągłego użytkowania. Wzdłuż ścian stały stoły robocze, zastawione lampami sufitowymi, komorami bezpieczeństwa i mnóstwem magicznych artefaktów. W jednym kącie, w niepewnym stosie, ustawiono duże, drewniane skrzynie, których zawartość złowieszczo grzechotała. Większą część ściany zajmowała ogromna tablica korkowa pokryta zdjęciami przeklętych przedmiotów: sztyletów, pierścieni, a nawet serwisu do herbaty. Do każdego przypięto notatki nabazgrane różnymi charakterami pisma.

Z tyłu pomieszczenia stały obok siebie dwa biurka, a za nimi siedziała dwójka najsłynniejszych czarodziejów epoki.

Draco Malfoy i Hermiona Granger.

Oboje podnieśli wzrok, gdy weszła, a szare i brązowe oczy mierzyły ją wzrokiem.

Nora z trudem przełknęła ślinę. Niełatwo ją było zastraszyć, ale to był Oddział Łamania Klątw. Najlepszy z najlepszych. Hermiona Granger była legendą, najlepszą w szkole aurorskiej, pionierką wśród kobiet w egzekwowaniu prawa za pomocą magii i najbystrzejszym umysłem Ministerstwa, jeśli chodzi o rozszyfrowywanie niebezpiecznych klątw. Mówiono, że Kingsley Shacklebolt stworzył ten oddział specjalnie po to, by przekonać ją do pozostania, zamiast przyjmowania bardziej opłacalnych ofert za granicą.

Był tam też Draco Malfoy. Najpierw szkolił się na łamacza klątw, a następnie ukończył aurorskie szkolenie w ramach umowy dotyczącej prac społecznych, związaną z jego powojennym ułaskawieniem. Mówiono, że Malfoy i Granger zaczynali jako najbardziej dysfunkcyjna para w Biurze Aurorów — nie, w historii Ministerstwa, począwszy od kłótni w Atrium, poprzez rzucanie klątw podczas lunchu w kantynie, kończąc na rzucaniu obelgami niczym Tłuczkiem w windach.

Aż pewnego dnia… to się skończyło.

Nikt nie wiedział, jak ani dlaczego, ale Malfoy i Granger przeszli drogę od zaprzysiężonych wrogów do niepokonanego zespołu. Ich wskaźnik sukcesu był niezrównany, a umiejętności rozwiązywania problemów pozwoliły im mierzyć się z najtrudniejszymi sprawami Biura Aurorów, przez co w jakiś sposób zostali najlepszymi przyjaciółmi.

I byli nieświadomi tego, że Nora została ich nową stażystką.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Nora zerknęła na błyszczące tabliczki ustawione z przodu każdego biurka.

 

Hermiona Granger

Główna Aurorka, Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów

 

            A obok:

 

Draco Malfoy

Auror, Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów

 

Zebrawszy się w sobie, podeszła do biurka Hermiony i wyciągnęła teczkę. Skupiła się na pewności siebie, której pragnęła, a w jej głowie rozbrzmiał głos jej dziewczyny Mary Wyobraź sobie, że ci się udało, kochanie.

Nora uśmiechnęła się, wyprostowała ramiona i przedstawiła się.

— Cześć, jestem Nora Jenkins. Nie jestem pewna, czy mnie pamiętasz, wygłaszałaś przemówienie na temat „Sytuacji kobiet w Egzekwowaniu Prawa Czarodziejów” w Hogwarcie dwa lata temu podczas Tygodnia Kariery.

Draco przewrócił oczami i mruknął pod nosem:

— Jedno z wielu.

Odwróciła się do niego akurat w chwili, gdy odłożył pióro i przyglądał jej się chłodnym, badawczym wzrokiem.

— Cóż — kontynuowała — potem rozmawiałyśmy.

— Ach, tak! — Hermiona poderwała się z miejsca, a w jej oczach zabłysło rozpoznanie. — Pamiętam! Ravenclaw, prawda? Twoja siostra jest adwokatką, pracuje dla Zabinich?

Nora skinęła głową, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, Draco wstał i nonszalancko oparł się o biurko, podwijając rękawy swojej eleganckiej, białej koszuli. Jego kabura na różdżkę była wyraźnie widoczna — wypolerowana, znoszona i niewątpliwie droga.

— Granger, jakim cudem pamiętasz to, a nie to, co jadłaś na lunch dwa dni temu? — zażartował, bezmyślnie przerzucając z ręki do ręki mały znicz treningowy.

— Zamknij się, Malfoy.

Hermiona machnęła ręką, nawet nie patrząc w jego stronę.

Znów skupiła całą uwagę na Norze.

— Jak się masz? Widzę, że jesteś Aurorką na okresie próbnym?

Wskazała gestem srebrną odznakę lśniącą na mundurze Nory, której wypolerowana powierzchnia odbijała światło.

Ciepło w spojrzeniu Hermiony sprawiło, że Nora poczuła się… dostrzeżona. Słyszała, jak inne kobiety w biurze o niej mówiły, jak doradzała i szkoliła każdego, kto o to prosił. Rzadko widywało się kogoś o statusie Hermiony Granger, kto poświęcał czas stażystom, a jednak to robiła, sprawiając, że Nora czuła się najważniejszą osobą w tym pomieszczeniu.

Nora nie mogła powstrzymać uśmiechu.

— W porządku, dziękuję, Aurorko Granger. I, cóż… — Rzuciła kolejne spojrzenie na tabliczki na biurkach. — Robards kazał przekazać to Głównej Aurorce.

Wyciągnęła teczkę.

Zanim Hermiona zdążyła ją wziąć, Draco zerwał się zza biurka.

— Nie, nie… jest pierwszy marca! — niemal krzyknął, a w jego głosie słychać było radosne oczekiwanie.

Hermiona jęknęła, przeciągając dłonią po twarzy.

— To niesprawiedliwe, Malfoy. Luty miał tylko dwadzieścia osiem dni!

— Znasz zasady, Granger — zanucił Draco, machając różdżką nad tabliczkami na biurkach.

Litery zamigotały, układając się w odpowiedniej kolejności.

 

Draco Malfoy

Główny Auror, Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów

 

            A obok:

 

Hermiona Granger

Asystentka Głównego Aurora

Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów

 

Hermiona westchnęła z bólem i zwróciła się do Nory.

— Co tam jest napisane? — zapytała, brzmiąc już na pokonaną.

Nora zmrużyła oczy, patrząc na tabliczki, a potem przeczytała je na głos.

Hermiona powoli odwróciła głowę w stronę Draco, który uśmiechał się do niej z irytującą słodyczą.

— A teraz Asystentko — wycedził Draco, wyciągając rękę z oczekiwaniem. — Proszę przekaż mi akta dla Głównego Aurora.

To było raczej pchnięcie w pierś niż podanie, ale Draco ledwo drgnął, otwierając teczkę z wprawą. Przejrzał kilka pierwszych linijek, po czym spojrzał na Norę.

— Jestem waszą nową stażystką — powiedziała.

Patrząc, jak Aurorzy przeglądają jej dokumenty, dostrzegła, dlaczego cieszą się tak wielkim uznaniem. Draco bez słowa przeglądał każdą kartkę, a następnie podawał Hermionie, która robiła to samo w płynnej i idealnie zsynchronizowanej precyzji.

W końcu Hermiona się do niej uśmiechnęła.

— Dobrze — mruknęła, odkładając teczkę. — To zaskakujące, ale twoje protokoły są doskonałe. Cieszę się, że mamy nowego członka w zespole.

Wyciągnęła rękę i przez chwilę Nora po prostu się w nią wpatrywała. Przygotowała się na opór, kłótnie i tym podobne, a nie na natychmiastową akceptację.

Szybko dochodząc do siebie, uścisnęła dłoń Hermiony, starając się nie wyglądać na zbyt oszołomioną.

— Dziękuję, Aurorko Granger. Nie mogę się doczekać, aż będę mogła się od was uczyć.

— Proszę, mów mi Hermiona — dodała uprzejmie.

Draco zatrzasnął teczkę.

— A mnie możesz nazywać Głównym Aurorem Malfoyem.

Hermiona rzuciła mu mordercze spojrzenie.

Malfoy — syknęła.

Odchylił się na krześle, zupełnie niewzruszony.

— Dobrze. Ostatecznie zgodzę się na Waszą Lordowską Mość.

Hermiona prychnęła.

— A może ten z kudłatymi włosami?

Dłoń Draco natychmiast powędrowała do jego idealnie ułożonych włosów.

— Zasada przyjaźni numer dwa, Granger: zakaz szydzenia z włosów.

— Dobra.

Nora spojrzała na nich, ledwo powstrzymując uśmiech.

— A może Pan?

Draco uścisnął jej dłoń i obdarzył ją olśniewającym, niemal teatralnym uśmiechem.

Pan będzie odpowiednie. Witamy na pokładzie, Nora.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Z machnięciem różdżki pudła i skrzynie przetoczyły się przez gabinet, stosy papierów uniosły się w bezpieczne miejsce, a konserwatorzy zostali wezwani, by wnieść nowe biurko i krzesło.

Hermiona stała sztywno, jej palce drżały, gdy wyraźnie powstrzymywała się przed rzuceniem uroku na Draco, który z entuzjazmem przerzucał rzeczy, robiąc miejsce na nowe stanowisko pracy Nory.

Podczas gdy on nadal siał chaos, Hermiona zwróciła się do Nory, trzymając coś, co wyglądało na mugolską bluzę z kapturem.

— Dziś po południu mamy usuwać przeklęte przedmioty — wyjaśniła. — Nie mam czasu, żeby zrobić coś takiego od podstaw, ale myślę, że mogę przerobić tą, by pasowała na ciebie.

Uniosła ją do wyższej, smuklejszej sylwetki Nory, wyraźnie porównując go do swojej niższej, bardziej krągłej sylwetki.

Nora wyciągnęła rękę, muskając palcami materiał. Był lśniący i niewiarygodnie cienki, jak jedwab, ale przepełniony czymś więcej.

— Co to jest? — zapytała.

Hermiona gestem nakazała jej włożyć ubranie przez głowę. Gdy tylko to zrobiła, poczuła na skórze ciszy szum magii.

— To jak mugolska kamizelka kuloodporna — mruknęła Hermiona, wyciągając różdżkę i mamrocząc zaklęcia, by ją dopasować. — Tylko na klątwy.

Materiał przesunął się i napiął, idealnie dopasowując się do ciała Nory. Był teraz prawie niewidoczny, jedynie delikatny, półprzezroczysty połysk pokrywał jej ramiona. Hermiona machnięciem różdżki rozciągnęła go do połowy uda. Kiedy Nora naciągnęła kaptur, poczuła, jak magia otacza jej głowę ochronnym kokonem.

— Wciąż dopracowuję projekt — powiedziała Hermiona, bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego. — Odsłonięte są dłonie, twarz i nogi… Nieidealnie.

Nora z podziwem przesunęła po gładkim, niemal niewidocznym materiale. Nigdy wcześniej nie słyszała o czymś takim. Oczywiście wiedziała, że Hermiona Granger jest utalentowaną czarownicą, wszyscy czytali artykuły w Proroku, w których nazywano ją Najbystrzejszą Czarownicą Swojego Pokolenia, ale zobaczyć tę błyskotliwość w akcji to zupełnie inna bajka.

— Mam nadzieję, że nigdy ci się nie przyda — kontynuowała Hermiona, prostując się. — Ale polityka wydziału nakazuje nosić ją zawsze, gdy mamy do czynienia z nieznanymi przedmiotami.

Nora skinęła głową, wciąż podziwiając kamizelkę.

Tymczasem Draco przenosił mugolską zabawkę, zamkniętą w pulsującej, fioletowej kuli, do kolejnej stacji przechowawczej.

— Ma rację — wtrącił. — W zeszłym tygodniu klątwa odbiła się i o mało nie przypaliła moich włosów. — Dramatycznie złapał się za pierś. — Gdybym nie miał na sobie stroju ochronnego… Moje włosy — podkreślił głosem nabrzmiałym od emocji — nie byłyby tak idealne, jak dzisiaj.

Hermiona nawet nie podniosła wzroku.

— To był straszny czas dla wszystkich — odparła beznamiętnie.

____________

Witajcie :) w niedzielny wieczór zapraszam na początkowe rozdziały nowej komedii pomyłek. Będzie wiele śmiechu, niezrozumiałych sytuacji, kłótni i chaotycznego Theo, ale chyba lubimy takie opowiadania? Dziś przygotowałam dla Was trzy rozdziały. Zatem miłej zabawy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy