[T] Złączeni: Rozdział 18
Witajcie :) w sobotnie popołudnie zapraszam na trzy ostatnie rozdziały tłumaczenia. Wiele się tu wydarzy, więc miłej lektury! :)
____________________
Hermiona zasnęła niemal w chwili, gdy jej głowa
dotknęła poduszki. Ciężar dnia przygniótł ją do ziemi, jakby opróżniła fiolkę
eliksiru na sen bez snów. Instynktownie przytuliła się do boku Draco, ciepłego
i miękkiego, a jej oddech wyrównał się, zanim zgasił ostatnią lampę.
Draco leżał bezsennie, śledząc wzrokiem drogę,
którą światło księżyca wpadało przez wysokie okna, rzucając blade, srebrne
wzory na baldachim i dywan. Leniwie przeczesywał palcami jej loki opadające na
jego klatkę piersiową, wsłuchując się w jej ciche chrapanie.
To wciąż wydawało się nierealne.
Że niemożliwe zadziałało. Że to właśnie Hermiona,
ukryta i niedostrzegana, odkryła koło ratunkowe, choć tak naprawdę nie powinno
go to dziwić. Przeprosiła go wcześniej, mamrocząc z poczuciem winy i
rozczesując włosy, mówiąc, że nie chciała budzić w nim nadziei. Ale Draco nie
był zły. Wręcz przeciwnie — poczuł ulgę. Miała rację: nadzieja bywa
niebezpieczna. A jednak dziś wieczorem znów mu ją podarowała, jakby jej pilnie
strzegła, dopóki nie nabierze pewności.
Nie żenił się z kobietą, którą teraz gardził.
Jego przyszłość, jego kariera, jego wybory, jego życie, znów należały do niego.
Ta wolność sprawiała, że myśli pędziły zbyt gwałtownie, by mógł zasnąć.
A wśród tego wszystkiego była zakotwiczająca go
Hermiona, dowód, że czasem najokrutniejsze klątwy wszechświata potrafią
przemienić się w nieoczekiwane miłosierdzie.
Po chwili poczuł, że się poruszyła, unosząc dłoń
i sennie głaszcząc go po brodzie.
— Nie możesz spać? — mruknęła, podciągając się na
łokciu ich złączonych dłoni, odgarniając palcami włosy z czoła Draco.
Serce mu się ścisnęło, gdy spojrzał na jej
zaspaną twarz i aureolę nieokiełznanych loków opadających na wszystkie strony.
— Mój mózg się nie wyłącza — powiedział, szarpiąc
najbliższy loczek i obserwując, jak podskakuje.
— Hmm, przeżywałam to kilka razy, mogę ci
zaoferować jakąś rozrywkę?
Przesunął palcem wskazującym po wypukłości jej
piersi, teraz znajdującymi się na wysokości oczu, opuszkiem przesuwając się tam
i z powrotem po miękkiej skórze, a top bandeau ledwo obejmował jej biust.
Uwielbiał, gdy zakładała go do spania, bo było to mugolskie osiągnięcie
inżynierii, taki mały kawałek materiału, bez ramiączek, zawsze dawał mu
nadzieję, że pęknie i rozleje się zawartość, nie żeby narzekał, ale ani razu się nie zsunął.
— To miła odskocznia — mruknął, skupiając się
teraz całkowicie na powolnym ruchu palca i jej napinających się sutkach przez
cienką tkaniną, czując to charakterystyczne mrowienie w brzuchu.
— Możemy zmienić strategię treningową Nory? —
zażartowała.
— Nie, dziękuję, teraz jestem zajęty —
wymamrotał, przyciągając ją tak, że leżała na jego udzie. Jego kutas szybko
twardniał na jej biodrze.
Zadrżała, gdy palec Draco zanurzył się i musnął
sutek, który wystawał spod cienkiego, białego materiału.
Powoli się pochylając, złożyła wilgotny pocałunek
tuż nad jego obojczykiem. Jęknął, gdy ssała delikatną skórę, a jej dłoń
przesuwała się w dół szyi, po klatce piersiowej i brzuchu, schodząc niżej, by
pieścić jego kutasa, teraz już w pełni twardego. Jego mózg na szczęście
opustoszał z myśli od nawału doznań.
Przesuwając palcem pod gumką jego spodni,
spojrzała w górę, patrząc mu w oczy.
— Mogę cię jeszcze bardziej rozproszyć?
Przytaknął, chwytając ją za tył głowy i
przyciągając jej twarz do swojej. Usta chwyciły ją, liżąc, pragnąc po prostu
jej posmakować. Jak to możliwe, że pocałował ją tylko raz lub dwa? To było
zdecydowanie za mało, pragnął spędzać każdą minutę każdego dnia ze swoimi
ustami na jej ustach.
Jej wolna ręka opadła na jego spodnie, pomógł je
zsunąć i kutas wyskoczył spod nich, twardy i ciężki, opierając się o jego
brzuch.
Hermiona odsunęła się, twarz unosiła się nad nim.
— Pokaż mi, jak lubisz być dotykany.
Poczuł, jak jego mózg się zwiera, gdy zapytała, i
wciąż nie spuszczając wzroku, chwycił jej wolną dłoń i owinął wokół swojego
kutasa, a swoją dłoń na jej. Oboje cicho wypuścili powietrze, czując to
doznanie. Draco obserwował, jak jej usta poruszają się bezgłośnie, i poczuł
ciepłą wilgoć pokrywającą jej dłoń, gdy pompowała.
Potrafiła bezróżdżkowo rzucić zaklęcie
nawilżające.
Oczywiście, że tak.
Wyobraził sobie ją samą w łóżku ze swoimi
mugolskim zabawkami, szepczącą zaklęcie, gdy się masturbowała… Chwila, nie… nie mógł o tym myśleć, bo
inaczej mu odbije, zanim jeszcze wszystko się zacznie.
Powoli ścisnął jej dłoń, pokazując, że lubi mocny
uścisk. Zacieśniła, gdy poruszał jej pięścią w górę i w dół. Kciukiem przesunął
jej kciuk po główce swojego kutasa, ocierając preejakulat. Hermiona przygryzła
dolną wargę i spojrzała w dół, by obserwować ich dłonie. Widok ten sprawił, że
Draco jęknął i zamknął oczy, by się uspokoić.
Tylko w najgłębszych, najciemniejszych
zakamarkach umysłu, w tych cichych chwilach w środku nocy, gdy pozwalał sobie
fantazjować o nich razem, myślał o tym, jak będzie go dotykała, jak będzie
smakowała.
Utrzymując powolne, równe tempo, Hermiona
pochyliła się i musnęła ustami jego szczękę, składając delikatne pocałunki aż
do ucha.
Draco czuł, jak narasta jego orgazm, jądra
zaciskają się i miał nieodpartą chęć uniesienia bioder i przyspieszenia.
— Szybciej — wychrypiał.
Ale Hermiona przerwała atak na jego szczękę i
wyszeptała mu do ucha:
— Nie.
— Nie? — powtórzył zdezorientowany.
Odsunęła się i obdarzyła go figlarnym uśmiechem,
tym, który pokazywała, gdy coś knuła.
— Czuję, że jesteś blisko… — uniosła ich złączone
dłonie, dając znać, skąd wie — i nie mam ochoty się spieszyć — dodała, po czym
kontynuowała długie, powolne i miarowe ruchy dłonią, ponawiając atak na jego
szyję.
Kurwa! Wyszeptał bezgłośnie, gdy przeczuwał, że nie
wytrzyma ani chwili dłużej, a ona delikatnie objęła jego jądra dłonią. Z
frustracją uniósł wolną rękę do czoła, co sprawiła, że Hermiona parsknęła
śmiechem do jego ucha. Orgazm zbliżał się nieubłagalnie.
Nigdy wcześniej nie był na krawędzi.
W jego nastoletnich schadzkach bardziej chodziło
o cel niż o podróż. Ciasne schowki na miotły i chwilowo puste klasy nie
sprzyjały powolnemu, czułemu kochaniu się, nie żeby nastoletni Draco
interesował się uczuciem i więzią. Później były to głównie okazjonalne,
jednorazowe igraszki z nieznajomą z imprezy w Ministerstwie albo z mugolskiego
baru. Wiedział, że jego zaręczyny wiszą niczym miecz Damoklesa. Nigdy nie
chciał zaczynać czegoś, co nie miało przyszłości. Poza tym, Astoria wolała
eksponować się w sypialni, zostawiając zapalone światło, zamiast pogrążać pokój
w ciemności.
I przez chwilę Draco był smutny, z powodu
wszystkich rzeczy, których nie doświadczył przez swoje zobowiązania, ale potem,
gdy Hermiona znów objęła go mocnym uściskiem, zdał sobie sprawę, że może
doświadczyć wszystkiego z nią, z jego Hermioną.
Tym razem szybko doprowadziła go na skraj
przepaści, jej mocne, szybkie ruchy na jego członku, dopełnione ssaniem przez
usta wrażliwego miejsca w zagłębieniu szyi. Mięśnie napinały się głęboko w jego
podbrzuszu, trzymał pięścią jej włosy, mamrocząc słowa, których nie miał
zamiaru mówić, jedynie jęcząc proszę
i więcej, gdy był coraz bliżej.
Tym razem, gdy poczuł, że prawie przewraca się na
drugą stronę, poruszyła dłonią i mocno
ścisnęła nasadę jego kutasa. To uczucie go powstrzymało. Leżał, dysząc, z
zamglonym umysłem. Czuł, jak jej pocałunki przenoszą się z szyi na szczękę, aż
jej twarz znalazła się tuż nad nim. Ich oddechy mieszały się, gdy na niego patrzyła
— na rozszerzone źrenice i otwarte usta, czując ciężki oddech — i uśmiechnęła
się.
Nie było nic powolnego ani wyważonego w sposobie,
w jaki tym razem wzięła jego kutasa w dłoń. Wykorzystując wszystko, czego się
właśnie dowiedziała, objęła jego usta swoimi i oblizała je w tym samym, równym
tempie, w jakim jej dłoń przesuwała się w górę. Takie samo wrażenie, gdy jej
język wepchnął się do jego ust, a dłoń przesuwała się w górę i w dół, było zbyt
przytłaczające. Draco nie mógł myśleć, nie mógł się ruszyć, zatracony w
doznaniach, które Hermiona w nim wzbudziła.
Jego orgazm narastał tak szybko,
rozprzestrzeniając się niczym ogień od podstawy kręgosłupa, jak płynny żar
wzdłuż nerwów. Czekał, aż się zatrzyma, cofnie, by znów stanąć na tej chwiejnej
krawędzi, ale jej dłoń poruszała się szybciej, a język dotrzymywał jej kroku.
Bezwiednie uniósł biodra, wbijając się w jej dłoń coraz szybciej i szybciej.
Nie nadążał za pocałunkami, jego usta rozluźniły się, Hermiona poruszyła się,
by pocałować kącik jego ust, wargi, szczękę — był całkowicie zdany na jej
łaskę.
Orgazm uderzył tak mocno, że poczuł go w czubkach
palców u stóp, bielmo błyskało pod powiekami, ciało próbowało zwinąć się w
kłębek, gdy Hermiona go głaskała, strumienie spermy malowały jego brzuch i jej
pięść. Nie przestała, dopóki nie upewniła się, że jest całkowicie wyczerpany.
Po tym, co mogło trwać minutę lub wieczność, czas
zdawał się na chwilę stanąć w miejscu. Otworzył oczy i zobaczył, jak unosi dłoń
do ust, zlizując spermę z kciuka, po czym mamrocze zaklęcie czyszczące. Gdyby
nie wytrysnął, sam ten widok przyprawiłby go o zawrót głowy.
Uśmiechnęła się do niego, a on nie mógł się
powstrzymywać od odwzajemnienia uśmiechu.
— Chyba o mało mnie nie zabiłaś — wychrypiał
ochrypłym głosem.
— Chyba na chwilę przestałeś oddychać.
Zaśmiała się.
Draco uniósł rękę, obejmując jej twarz dłonią.
— Wystarczająco rozproszony? — zapytała, a jej
oczy błyszczały miłością, gdy unosiła się zaledwie centymetry nad nim.
Pokręcił głową, mrucząc:
— Ani trochę.
Po czym obrócił ich oboje tak, że znalazła się
pod nim.
Śmiejąc się, Hermiona zarzuciła wolną rękę na
szyję Draco, gdy ten ułożył się na boku, zarzucając jedną nogę na jej udo,
lekko rozsuwając nogi.
Chwytając za kark, Hermiona przyciągnęła go do
siebie i pocałowała powoli i słodko, badając jego wargami i językiem.
Draco przesunął dłoń w dół jej szyi, palce lekko
muskały obojczyki. Wolną ręką odnalazł jej pierś, obejmując ją przez materiał,
czując ciężar w swojej dłoni.
Oboje jęknęli, gdy jego kciuk przesuwał się w tę
i z powrotem po sterczącym sutku, szczypiąc i drażniąc go. Czuł, że Hermiona
drży pod nim. Kurwa, jej piersi były
takie idealne, krągłe i pełne jak reszta jej ciała.
Przerwał pocałunek, poruszając ustami, obsypując
jej piersi gorącymi, otwartymi pocałunkami ponad paskiem materiału, wolną ręką
wciąż szczypał i pieścił jej stwardniały sutek. Jego usta przesunęły się na
druga pierś, chwytając sutek w usta i ssąc przez cienki, biały materiał.
Spojrzał w górę i zobaczył Hermionę z głową
odrzuconą do tyłu, z mocno zamkniętymi oczami i otwartymi ustami. Uśmiechnął
się do siebie, nadal muskając sutek. Złapała go za włosy na karku, przyciągając
bliżej. Odsunął się, a jej różowy sutek był wyraźnie widoczny przez mokrą
tkaniną i niemal przezroczystą przez jego działania. Przycisnęła go do drugiej
piersi i parsknął śmiechem, obejmując pierś dłonią i ssąc sutek, wirując
językiem, drażniąc zębami. Poczuł, jak jej wolna noga owija się wokół jego,
próbując się poruszyć, by poczuć tarcie.
Uwalniając pierś długim, mokrym liźnięciem, spojrzał
na nią, ich oczy się spotkały, jej zamglone i ciężkie od pożądania, z pewnością
odzwierciedlające jego własne.
— Nie, nie… cierpliwości.
Cmoknął, odsuwając jej nogę, pozbawiając ją ulgi.
Jęknęła.
— Proszę, Malfoy — błagała.
Uśmiechnęła się, przysuwając się, tak, że ich
twarze znów dzielił zaledwie włos.
— Malfoy? — zapytał.
— To twoje nazwisko — odpowiedziała.
Przesunął dłoń z powrotem na jej brodę,
upewniając się, że skupia się wyłącznie na nim.
Draco odpowiedział z udawaną powagą:
— O nie, kochanie, to nie przejdzie.
— Nie mogę wypowiadać twojego nazwiska? —
dopytywała niewinnym tonem.
Pokręcił głową.
— Kiedy będziesz dochodzić na moim języku,
palcach i kutasie — przesunął dłonią w dół jej ciała, muskając piersi, brzuch,
wewnętrzną stronę ud, by położyć kciuk na łechtaczce, naciskając i przesuwając
go powoli przez jej spodenki do spania, na co skręciła się — będziesz mówić
albo krzyczeć moje imię.
Podkreślił moje,
patrząc jej w oczy.
— Już powiedziałam twoje nazwisko — mruknęła z
buntem wymalowanym na jej twarzy, jej biodra poruszały się, próbując uzyskać
tarcie od jego kciuka mocno dociśniętego do jej łechtaczki.
— Malfoy — powtórzyła z figlarnym uśmiechem na
ustach.
Pokręcił głową. Zsunął jej szorty i majtki, a z
jego ust wyrwał się jęk, gdy podniecenie sprawiło, że majtki przylgnęły do jej
cipki, gdy je ściągał, rozchylając jej nogi, a wewnętrzna strona ud była śliska
i lśniąca.
Musiał się zatrzymać i wziąć oddech. Bogowie! Była tak absurdalnie piękna,
jej idealnie różowa cipka lśniła, biodra próbowały się poruszać, ale
przygwożdżona do łóżka, nie mogła zaznać żadnej ulgi poza tą, na którą jej
pozwolił. Umieścił kciuk tuż nad nasadą jej łechtaczki, tak blisko miejsca,
gdzie go chciała, pochylił się, smakując jej wargi i mrucząc:
— Przepraszam, co to było?
— Lord Malfoy? — odpowiedziała z uśmieszkiem, a
on przesunął palcem po jej cipce, wzdłuż środka i zakreślił kółka na wejściu,
tak lekko, że aż zadrżała.
— Spróbuj jeszcze raz — powiedział, wpatrując się
w palec między jej wargami, zafascynowany widokiem.
Tym razem wsunął palec w jej wnętrze na chwilę i
znów do wyciągnął, tam i z powrotem, zdecydowanie za krótko, by dać jej
potrzebną ulgę.
Hermiona pociągnęła go za włosy na karku i
jęknęła. Przyciągnęła usta do jego ust, splatając język z jego językiem w
desperackim pocałunku, a czubek jego palca wciąż drażnił jej wejście.
— Panie? — wyszeptała mu w usta.
Draco zamilkł, a słowo powędrowało prosto do jego
kutasa, teraz już rozbudzonego i mocno wciśniętego między jego ciało a jej udo.
Kurwa, bardzo mu się to podobało. Uśmiechnął się,
patrząc jej w oczy.
— Z pewnością
wrócimy do tego innym razem, ale teraz musisz próbować dalej.
Pochylił głowę i ponownie chwycił sutek w usta, a
jednym, długim palcem wsunął się głęboko w jej cipkę. Wierzgała i jęczała, gdy
powoli wyciągał i wsuwał palec. Wilgotne ciepło jej ciała sprawiło, że ssał i
szczypał jej różowy sutek, a materiał jej topu znów stał się przezroczysty.
Dodał drugi palec do swoich pieszczot, a uczucie
jej ciasnoty wokół jego palców sprawiło, że niemal zapomniał o grze, w którą
grali. Naciskając, a następnie napierając na jej przednią ściankę, Hermiona
sapnęła tak głośno, że uwolnił jej sutek z głośnym pyknięciem i pocałował ją od szyi aż po szczękę i usta. Zamknęła
oczy, głowa bezwładnie spoczywała na poduszce.
— Skup się, kochanie — przypomniał jej, składając
delikatne pocałunki na jej wpół rozchylonych ustach.
— Proszę, proszę, proszę — jęknęła, otwierając
oczy i wpatrując się w niego, ze źrenicami pociemniałymi od potu.
— O co prosisz? — zapytał, wciąż naciskając
palcami na jej przednią ściankę, po każdym pchnięciu, szukając tego punktu…
— Proszę, więcej — wyszeptała i krzyknęła, gdy
jego palce musnęły jej ściankę, przyprawiając ją o drżenie. Ale natychmiast się
odsunął, a ona jęknęła z frustracji. Chwytając go za nadgarstek wolną ręką, by
powstrzymać przed całkowitym wysunięciem się, wyszeptała: — Proszę, Draco.
Ledwo wypowiedziała ostatnią sylabę jego imienia,
gdy jego usta wbiły się w jej, palce zanurzyły w jej cipce, szukając miejsca,
które sprawiło, że błagała, a kciuk powoli i energicznie okrążył jej
łechtaczkę. Krzyczała w jego usta, zbliżając się do orgazmu. Jego usta
poruszały się, całując łzę, która spłynęła z kącika jej oka, wzdłuż jej
szczęki, ssąc szyję.
— Draco, Draco — dyszała Hermiona, gdy nie
odpuszczał nawet na sekundę; palce, kciuk i usta pracowały w tandemie.
Mokry, śliski dźwięk jej podniecenia sprawił, że
Draco jęknął w bok jej szyi, kutas był twardy i ociekający, a biodra uderzały w
jej udo w rytm jego wsuwających się i wysuwających palców.
Poczuł to wtedy, przez ich złączone dłonie,
Hermiona była tak blisko. Utrzymywał to samo tempo, jej łechtaczka pęczniała
pod jego kciukiem.
— Dojdź dla mnie, kochanie — wyszeptał jej do
ucha, gdy się załamała.
Doszła, a Draco poczuł jego siłę poprzez
połączone nerwy, ponownie dochodząc na jej udzie, gdy jęczała i drżała, a jej
usta szukały jego.
— Draco — wyszeptała, gdy ich usta zetknęły się
ze sobą.
Wyjął z niej swoje palce i przysunął do ust, tak
jak wcześniej Hermiona, oblizał i zlizał jej soki, jęcząc z rozkoszy. Zaśmiała
się cicho, zmęczona, a on ponownie pocałował ją w usta, opierając głowę na jej
piersi. Poczuł, jak jej bezróżdżkowy czar czyszczący ogarnia ich oboje. Tym
razem oboje zasnęli niemal od razu.
~*~*~*~*~*~*~*~*~
Hermiona powoli odzyskiwała świadomość, ciepła i
zrelaksowana. Promienie słoneczne całowały jej kości policzkowe. Czuła ich
złączone dłonie na dolnej części brzucha i ciepłe, wilgotne pocałunki wzdłuż
wewnętrznej strony uda. Podparła się na łokciu, by zobaczyć, jak Draco uśmiecha
się szeroko między jej udami.
— Dzień dobry — powiedział i polizał jej
łechtaczkę.
Hermiona jęknęła, a doznania przeszyły ją na
wskroś. Językiem okrążył łechtaczkę, usta przywarły do niej i zaczęły ssać,
utrzymując z nią kontakt wzrokowy.
W przerwie pomiędzy westchnieniem a jękiem,
odpowiedziała:
— Dzień dobry, Draco.
Patrzyła, jak z rozkoszą przewraca oczami, a jego
imię wypowiedziane na jej języku wyraźnie go poruszyło.
Zniknęło drażnienie i figlarność z poprzedniej
nocy, sapnęła, gdy pożerał jej cipkę niczym wygłodzony mężczyzna. Językiem
przesunął po wargach sromowych, lizał i zanurzał się w jej wejściu, a jej wolna
ręka znalazła drogę do jego głowy, ciągnąc i szarpiąc jego blond włosy.
Przerwał i spojrzał na nią.
— Rzucam pracę — powiedział smutno.
Hermiona drgnęła, patrząc na niego z góry, a jego
głowa znów schowała się między jej udami.
— Naprawdę? — zapytała zaskoczona.
Kochał swoją pracę, więc dlaczego miałby
odchodzić?
— Mhm — mruknął, ponownie dotykając językiem jej
łechtaczki, po czym kontynuował: — Koniecznie muszę spędzać co najmniej osiem
godzin dziennie, pięć dni w tygodniu, zatopiony w twojej cudownej cipce, więc
praca musi zejść na drugi plan.
Palce jego wolnej ręki krążyły teraz wokół jej
wejścia, gdy znów wczepił się w jej łechtaczkę, czubkiem języka muskając ją w
sposób, który przyspieszył bicie jej serca. Hermiona zaśmiała się na jego
komentarz, a potem wiła się i jęknęła, czując dotyk jego palców i ust.
— Jak to zrobisz, skoro będę w pracy?
Próbowała nadążyć za rozmową, mimo że czuła
narastający w jej brzuchu orgazm.
— Możesz pracować w domu — odparł, całując ją w
biodro. — W naszym łóżku, w naszym gabinecie, bibliotece, nie mam nic
przeciwko, ale zawsze będę przed tobą klęczał.
Hermiona poczuła absurdalną radość na myśl o tym,
że Draco zakłada, że od tej pory będą razem mieszkać. To był ostatni dzień
klątwy łączącej ich dłonie. Smutno jej było na myśl o powrocie wraz z
Krzywołapem do jej mieszkania. Czuła się tu jak u siebie.
Zamruczała w zamyśleniu, gdy Draco ponownie
skupił na niej całą swoją uwagę.
— A może zachowamy nasze prace, a ty będziesz
mnie pieprzył na biurku w pracy podczas lunchu… — zasugerowała, a on jęknął na
jej słowa, pracując palcami w jej cipce, sprawiając, że omal nie doszła, gdy
kontynuowała: — A potem każdej nocy będziesz mógł mnie pieprzyć na naszym
materacu lub głęboko w gardło.
— Kurwa
— jęknął, jego palce ponownie znalazły się w jej wnętrzu, gdy język krążył
płasko i energicznie po jej łechtaczce.
Orgazm przeszył ją na wylot, zapierając dech w
piersiach, ale wymawiała jego imię, gdy dochodziła.
Musiał użyć wolnej ręki, żeby wyplątać jej palce
z włosów, które wciąż ściskała w poorgamicznym zamroczeniu. Przesunął się
wyżej, jego usta lśniły od jej podniecenia, znalazł jej usta, ich języki
smakowały, odkrywały. Nagle zapragnęła objąć ustami jego kutasa, gdy jego
różdżka zaczęła wibrować na stoliku nocnym.
Westchnąwszy z żalem, powiedział:
— Lepiej się ubierzmy, bo spóźnimy się na
śniadanie.
~*~*~*~*~*~*~*~*~
Spóźniali się na śniadanie.
Pod prysznicem Draco oznajmił, że teraz to on
zajmie się myciem piersi Hermiony. Wymagało to dogłębnego eksperymentowania z
myjką w postaci ust i języka, powtarzanych aż do momentu, aż zatrzęsły jej się
nogi. Chwytając jego twardego penisa wolną ręką, zaczęła go lizać od nasady aż
po czubek, wirując językiem wokół główni i obserwując go spod rzęs. Draco
jęknął, odchylając głowę do tyłu, na chłodne płytki na plecach, a ich złączone
dłonie spoczęły na jego biodrze. Usta Hermiony ssały jego główkę, otwierała
usta szerzej, rozluźniała szczękę, poruszała nim, wciągając go głębiej do
swoich ust. Głowa Draco przechyliła się na bok, jego wzrok utkwiony był w jej
ustach, gdy wolną ręką objął jej szczękę i dotknął policzka.
Oderwała się od niego z trzaskiem.
— Draco — mruknęła, a on zanucił w odpowiedzi. —
Pieprz moje gardło.
Złapała go za rękę i połączyła za swoją głową.
Gwałtownie podskoczył, usta miał szeroko otwarte, gdy wsuwał się do jej ust.
Oboje jęknęli jednocześnie, ale niecierpliwa Hermiona przesunęła dłoń na Draco,
naprowadzając go i dając mu znak, by poruszał się szybciej.
— Merlinie, kobieto! — syknął przez zaciśnięte
zęby, a jej włosy były już całkowicie owinięte wokół jego pięści, która
kierowała głową w przód i tył.
Jęcząc, Hermiona poruszała językiem w górę i w
dół po spodniej stronie jego kutasa, gdy wsuwał się i wysuwał z jej ust. Z
gardłowym krzykiem doszedł w jej ustach i głęboko w gardle, uwalniając włosy,
wysunął się z niej, a ona otworzyła usta, by pokazać mu jego spermę rozlewającą
się po całym języku, zanim przełknęła.
~*~*~*~*~*~*~*~*~
Ledwo zdążyli. Szybkie, wysuszające zaklęcie na
włosy i skórę, ubrania sfrunęły na nich ze skutecznością, jaką można osiągnąć
jedynie dzięki ćwiczeniom, i po kilku minutach wślizgnęli się na swoje miejsce
w jadalni — przyzwoicie ubrani, ale z lekkim zażenowaniem na twarzy, jakby ktoś
ich przyłapał późnym wieczorem na schadzce w szkolnej bibliotece.
— Cieszę się, że w końcu postanowiliście do nas
dołączyć — wycedził leniwie Lucjusz znad swojego egzemplarza Proroka Codziennego.
Draco zajął się nalewaniem Hermionie herbaty, ale
podniósł wzrok i zobaczył, że oboje
rodzice obserwują ich z identycznymi, konspiracyjnymi uśmieszkami.
— Wygląda na to — powiedziała słodko Narcyza — że
mieliście dość… przyjemny wieczór.
Po chwili jej chichot zamienił się w zdecydowanie
zbyt niekobiecy i Hermiona o mało nie zakrztusiła się herbatą.
Jedno spojrzenie na Draco potwierdziło jej obawy
— w pospiechu żadne z nich nie zadało sobie trudu, by sprawdzić, czy są jakieś
ślady. Konstelacja malinek, pokrywająca ich szyje i obojczyki, rozbłysła niczym
latarnie morskie.
Zanim którekolwiek z nich zdążyło się
usprawiedliwić, magia Narcyzy delikatnie przetoczyła się po stole, zamaskowana
eleganckim ruchem palców. Hermiona poczuła dziwne łaskotanie, gdy ślady
zniknęły z jej skóry. Te Draco również zniknęły.
— To nie wyglądałoby dobrze z uwagi na dzisiejszy
dzień — mruknęła Narcyza, choć jej uśmiech sugerował, że nie wyrażała
najmniejszej dezaprobaty.
Draco i Hermiona poczerwieniali.
Lucjusz w końcu opuścił gazetę, a w jego oczach
błysnęło złośliwe rozbawienie.
— Uważaj, synu. W takim tempie wymęczysz tę biedną dziewczynę, zanim zdążysz upokorzyć Greengrassów. — Przewrócił stronę z rozmysłem i spokojem, dodając i przekrzykując szelest pergaminu: — Postaraj się zachować trochę energii na dzisiejszą bitwę. Chociaż, sądząc po śladach, Merlin wie, że stoczyłeś już niezłą potyczkę.
Brak komentarzy