Zasada Przyjaźni numer 2: Zakaz szydzenia z włosów
(Propozycja: DM | Zatwierdzone: HG)
W
biurze przed nią panowała cisza, przerywana jedynie skrzypieniem pióra na
pergaminie i sporadycznymi krzykami dochodzącymi z korytarza. Nora Jenkins
wzięła głęboki oddech, zacisnęła dłoń na teczce i zapukała do drzwi. Na
lśniącej, mosiężnej tabliczce przymocowanej do drewna widniał napis:
Oddział
Łamania Klątw Biura Aurorów
—
Proszę — rozległy się dwa, idealnie zsynchronizowane głosy z drugiej strony.
Pchnąwszy
drzwi, Nora weszła do zaskakująco przestronnego gabinetu. W powietrzu unosił
się zapach pergaminu, atramentu i czegoś mgliście przypalonego. Półki uginały
się pod ciężarem setek książek o grzbietach zniszczonych od ciągłego
użytkowania. Wzdłuż ścian stały stoły robocze, zastawione lampami sufitowymi,
komorami bezpieczeństwa i mnóstwem magicznych artefaktów. W jednym kącie, w
niepewnym stosie, ustawiono duże, drewniane skrzynie, których zawartość
złowieszczo grzechotała. Większą część ściany zajmowała ogromna tablica korkowa
pokryta zdjęciami przeklętych przedmiotów: sztyletów, pierścieni, a nawet
serwisu do herbaty. Do każdego przypięto notatki nabazgrane różnymi
charakterami pisma.
Z
tyłu pomieszczenia stały obok siebie dwa biurka, a za nimi siedziała dwójka
najsłynniejszych czarodziejów epoki.
Draco
Malfoy i Hermiona Granger.
Oboje
podnieśli wzrok, gdy weszła, a szare i brązowe oczy mierzyły ją wzrokiem.
Nora
z trudem przełknęła ślinę. Niełatwo ją było zastraszyć, ale to był Oddział
Łamania Klątw. Najlepszy z najlepszych. Hermiona Granger była legendą,
najlepszą w szkole aurorskiej, pionierką wśród kobiet w egzekwowaniu prawa za
pomocą magii i najbystrzejszym umysłem Ministerstwa, jeśli chodzi o
rozszyfrowywanie niebezpiecznych klątw. Mówiono, że Kingsley Shacklebolt
stworzył ten oddział specjalnie po
to, by przekonać ją do pozostania, zamiast przyjmowania bardziej opłacalnych
ofert za granicą.
Był
tam też Draco Malfoy. Najpierw szkolił się na łamacza klątw, a następnie
ukończył aurorskie szkolenie w ramach umowy dotyczącej prac społecznych,
związaną z jego powojennym ułaskawieniem. Mówiono, że Malfoy i Granger
zaczynali jako najbardziej
dysfunkcyjna para w Biurze Aurorów — nie, w historii Ministerstwa, począwszy od
kłótni w Atrium, poprzez rzucanie klątw podczas lunchu w kantynie, kończąc na
rzucaniu obelgami niczym Tłuczkiem w windach.
Aż
pewnego dnia… to się skończyło.
Nikt
nie wiedział, jak ani dlaczego, ale Malfoy i Granger przeszli drogę od
zaprzysiężonych wrogów do niepokonanego zespołu. Ich wskaźnik sukcesu był
niezrównany, a umiejętności rozwiązywania problemów pozwoliły im mierzyć się z
najtrudniejszymi sprawami Biura Aurorów, przez co w jakiś sposób zostali
najlepszymi przyjaciółmi.
I
byli nieświadomi tego, że Nora została ich nową stażystką.
~*~*~*~*~*~*~*~*~
Nora
zerknęła na błyszczące tabliczki ustawione z przodu każdego biurka.
Hermiona
Granger
Główna
Aurorka, Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów
A obok:
Draco
Malfoy
Auror,
Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów
Zebrawszy
się w sobie, podeszła do biurka Hermiony i wyciągnęła teczkę. Skupiła się na
pewności siebie, której pragnęła, a w jej głowie rozbrzmiał głos jej dziewczyny
Mary Wyobraź sobie, że ci się udało,
kochanie.
Nora
uśmiechnęła się, wyprostowała ramiona i przedstawiła się.
—
Cześć, jestem Nora Jenkins. Nie jestem pewna, czy mnie pamiętasz, wygłaszałaś
przemówienie na temat „Sytuacji kobiet w Egzekwowaniu Prawa Czarodziejów” w
Hogwarcie dwa lata temu podczas Tygodnia Kariery.
Draco
przewrócił oczami i mruknął pod nosem:
—
Jedno z wielu.
Odwróciła
się do niego akurat w chwili, gdy odłożył pióro i przyglądał jej się chłodnym,
badawczym wzrokiem.
—
Cóż — kontynuowała — potem rozmawiałyśmy.
—
Ach, tak! — Hermiona poderwała się z miejsca, a w jej oczach zabłysło
rozpoznanie. — Pamiętam! Ravenclaw, prawda? Twoja siostra jest adwokatką,
pracuje dla Zabinich?
Nora
skinęła głową, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, Draco wstał i nonszalancko oparł
się o biurko, podwijając rękawy swojej eleganckiej, białej koszuli. Jego kabura
na różdżkę była wyraźnie widoczna — wypolerowana, znoszona i niewątpliwie
droga.
—
Granger, jakim cudem pamiętasz to, a
nie to, co jadłaś na lunch dwa dni temu? — zażartował, bezmyślnie przerzucając
z ręki do ręki mały znicz treningowy.
—
Zamknij się, Malfoy.
Hermiona
machnęła ręką, nawet nie patrząc w jego stronę.
Znów
skupiła całą uwagę na Norze.
—
Jak się masz? Widzę, że jesteś Aurorką na okresie próbnym?
Wskazała
gestem srebrną odznakę lśniącą na mundurze Nory, której wypolerowana
powierzchnia odbijała światło.
Ciepło
w spojrzeniu Hermiony sprawiło, że Nora poczuła się… dostrzeżona. Słyszała, jak
inne kobiety w biurze o niej mówiły, jak doradzała i szkoliła każdego, kto o to
prosił. Rzadko widywało się kogoś o statusie Hermiony Granger, kto poświęcał
czas stażystom, a jednak to robiła, sprawiając, że Nora czuła się najważniejszą
osobą w tym pomieszczeniu.
Nora
nie mogła powstrzymać uśmiechu.
—
W porządku, dziękuję, Aurorko Granger. I, cóż… — Rzuciła kolejne spojrzenie na
tabliczki na biurkach. — Robards kazał przekazać to Głównej Aurorce.
Wyciągnęła
teczkę.
Zanim
Hermiona zdążyła ją wziąć, Draco zerwał się zza biurka.
—
Nie, nie… jest pierwszy marca! —
niemal krzyknął, a w jego głosie słychać było radosne oczekiwanie.
Hermiona
jęknęła, przeciągając dłonią po twarzy.
—
To niesprawiedliwe, Malfoy. Luty miał tylko dwadzieścia
osiem dni!
—
Znasz zasady, Granger — zanucił Draco, machając różdżką nad tabliczkami na
biurkach.
Litery
zamigotały, układając się w odpowiedniej kolejności.
Draco
Malfoy
Główny
Auror, Oddział Łamania Klątw Biura Aurorów
A obok:
Hermiona
Granger
Asystentka
Głównego Aurora
Oddział
Łamania Klątw Biura Aurorów
Hermiona
westchnęła z bólem i zwróciła się do Nory.
—
Co tam jest napisane? — zapytała, brzmiąc już na pokonaną.
Nora
zmrużyła oczy, patrząc na tabliczki, a potem przeczytała je na głos.
Hermiona
powoli odwróciła głowę w stronę Draco, który uśmiechał się do niej z irytującą
słodyczą.
—
A teraz Asystentko — wycedził Draco,
wyciągając rękę z oczekiwaniem. — Proszę przekaż mi akta dla Głównego Aurora.
To
było raczej pchnięcie w pierś niż podanie, ale Draco ledwo drgnął, otwierając
teczkę z wprawą. Przejrzał kilka pierwszych linijek, po czym spojrzał na Norę.
—
Jestem waszą nową stażystką — powiedziała.
Patrząc,
jak Aurorzy przeglądają jej dokumenty, dostrzegła, dlaczego cieszą się tak
wielkim uznaniem. Draco bez słowa przeglądał każdą kartkę, a następnie podawał
Hermionie, która robiła to samo w płynnej i idealnie zsynchronizowanej
precyzji.
W
końcu Hermiona się do niej uśmiechnęła.
—
Dobrze — mruknęła, odkładając teczkę. — To zaskakujące, ale twoje protokoły są doskonałe. Cieszę się, że mamy nowego
członka w zespole.
Wyciągnęła
rękę i przez chwilę Nora po prostu się w nią wpatrywała. Przygotowała się na
opór, kłótnie i tym podobne, a nie na natychmiastową akceptację.
Szybko
dochodząc do siebie, uścisnęła dłoń Hermiony, starając się nie wyglądać na zbyt
oszołomioną.
—
Dziękuję, Aurorko Granger. Nie mogę się doczekać, aż będę mogła się od was
uczyć.
—
Proszę, mów mi Hermiona — dodała uprzejmie.
Draco
zatrzasnął teczkę.
—
A mnie możesz nazywać Głównym Aurorem
Malfoyem.
Hermiona
rzuciła mu mordercze spojrzenie.
—
Malfoy — syknęła.
Odchylił
się na krześle, zupełnie niewzruszony.
—
Dobrze. Ostatecznie zgodzę się na Waszą
Lordowską Mość.
Hermiona
prychnęła.
—
A może ten z kudłatymi włosami?
Dłoń
Draco natychmiast powędrowała do jego idealnie
ułożonych włosów.
—
Zasada przyjaźni numer dwa, Granger: zakaz szydzenia z włosów.
—
Dobra.
Nora
spojrzała na nich, ledwo powstrzymując uśmiech.
—
A może Pan?
Draco
uścisnął jej dłoń i obdarzył ją olśniewającym, niemal teatralnym uśmiechem.
—
Pan będzie odpowiednie. Witamy na
pokładzie, Nora.
~*~*~*~*~*~*~*~*~
Z
machnięciem różdżki pudła i skrzynie przetoczyły się przez gabinet, stosy
papierów uniosły się w bezpieczne miejsce, a konserwatorzy zostali wezwani, by
wnieść nowe biurko i krzesło.
Hermiona
stała sztywno, jej palce drżały, gdy wyraźnie powstrzymywała się przed
rzuceniem uroku na Draco, który z entuzjazmem przerzucał rzeczy, robiąc miejsce
na nowe stanowisko pracy Nory.
Podczas
gdy on nadal siał chaos, Hermiona
zwróciła się do Nory, trzymając coś, co wyglądało na mugolską bluzę z kapturem.
—
Dziś po południu mamy usuwać przeklęte przedmioty — wyjaśniła. — Nie mam czasu,
żeby zrobić coś takiego od podstaw, ale myślę, że mogę przerobić tą, by
pasowała na ciebie.
Uniosła
ją do wyższej, smuklejszej sylwetki Nory, wyraźnie porównując go do swojej
niższej, bardziej krągłej sylwetki.
Nora
wyciągnęła rękę, muskając palcami materiał. Był lśniący i niewiarygodnie
cienki, jak jedwab, ale przepełniony czymś więcej.
—
Co to jest? — zapytała.
Hermiona
gestem nakazała jej włożyć ubranie przez głowę. Gdy tylko to zrobiła, poczuła
na skórze ciszy szum magii.
—
To jak mugolska kamizelka kuloodporna — mruknęła Hermiona, wyciągając różdżkę i
mamrocząc zaklęcia, by ją dopasować. — Tylko na klątwy.
Materiał
przesunął się i napiął, idealnie dopasowując się do ciała Nory. Był teraz
prawie niewidoczny, jedynie delikatny, półprzezroczysty połysk pokrywał jej
ramiona. Hermiona machnięciem różdżki rozciągnęła go do połowy uda. Kiedy Nora
naciągnęła kaptur, poczuła, jak magia otacza jej głowę ochronnym kokonem.
—
Wciąż dopracowuję projekt — powiedziała Hermiona, bardziej do siebie niż do
kogokolwiek innego. — Odsłonięte są dłonie, twarz i nogi… Nieidealnie.
Nora
z podziwem przesunęła po gładkim, niemal niewidocznym materiale. Nigdy wcześniej
nie słyszała o czymś takim. Oczywiście wiedziała, że Hermiona Granger jest
utalentowaną czarownicą, wszyscy czytali artykuły w Proroku, w których nazywano ją Najbystrzejszą
Czarownicą Swojego Pokolenia, ale zobaczyć tę błyskotliwość w akcji to zupełnie
inna bajka.
—
Mam nadzieję, że nigdy ci się nie przyda — kontynuowała Hermiona, prostując
się. — Ale polityka wydziału nakazuje nosić ją zawsze, gdy mamy do czynienia z
nieznanymi przedmiotami.
Nora
skinęła głową, wciąż podziwiając kamizelkę.
Tymczasem
Draco przenosił mugolską zabawkę, zamkniętą w pulsującej, fioletowej kuli, do
kolejnej stacji przechowawczej.
—
Ma rację — wtrącił. — W zeszłym tygodniu klątwa odbiła się i o mało nie przypaliła moich włosów. — Dramatycznie
złapał się za pierś. — Gdybym nie miał na sobie stroju ochronnego… Moje włosy — podkreślił głosem
nabrzmiałym od emocji — nie byłyby tak
idealne, jak dzisiaj.
Hermiona
nawet nie podniosła wzroku.
—
To był straszny czas dla wszystkich —
odparła beznamiętnie.
____________
Witajcie :) w niedzielny wieczór zapraszam na początkowe rozdziały nowej komedii pomyłek. Będzie wiele śmiechu, niezrozumiałych sytuacji, kłótni i chaotycznego Theo, ale chyba lubimy takie opowiadania? Dziś przygotowałam dla Was trzy rozdziały. Zatem miłej zabawy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)