[T] Come To Claim: Rozdział 39
Na krześle obok mnie usiadła Ginny Weasley. Nie
miałam szansy ukryć zaskoczenia. Zdusiłam w sobie szok i oparłam się pokusie
spojrzenia na Draco. Czy wiedział o tym?
Emocjonalna wrażliwość, która wcześniej w tym
tygodniu przyćmiła rysy Ginny, zniknęła. Na jej twarzy malował się bunt, gdy
spojrzała na radę. Nie mrugnęła nawet okiem w stronę rodziny.
— Ginevro Weasley. — Kingsley Shacklebot skinął
głową. — Czy przysięga pani pod groźbą pocałunku dementora, że powie pani dziś
całą prawdę i tylko prawdę?
— Przysięgam.
Trzymałam ręce na kolanach, starając się nie
wykręcać ani nie ciągnąć palców.
— Panno Weasley — zaczął Doddsworth. — Czy może
pani powiedzieć, z kim pani brat, Ronald, ma najlepsze relacje w waszej
rodzinie?
— Z moim bratem, George’em.
— A co sprawia, że uważa pani, że są sobie
bliscy?
— Ron pracuje w sklepie George’a, kiedy brakuje
personelu.
— A kogo pani uważa za najlepszego przyjaciela
Ronalda?
— Harry’ego Pottera — powiedziała.
W jej głosie nie było słychać żadnej intonacji
ani emocji. Z kamienną twarzą patrzyła na radę.
— Od jak dawna się przyjaźnią?
— Od pierwszego roku w Hogwarcie.
— Po szkole zostali Aurorami i byli partnerami,
tak?
— Tak. Departament uznał, że wysyłanie wspólnie
na misje części Złotego Trio podniesie morale.
— Oczywiście. — Uśmiechnął się Doddsworth. — A
jak opisałaby pani ich obecną relację?
— Nie są już partnerami. Harry został
przeniesiony na stanowisko nauczyciela i zajmuje się szkoleniem przyszłych
Aurorów.
— Główny Aurorze, czy może pan to potwierdzić? —
zapytał czarodziej z rady.
— Owszem, proszę pana — odparł Draco. — Zmian
dokonano kilka tygodni temu.
— Zmiana nastąpiła dopiero po niesprawiedliwym
zwolnieniu pana Weasleya — dodał prawnik Rona.
— To kłamstwo — warknął Draco. — Skoro ja
złożyłem dokumenty w tej kwestii, mogę śmiało powiedzieć, że stanowisko pana
Pottera zostało zmienione sześć dni przed prawnym zwolnieniem pana Weasleya.
Adwokat milczał, więc Doddsworth kontynuował:
— Panno Weasley, co pani zdaniem przyczyniło się
do rozłamu relacji pana Pottera z panem Weasleyem?
— Uzależnienia Ronalda doprowadziły go do ruiny
finansowej. Wiele lat temu prosił mnie o pieniądze, ale mu odmówiłam. Ale
przekazałam mu także prywatne i osobiste informacje, których używał do
wykorzystywania różnych osób dla zysku.
— Sugeruje pani, że pan Weasley szantażował
bliskich dla pieniędzy?
— Tak, dokładnie.
— Kogo dokładnie, pani zdaniem, szantażował pani
brat?
— Harry Potter i George Weasley byli szantażowani
przez Rona dla pieniędzy.
— Panie Ministrze, członkowie rady. — Doddsworth
uniósł kolejną kartkę. — Mam tutaj raporty dotyczące regularnych, miesięcznych
wpłat od pana George’a Weasleya i pana Pottera na konto pana Ronalda Weasleya.
Rzuciłam ukradkiem spojrzenie. Nie było
Harry’ego. Nie było George’a. Tylko Molly i Artur siedzieli za Ronem. Twarzy
Molly była ściągnięta w grymasie wściekłego niezadowolenia.
— Panno Weasley — powiedziała czarownica z rady.
— To poważne oskarżenia. I to przeciwko członkowi pani rodziny. Dlaczego?
— Widziałam szkody, jakie wyrządziły moje
działania. Zdradzając Ronowi sekrety o jego najbliższych, tylko dalej go
uzbrajałam. Nie mogę dłużej siedzieć bezczynnie i pozwalać, żeby to trwało,
zwłaszcza po tym, że Hermiona mogła umrzeć. Czas naprawić swoje błędy i wziąć
odpowiedzialność za swoje czyny.
— Sprzeciw — wtrącił się adwokat Rona. — Życie
pani Granger nie było zagrożone. To historia rozdmuchana przez media i
pozbawiona jakiejkolwiek wiarygodności.
— Mam jej dokumentację medyczną do przedłożenia
sądowi — powiedział Doddsworth. — Crucio, Imperius, wstrząs mózgu, dwadzieścia
złamanych kości. Odnotowano siedem ataków padaczkowych. Krwawienie do mózgu. A
to nawet w przybliżeniu nie oddaje emocjonalnych i psychicznych szkód, jakie
wyrządziło porwanie i tortury.
Adwokat Rona znów zamilkł.
— Panno Weasley, czy uważa pani, że pani brak
Ronald zagraża bezpieczeństwu panny Granger? — zapytał Doddsworth.
— Tak.
Ciężar jej słów mnie zdruzgotał.
Ginny.
Chciałam rzucił się jej na szyję i przytulić ją.
To, co zrobiła, to, co powiedziała, nie dało się opisać słowami. To wiele dla
mnie znaczyło. Poza tym Harry’ego tu nie było. Pokręciłam głową. Ginny była tą
odważną. To było oczywiste.
Doddsworth klasnął w dłonie i skinął głową w
stronę rady i Ministra.
Czekaliśmy w milczeniu, podczas gdy Ron i jego
prawnik szeptali między sobą.
— Panie Ministrze — powiedział w końcu jego
prawnik zirytowanym tonem. — Rado. To ewidentny przykład na to, że panna
Weasley szuka zemsty na panu Potterze za ich rozstanie.
Doddsworth parsknął pozbawionym humoru śmiechem.
— Rado i Ministrze. To absurd. Pan Weasley przez
lata knuł intrygi, by wykorzystać, szantażować, manipulować i znęcać się nad
bliskimi dla własnych, egoistycznych korzyści.
— Dziękuję, panno Weasley — rzekł Kingsley.
Ginny skinęła głową i w milczeniu opuściła salę.
Napięcie w pomieszczeniu było niewiarygodnie
wysokie.
— Panno Granger — odezwał się kolejny czarodziej
z rady. — To złe zarządzanie funduszami trwa od lat. A pani powiedziała, że
dopiero się o tym dowiedziała?
— Role w naszym małżeństwie były proste. Ron to
tradycjonalista i chciał zajmować się finansami. Wyraźnie dał im do
zrozumienia, że moją rolą jest dbanie o dom. Dobrze ukrywał naszą biedę.
— Czy wiedziała pani, że otrzymywaliście wpłaty
do pana Weasleya i pana Pottera?
— Dowiedziałam się o tym w zeszłym roku —
odpowiedziałam. — Powiedział mi, że George płacił mu za pomoc w sklepie, a
Harry wspierał nas finansowo, kiedy stawaliśmy na nogi po zakupie domu.
— Ale jak to możliwe, że była pani tak nieświadoma?
— naciskała inna czarownica. — Zarabia pani. Nie dbała pani o to, żeby to
kontrolować?
— Nasze małżeństwo nie było udane — powiedziałam
wprost. — Ludzie mogą sobie wyobrażać, co chcą. Ale koniec końców, Ron
kontrolował wszystko. Byłam strasznie przygnębiona. Nie kontrolowałam siebie, a
co dopiero finansów. Życie wymykało mi się z rąk, a ja na to pozwalałam.
— I co się zmieniło? — zapytała kolejna.
— Pozamałżeńskie romanse Rona z kobietami ze
Scry, jego kłamstwa i brak dotrzymania przysięgi, którą złożyliśmy, w końcu
sprawiły, że przejrzałam na oczy. On mnie nie szanuje. Nie szanuje naszego
małżeństwa. To widać po artykułach w gazecie atakujących mnie i mój charakter.
I nie widzę powodu, żeby dłużej to znosić. Zwłaszcza teraz, gdy moje fizyczne
bezpieczeństwo było wielokrotnie zagrożone. Nie jestem bezpieczna ani
szczęśliwa w małżeństwie z Ronaldem Weasleyem.
— Dziękuję, pani Granger.
Kingsley skinął głową.
Trzymałam głowę wysoko, wracając na swoje
pierwotne miejsce. Nie zamierzałam dać się zastraszyć żadnemu z nich.
Wpatrywałam się prosto w Molly Weasley. Zaczerwienienie na jej policzkach
świadczyło o gniewie. Wszyscy tak wyraźnie okazywali swoje emocje. Przestałam
się kulić. Przestałam się ukrywać. Zmrużyła oczy, powoli potrząsając głową.
— Panie Weasley — powiedział Kingsley. — Proszę podejść
do mównicy.
Starałam się pamiętać o przełykaniu śliny i
oddychaniu. Przygotowywałam się na atak kłamstw i manipulacji. Spodziewałam się
tego. Omawialiśmy to od kilku dni. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Wiedziałam,
że zaciekle zaatakuje moją osobę.
— Panie Weasley — zaczął. — Czy przysięga pan pod
groźbą pocałunku dementora, że powie pan dziś całą prawdę i tylko prawdę?
— Przysięgam.
Oddychaj, przypomniałam sobie.
Twarz Rona była czerwona. Miał na sobie ślubny
garnitur. Był teraz ciaśniejszy. Przybrał na wadze, odkąd został Aurorem. Ten
garnitur kiedyś działał na mnie sentymentalnie. Teraz chciało mi się
wymiotować.
— Panie Weasley — rzekł Kingsley. — Proszę
wyjaśnić swoje problemy podatkowe.
Nie umknął mi lżejszy ton głosu Kingsleya.
— Poważnie traktowałem rolę żywiciela rodziny —
odpowiedział. — Zawsze to robiłem. Tak jak mój ojciec zachowywał się wobec
naszej rodziny.
Słyszałam, jak Molly pociąga nosem i miałam
ochotę przewrócić oczami.
— Wiedziałem, że moim zadaniem jest uszczęśliwić
Hermionę. Próbowałem wszystkiego. Nowego domu. Wakacji. Ubrań. Biżuterii. Ale
to nie działało. Ja… nie potrafiłem zadowolić żony. Nieważne, jak bardzo się
starałem. I prawie się załamałem, próbując.
Merlinie,
powal go. Poślij ognistą strzałę przez tę salę sądową i przebij go tam, gdzie
siedzi. To wszystko było wierutnym kłamstwem!
— Dałem się wciągnąć. Byłem spłukany i
zdesperowany. Ale wszystko spłacę. Naprawdę. Po prostu musiałem spróbować
wszystkiego, by uratować moje małżeństwo.
Chciałam
go, kurwa, zabić własnymi rękami.
— Sfałszował pan czy nie sfałszował podpis panny
Granger na dokumentach podatkowych? — przerwał mu Doddsworth.
Po twarzy Rona popłynęła łza.
— Zdesperowany mężczyzna zrobiłby wszystko, żeby
uratować kobietę, którą kocha.
Przygryzłam policzek, żeby nie otworzyć ust.
— Dlatego sprzedał pan ją Scry? — zapytał
Doddsworth. — Żeby uratować kobietę, którą pan kocha? Czy tak robią zakochani
mężczyźni?
Szczęka Rona się zacisnęła.
To było lekkie, ale dostrzegłam to. Zmarszczka na
jego chłodnej i opanowanej masce zaczęła się rozpadać. A ja rozkoszowałam się
tym.
— Zadałem pytanie, panie Weasley. Mam je
powtórzyć?
Doddsworth wiedział, że jedynym sposobem, by
wyprowadzić Rona z równowagi, będzie sprowokowanie go.
— Nigdy nie naraziłbym mojej żony na
niebezpieczeństwo. Kocham Hermionę.
— Kocha ją pan tak bardzo, że sprzedał ją pan do
świadczenia usług seksualnych?
Twarz Rona z minuty na minutę robiła się coraz
bardziej czerwona.
— Kochał ją pan tak bardzo, że ją pan okradł? Podrobił
pan jej podpis na kilku oficjalnych ministerialnych dokumentach? Sfotografował
ją pan i śledził bez jej zgody i wiedzy? Wrobił ją pan w fałszywy romans, by
poprawić swój wizerunek? Groził jej pan dalszym zniesławieniem, jeśli do pana
nie wróci? Czy to pańska definicja miłości, panie Weasley?
W sali sądowej można było usłyszeć dźwięk
spadającej szpilki. Wszyscy milczeli.
— Dobrze, pańskie milczenie jest wystarczającą
odpowiedzią, panie Weasley — powiedział Doddsworth. — Może mógłby nam pan
powiedzieć trochę więcej o pana zwolnieniu z Ministerstwa?
— Zostałem niesłusznie zwolniony z Departamentu
Przestrzegania Prawa Czarodziejów ponad tydzień temu.
— Na jakich zasadach?
— Malfoy nigdy mnie nie lubił. Szukał powodu,
żeby mnie wyrzucić. Byliśmy szkolnymi rywalami i od tamtej pory nie dojrzał.
Mieliśmy problem z komunikacją. Zwłaszcza po wojnie. Nie wierzyłem w te
wszystkie kłamstwa o zreformowanych czarodziejach, które głosił.
— Sugeruje pan, że Główny Auror Malfoy zwolnił
pana z pracy, bo pana nie lubi? — zapytała czarownica.
— Tak.
Bogowie, miałam ochotę znowu przewrócić oczami. Byłam
pewna, że Draco zmagał się z tym samym uczuciem.
— Główny Aurorze Malfoy?
Kingsley spojrzał na Draco.
Ten uniósł imponująco grubą kopertę.
— W tej kopercie znajdują się zapisy skarg,
upomnień dyscyplinarnych i problemów, które mieliśmy z Weasleyem od początku
jego kariery Aurora. Nasze szkolne spory nie miały z tym nic wspólnego.
Większość skarg złożono za czasów Gulespiego, który był wtedy Głównym Aurorem.
Draco przekazał dokumenty radzie.
— Jak mówiłem wcześniej — kontynuował. — Czarę
goryczy przelał fakt, że pan Weasley zaatakował Aurorów i pannę Granger w
Ministerstwie w zeszłym tygodniu.
— Domyśla się pan, dlaczego ich zaatakował? —
zapytał czarodziej z rady.
— Tak, był zły z powodu odmowy panny Granger w
sprawie pojednania, a także z powodu zmiany stanowiska Pottera. Twierdził też,
że oboje spiskowali przeciwko niemu, by doprowadzić do jego aresztowania za
pióro w jego biurku, używane do fałszowania dokumentów Ministerstwa, a także
dokumentów osobistych.
— Czy nadal spiskują przeciwko niemu? — zapytał
ktoś inny.
— Pana Pottera tu nie ma, a ja nie wypowiadam się
w imieniu innych.
Draco miał niesamowitą umiejętność
zneutralizowania innych jednym spojrzeniem. Jedno spojrzenie i mógł całkowicie
rozbroić. To było przerażające. Potrafił sprawić, że człowiek czuł się taki
mały, taki nic nieznaczący. Zrobił to teraz, patrząc na Rona. To było
absurdalnie miażdżące.
Członkowie rady przeglądali papiery. Wiedziała,
że nie znajdą niezwykłego podtekstu w jego zwolnieniu. Draco robił wszystko
zwięźle i precyzyjnie.
— Główny Aurorze Malfoy, czy uważa pan, że
bezpieczeństwo panny Granger jest zagrożone?
Draco przerwał i zastanowił się przez chwilę.
— Wiem, że panna Granger jest niezwykle utalentowaną
czarownicą — powiedział. — Jednak w ciągu ostatniego miesiąca chroniło ją
więcej Aurorów niż kiedykolwiek całe Ministerstwo Magii. — Ta wiadomość
wywołała w tłumie prawdziwy szmer. — Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby rozwód
pozwolił moim Aurorom wrócić do swoich obowiązków.
Szyderczy sposób, w jaki wypowiedział ten
komentarz, niemal mnie rozbawił. Doskonale wiedziałam, że to on, z własnego
strachu, przeznacza środki na moją ochronę. Ale wydawał się tym wszystkim tak
zirytowany. Tak dobrze odgrywał swoją rolę.
— Uważa pan, że udzielenie rozwodu wyeliminuje
zagrożenie dla życia panny Granger? — zapytała jedna z czarownic.
— Wierzę. Scry zostało trwale zamknięte, pan
Weasley nie pracuje już w Ministerstwie, a ostatnim krokiem jest rozwiązanie
ich małżeństwa. Mam oczywiście nadzieję, że rada zgodzi się podtrzymać wniosek
o zakaz wstępu Weasleya do Ministerstwa, aby uniknąć potencjalnego odwetu lub
wybuchów agresji.
Tłum milczał, rozważając jego słowa.
— Proszę powiedzieć nam o szantażu — zwrócił się
Doddsworth do Rona.
— Mój brat i najlepszy przyjaciel troszczą się o
mnie. Nie chcieli, żebym cierpiał. Nie szantażowałem ich.
— A Goldstein?
— Jego niezdrowa obsesja na punkcie mojej żony
sprawiła, że Hermiona nigdy nie była tematem naszych rozmów.
Doddsworth skinął głową, przeglądając kartki na
stole. Chwycił zdjęcia przedstawiające Rona jedzącego kolację z Anthonym i
uniósł je.
— Panie Weasley, czy może pan powiedzieć, co leży
na stolę między wami, skoro jedynie jadł pan kolację z panem Goldsteinem?
Ron zmrużył oczy, więc Doddsworth powiększył
zdjęcie na tyle, by mogli je zobaczyć wszyscy zgromadzeni w cholernej sali
sądowej.
Na stole między nimi leżały moje zdjęcia. Na
jednym przechadzałam się po Ministerstwie, na drugim stałam w kolejce po kawę.
Na trzecim rozpoznałam moją kolację z Theo. Ale
to wydarzyło się tak dawno temu… Anthony obserwował mnie tak długo?
— Panie Weasley, moje pytanie?
Twarz Rona wykrzywiła się w grymasie.
— Jak powiedziałem — odpowiedział. — Miał obsesję
na punkcie mojej żony.
— Ale właśnie pan zeznał przez sądem, że nigdy
nie rozmawiał pan o żonie z panem Goldsteinem. Jak to możliwe, że stół między
wami był zaśmiecony jej zdjęciami i o niej nie rozmawialiście?
— Dobra! Podejrzewałem, że mnie zdradza. Kazałem
ją śledzić.
— Rozumiem. A jakie miał pan na to dowody?
— Była na kolacji z innym mężczyzną.
— To jej współpracownik i partner badawczy,
Theodore Nott, prawda?
— Tak.
— I wierzy pan, że pan Nott i pańska żona, z
którą jest pan w separacji, mają romans?
— Eee, może. Nie wiedziałem.
— Ale myślałem, że powiedział pan, że romansowała
z panem Krumem?
— Tak.
— Sądzi pan, że to Krum?
— Tak.
— Na podstawie jakich dowodów?
— Zdjęć, które zrobił Goldstein, oczywiście.
— Przedstawiających przyjacielski pocałunek w
policzek po spotkaniu z dawnym przyjacielem?
— Raz się z nim pieprzyła. Może do tego wróciła.
Kilka osób westchnęło, słysząc tą dosadną
wypowiedź Rona. Starałam się zachować obojętny wyraz twarzy. Byłam jednak
zachwycona, wiedząc, że moje wyznanie wciąż go poruszało.
— Czy pani Granger kiedykolwiek dawała panu do
zrozumienia, że jest niezadowolona z waszego wspólnego życia? Czy kiedykolwiek
wspominała o odejściu lub rozwodzie?
— Nie.
— Więc rozumiem, że to pana lekko zszokowało?
— Tak.
— I chciał być pan szanowany w domu. Jako głowa
rodziny.
— Chciałem szacunku, tak.
— A pozamałżeńskie romanse byłyby dla pana
wielkim przejawem braku szacunku, prawda?
— Zdecydowanie.
— Czy zostawiłby ją pan?
— Eee…
— Gdyby pani Granger miała pozamałżeńskie
romanse, czy zostawiłby ją pan?
— Tak.
Powstrzymałam uśmiech.
— Panie Ministrze, członkowie rady. — Doddsworth
zwrócił się do nich. — Jak państwo słyszą, pani Granger nie robiła nic poza
tym, co zrobiłby jej mąż. Kiedy pani Granger dowiedziała się o romansach męża z
kobietami ze Scry, odeszła i złożyła pozew o rozwód. Jej mąż właśnie przyznał,
że zrobiłby to samo. Zwracam się do sądu o orzeczenie rozwodu w trybie pilnym
na podstawie zeznań pana Weasleya i o to, żebyśmy mieli to już za sobą.
— Nie o to mi…
Ale Doddsworth nie pozwolił Ronowi mówić.
— Różnica między nimi polega na tym, że pan
Weasley podjął się misji całkowitego zniesławienia. Kazał publikować o żonie
fałszywe artykuły oraz zdjęcia bez jej wiedzy i zgody, a także sfabrykowane
dowody i kłamstwa dotyczące jej życia zawodowego oraz osobistego. Zlekceważył
ich małżeństwo w najwyższym stopniu, a jedyną sprawiedliwością, jaka może
zostać wymierzona, jest natychmiastowe zakończenie tego pozornego małżeństwa.
Bez pojednania.
Twarz Rona płonęła czerwienią i dostrzegłam
emanująca z niej wściekłość.
— Co więcej — kontynuował Doddsworth. — Po tym,
jak przepuścił ich oszczędności i premię pani Granger na damy to towarzystwa,
świadomie szantażował swojego przyjaciela i brata oraz okradał Ministerstwo,
nie mając zamiaru spłacać podatków. Jakikolwiek złoty ołtarz, na którym kiedyś
stał jako bohater wojenny, z pewnością zawalił się pod nim. Proszę, aby rada
położyła kres cierpieniom pani Granger i jak najszybciej uwolniła ją od tego
ciężaru.
Chciałam objąć Doddswortha. Był genialny. Tak
rozwścieczył Rona, że ten praktycznie zaniemówił.
I wtedy to usłyszałam.
Szloch.
Ogarnęła mnie wściekłość, gdy podniosłam wzrok i
zobaczyłam Rona płaczącego na mównicy.
— Straciłem wszystko — krzyknął. — Czułem się
cholernie zagubiony po wojnie. Nadal jestem. I wciąż próbuję znaleźć rozwiązanie,
które poprawi sytuację. Ale nikt nie mówi o presji bycia bohaterem. O izolacji.
O samotności. Dobra. Jestem uzależniony. Ale tylko dlatego, że doprowadziła
mnie do tego walka o magiczną społeczność.
Słyszałam płacz Molly z jej miejsca i chciałam
ich oboje udusić. Ten manipulant ogrywał wszystkich.
— Potrzebuję pomocy — kontynuował Ron. — Po
prostu potrzebuję pomocy.
To są
jakieś jaja.
Nikt w
to nie uwierzy, prawda? To bzdura.
Rozejrzałam się po radzie i zobaczyłam, że twarze niektórych, w tym Kingsleya,
wykrzywiły się współczująco.
Nienawidziłam
go. Tak bardzo go nienawidziłam.
— Panie i panowie — odezwał się adwokat Rona. —
To rozpaczliwa prośba bohatera. Rozpaczliwe wołanie o pomoc. Jak moglibyście mu
odmówić?
— Rado, panie Ministrze. — Twarz Doddswortha
pozostała spokojna, gdy przejechał dłonią po głowie. — Właśnie dlatego należy
rozwiązać to małżeństwo w trybie pilnym. Niech ci dwoje osobno pokonają swoje
demony.
Na sali sądowej panowała cisza. Jedynymi
dźwiękami były przesadne pociągnięcia nosem Rona i Molly. Wzięłam głęboki
oddech i starałam się na niego nie patrzeć. Gdybym mogła rzucić na niego urok,
zrobiłabym to.
— Dziękuję, panie Weasley — powiedział Kingsley.
Ron wstał, mamrocząc coś pod nosem i wrócił na
swoje miejsce.
— Ze względu na głębię i szczegółowość tej
sprawy, będziemy orzekać w częściach — kontynuował Kingsley. — Zaczniemy od
podatków. Wszystkich, którzy opowiadają się za skazaniem pani Granger za
unikanie płacenia podatków proszę o podniesienie ręki.
Moje spojrzenie przesunęło się po radze. Kilka
rąk uniosło się w górę, ale nie tyle, by mnie skazać.
— Kto jest za oczyszczeniem pani Granger ze
wszystkich zarzutów dotyczących unikania płacenia podatków?
Wiele rąk uniesionych w górę sprawiło, że
odetchnęłam. Poczułam ulgę.
— Kto jest za oczyszczeniem pana Weasleya ze
wszystkich zarzutów dotyczących unikania płacenia podatków?
Nie uniosła się ani jedna ręka.
Chciałam się histerycznie zaśmiać.
— Kto jest za skazaniem pana Weasleya za unikanie
płacenia podatków?
Uniosły się wszystkie ręce.
Zagryzłam wargę, by ukryć uśmiech.
— Następny punkt obrad — kontynuował Kingsley. —
Kto sprzeciwia się udzieleniu pani Granger rozwodu w trybie pilnym?
Podniosło się kilka rąk. Chociaż nie rozumiałam,
jak to możliwe.
— Kto opowiada się za udzieleniem pani Granger
rozwodu w trybie pilnym?
Większość członków rady podniosła ręce.
Pozwoliłam sobie na uśmiech. Nie mogłam się powstrzymać. Emocje sięgnęły
zenitu. Byłam wolna. Naprawdę byłam wolna. Daddsworth chwycił mnie za rękę i
ścisnął.
— Małżeństwo pani Granger i pana Weasleya zostaje
rozwiązane ze skutkiem natychmiastowym. Pani Granger, proszę się zgłosić do
Działu Kadr, by zaktualizować dokumenty.
Skinęłam głową.
— I ostatnia kwestia — kontynuował Kingsley. — Kto
jest za skazaniem pana Weasleya za zniesławienie, oszczerstwo i pomówienia?
Uniosła się tylko garstka rąk.
— Kto jest za oczyszczeniem pana Weasleya z
zarzutów o zniesławienie, oszczerstwo i pomówienia?
Większość rąk poszybowała w górę.
Chciałam pokręcić głową. Ale to nie miało
znaczenia. Miałam to wszystko za sobą. Byłam wolna. Ron nie odzyska pracy w
Ministerstwie, dopóki Draco tam pracuje. Ron nie był już moim mężem. Został
skazany za unikanie płacenia podatków, a ja nie.
— Panie Weasley, Ministerstwo żąda, aby spłacił
pan niezapłacone podatki od pańskich wypłat, a także od wypłat pani Granger.
Ministerstwo żąda również, aby oprócz odwyku dotyczącego uzależnień, rozważył
pan terapię nad leczeniem PTSD. Pójdę o krok dalej i oświadczę, że dla dobra
Ministerstwa i zatrudnionych tam pracowników, ma pan zakaz wstępu na teren
przez co najmniej trzy lata. Nakładam również trzyletni zakaz kontaktów
towarzyskich z panią Granger. Całkowity brak kontaktu, rozumie pan?
Ron nie wydał z siebie żadnego dźwięku, więc
założyłam, że skinął głową, ale nie spojrzałam w jego stronę.
— Uważam, że surowy okres próbny i terapia mogą
zapewnić panu potrzebną pomoc.
Całkowicie się z tym nie zgadzałam, ale to nie ja
podejmowałam decyzje.
— Panie Weasley, zobaczymy się ponownie w przyszłym tygodniu na procesie pana Goldsteina i w przyszłym miesiącu na procesie dotyczącym pana udziału w Scry. To posiedzenie uważam za zakończone. Można się rozejść.
Brak komentarzy