[T] Come To Claim: Rozdział 38

niedziela, 21 czerwca 2026

Witajcie :) w niedzielny wieczór zapraszam na trzy nowe rozdziały tłumaczenia. Tym razem będziemy świadkami procesu przed Wizengamotem i nie tylko. Miłej lektury!

 

_________


Spotykałam się z moim prawnikiem każdego dnia poprzedzającego rozprawę. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać i jak zareagujemy na różne kwestie, które zostaną poruszone. Draco stanowił ciche wsparcie podczas każdego spotkania. Siedział ze mną, trzymał mnie za rękę, masował plecy lub po cichu dodawał mi otuchy.

Byłam bardzo zdenerwowana. Nie miałam pojęcia, jak zdołam zachować spokój, żeby przez to przejść. Byłam przerażona. Nie żebym miała kłopoty, czy żebym miała ponieść poważne konsekwencje, czy coś w tym stylu. Ale obawiałam się, że nie udzielą mi natychmiastowego rozwodu na podstawie przesłanek tej rozprawy. Martwiłam się, że będę musiała przejść przez kolejne kręte drogi, by się rozwieść. A mówiąc szczerze, byłam wyczerpana. Chciałam, żeby ta część mojego życia się skończyła. Nie chciałam, żeby Ron ani nikt z jego rodziny był częścią mojego życia. Potrzebowałam nowego początku. A nie mogło do tego dojść, dopóki nie będę mogła całkowicie i ostatecznie odejść od tego wszystkiego.

Miałam na sobie elegancki, niebieski garnitur i kremowy top ze sklepu Pansy. Kiedy wyszłam z łazienki, Draco uśmiechnął się krzywo. Pasowaliśmy do siebie. Na jego krawacie znajdowały się drobne, białe kropki, które dobrze kontrastowały z granatowym garniturem, który miał na sobie.

Pocałował mnie w usta, na tyle mocno, żeby mnie uspokoić, ale nie na tyle, żebym myślała, że oczekuje czegoś więcej. Do niczego więcej między nami nie doszło. Całował mnie w ten sposób, przytulał w nocy i nie naciskał na intymność. Część mnie była tak rozproszona zbliżającym się procesem, że przez większość czasu byłam w stanie go ignorować. Ale druga część mnie była niemal wściekła na naszą przerwę w intymności.

— Dzisiaj będę Głównym Aurorem — ostrzegł. — Zimny. Twardy. Nieczuły. Ale nie dla ciebie. Masz każdą cząstkę mnie, rozumiesz?

Byłam wdzięczna za ostrzeżenie, mimo że się tego spodziewałam. Dzięki temu ta wstrząsająca zmiana będzie łatwiejsza do zniesienia.

— Kocham cię. — Pocałował mnie ponownie. — I dzisiaj, kurwa, pogrzebiemy Weasleya.

Zamknęłam oczy i wciągnęłam jego zapach. Był silny, kojący i potężny. Mogłam to zrobić. Mogłam wreszcie to zakończyć.

Szliśmy w milczeniu do Ministerstwa, schodząc na niższy poziom. Miałam żołądek ściśnięty z nerwów. Zobaczę się dzisiaj z Ronem. To będzie pierwszy raz odkąd Astrid i jej kumple mnie zaatakowali.

Mój adwokat czekał na nas, gdy weszliśmy do sali obrad. Przygotowałam się na to. Trzymałam głowę wysoko i nie patrzyłam w stronę Rona. Nie spuszczałam wzroku z Doddswortha. Tylko na nim się skupiałam.

Powitał mnie z uśmiechem i ciepło uścisnął moje dłonie. Był pewien powodzenia. Chełpił się tym przez cały tydzień. Powiedział nam, że mamy to w kieszeni. Ale przypuszczałam, że Ron coś zaplanował. Że miał coś w zanadrzu.

Pięćdziesięciu członków Wizengamotu zaczęło się gromadzić i zajmować swoje miejsca. Robienie tego na oczach moich rówieśników to jedno. Ale robienie tego na oczach innych pracowników Ministerstwa, z którymi kiedyś będę musiała się zmierzyć, było jeszcze gorsze. Wszystkie moje brudy były wywlekane na widok publiczny. Doddsworth powiedział, że to nasza największa zaleta, ale to nie jego reputacja była na szali. Wiedziałam, że prawdopodobnie niektórzy nadal uwierzą Ronowi.

Spojrzałam w bok i zobaczyłam Pansy, Theo, Blaise’a, Astorię i Lunę siedzących razem. Patrzyłam, jak Narcyza do nich dołącza. Poczułam ulgę. Wsparcie. Naprzeciwko nich stał Draco. Ron i ja byliśmy zobowiązani oddać różdżki na czas przesłuchania, a w pomieszczeniu było co najmniej kilkunastu Aurorów, gotowych na wypadek, gdyby ktoś zachował się agresywnie.

Zerknęłam ukradkiem na Draco, który już miał na twarzy swoją chłodną maskę obojętności. Obróciłam sygnet na palcu. Był tu dla mnie. Kochał mnie. Wierzył mi.

Lekki ruch jego głowy podpowiedział mi, że moje podejrzenia są słuszne. To była maska. Zupełnie jak Potwora.

Chociaż w tej chwili wolałabym, żeby to był Potwór i żebyśmy znaleźli się w zupełnie innym, ciemnym pokoju.

Nie byłam niczemu winna i wciąż to sobie powtarzałam. Nie miałam nic do ukrycia przed tymi ludźmi. Nie miałam się czego wstydzić. To Ron był winny. A ja byłam ofiarą w tym wszystkim.

— Rozpocznie się przesłuchanie dyscyplinarne — oznajmił Minister Magii Kingsley Shacklebot. — Dzisiaj, dwudziestego pierwszego lipca. Rada Wizengamotu zbiera się dzisiaj na przesłuchanie Ronalda Billusa Weasleya i Hermiony Jean Granger-Weasley. Zarzut wobec oskarżonych brzmi następująco: niepłacenie podatków zgodnie z przepisami Urzędu Skarbowego i Celnego Ministerstwa Magii. W związku z ostatnimi wydarzeniami, mądra Rada Wizengamotu orzeknie również w sprawie rozwiązania małżeństwa oskarżonych, a także w sprawie nowych zarzutów wniesionych przez panią Granger o zniesławienie, oszczerstwo i pomówienie przez pana Weasleya.

 

Zachowywałam poważną minę, gdy w sali rozbrzmiewały szepty. Wiedziałam, że jest tu rodzina Rona, żeby go wspierać, ale nie odwróciłam się, by sprawdzić, czy Ginny, Harry i George przybyli. Nie mogłam znieść widoku całej trójki siedzącej za Ronem, okazującej mu wsparcie.

— Pani Granger, czy może pani podejść do mównicy?

Wypuściłam drżący oddech, zbierając siły. Podeszłam do samotnego krzesła przed radą.

— Pani Granger, czy przysięga pani pod groźbą pocałunku dementora, że dziś powie pani całą prawdę i tylko prawdę?

— Przysięgam.

— Pani Granger, jak długo nie spłaca pani podatków dla Urzędu Skarbowego i Celnego Ministerstwa Magii?

— Nigdy dobrowolnie nie spłacałam podatków, proszę pana.

Rozległo się kilka szeptów.

— Proszę wyjaśnić.

— Mój mąż sfałszował moje dokumenty pracownicze trzy lata temu, ale dowiedziałam się o tym dopiero kilka tygodni temu. Po odkryciu tego, skontaktowałam się z Działem Kadr i natychmiast naprawiłam błąd.

Kingsley spojrzał na mnie sceptycznie. Oczywiście, nikt z nich nie uwierzyłby, że fałszerstwo na takim poziomie mogłoby się wydarzyć w Ministerstwie. Zwłaszcza tuż pod ich nosem.

— Proszę pana — powiedział Doddsworth za moimi plecami. — Czy mogę podać przykład?

Kingsley skinął na niego, żeby podszedł.

Doddsworth stanął przed radą, wyciągając artykuł z Proroka Codziennego, który ukazał się kilka dni temu. Był to miesięczny raport Kingsleya na temat działalności Ministerstwa.

— Panie Ministrze, znajdzie pan tu kopię swojego orędzia do zacnych mieszkańców Zjednoczonego Królestwa.

Uniósł go, a Kingsley się zgodził. Doddsworth pokazał go również reszcie rady, poświęcając chwilę na omówienie go.

— Trzymam w ręku pióro wyjęte z szuflady biurka pana Weasleya.

Wziął brązowe pióro i przejechał po podpisie na papierze. Następnie uniósł pióro nad czystym pergaminem, który trzymał, i obserwowaliśmy, jak podpis Kingsleya został dokładnie skopiowany. Pokazał go radzie i publiczności.

— Proszę członków rady o sprawdzenie autentyczności za pomocą prostego zaklęcia weryfikującego podpis z różdżki.

Podał im pergamin na platformie i po kolei każdy z nich rzucił to samo zaklęcie. Odetchnęli ze zdumienia, gdy okazało się, że podpis jest autentyczny.

— Pan Weasley stworzył to pióro w sklepie z dowcipami swojego brata. To pióro leżało w biurku pana Weasleya i potwierdzono, że przechowuje magiczny podpis panny Granger. Pióro może przechowywać cztery podpisy jednocześnie. Pozostałe podpisy przechowywane w tym piórze należą do Głównego Aurora Malfoya i Aurora Harry’ego Pottera.

— Główny Aurorze Malfoy, czy może pan to potwierdzić? — zapytał z niedowierzaniem jeden z członków rady.

— Mogę, proszę pana — powiedział, wstając. — Odkryliśmy, że pan Weasley sfałszował mój podpis na kilku ministerialnych dokumentach. Między innymi to doprowadziło do zawieszenia pana Weasleya w obowiązkach.

— Między innymi?

— Gwałtownie zaatakował pannę Granger, a także czterech moich Aurorów na terenie Ministerstwa.

Zewsząd dało się słyszeć szepty.

— Pani Granger, czy to prawda? Czy pani mąż zaatakował panią na terenie Ministerstwa?

— Tak, panie Ministrze.

— Sprzeciw — zawołał adwokat Rona, ale nie spojrzałam na niego. — Mój klient wpadł w szał, gdy dowiedział się, że żona zdradza go od miesięcy. Choć jego zachowanie nie było godne, każdy mąż byłby wściekły z powodu zdrady na takim poziomie.

Nie zareagowałam. Wiedziałam, że poruszą ten temat. Uniosłam głowę wysoko, a na twarz założyłam maskę chłodnej obojętności.

— Doskonała uwaga — powiedział Doddsworth. — Rado, Ministrze, posiadam również dowody na to, że pan Weasley wynajął reportera, który zszargał reputację panny Granger, umieszczając fałszywe dokumenty i artykuły w Proroku, by zdyskredytować swoją żonę.

— O kim mowa? — zapytała czarownica siedząca obok Kingsleya.

— O Anthonym Goldsteinie. Jest obecny w dniu dzisiejszym i gotowy na przesłuchanie.

Kingsley skinął głową na zespół Aurorów, by wprowadzili Anthony’ego.

— Goldstein przebywa w areszcie — wyjaśnił Draco. — Został aresztowany pod zarzutem spisku mającego na celu dokonanie gwałtu, wykorzystywania seksualnego, zniesławienia, oszczerstwa i pomówienia.

— Wobec kogo? — zapytał inny czarodziej.

— Panny Granger.

Nie umknęło mi drgnięcie, gdy Draco przemówił. Mogłam sobie tylko wyobrazić z jaką brutalnością Draco wtargnął do jego umysłu po aresztowaniu.

— Panie Goldstein, czy przysięga pan pod groźbą pocałunku dementora, że powie pan dziś całą prawdę i tylko prawdę?

— Przysięgam.

— Panie Goldstein, staje pan dziś przed radą jako człowiek oskarżony za całą listę przestępstw. Czy przyznaje się pan do winy?

— Winny, proszę pana.

Tłum ryknął szeptami i westchnieniami.

— Cisza — zawołał Kingsley, przekrzykując wszystkich. — Cisza. Panie Goldstein, proszę opowiedzieć swoją wersję zdarzeń.

— Pan Weasley powiedział mi, że pozwoli mi uprawiać seks ze swoją żoną, kiedy tylko zechcę, jeśli napiszę o niej niszczące reputację artykuły, które przedstawią go w dobrym świetle.

Na samo wspomnienie zrobiło mi się niedobrze.

Nie mogłam patrzeć na Antony’ego. Ledwo mogłam znieść przebywanie z nim w tym samym pomieszczeniu.

— Sprzeciw, nie ma na to dowodów. — Zaśmiał się adwokat Rona. — Te absurdalne twierdzenia są zmyślone przez chore fantazje tego człowieka o żonie mojego klienta.

— Mam dowody — powiedział Doddsworth.

Wręczył radzie kopertę ze zdjęciami przedstawiających spotkanie Rona z Anthonym w pubie. Moje serce się radowało. Spojrzałam na Theo i resztę, a Blaise mrugnął do mnie. Zamierzałam mu kupić najlepszy prezent świąteczny w tym roku. Będzie ogromny i niewiarygodnie ekstrawagancki.

Kingsley rozdał zdjęcia.

— Mój klient wypił piwo w pubie — argumentował adwokat. — Czego to dowodzi?

— Po co psuć jej reputację? — zapytała Anthony’ego czarownica. — Jak to miałoby doprowadzić do seksualnej relacji między panem a panią Granger? Przecież mogła omówić.

— Ron uważał, że Hermionę da się uciszyć artykułami i będzie zmuszona wrócić do domu. Powiedział, że jak ją sprowadzi z powrotem, nasz związek będzie mógł się zacząć. Z jej zgodą lub bez.

Czułam fale wściekłości bijące od Draco, nawet tak z daleka.

— Znowu — kontynuował adwokat Rona. — Mój klient znalazł się w niezręcznej sytuacji. Pan Goldstein ewidentnie ma chorobliwą obsesję na punkcie jego żony. Czy można winić pana Weasleya, że tak wybuchł? Że zaatakował? Chronił żonę, jak porządny mężczyzna.

Musiałam się powstrzymać, żeby nie przewrócić oczami ani nie zwymiotować.

— Owszem, można, z uwagi na poważne i niepokojące wydarzenia, które dotknęły pannę Granger w ciągu ostatnich kilku tygodni. Właśnie dlatego wnosimy o wydanie nakazu rozwodu w trybie pilnym.

— Mój klient nie wyraża zgody na rozwód i pragnie pojednania z żoną.

— Kategorycznie odrzucamy i sprzeciwiamy się wszelakim propozycjom — rzekł Doddsworth.

— Panie Goldstein — zaczął inny czarodziej z rady. — Czy uważa pan, że pan Weasley stanowi zagrożenie dla swojej żony?

— Tak, proszę pana — odparł Goldstein.

Tłum zareagował szeptami.

— To wszystko, panie Goldstein. — Kingsley machnął ręką ku niemu. — Pańska rozprawa została wyznaczona na koniec przyszłego miesiąca.

Po czym wyprowadzono Anthony’ego i skupiono się na moim przesłuchaniu.

— Co do zarzutów dotyczących zdrady — odezwała się inna czarownica. — Pani Granger, czy jest pani w związku z panem Krumem, jak to sugerują artykuły z Proroka?

— Nie, proszę pani — powiedziałam. — Nie byłam w związku z panem Krumem od czwartego roku nauki w Hogwarcie, kiedy to krótko się spotykaliśmy w czasie jego pobytu w naszej szkole na czas Turnieju Trójmagicznego. Od tamtej pory straciliśmy kontakt. Dopiero kilka tygodni temu go widziałam i skontaktował się ze mną. Złożył kondolencje z powodu tego, co przeczytał o mnie w gazetach.

— Czy zdradzała pani męża z Krumem? — warknął adwokat Rona.

— Nie. I nigdy nie miałam takiego zamiaru.

— Panie Ministrze — zaczął Doddsworth. — Mamy dowody w postaci pióra, mamy zeznania Goldsteina, a także kilka dowodów wskazujących na finansowe problemy pana Weasleya. Oprócz tego wszystkiego posiadamy również dowody na to, że pan Weasley zamierzał sprzedać żonę jako zabezpieczenie dla agencji towarzyskiej Scry, gdzie ponownie podrobił jej podpis.

Tym razem nawet kilku członków rady było na tyle zszokowanych, że szeptali między sobą. Zszokowana twarz Kingsleya szybko przesłoniło surowe spojrzenie, by uciszyć resztę członków rady.

— Panie Ministrze, może mógłbym nieco to wytłumaczyć.

Draco wstał.

Kingsley skinął głową, pozwalając mu mówić.

— Kiedy Goldstein został wezwany na przesłuchanie w sprawie postawionych zarzutów, za pomocą Legilimencji odkryłem kilka niepokojących faktów związanych ze sprawą mojego Aurora, pana Weasleya, i jego żony. Goldstein wiedział o dokumentach dla Scry. Pan Weasley powiedział mu o tym kilka tygodni wcześniej i to miało stanowić przepustkę Goldsteina do nieograniczonych stosunków seksualnych z panną Granger. Wiedział o umowie i wtedy poprosiłem Aurora Thomasa o jej odnalezienie. — Draco wyczarował dokument, który pokazał mi podczas przesłuchania prawie trzy tygodnie temu. — Można zauważyć, że jej magiczny podpis jest taki sam jak na zeznaniach podatkowych. Jednak na tym dokumencie jest błąd. Niemożliwe, żeby panna Granger podpisała tę umowę.

— Skąd ta pewność?

— Najwyraźniej pan Weasley miał problem z zapamiętaniem daty urodzenia panny Granger. Źle ją zapisał na umowie.

Na sali sądowej rozległ się chichot. Wyobrażałam sobie, jak rumieniec i wściekłość rozkwitają na twarzy Rona. Nie chciałam jednak na niego patrzeć.

— Pan Weasley jest winien agencji towarzyskiej Scry mnóstwo pieniędzy — stwierdził Doddsworth. — Zawarł układ z Astrid Clomey, właścicielką agencji, że jeśli podpisze umowę ze Złotą Dziewczyną na spłatę długu, w zamian będzie miał możliwość wyboru kobiet do towarzystwa na następne pięć lat całkowicie za darmo.

— Sprzeciw — argumentował adwokat Rona. — Mój klient nie ma nic wspólnego ze Scry!

— Znaleźliśmy w jego biurku kilka broszur i kartek z informacją, że tam był i spotykał się regularnie z dwiema dziewczynami do towarzystwa. — Draco spojrzał na kartki w swojej dłoni. — Tiną i Genevieve.

Poczułam ucisk w żołądku. Tak bardzo chciałam spojrzeć na jego rodzinę i zobaczyć twarz Molly Weasley.

— Posiadam także wyciągi bankowe z ostatnich lat, które potwierdzają jego abonament w Scry — powiedział Doddsworth.

— To było Hermiony! — przerwał mu Ron. — To ona korzystała z abonamentu, nie ja. Spłacałem jej długi.

Zachowywałam kamienną twarz. Wiedziałam, że Ron będzie próbował zrzucić winę na mnie za Scry i obwinić mnie o swoje problemy finansowe. Ale bardzo dobrze znałam datę swoich urodzin. Nie miało też sensu to, dlaczego trzymał w biurku cholerne kartki dla dziewczyn, z którymi regularnie się widywał, skoro to niby ja korzystałam ze Scry.

— Moja klientka została porwana w zeszłą sobotę wieczorem przez pracowników Scry — oświadczył Doddsworth. — Rzucono na nią dwa Zaklęcia Niewybaczalne, miała tak złamaną rękę, że wszystkie kości musiały jej odrosnąć, a także poważny wstrząs mózgu i drgawki. Za sprzedażą stał pan Weasley. Nie panna Granger.

— Mój klient nie zrobiłby czegoś takiego komuś, kogo kocha.

— Oczywiście, że by zrobił. I chciałbym wezwać drugiego świadka, jeśli Minister pozwoli.

Kingsley skinął głową.

W ogóle tego nie planowałam. Nie wiedziałam, że mamy więcej świadków. Byłam zbyt zdenerwowana, by patrzeć. Ale kiedy postać pojawiła się w moim polu widzenia, złapałam się nad tym, ze głośno wciągnęłam powietrze, widząc, kto będzie zeznawał.

— Chciałbym, aby Minister i rada dowiedzieli się u samego źródła, jak bardzo pan Weasley potrzebował pieniędzy.

Brak komentarzy