[T] Come To Claim: Rozdział 39

niedziela, 21 czerwca 2026

Na krześle obok mnie usiadła Ginny Weasley. Nie miałam szansy ukryć zaskoczenia. Zdusiłam w sobie szok i oparłam się pokusie spojrzenia na Draco. Czy wiedział o tym?

Emocjonalna wrażliwość, która wcześniej w tym tygodniu przyćmiła rysy Ginny, zniknęła. Na jej twarzy malował się bunt, gdy spojrzała na radę. Nie mrugnęła nawet okiem w stronę rodziny.

— Ginevro Weasley. — Kingsley Shacklebot skinął głową. — Czy przysięga pani pod groźbą pocałunku dementora, że powie pani dziś całą prawdę i tylko prawdę?

— Przysięgam.

Trzymałam ręce na kolanach, starając się nie wykręcać ani nie ciągnąć palców.

— Panno Weasley — zaczął Doddsworth. — Czy może pani powiedzieć, z kim pani brat, Ronald, ma najlepsze relacje w waszej rodzinie?

— Z moim bratem, George’em.

— A co sprawia, że uważa pani, że są sobie bliscy?

— Ron pracuje w sklepie George’a, kiedy brakuje personelu.

— A kogo pani uważa za najlepszego przyjaciela Ronalda?

— Harry’ego Pottera — powiedziała.

W jej głosie nie było słychać żadnej intonacji ani emocji. Z kamienną twarzą patrzyła na radę.

— Od jak dawna się przyjaźnią?

— Od pierwszego roku w Hogwarcie.

— Po szkole zostali Aurorami i byli partnerami, tak?

— Tak. Departament uznał, że wysyłanie wspólnie na misje części Złotego Trio podniesie morale.

— Oczywiście. — Uśmiechnął się Doddsworth. — A jak opisałaby pani ich obecną relację?

— Nie są już partnerami. Harry został przeniesiony na stanowisko nauczyciela i zajmuje się szkoleniem przyszłych Aurorów.

— Główny Aurorze, czy może pan to potwierdzić? — zapytał czarodziej z rady.

— Owszem, proszę pana — odparł Draco. — Zmian dokonano kilka tygodni temu.

— Zmiana nastąpiła dopiero po niesprawiedliwym zwolnieniu pana Weasleya — dodał prawnik Rona.

— To kłamstwo — warknął Draco. — Skoro ja złożyłem dokumenty w tej kwestii, mogę śmiało powiedzieć, że stanowisko pana Pottera zostało zmienione sześć dni przed prawnym zwolnieniem pana Weasleya.

Adwokat milczał, więc Doddsworth kontynuował:

— Panno Weasley, co pani zdaniem przyczyniło się do rozłamu relacji pana Pottera z panem Weasleyem?

— Uzależnienia Ronalda doprowadziły go do ruiny finansowej. Wiele lat temu prosił mnie o pieniądze, ale mu odmówiłam. Ale przekazałam mu także prywatne i osobiste informacje, których używał do wykorzystywania różnych osób dla zysku.

— Sugeruje pani, że pan Weasley szantażował bliskich dla pieniędzy?

— Tak, dokładnie.

— Kogo dokładnie, pani zdaniem, szantażował pani brat?

— Harry Potter i George Weasley byli szantażowani przez Rona dla pieniędzy.

— Panie Ministrze, członkowie rady. — Doddsworth uniósł kolejną kartkę. — Mam tutaj raporty dotyczące regularnych, miesięcznych wpłat od pana George’a Weasleya i pana Pottera na konto pana Ronalda Weasleya.

Rzuciłam ukradkiem spojrzenie. Nie było Harry’ego. Nie było George’a. Tylko Molly i Artur siedzieli za Ronem. Twarzy Molly była ściągnięta w grymasie wściekłego niezadowolenia.

— Panno Weasley — powiedziała czarownica z rady. — To poważne oskarżenia. I to przeciwko członkowi pani rodziny. Dlaczego?

— Widziałam szkody, jakie wyrządziły moje działania. Zdradzając Ronowi sekrety o jego najbliższych, tylko dalej go uzbrajałam. Nie mogę dłużej siedzieć bezczynnie i pozwalać, żeby to trwało, zwłaszcza po tym, że Hermiona mogła umrzeć. Czas naprawić swoje błędy i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.

— Sprzeciw — wtrącił się adwokat Rona. — Życie pani Granger nie było zagrożone. To historia rozdmuchana przez media i pozbawiona jakiejkolwiek wiarygodności.

— Mam jej dokumentację medyczną do przedłożenia sądowi — powiedział Doddsworth. — Crucio, Imperius, wstrząs mózgu, dwadzieścia złamanych kości. Odnotowano siedem ataków padaczkowych. Krwawienie do mózgu. A to nawet w przybliżeniu nie oddaje emocjonalnych i psychicznych szkód, jakie wyrządziło porwanie i tortury.

Adwokat Rona znów zamilkł.

— Panno Weasley, czy uważa pani, że pani brak Ronald zagraża bezpieczeństwu panny Granger? — zapytał Doddsworth.

— Tak.

Ciężar jej słów mnie zdruzgotał.

Ginny.

Chciałam rzucił się jej na szyję i przytulić ją. To, co zrobiła, to, co powiedziała, nie dało się opisać słowami. To wiele dla mnie znaczyło. Poza tym Harry’ego tu nie było. Pokręciłam głową. Ginny była tą odważną. To było oczywiste.

Doddsworth klasnął w dłonie i skinął głową w stronę rady i Ministra.

Czekaliśmy w milczeniu, podczas gdy Ron i jego prawnik szeptali między sobą.

— Panie Ministrze — powiedział w końcu jego prawnik zirytowanym tonem. — Rado. To ewidentny przykład na to, że panna Weasley szuka zemsty na panu Potterze za ich rozstanie.

Doddsworth parsknął pozbawionym humoru śmiechem.

— Rado i Ministrze. To absurd. Pan Weasley przez lata knuł intrygi, by wykorzystać, szantażować, manipulować i znęcać się nad bliskimi dla własnych, egoistycznych korzyści.

— Dziękuję, panno Weasley — rzekł Kingsley.

Ginny skinęła głową i w milczeniu opuściła salę.

Napięcie w pomieszczeniu było niewiarygodnie wysokie.

— Panno Granger — odezwał się kolejny czarodziej z rady. — To złe zarządzanie funduszami trwa od lat. A pani powiedziała, że dopiero się o tym dowiedziała?

— Role w naszym małżeństwie były proste. Ron to tradycjonalista i chciał zajmować się finansami. Wyraźnie dał im do zrozumienia, że moją rolą jest dbanie o dom. Dobrze ukrywał naszą biedę.

— Czy wiedziała pani, że otrzymywaliście wpłaty do pana Weasleya i pana Pottera?

— Dowiedziałam się o tym w zeszłym roku — odpowiedziałam. — Powiedział mi, że George płacił mu za pomoc w sklepie, a Harry wspierał nas finansowo, kiedy stawaliśmy na nogi po zakupie domu.

— Ale jak to możliwe, że była pani tak nieświadoma? — naciskała inna czarownica. — Zarabia pani. Nie dbała pani o to, żeby to kontrolować?

— Nasze małżeństwo nie było udane — powiedziałam wprost. — Ludzie mogą sobie wyobrażać, co chcą. Ale koniec końców, Ron kontrolował wszystko. Byłam strasznie przygnębiona. Nie kontrolowałam siebie, a co dopiero finansów. Życie wymykało mi się z rąk, a ja na to pozwalałam.

— I co się zmieniło? — zapytała kolejna.

— Pozamałżeńskie romanse Rona z kobietami ze Scry, jego kłamstwa i brak dotrzymania przysięgi, którą złożyliśmy, w końcu sprawiły, że przejrzałam na oczy. On mnie nie szanuje. Nie szanuje naszego małżeństwa. To widać po artykułach w gazecie atakujących mnie i mój charakter. I nie widzę powodu, żeby dłużej to znosić. Zwłaszcza teraz, gdy moje fizyczne bezpieczeństwo było wielokrotnie zagrożone. Nie jestem bezpieczna ani szczęśliwa w małżeństwie z Ronaldem Weasleyem.

— Dziękuję, pani Granger.

Kingsley skinął głową.

Trzymałam głowę wysoko, wracając na swoje pierwotne miejsce. Nie zamierzałam dać się zastraszyć żadnemu z nich. Wpatrywałam się prosto w Molly Weasley. Zaczerwienienie na jej policzkach świadczyło o gniewie. Wszyscy tak wyraźnie okazywali swoje emocje. Przestałam się kulić. Przestałam się ukrywać. Zmrużyła oczy, powoli potrząsając głową.

— Panie Weasley — powiedział Kingsley. — Proszę podejść do mównicy.

Starałam się pamiętać o przełykaniu śliny i oddychaniu. Przygotowywałam się na atak kłamstw i manipulacji. Spodziewałam się tego. Omawialiśmy to od kilku dni. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Wiedziałam, że zaciekle zaatakuje moją osobę.

— Panie Weasley — zaczął. — Czy przysięga pan pod groźbą pocałunku dementora, że powie pan dziś całą prawdę i tylko prawdę?

— Przysięgam.

Oddychaj, przypomniałam sobie.

Twarz Rona była czerwona. Miał na sobie ślubny garnitur. Był teraz ciaśniejszy. Przybrał na wadze, odkąd został Aurorem. Ten garnitur kiedyś działał na mnie sentymentalnie. Teraz chciało mi się wymiotować.

— Panie Weasley — rzekł Kingsley. — Proszę wyjaśnić swoje problemy podatkowe.

Nie umknął mi lżejszy ton głosu Kingsleya.

— Poważnie traktowałem rolę żywiciela rodziny — odpowiedział. — Zawsze to robiłem. Tak jak mój ojciec zachowywał się wobec naszej rodziny.

Słyszałam, jak Molly pociąga nosem i miałam ochotę przewrócić oczami.

— Wiedziałem, że moim zadaniem jest uszczęśliwić Hermionę. Próbowałem wszystkiego. Nowego domu. Wakacji. Ubrań. Biżuterii. Ale to nie działało. Ja… nie potrafiłem zadowolić żony. Nieważne, jak bardzo się starałem. I prawie się załamałem, próbując.

Merlinie, powal go. Poślij ognistą strzałę przez tę salę sądową i przebij go tam, gdzie siedzi. To wszystko było wierutnym kłamstwem!

— Dałem się wciągnąć. Byłem spłukany i zdesperowany. Ale wszystko spłacę. Naprawdę. Po prostu musiałem spróbować wszystkiego, by uratować moje małżeństwo.

Chciałam go, kurwa, zabić własnymi rękami.

— Sfałszował pan czy nie sfałszował podpis panny Granger na dokumentach podatkowych? — przerwał mu Doddsworth.

Po twarzy Rona popłynęła łza.

— Zdesperowany mężczyzna zrobiłby wszystko, żeby uratować kobietę, którą kocha.

Przygryzłam policzek, żeby nie otworzyć ust.

— Dlatego sprzedał pan ją Scry? — zapytał Doddsworth. — Żeby uratować kobietę, którą pan kocha? Czy tak robią zakochani mężczyźni?

Szczęka Rona się zacisnęła.

To było lekkie, ale dostrzegłam to. Zmarszczka na jego chłodnej i opanowanej masce zaczęła się rozpadać. A ja rozkoszowałam się tym.

— Zadałem pytanie, panie Weasley. Mam je powtórzyć?

Doddsworth wiedział, że jedynym sposobem, by wyprowadzić Rona z równowagi, będzie sprowokowanie go.

— Nigdy nie naraziłbym mojej żony na niebezpieczeństwo. Kocham Hermionę.

— Kocha ją pan tak bardzo, że sprzedał ją pan do świadczenia usług seksualnych?

Twarz Rona z minuty na minutę robiła się coraz bardziej czerwona.

— Kochał ją pan tak bardzo, że ją pan okradł? Podrobił pan jej podpis na kilku oficjalnych ministerialnych dokumentach? Sfotografował ją pan i śledził bez jej zgody i wiedzy? Wrobił ją pan w fałszywy romans, by poprawić swój wizerunek? Groził jej pan dalszym zniesławieniem, jeśli do pana nie wróci? Czy to pańska definicja miłości, panie Weasley?

W sali sądowej można było usłyszeć dźwięk spadającej szpilki. Wszyscy milczeli.

— Dobrze, pańskie milczenie jest wystarczającą odpowiedzią, panie Weasley — powiedział Doddsworth. — Może mógłby nam pan powiedzieć trochę więcej o pana zwolnieniu z Ministerstwa?

— Zostałem niesłusznie zwolniony z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów ponad tydzień temu.

— Na jakich zasadach?

— Malfoy nigdy mnie nie lubił. Szukał powodu, żeby mnie wyrzucić. Byliśmy szkolnymi rywalami i od tamtej pory nie dojrzał. Mieliśmy problem z komunikacją. Zwłaszcza po wojnie. Nie wierzyłem w te wszystkie kłamstwa o zreformowanych czarodziejach, które głosił.

— Sugeruje pan, że Główny Auror Malfoy zwolnił pana z pracy, bo pana nie lubi? — zapytała czarownica.

— Tak.

Bogowie, miałam ochotę znowu przewrócić oczami. Byłam pewna, że Draco zmagał się z tym samym uczuciem.

— Główny Aurorze Malfoy?

Kingsley spojrzał na Draco.

Ten uniósł imponująco grubą kopertę.

— W tej kopercie znajdują się zapisy skarg, upomnień dyscyplinarnych i problemów, które mieliśmy z Weasleyem od początku jego kariery Aurora. Nasze szkolne spory nie miały z tym nic wspólnego. Większość skarg złożono za czasów Gulespiego, który był wtedy Głównym Aurorem.

Draco przekazał dokumenty radzie.

— Jak mówiłem wcześniej — kontynuował. — Czarę goryczy przelał fakt, że pan Weasley zaatakował Aurorów i pannę Granger w Ministerstwie w zeszłym tygodniu.

— Domyśla się pan, dlaczego ich zaatakował? — zapytał czarodziej z rady.

— Tak, był zły z powodu odmowy panny Granger w sprawie pojednania, a także z powodu zmiany stanowiska Pottera. Twierdził też, że oboje spiskowali przeciwko niemu, by doprowadzić do jego aresztowania za pióro w jego biurku, używane do fałszowania dokumentów Ministerstwa, a także dokumentów osobistych.

— Czy nadal spiskują przeciwko niemu? — zapytał ktoś inny.

— Pana Pottera tu nie ma, a ja nie wypowiadam się w imieniu innych.

Draco miał niesamowitą umiejętność zneutralizowania innych jednym spojrzeniem. Jedno spojrzenie i mógł całkowicie rozbroić. To było przerażające. Potrafił sprawić, że człowiek czuł się taki mały, taki nic nieznaczący. Zrobił to teraz, patrząc na Rona. To było absurdalnie miażdżące.

Członkowie rady przeglądali papiery. Wiedziała, że nie znajdą niezwykłego podtekstu w jego zwolnieniu. Draco robił wszystko zwięźle i precyzyjnie.

— Główny Aurorze Malfoy, czy uważa pan, że bezpieczeństwo panny Granger jest zagrożone?

Draco przerwał i zastanowił się przez chwilę.

— Wiem, że panna Granger jest niezwykle utalentowaną czarownicą — powiedział. — Jednak w ciągu ostatniego miesiąca chroniło ją więcej Aurorów niż kiedykolwiek całe Ministerstwo Magii. — Ta wiadomość wywołała w tłumie prawdziwy szmer. — Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby rozwód pozwolił moim Aurorom wrócić do swoich obowiązków.

Szyderczy sposób, w jaki wypowiedział ten komentarz, niemal mnie rozbawił. Doskonale wiedziałam, że to on, z własnego strachu, przeznacza środki na moją ochronę. Ale wydawał się tym wszystkim tak zirytowany. Tak dobrze odgrywał swoją rolę.

— Uważa pan, że udzielenie rozwodu wyeliminuje zagrożenie dla życia panny Granger? — zapytała jedna z czarownic.

— Wierzę. Scry zostało trwale zamknięte, pan Weasley nie pracuje już w Ministerstwie, a ostatnim krokiem jest rozwiązanie ich małżeństwa. Mam oczywiście nadzieję, że rada zgodzi się podtrzymać wniosek o zakaz wstępu Weasleya do Ministerstwa, aby uniknąć potencjalnego odwetu lub wybuchów agresji.

Tłum milczał, rozważając jego słowa.

— Proszę powiedzieć nam o szantażu — zwrócił się Doddsworth do Rona.

— Mój brat i najlepszy przyjaciel troszczą się o mnie. Nie chcieli, żebym cierpiał. Nie szantażowałem ich.

— A Goldstein?

— Jego niezdrowa obsesja na punkcie mojej żony sprawiła, że Hermiona nigdy nie była tematem naszych rozmów.

Doddsworth skinął głową, przeglądając kartki na stole. Chwycił zdjęcia przedstawiające Rona jedzącego kolację z Anthonym i uniósł je.

— Panie Weasley, czy może pan powiedzieć, co leży na stolę między wami, skoro jedynie jadł pan kolację z panem Goldsteinem?

Ron zmrużył oczy, więc Doddsworth powiększył zdjęcie na tyle, by mogli je zobaczyć wszyscy zgromadzeni w cholernej sali sądowej.

Na stole między nimi leżały moje zdjęcia. Na jednym przechadzałam się po Ministerstwie, na drugim stałam w kolejce po kawę. Na trzecim rozpoznałam moją kolację z Theo. Ale to wydarzyło się tak dawno temu… Anthony obserwował mnie tak długo?

— Panie Weasley, moje pytanie?

Twarz Rona wykrzywiła się w grymasie.

— Jak powiedziałem — odpowiedział. — Miał obsesję na punkcie mojej żony.

— Ale właśnie pan zeznał przez sądem, że nigdy nie rozmawiał pan o żonie z panem Goldsteinem. Jak to możliwe, że stół między wami był zaśmiecony jej zdjęciami i o niej nie rozmawialiście?

— Dobra! Podejrzewałem, że mnie zdradza. Kazałem ją śledzić.

— Rozumiem. A jakie miał pan na to dowody?

— Była na kolacji z innym mężczyzną.

— To jej współpracownik i partner badawczy, Theodore Nott, prawda?

— Tak.

— I wierzy pan, że pan Nott i pańska żona, z którą jest pan w separacji, mają romans?

— Eee, może. Nie wiedziałem.

— Ale myślałem, że powiedział pan, że romansowała z panem Krumem?

— Tak.

— Sądzi pan, że to Krum?

— Tak.

— Na podstawie jakich dowodów?

— Zdjęć, które zrobił Goldstein, oczywiście.

— Przedstawiających przyjacielski pocałunek w policzek po spotkaniu z dawnym przyjacielem?

— Raz się z nim pieprzyła. Może do tego wróciła.

Kilka osób westchnęło, słysząc tą dosadną wypowiedź Rona. Starałam się zachować obojętny wyraz twarzy. Byłam jednak zachwycona, wiedząc, że moje wyznanie wciąż go poruszało.

— Czy pani Granger kiedykolwiek dawała panu do zrozumienia, że jest niezadowolona z waszego wspólnego życia? Czy kiedykolwiek wspominała o odejściu lub rozwodzie?

— Nie.

— Więc rozumiem, że to pana lekko zszokowało?

— Tak.

— I chciał być pan szanowany w domu. Jako głowa rodziny.

— Chciałem szacunku, tak.

— A pozamałżeńskie romanse byłyby dla pana wielkim przejawem braku szacunku, prawda?

— Zdecydowanie.

— Czy zostawiłby ją pan?

— Eee…

— Gdyby pani Granger miała pozamałżeńskie romanse, czy zostawiłby ją pan?

— Tak.

Powstrzymałam uśmiech.

— Panie Ministrze, członkowie rady. — Doddsworth zwrócił się do nich. — Jak państwo słyszą, pani Granger nie robiła nic poza tym, co zrobiłby jej mąż. Kiedy pani Granger dowiedziała się o romansach męża z kobietami ze Scry, odeszła i złożyła pozew o rozwód. Jej mąż właśnie przyznał, że zrobiłby to samo. Zwracam się do sądu o orzeczenie rozwodu w trybie pilnym na podstawie zeznań pana Weasleya i o to, żebyśmy mieli to już za sobą.

— Nie o to mi…

Ale Doddsworth nie pozwolił Ronowi mówić.

— Różnica między nimi polega na tym, że pan Weasley podjął się misji całkowitego zniesławienia. Kazał publikować o żonie fałszywe artykuły oraz zdjęcia bez jej wiedzy i zgody, a także sfabrykowane dowody i kłamstwa dotyczące jej życia zawodowego oraz osobistego. Zlekceważył ich małżeństwo w najwyższym stopniu, a jedyną sprawiedliwością, jaka może zostać wymierzona, jest natychmiastowe zakończenie tego pozornego małżeństwa. Bez pojednania.

Twarz Rona płonęła czerwienią i dostrzegłam emanująca z niej wściekłość.

— Co więcej — kontynuował Doddsworth. — Po tym, jak przepuścił ich oszczędności i premię pani Granger na damy to towarzystwa, świadomie szantażował swojego przyjaciela i brata oraz okradał Ministerstwo, nie mając zamiaru spłacać podatków. Jakikolwiek złoty ołtarz, na którym kiedyś stał jako bohater wojenny, z pewnością zawalił się pod nim. Proszę, aby rada położyła kres cierpieniom pani Granger i jak najszybciej uwolniła ją od tego ciężaru.

Chciałam objąć Doddswortha. Był genialny. Tak rozwścieczył Rona, że ten praktycznie zaniemówił.

I wtedy to usłyszałam.

Szloch.

Ogarnęła mnie wściekłość, gdy podniosłam wzrok i zobaczyłam Rona płaczącego na mównicy.

— Straciłem wszystko — krzyknął. — Czułem się cholernie zagubiony po wojnie. Nadal jestem. I wciąż próbuję znaleźć rozwiązanie, które poprawi sytuację. Ale nikt nie mówi o presji bycia bohaterem. O izolacji. O samotności. Dobra. Jestem uzależniony. Ale tylko dlatego, że doprowadziła mnie do tego walka o magiczną społeczność.

Słyszałam płacz Molly z jej miejsca i chciałam ich oboje udusić. Ten manipulant ogrywał wszystkich.

— Potrzebuję pomocy — kontynuował Ron. — Po prostu potrzebuję pomocy.

To są jakieś jaja.

Nikt w to nie uwierzy, prawda? To bzdura. Rozejrzałam się po radzie i zobaczyłam, że twarze niektórych, w tym Kingsleya, wykrzywiły się współczująco.

Nienawidziłam go. Tak bardzo go nienawidziłam.

— Panie i panowie — odezwał się adwokat Rona. — To rozpaczliwa prośba bohatera. Rozpaczliwe wołanie o pomoc. Jak moglibyście mu odmówić?

— Rado, panie Ministrze. — Twarz Doddswortha pozostała spokojna, gdy przejechał dłonią po głowie. — Właśnie dlatego należy rozwiązać to małżeństwo w trybie pilnym. Niech ci dwoje osobno pokonają swoje demony.

Na sali sądowej panowała cisza. Jedynymi dźwiękami były przesadne pociągnięcia nosem Rona i Molly. Wzięłam głęboki oddech i starałam się na niego nie patrzeć. Gdybym mogła rzucić na niego urok, zrobiłabym to.

— Dziękuję, panie Weasley — powiedział Kingsley.

Ron wstał, mamrocząc coś pod nosem i wrócił na swoje miejsce.

— Ze względu na głębię i szczegółowość tej sprawy, będziemy orzekać w częściach — kontynuował Kingsley. — Zaczniemy od podatków. Wszystkich, którzy opowiadają się za skazaniem pani Granger za unikanie płacenia podatków proszę o podniesienie ręki.

Moje spojrzenie przesunęło się po radze. Kilka rąk uniosło się w górę, ale nie tyle, by mnie skazać.

— Kto jest za oczyszczeniem pani Granger ze wszystkich zarzutów dotyczących unikania płacenia podatków?

Wiele rąk uniesionych w górę sprawiło, że odetchnęłam. Poczułam ulgę.

— Kto jest za oczyszczeniem pana Weasleya ze wszystkich zarzutów dotyczących unikania płacenia podatków?

Nie uniosła się ani jedna ręka.

Chciałam się histerycznie zaśmiać.

— Kto jest za skazaniem pana Weasleya za unikanie płacenia podatków?

Uniosły się wszystkie ręce.

Zagryzłam wargę, by ukryć uśmiech.

— Następny punkt obrad — kontynuował Kingsley. — Kto sprzeciwia się udzieleniu pani Granger rozwodu w trybie pilnym?

Podniosło się kilka rąk. Chociaż nie rozumiałam, jak to możliwe.

— Kto opowiada się za udzieleniem pani Granger rozwodu w trybie pilnym?

Większość członków rady podniosła ręce. Pozwoliłam sobie na uśmiech. Nie mogłam się powstrzymać. Emocje sięgnęły zenitu. Byłam wolna. Naprawdę byłam wolna. Daddsworth chwycił mnie za rękę i ścisnął.

— Małżeństwo pani Granger i pana Weasleya zostaje rozwiązane ze skutkiem natychmiastowym. Pani Granger, proszę się zgłosić do Działu Kadr, by zaktualizować dokumenty.

Skinęłam głową.

— I ostatnia kwestia — kontynuował Kingsley. — Kto jest za skazaniem pana Weasleya za zniesławienie, oszczerstwo i pomówienia?

Uniosła się tylko garstka rąk.

— Kto jest za oczyszczeniem pana Weasleya z zarzutów o zniesławienie, oszczerstwo i pomówienia?

Większość rąk poszybowała w górę.

Chciałam pokręcić głową. Ale to nie miało znaczenia. Miałam to wszystko za sobą. Byłam wolna. Ron nie odzyska pracy w Ministerstwie, dopóki Draco tam pracuje. Ron nie był już moim mężem. Został skazany za unikanie płacenia podatków, a ja nie.

— Panie Weasley, Ministerstwo żąda, aby spłacił pan niezapłacone podatki od pańskich wypłat, a także od wypłat pani Granger. Ministerstwo żąda również, aby oprócz odwyku dotyczącego uzależnień, rozważył pan terapię nad leczeniem PTSD. Pójdę o krok dalej i oświadczę, że dla dobra Ministerstwa i zatrudnionych tam pracowników, ma pan zakaz wstępu na teren przez co najmniej trzy lata. Nakładam również trzyletni zakaz kontaktów towarzyskich z panią Granger. Całkowity brak kontaktu, rozumie pan?

Ron nie wydał z siebie żadnego dźwięku, więc założyłam, że skinął głową, ale nie spojrzałam w jego stronę.

— Uważam, że surowy okres próbny i terapia mogą zapewnić panu potrzebną pomoc.

Całkowicie się z tym nie zgadzałam, ale to nie ja podejmowałam decyzje.

— Panie Weasley, zobaczymy się ponownie w przyszłym tygodniu na procesie pana Goldsteina i w przyszłym miesiącu na procesie dotyczącym pana udziału w Scry. To posiedzenie uważam za zakończone. Można się rozejść.

Brak komentarzy