[T] Złączeni: Rozdział 18

sobota, 23 maja 2026

Witajcie :) w sobotnie popołudnie zapraszam na trzy ostatnie rozdziały tłumaczenia. Wiele się tu wydarzy, więc miłej lektury! :)

____________________

Hermiona zasnęła niemal w chwili, gdy jej głowa dotknęła poduszki. Ciężar dnia przygniótł ją do ziemi, jakby opróżniła fiolkę eliksiru na sen bez snów. Instynktownie przytuliła się do boku Draco, ciepłego i miękkiego, a jej oddech wyrównał się, zanim zgasił ostatnią lampę.

Draco leżał bezsennie, śledząc wzrokiem drogę, którą światło księżyca wpadało przez wysokie okna, rzucając blade, srebrne wzory na baldachim i dywan. Leniwie przeczesywał palcami jej loki opadające na jego klatkę piersiową, wsłuchując się w jej ciche chrapanie.

To wciąż wydawało się nierealne.

Że niemożliwe zadziałało. Że to właśnie Hermiona, ukryta i niedostrzegana, odkryła koło ratunkowe, choć tak naprawdę nie powinno go to dziwić. Przeprosiła go wcześniej, mamrocząc z poczuciem winy i rozczesując włosy, mówiąc, że nie chciała budzić w nim nadziei. Ale Draco nie był zły. Wręcz przeciwnie — poczuł ulgę. Miała rację: nadzieja bywa niebezpieczna. A jednak dziś wieczorem znów mu ją podarowała, jakby jej pilnie strzegła, dopóki nie nabierze pewności.

Nie żenił się z kobietą, którą teraz gardził. Jego przyszłość, jego kariera, jego wybory, jego życie, znów należały do niego. Ta wolność sprawiała, że myśli pędziły zbyt gwałtownie, by mógł zasnąć.

A wśród tego wszystkiego była zakotwiczająca go Hermiona, dowód, że czasem najokrutniejsze klątwy wszechświata potrafią przemienić się w nieoczekiwane miłosierdzie.

Po chwili poczuł, że się poruszyła, unosząc dłoń i sennie głaszcząc go po brodzie.

— Nie możesz spać? — mruknęła, podciągając się na łokciu ich złączonych dłoni, odgarniając palcami włosy z czoła Draco.

Serce mu się ścisnęło, gdy spojrzał na jej zaspaną twarz i aureolę nieokiełznanych loków opadających na wszystkie strony.

— Mój mózg się nie wyłącza — powiedział, szarpiąc najbliższy loczek i obserwując, jak podskakuje.

— Hmm, przeżywałam to kilka razy, mogę ci zaoferować jakąś rozrywkę?

Przesunął palcem wskazującym po wypukłości jej piersi, teraz znajdującymi się na wysokości oczu, opuszkiem przesuwając się tam i z powrotem po miękkiej skórze, a top bandeau ledwo obejmował jej biust. Uwielbiał, gdy zakładała go do spania, bo było to mugolskie osiągnięcie inżynierii, taki mały kawałek materiału, bez ramiączek, zawsze dawał mu nadzieję, że pęknie i rozleje się zawartość, nie żeby narzekał, ale ani razu się nie zsunął.

— To miła odskocznia — mruknął, skupiając się teraz całkowicie na powolnym ruchu palca i jej napinających się sutkach przez cienką tkaniną, czując to charakterystyczne mrowienie w brzuchu.

— Możemy zmienić strategię treningową Nory? — zażartowała.

— Nie, dziękuję, teraz jestem zajęty — wymamrotał, przyciągając ją tak, że leżała na jego udzie. Jego kutas szybko twardniał na jej biodrze.

Zadrżała, gdy palec Draco zanurzył się i musnął sutek, który wystawał spod cienkiego, białego materiału.

Powoli się pochylając, złożyła wilgotny pocałunek tuż nad jego obojczykiem. Jęknął, gdy ssała delikatną skórę, a jej dłoń przesuwała się w dół szyi, po klatce piersiowej i brzuchu, schodząc niżej, by pieścić jego kutasa, teraz już w pełni twardego. Jego mózg na szczęście opustoszał z myśli od nawału doznań.

Przesuwając palcem pod gumką jego spodni, spojrzała w górę, patrząc mu w oczy.

— Mogę cię jeszcze bardziej rozproszyć?

Przytaknął, chwytając ją za tył głowy i przyciągając jej twarz do swojej. Usta chwyciły ją, liżąc, pragnąc po prostu jej posmakować. Jak to możliwe, że pocałował ją tylko raz lub dwa? To było zdecydowanie za mało, pragnął spędzać każdą minutę każdego dnia ze swoimi ustami na jej ustach.

Jej wolna ręka opadła na jego spodnie, pomógł je zsunąć i kutas wyskoczył spod nich, twardy i ciężki, opierając się o jego brzuch.

Hermiona odsunęła się, twarz unosiła się nad nim.

— Pokaż mi, jak lubisz być dotykany.

Poczuł, jak jego mózg się zwiera, gdy zapytała, i wciąż nie spuszczając wzroku, chwycił jej wolną dłoń i owinął wokół swojego kutasa, a swoją dłoń na jej. Oboje cicho wypuścili powietrze, czując to doznanie. Draco obserwował, jak jej usta poruszają się bezgłośnie, i poczuł ciepłą wilgoć pokrywającą jej dłoń, gdy pompowała.

Potrafiła bezróżdżkowo rzucić zaklęcie nawilżające.

Oczywiście, że tak.

Wyobraził sobie ją samą w łóżku ze swoimi mugolskim zabawkami, szepczącą zaklęcie, gdy się masturbowała… Chwila, nie… nie mógł o tym myśleć, bo inaczej mu odbije, zanim jeszcze wszystko się zacznie.

Powoli ścisnął jej dłoń, pokazując, że lubi mocny uścisk. Zacieśniła, gdy poruszał jej pięścią w górę i w dół. Kciukiem przesunął jej kciuk po główce swojego kutasa, ocierając preejakulat. Hermiona przygryzła dolną wargę i spojrzała w dół, by obserwować ich dłonie. Widok ten sprawił, że Draco jęknął i zamknął oczy, by się uspokoić.

Tylko w najgłębszych, najciemniejszych zakamarkach umysłu, w tych cichych chwilach w środku nocy, gdy pozwalał sobie fantazjować o nich razem, myślał o tym, jak będzie go dotykała, jak będzie smakowała.

Utrzymując powolne, równe tempo, Hermiona pochyliła się i musnęła ustami jego szczękę, składając delikatne pocałunki aż do ucha.

Draco czuł, jak narasta jego orgazm, jądra zaciskają się i miał nieodpartą chęć uniesienia bioder i przyspieszenia.

— Szybciej — wychrypiał.

Ale Hermiona przerwała atak na jego szczękę i wyszeptała mu do ucha:

— Nie.

— Nie? — powtórzył zdezorientowany.

Odsunęła się i obdarzyła go figlarnym uśmiechem, tym, który pokazywała, gdy coś knuła.

— Czuję, że jesteś blisko… — uniosła ich złączone dłonie, dając znać, skąd wie — i nie mam ochoty się spieszyć — dodała, po czym kontynuowała długie, powolne i miarowe ruchy dłonią, ponawiając atak na jego szyję.

Kurwa! Wyszeptał bezgłośnie, gdy przeczuwał, że nie wytrzyma ani chwili dłużej, a ona delikatnie objęła jego jądra dłonią. Z frustracją uniósł wolną rękę do czoła, co sprawiła, że Hermiona parsknęła śmiechem do jego ucha. Orgazm zbliżał się nieubłagalnie.

Nigdy wcześniej nie był na krawędzi.

W jego nastoletnich schadzkach bardziej chodziło o cel niż o podróż. Ciasne schowki na miotły i chwilowo puste klasy nie sprzyjały powolnemu, czułemu kochaniu się, nie żeby nastoletni Draco interesował się uczuciem i więzią. Później były to głównie okazjonalne, jednorazowe igraszki z nieznajomą z imprezy w Ministerstwie albo z mugolskiego baru. Wiedział, że jego zaręczyny wiszą niczym miecz Damoklesa. Nigdy nie chciał zaczynać czegoś, co nie miało przyszłości. Poza tym, Astoria wolała eksponować się w sypialni, zostawiając zapalone światło, zamiast pogrążać pokój w ciemności.

I przez chwilę Draco był smutny, z powodu wszystkich rzeczy, których nie doświadczył przez swoje zobowiązania, ale potem, gdy Hermiona znów objęła go mocnym uściskiem, zdał sobie sprawę, że może doświadczyć wszystkiego z nią, z jego Hermioną.

Tym razem szybko doprowadziła go na skraj przepaści, jej mocne, szybkie ruchy na jego członku, dopełnione ssaniem przez usta wrażliwego miejsca w zagłębieniu szyi. Mięśnie napinały się głęboko w jego podbrzuszu, trzymał pięścią jej włosy, mamrocząc słowa, których nie miał zamiaru mówić, jedynie jęcząc proszę i więcej, gdy był coraz bliżej.

Tym razem, gdy poczuł, że prawie przewraca się na drugą stronę, poruszyła dłonią i mocno ścisnęła nasadę jego kutasa. To uczucie go powstrzymało. Leżał, dysząc, z zamglonym umysłem. Czuł, jak jej pocałunki przenoszą się z szyi na szczękę, aż jej twarz znalazła się tuż nad nim. Ich oddechy mieszały się, gdy na niego patrzyła — na rozszerzone źrenice i otwarte usta, czując ciężki oddech — i uśmiechnęła się.

Nie było nic powolnego ani wyważonego w sposobie, w jaki tym razem wzięła jego kutasa w dłoń. Wykorzystując wszystko, czego się właśnie dowiedziała, objęła jego usta swoimi i oblizała je w tym samym, równym tempie, w jakim jej dłoń przesuwała się w górę. Takie samo wrażenie, gdy jej język wepchnął się do jego ust, a dłoń przesuwała się w górę i w dół, było zbyt przytłaczające. Draco nie mógł myśleć, nie mógł się ruszyć, zatracony w doznaniach, które Hermiona w nim wzbudziła.

Jego orgazm narastał tak szybko, rozprzestrzeniając się niczym ogień od podstawy kręgosłupa, jak płynny żar wzdłuż nerwów. Czekał, aż się zatrzyma, cofnie, by znów stanąć na tej chwiejnej krawędzi, ale jej dłoń poruszała się szybciej, a język dotrzymywał jej kroku. Bezwiednie uniósł biodra, wbijając się w jej dłoń coraz szybciej i szybciej. Nie nadążał za pocałunkami, jego usta rozluźniły się, Hermiona poruszyła się, by pocałować kącik jego ust, wargi, szczękę — był całkowicie zdany na jej łaskę.

Orgazm uderzył tak mocno, że poczuł go w czubkach palców u stóp, bielmo błyskało pod powiekami, ciało próbowało zwinąć się w kłębek, gdy Hermiona go głaskała, strumienie spermy malowały jego brzuch i jej pięść. Nie przestała, dopóki nie upewniła się, że jest całkowicie wyczerpany.

Po tym, co mogło trwać minutę lub wieczność, czas zdawał się na chwilę stanąć w miejscu. Otworzył oczy i zobaczył, jak unosi dłoń do ust, zlizując spermę z kciuka, po czym mamrocze zaklęcie czyszczące. Gdyby nie wytrysnął, sam ten widok przyprawiłby go o zawrót głowy.

Uśmiechnęła się do niego, a on nie mógł się powstrzymywać od odwzajemnienia uśmiechu.

— Chyba o mało mnie nie zabiłaś — wychrypiał ochrypłym głosem.

— Chyba na chwilę przestałeś oddychać.

Zaśmiała się.

Draco uniósł rękę, obejmując jej twarz dłonią.

— Wystarczająco rozproszony? — zapytała, a jej oczy błyszczały miłością, gdy unosiła się zaledwie centymetry nad nim.

Pokręcił głową, mrucząc:

— Ani trochę.

Po czym obrócił ich oboje tak, że znalazła się pod nim.

Śmiejąc się, Hermiona zarzuciła wolną rękę na szyję Draco, gdy ten ułożył się na boku, zarzucając jedną nogę na jej udo, lekko rozsuwając nogi.

Chwytając za kark, Hermiona przyciągnęła go do siebie i pocałowała powoli i słodko, badając jego wargami i językiem.

Draco przesunął dłoń w dół jej szyi, palce lekko muskały obojczyki. Wolną ręką odnalazł jej pierś, obejmując ją przez materiał, czując ciężar w swojej dłoni.

Oboje jęknęli, gdy jego kciuk przesuwał się w tę i z powrotem po sterczącym sutku, szczypiąc i drażniąc go. Czuł, że Hermiona drży pod nim. Kurwa, jej piersi były takie idealne, krągłe i pełne jak reszta jej ciała.

Przerwał pocałunek, poruszając ustami, obsypując jej piersi gorącymi, otwartymi pocałunkami ponad paskiem materiału, wolną ręką wciąż szczypał i pieścił jej stwardniały sutek. Jego usta przesunęły się na druga pierś, chwytając sutek w usta i ssąc przez cienki, biały materiał.

Spojrzał w górę i zobaczył Hermionę z głową odrzuconą do tyłu, z mocno zamkniętymi oczami i otwartymi ustami. Uśmiechnął się do siebie, nadal muskając sutek. Złapała go za włosy na karku, przyciągając bliżej. Odsunął się, a jej różowy sutek był wyraźnie widoczny przez mokrą tkaniną i niemal przezroczystą przez jego działania. Przycisnęła go do drugiej piersi i parsknął śmiechem, obejmując pierś dłonią i ssąc sutek, wirując językiem, drażniąc zębami. Poczuł, jak jej wolna noga owija się wokół jego, próbując się poruszyć, by poczuć tarcie.

Uwalniając pierś długim, mokrym liźnięciem, spojrzał na nią, ich oczy się spotkały, jej zamglone i ciężkie od pożądania, z pewnością odzwierciedlające jego własne.

— Nie, nie… cierpliwości.

Cmoknął, odsuwając jej nogę, pozbawiając ją ulgi.

Jęknęła.

— Proszę, Malfoy — błagała.

Uśmiechnęła się, przysuwając się, tak, że ich twarze znów dzielił zaledwie włos.

— Malfoy? — zapytał.

— To twoje nazwisko — odpowiedziała.

Przesunął dłoń z powrotem na jej brodę, upewniając się, że skupia się wyłącznie na nim.

Draco odpowiedział z udawaną powagą:

— O nie, kochanie, to nie przejdzie.

— Nie mogę wypowiadać twojego nazwiska? — dopytywała niewinnym tonem.

Pokręcił głową.

— Kiedy będziesz dochodzić na moim języku, palcach i kutasie — przesunął dłonią w dół jej ciała, muskając piersi, brzuch, wewnętrzną stronę ud, by położyć kciuk na łechtaczce, naciskając i przesuwając go powoli przez jej spodenki do spania, na co skręciła się — będziesz mówić albo krzyczeć moje imię.

Podkreślił moje, patrząc jej w oczy.

— Już powiedziałam twoje nazwisko — mruknęła z buntem wymalowanym na jej twarzy, jej biodra poruszały się, próbując uzyskać tarcie od jego kciuka mocno dociśniętego do jej łechtaczki.

— Malfoy — powtórzyła z figlarnym uśmiechem na ustach.

Pokręcił głową. Zsunął jej szorty i majtki, a z jego ust wyrwał się jęk, gdy podniecenie sprawiło, że majtki przylgnęły do jej cipki, gdy je ściągał, rozchylając jej nogi, a wewnętrzna strona ud była śliska i lśniąca.

Musiał się zatrzymać i wziąć oddech. Bogowie! Była tak absurdalnie piękna, jej idealnie różowa cipka lśniła, biodra próbowały się poruszać, ale przygwożdżona do łóżka, nie mogła zaznać żadnej ulgi poza tą, na którą jej pozwolił. Umieścił kciuk tuż nad nasadą jej łechtaczki, tak blisko miejsca, gdzie go chciała, pochylił się, smakując jej wargi i mrucząc:

— Przepraszam, co to było?

— Lord Malfoy? — odpowiedziała z uśmieszkiem, a on przesunął palcem po jej cipce, wzdłuż środka i zakreślił kółka na wejściu, tak lekko, że aż zadrżała.

— Spróbuj jeszcze raz — powiedział, wpatrując się w palec między jej wargami, zafascynowany widokiem.

Tym razem wsunął palec w jej wnętrze na chwilę i znów do wyciągnął, tam i z powrotem, zdecydowanie za krótko, by dać jej potrzebną ulgę.

Hermiona pociągnęła go za włosy na karku i jęknęła. Przyciągnęła usta do jego ust, splatając język z jego językiem w desperackim pocałunku, a czubek jego palca wciąż drażnił jej wejście.

— Panie? — wyszeptała mu w usta.

Draco zamilkł, a słowo powędrowało prosto do jego kutasa, teraz już rozbudzonego i mocno wciśniętego między jego ciało a jej udo.

Kurwa, bardzo mu się to podobało. Uśmiechnął się, patrząc jej w oczy.

— Z pewnością wrócimy do tego innym razem, ale teraz musisz próbować dalej.

Pochylił głowę i ponownie chwycił sutek w usta, a jednym, długim palcem wsunął się głęboko w jej cipkę. Wierzgała i jęczała, gdy powoli wyciągał i wsuwał palec. Wilgotne ciepło jej ciała sprawiło, że ssał i szczypał jej różowy sutek, a materiał jej topu znów stał się przezroczysty.

Dodał drugi palec do swoich pieszczot, a uczucie jej ciasnoty wokół jego palców sprawiło, że niemal zapomniał o grze, w którą grali. Naciskając, a następnie napierając na jej przednią ściankę, Hermiona sapnęła tak głośno, że uwolnił jej sutek z głośnym pyknięciem i pocałował ją od szyi aż po szczękę i usta. Zamknęła oczy, głowa bezwładnie spoczywała na poduszce.

— Skup się, kochanie — przypomniał jej, składając delikatne pocałunki na jej wpół rozchylonych ustach.

— Proszę, proszę, proszę — jęknęła, otwierając oczy i wpatrując się w niego, ze źrenicami pociemniałymi od potu.

— O co prosisz? — zapytał, wciąż naciskając palcami na jej przednią ściankę, po każdym pchnięciu, szukając tego punktu…

— Proszę, więcej — wyszeptała i krzyknęła, gdy jego palce musnęły jej ściankę, przyprawiając ją o drżenie. Ale natychmiast się odsunął, a ona jęknęła z frustracji. Chwytając go za nadgarstek wolną ręką, by powstrzymać przed całkowitym wysunięciem się, wyszeptała: — Proszę, Draco.

Ledwo wypowiedziała ostatnią sylabę jego imienia, gdy jego usta wbiły się w jej, palce zanurzyły w jej cipce, szukając miejsca, które sprawiło, że błagała, a kciuk powoli i energicznie okrążył jej łechtaczkę. Krzyczała w jego usta, zbliżając się do orgazmu. Jego usta poruszały się, całując łzę, która spłynęła z kącika jej oka, wzdłuż jej szczęki, ssąc szyję.

— Draco, Draco — dyszała Hermiona, gdy nie odpuszczał nawet na sekundę; palce, kciuk i usta pracowały w tandemie.

Mokry, śliski dźwięk jej podniecenia sprawił, że Draco jęknął w bok jej szyi, kutas był twardy i ociekający, a biodra uderzały w jej udo w rytm jego wsuwających się i wysuwających palców.

Poczuł to wtedy, przez ich złączone dłonie, Hermiona była tak blisko. Utrzymywał to samo tempo, jej łechtaczka pęczniała pod jego kciukiem.

— Dojdź dla mnie, kochanie — wyszeptał jej do ucha, gdy się załamała.

Doszła, a Draco poczuł jego siłę poprzez połączone nerwy, ponownie dochodząc na jej udzie, gdy jęczała i drżała, a jej usta szukały jego.

— Draco — wyszeptała, gdy ich usta zetknęły się ze sobą.

Wyjął z niej swoje palce i przysunął do ust, tak jak wcześniej Hermiona, oblizał i zlizał jej soki, jęcząc z rozkoszy. Zaśmiała się cicho, zmęczona, a on ponownie pocałował ją w usta, opierając głowę na jej piersi. Poczuł, jak jej bezróżdżkowy czar czyszczący ogarnia ich oboje. Tym razem oboje zasnęli niemal od razu.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Hermiona powoli odzyskiwała świadomość, ciepła i zrelaksowana. Promienie słoneczne całowały jej kości policzkowe. Czuła ich złączone dłonie na dolnej części brzucha i ciepłe, wilgotne pocałunki wzdłuż wewnętrznej strony uda. Podparła się na łokciu, by zobaczyć, jak Draco uśmiecha się szeroko między jej udami.

— Dzień dobry — powiedział i polizał jej łechtaczkę.

Hermiona jęknęła, a doznania przeszyły ją na wskroś. Językiem okrążył łechtaczkę, usta przywarły do niej i zaczęły ssać, utrzymując z nią kontakt wzrokowy.

W przerwie pomiędzy westchnieniem a jękiem, odpowiedziała:

— Dzień dobry, Draco.

Patrzyła, jak z rozkoszą przewraca oczami, a jego imię wypowiedziane na jej języku wyraźnie go poruszyło.

Zniknęło drażnienie i figlarność z poprzedniej nocy, sapnęła, gdy pożerał jej cipkę niczym wygłodzony mężczyzna. Językiem przesunął po wargach sromowych, lizał i zanurzał się w jej wejściu, a jej wolna ręka znalazła drogę do jego głowy, ciągnąc i szarpiąc jego blond włosy.

Przerwał i spojrzał na nią.

— Rzucam pracę — powiedział smutno.

Hermiona drgnęła, patrząc na niego z góry, a jego głowa znów schowała się między jej udami.

— Naprawdę? — zapytała zaskoczona.

Kochał swoją pracę, więc dlaczego miałby odchodzić?

— Mhm — mruknął, ponownie dotykając językiem jej łechtaczki, po czym kontynuował: — Koniecznie muszę spędzać co najmniej osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu, zatopiony w twojej cudownej cipce, więc praca musi zejść na drugi plan.

Palce jego wolnej ręki krążyły teraz wokół jej wejścia, gdy znów wczepił się w jej łechtaczkę, czubkiem języka muskając ją w sposób, który przyspieszył bicie jej serca. Hermiona zaśmiała się na jego komentarz, a potem wiła się i jęknęła, czując dotyk jego palców i ust.

— Jak to zrobisz, skoro będę w pracy?

Próbowała nadążyć za rozmową, mimo że czuła narastający w jej brzuchu orgazm.

— Możesz pracować w domu — odparł, całując ją w biodro. — W naszym łóżku, w naszym gabinecie, bibliotece, nie mam nic przeciwko, ale zawsze będę przed tobą klęczał.

Hermiona poczuła absurdalną radość na myśl o tym, że Draco zakłada, że od tej pory będą razem mieszkać. To był ostatni dzień klątwy łączącej ich dłonie. Smutno jej było na myśl o powrocie wraz z Krzywołapem do jej mieszkania. Czuła się tu jak u siebie.

Zamruczała w zamyśleniu, gdy Draco ponownie skupił na niej całą swoją uwagę.

— A może zachowamy nasze prace, a ty będziesz mnie pieprzył na biurku w pracy podczas lunchu… — zasugerowała, a on jęknął na jej słowa, pracując palcami w jej cipce, sprawiając, że omal nie doszła, gdy kontynuowała: — A potem każdej nocy będziesz mógł mnie pieprzyć na naszym materacu lub głęboko w gardło.

Kurwa — jęknął, jego palce ponownie znalazły się w jej wnętrzu, gdy język krążył płasko i energicznie po jej łechtaczce.

Orgazm przeszył ją na wylot, zapierając dech w piersiach, ale wymawiała jego imię, gdy dochodziła.

Musiał użyć wolnej ręki, żeby wyplątać jej palce z włosów, które wciąż ściskała w poorgamicznym zamroczeniu. Przesunął się wyżej, jego usta lśniły od jej podniecenia, znalazł jej usta, ich języki smakowały, odkrywały. Nagle zapragnęła objąć ustami jego kutasa, gdy jego różdżka zaczęła wibrować na stoliku nocnym.

Westchnąwszy z żalem, powiedział:

— Lepiej się ubierzmy, bo spóźnimy się na śniadanie.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Spóźniali się na śniadanie.

Pod prysznicem Draco oznajmił, że teraz to on zajmie się myciem piersi Hermiony. Wymagało to dogłębnego eksperymentowania z myjką w postaci ust i języka, powtarzanych aż do momentu, aż zatrzęsły jej się nogi. Chwytając jego twardego penisa wolną ręką, zaczęła go lizać od nasady aż po czubek, wirując językiem wokół główni i obserwując go spod rzęs. Draco jęknął, odchylając głowę do tyłu, na chłodne płytki na plecach, a ich złączone dłonie spoczęły na jego biodrze. Usta Hermiony ssały jego główkę, otwierała usta szerzej, rozluźniała szczękę, poruszała nim, wciągając go głębiej do swoich ust. Głowa Draco przechyliła się na bok, jego wzrok utkwiony był w jej ustach, gdy wolną ręką objął jej szczękę i dotknął policzka.

Oderwała się od niego z trzaskiem.

— Draco — mruknęła, a on zanucił w odpowiedzi. — Pieprz moje gardło.

Złapała go za rękę i połączyła za swoją głową. Gwałtownie podskoczył, usta miał szeroko otwarte, gdy wsuwał się do jej ust. Oboje jęknęli jednocześnie, ale niecierpliwa Hermiona przesunęła dłoń na Draco, naprowadzając go i dając mu znak, by poruszał się szybciej.

— Merlinie, kobieto! — syknął przez zaciśnięte zęby, a jej włosy były już całkowicie owinięte wokół jego pięści, która kierowała głową w przód i tył.

Jęcząc, Hermiona poruszała językiem w górę i w dół po spodniej stronie jego kutasa, gdy wsuwał się i wysuwał z jej ust. Z gardłowym krzykiem doszedł w jej ustach i głęboko w gardle, uwalniając włosy, wysunął się z niej, a ona otworzyła usta, by pokazać mu jego spermę rozlewającą się po całym języku, zanim przełknęła.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Ledwo zdążyli. Szybkie, wysuszające zaklęcie na włosy i skórę, ubrania sfrunęły na nich ze skutecznością, jaką można osiągnąć jedynie dzięki ćwiczeniom, i po kilku minutach wślizgnęli się na swoje miejsce w jadalni — przyzwoicie ubrani, ale z lekkim zażenowaniem na twarzy, jakby ktoś ich przyłapał późnym wieczorem na schadzce w szkolnej bibliotece.

— Cieszę się, że w końcu postanowiliście do nas dołączyć — wycedził leniwie Lucjusz znad swojego egzemplarza Proroka Codziennego.

Draco zajął się nalewaniem Hermionie herbaty, ale podniósł wzrok i zobaczył, że oboje rodzice obserwują ich z identycznymi, konspiracyjnymi uśmieszkami.

— Wygląda na to — powiedziała słodko Narcyza — że mieliście dość… przyjemny wieczór.

Po chwili jej chichot zamienił się w zdecydowanie zbyt niekobiecy i Hermiona o mało nie zakrztusiła się herbatą.

Jedno spojrzenie na Draco potwierdziło jej obawy — w pospiechu żadne z nich nie zadało sobie trudu, by sprawdzić, czy są jakieś ślady. Konstelacja malinek, pokrywająca ich szyje i obojczyki, rozbłysła niczym latarnie morskie.

Zanim którekolwiek z nich zdążyło się usprawiedliwić, magia Narcyzy delikatnie przetoczyła się po stole, zamaskowana eleganckim ruchem palców. Hermiona poczuła dziwne łaskotanie, gdy ślady zniknęły z jej skóry. Te Draco również zniknęły.

— To nie wyglądałoby dobrze z uwagi na dzisiejszy dzień — mruknęła Narcyza, choć jej uśmiech sugerował, że nie wyrażała najmniejszej dezaprobaty.

Draco i Hermiona poczerwieniali.

Lucjusz w końcu opuścił gazetę, a w jego oczach błysnęło złośliwe rozbawienie.

— Uważaj, synu. W takim tempie wymęczysz tę biedną dziewczynę, zanim zdążysz upokorzyć Greengrassów. — Przewrócił stronę z rozmysłem i spokojem, dodając i przekrzykując szelest pergaminu: — Postaraj się zachować trochę energii na dzisiejszą bitwę. Chociaż, sądząc po śladach, Merlin wie, że stoczyłeś już niezłą potyczkę.

Brak komentarzy