[T][Z] Still Life: Miesiąc miodowy

sobota, 10 września 2022

 

Draco rozejrzał się po pokoju hotelowym z możliwie jak najmniejszą pogardą. Gdzie nie popatrzył, były tam liście palm i tukany oraz bardzo jasne kolory. Jeśli chodzi o mugolskie kurorty, był to hotel z najwyższej półki — mógł to stwierdzić po cenie. Mimo to wystrój był zbyt jaskrawy jak na jego rozsądne gusta.

Ale Granger chciała egzotycznego, tropikalnego miesiąca miodowego. I chętnie przychyliłby jej nieba, gdyby mógł. Więc tu trafili. Nie miał nic przeciwko temu, że kupiła na tę okazję kilka nowych kostiumów kąpielowych — wszystkiego po dwie sztuki. Jego oczy powędrowały do jej postaci, leżącej na balkonie, opalającej się w białym bikini bez ramiączek, i był już na wpół twardy. To było niesprawiedliwe. Wiedział, że nadal jest w dobrej formie, ale Hermiona była cholerną boginią. Zaczęła się już opalać, a swoje obfite i niechlujne loki upięła w kok na czubku głowy. Chciał zlizać językiem lekki połysk potu na jej skórze. Może by to zrobił.

Hermiona odwróciła się do męża, który dołączył do niej na balkonie. Wiedziała, że był świadom odsłonięcia tak dużej części jej skóry, równie bladej jak jego, ale nawet w kąpielówkach i szlafroku wyglądał jak klasyczny marmurowy posąg.

— Chodź tutaj, przystojniaczku.

Podszedł, czując wszystko, gdy obróciła nogi na leżaku, żeby usiadł obok niej.

— Jestem jak latarnia morska, Granger. Potrzebujesz okularów przeciwsłonecznych, żeby na mnie patrzeć?

— Oj przestań. — Hermiona zachichotała. — Jesteś moim niepokojąco atrakcyjnym mężem. Cieszę się, że zdecydowaliśmy się na prywatną plażę, bo inaczej musiałabym pokonać mugolskie kobiety.

Przewrócił oczami.

— Błagam. Pewnie myślą, że jestem wampirem.

— Hmm — mruknęła, kładąc się na leżaku. — Cóż, w każdej chwili możesz się wessać w moją szyję.

Draco przyjął zaproszenie, by unieść się nad nią; jego usta prawie musnęły jej skórę.

— Cóż, w takim razie… — przerwał, gryząc jej szczękę, przesuwając się w dół jej szyi, by ssać delikatną skórę.

Hermiona jęknęła i przeczesała palcami jego włosy. Od razu przeszedł do konkretów, a ona to bardzo doceniała. Czasami myślała o tym dniu sprzed ponad roku, kiedy po raz pierwszy od wieków się na to zdecydował. Nie wiedziała wtedy, że to wszystko było częścią jego planu, by nakłonić ją, aby go zauważyła.

I oczywiście, że to zrobiła.

Jego usta przesunęły się po jej obojczyku i w dół do ramienia, gdzie ugryzł lekko jej ciało, tylko na tyle, by ukąsić. Hermiona sapnęła.

— Za dużo? — zapytał.

Nagle zarumieniła się, jej brzuch drżał z oczekiwania.

— Ani trochę. Podobało mi się.

Draco uśmiechnął się złośliwie, w umyśle przeglądał swoje pomysły na rzeczy, które mogliby robić podczas tego weekendu, mając całkowitą prywatność i będąc bez dzieci. Scorpius i Rose byli prawdopodobnie najlepszymi nastolatkami, jakich rodzice mogliby sobie wymarzyć, ale też oboje byli niesamowicie inteligentni i przedwcześnie dojrzali. I, szczerze mówiąc, trochę wścibscy.

— Dobrze. — Jego dłonie bawiły się lycrą jej góry od bikini. — To jest niemożliwie grzeszne, ty nikczemna dziewczyno.

— Chcę, żebyś wiedział, że to właściwie skromny dwuczęściowy strój dla mugoli.

— Niech im Bóg błogosławi — wymamrotał w jej dekolt, liżąc jej rozgrzaną słońcem skórę.

Hermiona zachichotała i odpięła zapięcie z tyłu, żeby mógł ją oswobodzić z materiału.

— Nigdy nie wyjdziemy z tego pokoju, prawda?

Draco spojrzał na nią z figlarnym błyskiem w oku.

— Przed naszą nocą poślubną od tygodni porządnie się nie rżnęliśmy. Desperacko ciebie pragnę, Hermiono.

— Zdesperowany, mówisz? Pokaż mi, jak bardzo.

Owinęła ramiona wokół jego szyi i wciągnęła go z powrotem w kolejny pocałunek.

— Można to zaaranżować — powiedział, zostawiając jej usta, by wyznaczyć pocałunkami drogę w dół mostka, pozwalając, by jego język przetarł szlak wokół każdej piersi, zanim w końcu wciągnął jeden stwardniały sutek do ust.

Hermiona wiła się na leżaku i z niepohamowaną żądzą obserwowała, jak usta jej męża przesuwając się w dół jej torsu, zatrzymując się na zagłębieniach dolnej części bikini. Powoli wsunął palec w miękki materiał, całując wierzch jej ud, zanim zsunął go w dół. Jego tempo było bolesne, a ona wierciła się z niecierpliwości. Uwielbiał ją drażnić.

— Cierpliwości, kochanie.

Draco umieścił swoje kolana po bokach leżaka i podciągnął nogi żony do góry i na ramiona, by mieć lepszy dostęp. Nigdy się tym nie męczył — jej zapachem, smakiem, sposobem, w jaki błagała o orgazm, gdy wirował językiem wokół jej łechtaczki. Fakt, że mógł utemperować wielką Hermionę Granger do bełkoczącego bałaganu pod sobą, zawsze go podniecał.

Uderzyła biodrami przy pierwszym dotknięciu jego języka o śliski środek. Była tak podekscytowana jego dokuczaniem, że już była na krawędzi spełnienia. Skubał ją i lizał jak opętany. Jakby wpatrywał się w szubienicę, a ona była jego ostatnim posiłkiem. Wszystko, co mogła zrobić, to wpleść palce w jego włosy i trzymać go, gdy ją zaspokajał.

Minęło trochę czasu, odkąd byli w stanie to zrobić — po prostu cieszyć się sobą bez ograniczeń czasowych i zastanawiania się, czy ktoś może im przeszkodzić. Nawet gdy dzieci były w Hogwarcie, nadal mieszkali pod tym samym dachem co Narcyza i garstka skrzatów domowych. Rzadko byli naprawdę sami.

To był fakt, który Draco w pełni wykorzystał, zmieniając tempo. Wolno, szybko, mocno, delikatnie. Wpadał w rytm i doprowadzał ją do krawędzi tylko po to, by znów zwolnić i pozostawić ją wijącą się i dyszącą.

— Dracoo — jęknęła, wydłużając samogłoskę na znak niezadowolenia. To była najlepsza tortura. — Twoja żona chce dojść.

Uniósł głowę na tyle, by uśmiechnąć się do niej.

— Och, dojdzie.

Hermiona obserwowała spod przymkniętych powiek, jak wyciągnął swojego penisa, otarł usta i kilkakrotnie poruszył ręką, by być gotowym.

— Kurwa, Granger. Co ty ze mną robisz.

Potem znowu opuścił usta na jej wargi.

Nigdy nie była ekshibicjonistką, ale ich balkon był tak odosobniony, że wątpiła, by ktokolwiek widział jej męża liżącego ją w biały dzień. Znajdowali się także na wyższym piętrze, krawędzie palmowych liści muskały balustradę. Mimo to starała się nie jęczeć zbyt głośno, gdy wsunął w nią swój palec.

Draco poruszał się szybko, jego język nie opuszczał jej łechtaczki. Palce zacisnęły się, by pogłaskać jej punkt G, podczas gdy jego lewa ręka nadal pompowała poniżej. Jej uda zacisnęły się wokół jego głowy i poczuł, jak wewnętrzne ściany zaczynają drżeć. Była blisko.

— Kurwa — warknęła Hermiona, gdy mocno ssał jej spuchnięty pączek i wyginał swoje palce. Był w tym taki dobry. Jej plecy wygięły się w łuk na leżaku, gdy orgazm kołysał jej ciałem, a przyjemność promieniowała na zewnątrz.

Cofnął palce i delikatnie ją polizał, zanim wstał.

— Mogę dojść na twoje cycki?

Skinęła głową, podekscytowana, bo prawie nigdy o to nie pytał. Usiadła i zdjęła bluzkę, pozwalając jej opaść na leżak. Draco przesuwał dłonią w górę i w dół, jego oddech stawał się ciężki, gdy gładził się mocniej i szybciej. Chrząknął, kiedy doszedł, malując jej piersi małymi plamami spermy. Hermiona przesunęła palcami po płynie i przyłożyła do ust, ssąc każdy z nich do czysta.

On zaśmiał się.

— Zginę przez ciebie, czarownico.

Zachichotała i przycisnęła usta do jego.

— Nie na długo.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Po romansowaniu na balkonie oboje umierali z głodu. Wzięli prysznic i zeszli na dół do hotelowej restauracji. Wystawiono dla nich ucztę z pieczonej wołowiny i różnych nieznanych owoców oraz warzyw. Zdecydowali się także na kolorowe drinki z palemkami, a Hermiona roześmiała się, gdy Draco zapytał, jaki jest cel tej dekoracji.

Po kolacji Hermiona odchyliła się na swoim miejscu, lekko pocierając brzuch.

— Jestem pełna. Nie myśl, że teraz będę w stanie zmieścić się w którykolwiek z moich strojów kąpielowych.

Draco uśmiechnął się.

— Nie mam nic przeciwko temu, żebyś chodziła nago w ten weekend.

Zerknęła na niego i rzuciła w niego serwetką, podczas gdy on się śmiał.

— Chodź, kochanie — powinniśmy spalić te wszystkie kalorie.

Poruszył sugestywnie brwiami, a Hermiona uderzyła go żartobliwie, wstając z miejsca. Uwielbiał drażnić się z żoną, patrzeć, jak róż maluje jej policzki i jak zębami zagryza dolną wargę. Zawsze lubił taką jej reakcję, nawet gdy byli młodsi.

Gdyby tylko wiedział, co wydarzy się w przyszłości, jego nastoletnie ja by padło.

— Może — mruknęła, biorąc go za rękę. — Byłam niegrzeczną dziewczynką, Profesorze.

Hermiona zachichotała, przyspieszając kroku do windy, jej mąż deptał jej po piętach. Wiedziała, że kochał, gdy bawili się w niegrzeczną uczennicę. Nie zabrała tutaj swojego stroju, ale nie sądziła, że to będzie konieczne.

Gdy tylko znaleźli się w windzie, wepchnął ją w kąt, całując szybko i chwytając za tyłek.

— Będę musiał cię ukarać, kujonko?

Jęknęła.

— Absolutnie.

Rozdzielili się, gdy inna para weszła do windy na piątym piętrze, ale ręka Draco pozostała na tyłku żony, ugniatając jej pośladek. Mógł powiedzieć, że w podnieceniu ściskała uda.

— Hermiono — wydyszał.

Sięgnęła za siebie, by upominająco uszczypnąć męża. Kiedy wydał z siebie cichy pisk, para spojrzała na nich.

— Przepraszam — powiedziała do nich Hermiona. — Nowożeńcy.

Para odwróciła się i na szczęście wysiadła na następnym piętrze. Gdy tylko wyszli, Hermiona wybuchła szalonym śmiechem.

— Och, jesteśmy gorsi niż nastolatki.

Draco dołączył do niej; jego twarz zmarszczyła się z rozbawienia. Tak bardzo kochał dźwięk śmiechu swojej żony. Kiedy dotarli na swoje piętro, szybko wziął ją w ramiona i wyniósł z windy prosto do drzwi jej pokoju.

— Wiesz, że nie musisz za każdym razem przenosić mnie przez próg.

Mrugnął.

— Może po prostu lubię sobie wyobrażać, że jesteś moim jeńcem.

Hermiona prychnęła, owijając ramiona wokół jego szyi i całując go głęboko, zanim rzucił ją na łóżko. Potem poczuła straszne dudnienie w żołądku.

— Potrzebuję minuty, kochanie.

— Oczywiście.

Draco zmarszczył brwi, kiedy pobiegła do toalety.

Prawie dwadzieścia minut i szybki prysznic później, Hermiona wyszła i zobaczyła, że jej mąż cicho chrapie na wierzchu kołdry. Zmarszczyła brwi i przeklęła swój delikatny żołądek za tak słabą reakcję na obfite jedzenie. Potem przebrała się w jedwabną koszulę nocną i wdrapała na łóżko obok niego.

— Obiecuję, że jutro ci to wynagrodzę — wyszeptała, całując Draco w czoło, zanim sama zasnęła.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Kiedy Draco obudził się rano, zauważył srebrzystą wydrę — Patronusa jego żony — biegającą po łóżku. Lekko przechylił głowę i wydawało się, że go zauważyła.

— Jestem na plaży. Znajdź mnie — oznajmiła głosem Hermiony.

Nie marnował czasu, szykując się i spiesząc na ich prywatną część plaży. Była odosobniona, wokół porośnięta palmami i inną gęstą roślinnością. To był piękny dzień, świeciło słońce, ale często zakrywały je puszyste chmury, żeby nie było nieznośnie gorąco. Gdy szedł ścieżką, ukazał mu się niewyraźny zarys Hermiony.

Była zupełnie naga.

Hermiona poprawiła ręcznik i spojrzała na męża, który w końcu do niej dołączył. Była tu sama przez prawie dwadzieścia minut, wibrując w oczekiwaniu, że znajdzie ją w taki sposób.

— Pomyślałam, że pozbędę się niektórych z tych nieznośnych znaków opalania — oświadczyła, podnosząc pośladki nieco wyżej, by mógł się przyjrzeć.

Draco zaniemówił. Rzucił już ręcznik na piasek i miał mały namiot w kąpielówkach.

— Ty… ty jesteś…

Hermiona roześmiała się i podparła na łokciach, krzywiąc jeden palec w zachęcającym ruchu.

— Jesteś zbyt ubrany na tę okazję.

Podszedł do niej tak szybko, jak tylko było możliwe.

— Kurwa, jesteś przepiękna.

Uśmiechnęła się tylko i sięgnęła po niego, przyciągając go do pocałunku.

— Przepraszam, że zrujnowałam nasze plany na zeszłą noc.

— Nic z tych rzeczy. Przepraszam, że zasnąłem.

— Chyba nie jesteśmy tak młodzi, jak kiedyś.

— Podziękuj za to Merlinowi — powiedział. — Hermiono, jesteś piękniejsza niż kiedykolwiek. Proszę, uwierz w to. Mam szczęście, codziennie budząc się obok ciebie.

Ciepło w jego oczach sprawiło, że jej serce podskoczyło.

— Kocham cię, Draco.

— Ja ciebie też kocham. — Jego usta gwałtownie zaatakowały jej. — Wejdziemy do wody?

— Tak, chętnie. Robi mi się gorąco.

— Och, myślę, że taka jesteś, kochanie.

Żartobliwie pacnęła go w tyłek, gdy wstał i zaczął iść do brzegu. Zatrzymała go, dotykając palcem w pasie.

— To jest plaża dla nudystów, proszę pana. Ubrania nie są dozwolone.

Draco zmarszczył brwi, ale zrobił tak, jak powiedziała, zsuwając kąpielówki po bladych nogach. Był już twardy.

— To lubię bardziej — drażniła się Hermiona, gdy padła na kolana na piasku i polizała jego cieknący czubek.

Przełknął i wplątał palce w jej włosy, gdy kilka razy posunęła w górę i w dół jego długości.

— Dobrze. Wystarczy, kochanie. Chcę dzisiaj w ciebie wejść.

Puściła go i wstała, uśmiechając się złośliwie.

— Można to zorganizować.

Bez ostrzeżenia, Draco podniósł żonę i zaniósł do wody. Hermiona pisnęła i trzymała się, gdy zimna woda lizała jej ciepłą skórę. Cieszyła się, że udało jej się go namówić na wybór tego miejsca na ich miesiąc miodowy — to naprawdę był raj.

Gdy woda sięgała do jego bioder, przesunął ją, a ona posłusznie owinęła nogi wokół jego talii, ocierając się o jego twardość. Woda stawiała pewien opór, co było nowe i interesujące, ponieważ wdzierała się do nieznanych miejsc w środku.

— Cóż, to coś innego — mruknęła z chichotem.

Draco ściskał i ugniatał jej tyłek, gdy wiła się przy nim.

— W rzeczy samej.

Hermiona pocałowała i ugryzła go w szyję, smakując słoną wodę na jego skórze.

— Nie jestem pewna, czy mi się to podoba.

Zaśmiał się.

— Boisz się, że ryba podpłynie i ugryzie cię w tyłek?

Jej oczy rozszerzyły się, a jego śmiech pogłębił.

— Cóż, teraz tak!

— Zrelaksuj się, kochanie. Jestem za stary, by bzykać się w ten sposób. Wystarczająco się ochłodziłaś?

Skinęła głową, a on wyciągnął ją z wody, kładąc na brzegu. Była wspaniała. Mógł zanieść ją w kierunku ręczników, by się wysuszyć, zanim ją weźmie, ale potrzeba w środku stała się nagle zbyt paląca, zbyt nagła. Draco ułożył się na żonie i pocałował jej słoną skórę.

Hermiona rozkoszowała się uczuciem mokrego piasku na ciele, gdy wepchnął ją w ziemię. Wplatała palce w jego włosy, gdy ją całował.

— Pieprz mnie, Draco.

— Z przyjemnością. — Uśmiechnął się, zanim przysunął palce do jej warg, uznając ją za gotową i mokrą dla niego.

Wiła się, gdy znalazł jej łechtaczkę, stosując odpowiedni nacisk, by doprowadzić ją do szaleństwa. Znał już jej ciało tak dobrze, że mógł z łatwością zaprowadzić ją tam, gdzie chciała, ale czasami wciąż ją zaskakiwał.

Draco rozkoszował się entuzjastyczną odpowiedzią żony na jego uwagę. Była bardziej niż gotowa, by go wziąć, ale chciał jak najbardziej zbliżyć ją do krawędzi — sam nie wytrzymałby długo. Wbił dwa palce głęboko w nią i stuknął w teksturowane miejsce na jej wewnętrznej ścianie.

Hermiona jęknęła. Jego kciuk jeszcze szybciej pogłaskał jej wrażliwą wiązkę nerwów i poczuła, jak ucisk wzbiera się głęboko w jej wnętrzu. Była już prawie u celu, kiedy się zatrzymał, wyciągając rękę z jej cipki.

— Och, ty diable — jęknęła.

— Pokochasz to.

Umieścił pulsującego kutasa przy jej wejściu i wsunął się do środka jednym, szybkim ruchem.

Jęczeli jednocześnie, gdy ją napełniał. Hermiona była bardzo przyzwyczajona do jego ciała, ale zawsze cieszyła się tą pierwszą chwilą, gdy jej mięśnie się napinały, by go wpuścić. Nie sądziła, że kiedykolwiek się tym znudzi. Piasek ocierający się o jej skórę był nowym doznaniem, kiedy Draco zaczął się poruszać.

Przypływ zbliżał się nieznacznie i fale zaczęły lizać pięty Draco, gdy odbijał się od Hermiony. Wszędzie był piasek i chociaż zazwyczaj nienawidził być brudny, rozkoszował się dreszczem pieprzenia jej na tak otwartym miejscu, na łonie natury, z żywiołami dookoła. Jego kolana ocierały się o ziarna, gdy wchodził w nią za każdym razem i, o dziwo, czuł, jakby to był pierwszy raz. Wciąż słyszał czasami odgłos rozdzieranych rajstop.

— Kurwa, Hermiono.

Chrząknął i zacisnął palce na piasku, uderzając w nią szczególnie głęboko, aż sapnęła.

Zacisnęła uścisk na jego pokrytych piaskiem ramionach. Była tak blisko. Sposób, w jaki ją pieprzył, tak nieubłaganie, przypominał jej ich pierwszy raz. Chociaż piasek pod jej tyłkiem wydawał się zupełnie inny niż gładkie drewno jej biurka.

— Draco, prawie…

Zrozumiał wskazówkę żony i przesunął palce z powrotem na jej łechtaczkę, gdy w nią wchodził. Jej uda drżały, a on czerpał ogromną satysfakcję z tego, że mógł dokładnie określić, kiedy ona dojdzie; jej paznokcie wbiły się w jego plecy i otworzyła usta, gdy zacisnęła się mocno wokół niego. To też spowodowało, że Draco również znalazł się na krawędzi i wgryzł się w jej ramię, gdy jego biodra zatrzęsły się i wypełnił ją swoją spermą.

Odsunął się i po prostu wpatrywali się w siebie, uśmiechając się, gdy fale zaczęły uderzać powyżej ich kolan.

— Cóż, to była przygoda — powiedziała.

— Każdy dzień z tobą to przygoda, Granger.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Nowożeńcy spędzili w ośrodku jeszcze trzy dni, zanim nadszedł czas powrotu do Anglii i ponownego zmierzenia się z rzeczywistością. Ministerstwo bardzo cierpiało podczas nieobecności Hermiony, jak przypomniał jej Harry. Po przejściu przez Sieć Fiuu rzucili swoje torby w holu, a Tilly przybiegła ich powitać.

— Pan i Pani wrócili! Wszyscy bardzo za wami tęskniliśmy.

Draco uśmiechnął się.

— Dziękuję, Tilly.

Narcyza weszła do pokoju, ubrana wyjściowo w jasno żółte szaty.

— Och, wróciliście. Właśnie wychodzę — herbata z Andromedą.

— Miłej zabawy, mamo.

— Dobrze cię widzieć, Narcyzo. — Hermiona pocałowała teściową w policzek, gdy ta przechodziła.

— Ciebie też, kochanie. Widzę, że trochę się opaliłaś.

— I alkoholowo doprawiła. Nie martw się, nie zapomnieliśmy o tobie. — Draco uśmiechnął się bezczelnie do swojej matki, a ona prychnęła, zamykając drzwi za sobą.

— Więc twoja matka wyjechała na popołudnie. Czy to znaczy, że jesteśmy sami? — Hermiona uniosła brwi.

— Nie miałaś mnie dość podczas naszej podróży, ty nienasycona czarownico?

Położyła ręce na biodrach.

— Chciałabym, żebyś wiedział, że jestem w rozkwicie seksualnym, Draco.

Roześmiał się i przerzucił żonę przez ramię, idąc po schodach.

— W porządku, kochanie. W którym pokoju nie cudzołożyliśmy?

Hermiona zachichotała, gdy jej mąż nosił ją po dworze. Tak bardzo go kochała.

____________

Witajcie :) w sobotnie popołudnie pojawiam się z ostatnią częścią tej cudownej historii. Myślę, że zaspokoiła Waszą ciekawość, prawda? Może to dziwnie zabrzmi, ale mam ochotę na więcej, mimo że to koniec. Mogę sobie dopowiedzieć, co dalej się działo... i w sumie to fajnie. Jakie są Wasze wrażenia? Dajcie znać.

Ciężko jest się rozstawać z tą historią. Zżyłam się z bohaterami i wkręciłam w ten cały biurowy klimat. Dziękuję za każdy komentarz, ocenę, życzliwe słowo. To wiele dla mnie znaczy. Jesteście tu, kibicujecie i zawsze czekacie na nowości. Mojej becie dziękuję za każde wspólne przeżywanie scen, jeszcze wiele przed nami. :)

Teraz pora na małą przerwę. Muszę trochę odetchnąć i zdecydować, co będę tłumaczyć dalej. Opcji mam wiele, może nawet zbyt wiele, dlatego muszę wszystko dobrze przemyśleć.

Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Trzymajcie się ciepło! Enjoy!

[T] Still Life: Rozdział 15

środa, 7 września 2022

  

Trzy miesiące później

 

Narcyza poszła na całość na Boże Narodzenie. Dwór był udekorowany światełkami, wieńcami i dryfującą jemiołą. Skrzaty krzątały się z ożywieniem, ubrane w różne odcienie czerwieni z zielenią oraz srebra ze złotem. Draco potrząsnął głową, schodząc do holu. Ledwo mógł uwierzyć własnym oczom, gdy zobaczył swoją matkę — w szkarłatnych szatach — krzątającą się wokół i upewniającą się, że każdy sznur girland znajduje się na swoim miejscu.

— Wszystko gotowe, matko? Niedługo tu będą.

Był zdenerwowany. Hermiona miała przyprowadzić Rose na Wigilię i planowały spędzić tutaj noc. Potem pojadą do Nory na Boże Narodzenie. Kilka razy przyprowadzała Rose na kolację lub herbatę, ale to był pierwszy raz, gdy miała tu nocować.

Miał nadzieję, że kiedyś zostanie tu na stałe. Ale na razie — musiało pójść dobrze. Wyprostował klapy swojej ciemnozielonej szaty myśliwskiej i zaczął chodzić.

Hermiona również przechadzała się po swoim salonie, czekając na pojawienie się Rose. Gdy o tym myślała, kątem oka dostrzegła błysk czerwieni i zieleni. Jej córka zaplotła rude włosy w warkocz i połączyła je ze świąteczną, zieloną sukienką.

— Jesteś gotowa? — zapytała córkę, wyciągając do niej rękę.

Rose podbiegła do niej z małą torebką przewieszoną przez ramię. Rzuciła na nią zaklęcie rozciągające, które było wyjątkowo subtelne, sprawiając, że Hermiona pękała z dumy za każdym razem, gdy to widziała.

— Tak. To naprawdę nic wielkiego, mamo. Byłam tam wcześniej.

— Wiem, ale nie nocowałaś tam. To duży krok.

Rose przewróciła oczami.

— Wiem, że ty i pan Malfoy wkrótce zamieszkacie razem. Możesz wyluzować.

Hermiona przygryzła wargę, w duchu przeklinając fakt, że córka odziedziczyła po niej inteligencję i wyszukany dowcip, po czym aportowały się na frontowe schody dworu. Pozwolono im aportować się bezpośrednio na teren posiadłości, ponieważ Draco dostosował swoje osłony tak, by rozpoznawały krew Granger. Niektóre portrety się awanturowały, ale zagroził, że je spali, szybko uciszając ich pretensje. Poprowadziła Rose po schodach i stanęła z knykciami gotowymi do zapukania w drzwi, kiedy Draco je otworzył.

— Hermiono, Rose. Wesołych Świąt. — Pocałował Hermionę w policzek i szybko poklepał Rose po ramieniu.

Rose minęła ich oboje.

— Jesteście dziwni.

Scorpius skorzystał z okazji i zbiegł po schodach.

— Wiem, prawda? Tata wariował. Powinnaś widzieć, jak krążył.

Draco rzucił swojemu synowi ostrzegawcze spojrzenie, ale jeśli zauważył, nie pokazał tego.

Rose zachichotała.

— Mama robiła to samo!

— Chcesz zobaczyć nowy komiks, nad którym pracowałem? — zapytał ją Scorpius.

— Pewnie! — Spojrzała na matkę, aby uzyskać aprobatę.

— Śmiało — zachęciła Hermiona.

Kiedy Rose szła do Scorpiusa, nie zauważyła jemioły dryfującej w powietrzu. Wiła się i świeciła lekko nad jej głową, kiedy przeszła pod nią, i podążyła za nią do pokoju. Nie była w stanie się pozbyć magicznej jemioły, dopóki ktoś jej nie pocałował. Draco patrzył, jak jego syn niepewnie podszedł do niej i uniósł pytająco brwi.

— No cóż, to nie zniknie, jeśli tego nie zrobisz — prychnęła Rose.

Stała tam nieruchomo, gdy Scorpius pochylił się i przycisnął swoje usta do jej ust. To było krótkie i niewinne, ale lęk Rose wydawał się zniknąć w ciągu tych kilku sekund.

Jemioła odpłynęła, a Scorpius uśmiechnął się do niej.

— Nie było tak źle, prawda?

— Nie. Myślę, że nie. — Rose zachichotała i wzięła go za rękę, pozwalając mu się prowadzić po schodach.

— Ej, wy tam, zostawcie otwarte drzwi! — Draco zawołał za nimi.

Hermiona wpatrywała się w niego.

— Czy… czy powinniśmy się martwić?

— Skrzat domowy wpadnie bez zapowiedzi, gdy zacznie się dziać coś nawet w najmniejszym stopniu niewłaściwego. Rzuciłem na niego czar, gdy tylko wszedł w okres dojrzewania. Za kogo ty mnie masz, Granger?

Hermiona roześmiała się.

— Prawidłowo. Co ja sobie myślałam? Nigdy nie lekceważ Malfoya.

— W rzeczy samej.

Wziął ją w ramiona, by porządnie ją pocałować, pozwalając, by jego dłonie opadły na jej pośladki i dotykając językiem jej języka na krótko, zanim dźwięk odchrząknięcia przywrócił ich do rzeczywistości.

Narcyza uniosła jedną ze swoich idealnych blond brwi.

— Wy dwoje jesteście gorsi niż dzieci.

Hermiona zarumieniła się i zaczęła się śmiać, a Draco zaprowadził ją do jadalni.

Siadając do wigilijnej kolacji z Malfoyami i swoją córką, Hermiona zdała sobie sprawę, że od dawna nie była tak szczęśliwa. Nie posiadała Myślodsiewni, ale pomyślała, że to może być dobra inwestycja, aby na zawsze zachować takie wspomnienia.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Dwa miesiące później

 

Ronowi zajęło dużo czasu dojście do siebie po incydencie na Peronie 9 i 3/4. Dużym ciosem dla jego ego był fakt, że Draco Malfoy nie tylko sypiał z jego byłą żoną, ale także to, że ona była do szaleństwa zakochana w tym palancie. Narzekał tak długo, kiedy dowiedział się, że Harry i Ginny poszli na podwójną randkę z tą parą, że Padma — z którą spontanicznie się widywał — szybko z nim zerwała.

Hermiona dowiedziała się tego wszystkiego z drugiej ręki dzięki sowie od Rose, która znosiła ciężar gniewnych tyrad swojego ojca. Ale najwyraźniej odejście Padmy było katalizatorem Rona Weasleya, który uświadomił sobie, że niektóre rzeczy muszą się zmienić. Zaczął ćwiczyć, sypiał bardziej regularnie i ograniczał się do jednego piwa dziennie. A dzisiaj Hermiona i Draco planowali spotkać się z nim na kolację w mugolskiej restauracji, więc mężczyźni zostali zmuszeni do odpowiedniego zachowania.

Była kłębkiem nerwów.

Dotarli do punktu aportacji dokładnie o dziewiętnastej; ramię Draco owinęło się ciasno wokół jej talii, by dodać otuchy.

— Wyluzuj, Granger. Wszystko będzie dobrze.

— A jeśli nie?

— Wtedy znowu go uderzę. — Uśmiechnął się.

— Nie waż się.

— Nie mogę nic obiecać.

Hermiona w końcu zachichotała i oparła głowę na ramieniu swojego chłopaka, gdy szli.

— Dzięki, że przyszedłeś.

— Cóż, zaprosił nas oboje.

— Tak, ale założę się, że wątpił, iż się pokażesz.

Weszli do pubu i zobaczyli, że Ron już na nich czekał przy stoliku z przodu. Pomachał niezręcznie. Hermiona podeszła i przywitała go krótkim uściskiem.

— Dziękuję za spotkanie, Miona.

— Oczywiście. Dobrze wyglądasz.

— Ty też. Malfoy. — Ron pochylił głowę.

Draco skinął krótko głową, nic nie mówiąc i siadając.

— Dobrze. Więc chcecie najpierw zamówić drinki czy powinienem zacząć?

Hermiona westchnęła, przeglądając kartę drinków. Ron wydawał się być po kilku łykach z kufla, więc pomyślała, że odrobinę płynnej odwagi może im tylko pomóc. Zatrzymała kelnera.

— Poproszę kieliszek Chardonnay, a dla niego whisky, czysta.

— Więc teraz zamawia za ciebie, co, kolego? — Ron zażartował.

— Ronald… — Hermiona ostrzegła go, ale zbył ją machnięciem ręki.

— Tylko żartuję. W każdym razie, zaprosiłem was oboje tutaj, żeby móc przeprosić. Byłem trochę frajerem, wybierając bijatykę z tobą, Malfoy. Nie powinienem był tego robić.

— Powiem… — zaczął Draco i urwał, krzywiąc się, kiedy Hermiona kopnęła go pod stołem. Odchrząknął. — Doceniam twoje przeprosiny, Weasley.

Ron skinął głową w odpowiedzi i przez chwilę wpatrywał się w swoje piwo.

— W każdym razie, Rose bardzo dobrze mówi o tobie i twoim synu w swoich sowach. Wiem, że spędziła trochę czasu we dworze podczas świąt, więc cieszę się, że poczuła się tam mile widziana. — Ron poruszył się i wziął łyk piwa.

Kelner pojawił się, zanim Draco zdążył odpowiedzieć, podając drinki. Hermiona wzięła długi, wdzięczny łyk wina. Szło znacznie lepiej, niż się spodziewała. Przynajmniej nie polała się krew… jeszcze.

— Rose jest uroczą dziewczyną i cieszę się, że ona i Scorpius zostali przyjaciółmi — powiedział szczerze Draco. Podejrzewał, że mogli być na dobrej drodze, by stać się czymś więcej, ale to byłaby bitwa, z którą miałby się zmierzyć, gdy nadejdzie czas.

— Właściwie ja też. Harry mówi, że on i Albus są jak dwa groszki w strąku. Cieszę się, że nasze dzieci nie zwracają uwagi na żale swoich rodziców.

Ron patrzył na Hermionę, gdy to mówił, jego oczy były całkiem smutne. A ona była z niego bardzo dumna.

— To niezwykle wspaniałomyślnie z twojej strony, Ron. — Hermiona uśmiechnęła się.

— Ty i te twoje wymyślne słowa. Cóż, chyba Malfoyowi się to podoba. — Roześmiał się, a dobroduszna riposta na końcu języka Hermiony musiała poczekać, gdy kelner wrócił, by przyjąć zamówienia na kolację. Kiedy odszedł, Ron zwrócił się do Hermiony z poważnym wyrazem twarzy. — Słuchaj, myślę, że wasz związek jest dość poważny i chcę, żeby nie było między nami żadnych nieporozumień, ponieważ spodziewam się, że często będziemy się widywać. Dlatego chciałem przebrnąć przez przynajmniej jedną wspólną kolację.

— Brzmi uczciwie — zgodził się Draco.

Ku uldze Hermiony kolacja była w gruncie rzeczy przyjemna. Draco i Ron trzymali się bezpiecznych tematów, takich jak dzieci, Quidditch i pogoda. Dodawała własne opinie tam, gdzie to było właściwe, ale milczała podczas rozmowy dotyczącej Quidditcha.

Ron prawie skończył zapiekankę pasterską, kiedy podniósł wzrok, słysząc dźwięk śmiechu Hermiony. Draco właśnie zażartował, co wywołało u niej napad chichotu. Uspokoiła się, gdy zobaczyła, że jego rysy złagodniały i wydawał się trochę smutny.

— Wyglądasz na naprawdę szczęśliwą, Miona.

Wyprostowała się, zszokowana, że zauważył i przyznał głośno coś takiego.

— Jestem.

Ron uśmiechnął się, przypominając siebie sprzed lat, a Hermiona poczuła, że się odpręża.

— Dobrze. Utrzymasz ją w takim stanie, Malfoy?

Draco przełknął ślinę, uważając się za prawdziwego szczęściarza.

— Zrobię, co w mojej mocy.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Miesiąc później

 

Hermiona była zaskoczona, gdy Draco znów wspomniał o pójściu do Brytyjskiej Biblioteki. Urządzali eleganckie przyjęcie z okazji otwarcia nowej czytelni. W końcu w jego kręgach odbywały się wymyślne rauty.

Przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze; złoto-czarna sukienka ładnie podkreślała jej krągłości. Była bez pleców i Hermiona zastanawiała się, czy to może nie za dużo.

Właśnie wtedy podszedł do niej Draco, kładąc dłoń na nagim dolnym odcinku jej pleców. Szepnął jej do ucha:

— Wyglądasz znakomicie. Nie mogę się doczekać, gdy później to z ciebie zdejmę.

Pocałował jej odsłoniętą szyję; jej włosy były spięte w roztrzepany kok. Jęknęła.

— Rób tak dalej, a w ogóle nie pójdziemy.

Draco zatrzymał się natychmiast, kładąc ręce na jej ramionach.

— Wybacz, Granger. Musimy iść. To ważne.

Hermiona spojrzała na odbicie Draco w lustrze. Miał na sobie smoking i wyglądał bardzo elegancko. W przyszły weekend miała wprowadzić się do dworu, ale byli w jej mieszkaniu, aby przygotować się do imprezy. Zmarszczyła brwi, ale szybko zmieniła wyraz twarzy, rozjaśniając się. Nie mogła przestać się zastanawiać, dlaczego ta mugolska sprawa była dla niego taka ważna.

Przybyli punktualnie, a Hermiona była zaskoczona liczbą uczestników — wszyscy wystrojeni na to wydarzenie. Draco wciągnął ją do środka i kelner natychmiast zaproponował im szampana. Obecnych było wielu wybitnych londyńczyków, w tym burmistrz i ktoś, kogo rozpoznała ze sztabu premiera.

— To naprawdę bardzo miłe — wyszeptała Hermiona po drugim kieliszku szampana i kilku pysznych przekąskach. — Dziękuję za przyprowadzenie mnie.

Draco uśmiechnął się.

— To jeszcze nie wszystko, Granger.

Nie była pewna, co to może oznaczać, ponieważ cieszyli się czytaniem utworów Johna Keatsa i krótkim występem słynnego sopranisty i tenora z opery, która znajdowała się w tym mieście. Otworzyła usta, by zapytać, ale zamilkła, gdy na podium stanęła wyglądająca sztywno kobieta w kocich okularach.

— Dziękuję wszystkim za przybycie dzisiejszego wieczora. — Przedstawiła listę uczestników, wykonawców i sponsorów, którym należało podziękować. — A teraz finał wieczoru. Z dumą odsłaniamy najnowszą czytelnię w Brytyjskiej Bibliotece, która będzie dostępna od poniedziałku. Przedstawiam państwu Czytelnię Hermiony Jean Granger!

Kobieta pociągnęła za mały sznurek i materiał, który zakrywał tabliczkę przed zamkniętymi, podwójnymi drzwiami, opadł, ukazując jej imię i nazwisko złoconymi literami.

Hermiona sapnęła i spojrzała na Draco szeroko otwartymi oczami. Promieniował wśród głośnych oklasków.

— Jak ty…

— Delia Figg jest w zarządzie.

— Figg? — Hermiona wciąż była w szoku, nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje.

— Córka Arabelli, tak. Była aż nazbyt szczęśliwa, że dodała twoje nazwisko do procesu selekcji — a jeszcze bardziej ucieszyła ją pokaźna darowizna, jaką w twoim imieniu złożyłem. — Posłał jej zadowolony uśmieszek, a ona poczuła trzepotanie serca.

— Draco, ty… brak mi słów.

W kącikach jego ust pojawił się uśmiech.

— Czy cuda nigdy nie ustaną? Chodź, wejdźmy do środka.

Wziął ją pod ramię i podążył za tłumem mugoli wędrujących do nowo otwartego pomieszczenia. Na specjalnych półkach po bokach znajdowały się różne ważne teksty i rzędy eleganckich biurek z lampkami do czytania. Słychać było wiele rozmów; większość dotyczyła zastanawiania się na czyją cześć nazwano tę czytelnię.

— To jest niesamowite — wydyszała Hermiona, przesuwając dłońmi po jednym z biurek.

— Będzie jeszcze lepiej. — Draco zaprowadził ją na tył pomieszczenia, gdzie stał posąg Agnes Waterhouse — pierwszej angielskiej kobiety straconej za czary. Rozejrzał się krótko po pomieszczeniu, zanim wyciągnął różdżkę z kurtki i machnął nią pod posągiem. Ten przesunął się na bok, odsłaniając wejście. — Za tobą — powiedział, ponownie dotykając jej krzyża.

Hermiona weszła do środka i została przytłoczona widokiem przed nią. To było to samo pomieszczenie, w którym przed chwilą stali, tyle że na ścianach znajdowały się magiczne teksty i prawie wszyscy ich przyjaciele tam byli.

Harry i Ginny popijali szampana, oboje wyglądali uroczo w swoich wieczorowych strojach. Luna i jej mąż też byli obecni w dopasowanych złotych szatach. Ron nawet tam był, kręcąc się z tyłu z Rose i Scorpiusem, którzy najwyraźniej wrócili do domu z Hogwartu właśnie po to.

— Mamusiu! — Rose podbiegła, by ją przywitać; różowa, dymna sukienka, którą miała na sobie, powiewała, gdy się poruszała.

— Rose! Wyglądasz oszałamiająco i dorośle. — Hermiona trzymała córkę, gdy rozglądała się po pozostałej części pokoju i przyglądała się innym obecnym czarownicom i czarodziejom.

Narcyza Malfoy uśmiechnęła się pogodnie ze swojego miejsca przy jednym z biurek do czytania.

— Draco, może opowiesz o tym pomieszczeniu Hermionie i swoim gościom?

— Racja. — Draco posłał matce zakłopotany uśmiech, po czym odwrócił się do niej. — To czytelnia Hermiony Jean Granger. Tylko ta jest dla czarodziejów i mugoli, zwłaszcza tych, którzy zajmują się opieką nad swoimi magicznymi dziećmi.

Hermiona przełknęła ślinę, obserwując tytuły na ścianach. Więc jesteś dzieckiem czarodzieja/czarownicy, Czego możesz się spodziewać, gdy wychowujesz magiczne dziecko, Czarodziejski świat i ty, Mugolski przewodnik po czarodziejskich szkołach. Jej oczy zaczęły się szklić.

— Zrobiłeś to wszystko… dla mnie?

Rose cofnęła się, gdy Draco zbliżył się do Hermiony.

— Zrobiłbym dla ciebie o wiele więcej, Hermiono. Ale dotyczy to również wszystkich niesamowitych czarownic i mugolaków, takich jak ty, którzy dorosną i zmienią świat.

— Dziękuję — wyszeptała, czując łzy, zanim objęła go ramionami.

Próbowała odzyskać spokój, gdy trzymał ją mocno, nie chcąc rozmazać makijażu — ani brzydkiego szlochania przed wszystkimi jej przyjaciółmi. Kiedy poczuła się gotowa, podniosła głowę, żeby spojrzeć mu w oczy.

Draco kochał tę kobietę całym sercem. Przesunął kciukami pod jej oczami, by otrzeć łzy, i wyszeptał szybkie zaklęcie dodające blasku.

— Nie ma za co, kochanie. Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałbym powiedzieć, jeśli nie masz nic przeciwko.

Hermiona skinęła głową i wyswobodziła się z jego ramion, cofając się lekko. Wszyscy w pomieszczeniu ich obserwowali. Potem, ku swemu całkowitemu zdumieniu, zobaczyła, jak Draco klęka na jedno kolano. Wyjął z kieszeni małe, aksamitne pudełeczko i otworzył je, ukazując piękny pierścionek — gigantyczny diament otoczony czterema małymi szmaragdami wyciętymi tak, by wyglądały jak liście oraz z delikatnym filigranem z białego złota. Serce waliło jej w uszach.

— Draco…

— Kocham cię, Hermiono Granger. I jakimś cudem, którego wciąż nie rozumiem, dałaś mi drugą szansę, kiedy na nią nie zasługiwałem. Dzisiejszy wieczór to dopiero początek życia, w którym wszystko ci wynagrodzę. Chcę cię uszczęśliwić tak subtelnie, jak ty uszczęśliwiłaś mnie. — Przerwał z błyskiem wilgoci w szarych oczach. — Wyjdziesz za mnie?

Hermiona znów płakała, nieeleganckie łzy spływały po jej policzkach. Pokonało ją wszystko, co czarodziej przed nią zrobił tego wieczora. Twarze jej przyjaciół patrzyły z uśmiechem, Ginny ocierała własną łzę.

— Tak, Draco. Oczywiście, że za ciebie wyjdę.

W pomieszczeniu rozległy się oklaski. Wstał i wziął ją w ramiona, całując tak, jakby nie dbał o to, że wszyscy, których znają, ich obserwują. Kiedy się cofnął, wsunął pierścionek na jej palec i oboje roześmiali się, ponownie łącząc się ustami.

Rose przytuliła matkę, gdy tylko się rozdzielili.

— Tak się cieszę, mamo. Zasługujesz na to — na wszystko.

— Gratulacje dla was. — Harry podszedł i klepnął Draco w plecy, po czym uścisnął Hermionę. — Daj mi znać, jeśli w jakikolwiek sposób cię zdenerwuje. Mogę sprawić, że zniknie — szepnął do niej kpiąco.

— Słyszałem to, Potter — ostrzegł Draco z uśmieszkiem na twarzy.

— Wiem, że masz dużo planów do zrealizowania, ale będę twoją pierwszą druhną, prawda? — zażartowała Ginny, obejmując Hermionę w gwałtownym uścisku.

Ron był w drodze — prawdopodobnie po to, by złożyć im życzenia, choć wyglądał, jakby to było dla niego niezręczne — kiedy został zatrzymany przez ładną blond wiedźmę w lawendowych, formalnych szatach.

— Ty jesteś Ron Weasley?

Hermiona obserwowała, jak kobieta przedstawiła się jako Adrianna Figg i ogłosiła, że jest lojalną patronką Czarodziejskich Dowcipów Weasleyów, ponieważ jej syn był wielkim fanem ich produktów.

Chwilowo rozproszyło ją pojawienie się Scorpiusa i promieniującej Rose u jej boku. Po tym, jak Hermiona uwolniła się z jego uścisku i pozwoliła mu się odwrócić, by pogratulował ojcu, jej wzrok ponownie padł na byłego męża. Nie mogła powstrzymać uśmiechu, gdy Arianna posłała Ronowi olśniewający uśmiech i zaczęła z nim bezczelnie flirtować.

— Wygląda na to, że Weasley ma ręce pełne roboty, co? — Draco objął ją ramionami od tyłu.

— Na to wygląda. — Hermiona zachichotała. Miała nadzieję, że Ron odnajdzie ten rodzaj szczęścia, który ona znalazła z Draco.

Chodzili po pomieszczeniu, chłonąc je, popijając szampana od kelnerującego skrzata domowego, który był ubrany we własny mały smoking. Tabliczka na czarodziejskiej stronie czytelni lśniła imieniem Hermiony na przemian szkarłatem i złotem.

— Jeśli chodzi o tę tabliczkę… — zaczął Draco, drapiąc się po brodzie. — Będziemy musieli ją zmienić, kiedy się pobierzemy.

Hermiona zatrzymała się, kładąc wolną rękę na biodrze i wpatrując się w niego.

— Jeśli myślisz, że zmienię nazwisko…

Draco uśmiechnął się, po czym wybuchnął śmiechem.

— Spokojnie, Granger. Żartowałem. Poza tym, jak bym cię nazywał, gdybyś zmieniła nazwisko?

Przewróciła oczami.

— Jesteś nieznośny, Draco Malfoyu.

— I dlatego mnie kochasz. — Pochylił się, by ją pocałować.

Przerwała pocałunek, czując zadyszkę; zawsze sprawiał, że tak się czuła.

— Jeden z wielu powodów.

Znowu przycisnęła usta do jego ust, pozwalając, by jej dłonie opadły, aby chwycić jego napięty tyłek. Merlinie, był taki seksowny.

Jego spojrzenie zamgliło się pożądaniem i obietnicą tego, co nadejdzie, gdy się w nią wpatrywał. W tym świetle jego oczy były niemal srebrne i zawierały mnóstwo emocji. Miłość. Radość. Zwycięstwo. Zaborczość, która sprawiła, że zadrżała. Spojrzała na jego usta. Też to poczuła.

Miał niski i ochrypły głos, gdy powiedział:

— Wracajmy do domu. Wydaje mi się, że obiecałem oswobodzić cię z tej sukienki, a poza tym nasi goście są zajęci.

Hermiona rozejrzała się po pomieszczeniu na wszystkich swoich przyjaciół i rodzinę szczęśliwie biorących udział w uroczystości i posłała mu konspiracyjny uśmiech.

— Brzmi jak plan.

 

Koniec

 _________________

Witajcie :) od razu zaznaczam, że to nie jest definitywny koniec tej historii. Autorka przygotowała jeszcze mały bonus dotyczący ich Miesiąca miodowego. Jak Wasze ogólnie wrażenia po rozdziale? Ja jestem zachwycona pomysłem Draco na oświadczyny. A ten niewinny moment Scorpiusa był po prostu uroczy. Nie sądzicie?

Ostatni rozdział pojawi się w weekend, prawdopodobnie w sobotę, także oczekujcie. Potem czeka mnie dwutygodniowa przerwa i wracam z czymś nowym. Stay tuned!

Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego tygodnia. Enjoy!