[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 4

poniedziałek, 31 stycznia 2022

 

Hermiona zatrzasnęła drzwi i oparła się o nie. To randka? Nie, oczywiście, że nie — to Draco. Ten sam Draco, który darł z nią koty przez lata i ten sam Draco, który kiedyś walczył przeciwko niej. Czy uważała go za atrakcyjnego? Jasne; miał cudowne oczy, wymarzoną figurę i… Nie. Kazała sobie przestać — była głupia. Zebrała dokumenty z blatu kuchennego i udała się do swojego pokoju. W co powinna się ubrać? Nie, nie musiała się przebierać! Zerknęła na siebie w lustrze — miała na sobie stare dżinsy z podwiniętymi nogawkami i wyblakłą fioletową koszulę na guziki. Kręcone włosy zebrała w wysoki kucyk.

Wyglądam bardzo źle, muszę się przebrać — pomyślała. — Nie, dlaczego miałabym się przebierać? To nie jest randka, tylko zwykłe spotkanie, by nadrobić zaległości! Mimo to otworzyła szafę i zaczęła ją przeglądać. Znalazła zielono-czarną sukienkę w kropki z długim rękawem i guzikami z przodu. Do niej dopasowała dżinsową kurtkę.

Dlaczego to robię? To tylko Draco, powinnam się przebrać. I wtedy rozległo się pukanie do drzwi i usłyszała, jak się otwierają. Założyła ręce pod boki i wyszła z pokoju.

— Hej — przywitała się.

— Hej, przebrałaś się? — zapytał.

— Tak… ja… ja… rozlałam herbatę na koszulę — wymamrotała.

Skinął głową i objął ją ramieniem, zaskakując kobietę.

— Uspokój się, Granger, teleportujemy się. — Uśmiechnął się i zniknęli.

Wirując przez chwilę, wylądowali w alejce. Draco wyprowadził ją i weszli do małej kawiarni na rogu. Usiedli przy okrągłym stoliku przy oknie. Kelnerka z długimi blond włosami i zielonymi oczami podeszła do nich z notesem w dłoni.

— Dzień dobry, co podać? — zapytała.

— Poproszę herbatę — powiedziała Hermiona.

— A dla dżentelmena?

— Co to jest, to, co robią z ziaren? — szepnął Draco do Hermiony.

— Weźmie czarną kawę — oznajmiła Hermiona.

Kelnerka skinęła głową i wróciła za kontuar. Hermiona spojrzała na Draco i zaczęła chichotać.

— Och, cicho bądź. Ja to jeszcze pikuś, ale Blaise i Pansy nie umieją włączyć telewizora! — odgryzł się.

Touché. Jak było w pracy? — zapytała.

— Cóż, miałem cudownie stresujący dzień — wymamrotał.

— Dlaczego?

— Wiesz, jak jest. Każdego dnia to jakieś dziecko, rodzic lub rodzeństwo i to po prostu trudny czas dla rodzin. Zawsze źle się czuję, gdy nie mogę im pomóc — wyjaśnił.

— Kto by przypuszczał, że masz serce. — Zaśmiała się cicho.

Spojrzał na nią, a potem w dół, biorąc głęboki oddech.

— Nie wiem. Po tym, jak mój ojciec wylądował w Azkabanie, mama zachorowała i… Nie miałem najlepszego ostatniego roku w Hogwarcie przez to, co wydarzyło się na wojnie. Po prostu czułem się źle z powodu wszystkiego, co zrobiłem. Czułem, że muszę się odwdzięczyć — powiedział cicho.

Hermiona wzięła go za rękę i przyciągnęła jego ramię bliżej do siebie. Delikatnie podciągnęła rękaw jego swetra, ukazując blednący Mroczny Znak.

— Hermiono! — syknął i próbował odsunąć rękę i zakryć, ale powstrzymała go. Delikatnie przesunęła palcami po znaku, oddychając ciężko; jej oczy zamgliły się. Podciągnęła własny rękaw, pokazując bliznę w tym samym miejscu, na którym widniał napis „szlama”.

— Blizny nie czynią nas tymi, którymi jesteśmy. To rzeczy z naszej przeszłości i błędy naszej przeszłości — mruknęła.

— Wow, Granger, to było banalne. — Zaśmiał się nerwowo i wyjrzał za okno.

— Przestań — wyszeptała.

— Ale co? — Odwrócił głowę, by znów stanąć z nią twarzą w twarz.

— Przestań budować wokół siebie mury i zachowywać się tak, jakby wszystko było dobrze, bo to w porządku czuć się źle. Nie musisz udawać, będąc ze mną lub każdym z nas. I teraz ponoszą mnie emocje… — motała się, czując łzy w oczach.

Draco odchrząknął i spojrzał na nią niezręcznie.

— Granger, powinienem cię ostrzec, że nie radzę sobie z płaczącymi kobietami — powiedział.

Roześmiała się i wytarła oczy, gdy kelnerka przyniosła ich napoje.

— Dajcie znać, jeśli jeszcze czegoś potrzebujecie. — Uśmiechnęła się i odeszła.

— Przestań płakać. Więc, co tam u ciebie? — zapytał Draco i rozmawiali jeszcze przez chwilę.

Po godzinie Hermiona spojrzała na zegarek i zorientowała się, że się spóźnia.

— Cholera! Jestem spóźniona! — załkała i szybko wstała.

— Gdzie? — zapytał Draco, również wstając.

— Powinnam już być u Ginny — powiedziała. — Do zobaczenia później! — I bez zastanowienia pocałowała go w policzek i wybiegła. Dopiero gdy dotarła do zaułka, zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła.

Gdy Hermiona dotarła do salonu Ginny, wirowało jej w głowie, a twarz poczerwieniała z zawstydzenia. Dlaczego tak się zachowywała? Gdyby żegnała się z Harrym, Ronem lub Neville’em, też całowałaby ich w policzek, więc w czym problem? I dlaczego czuła się tak dziwnie za każdym razem, gdy go dotykała? 

— Och, miło z twojej strony, że do nas dołączyłaś — powiedziała Pansy sarkastycznie.

— Przepraszam. Miałam mnóstwo papierkowej roboty do nadrobienia i straciłam poczucie czasu — wyjaśniła, siadając na podłodze.

— Nic się nie stało. Jak ci minął dzień? — zapytała Ginny, podając Hermionie szklankę Ognistej Whisky.

— Dzięki, dobrze się bawiłam. Rzuciłam paczką podpasek w twojego brata — nic nowego. — Uśmiechnęła się.

Luna parsknęła alkoholem, a dziewczyny wybuchły śmiechem.

— Dlaczego rzucałaś w Rona przyborami toaletowymi? — Luna zachichotała.

— Ponieważ on… No wiecie… zresztą nieważne — mruknęła, przypominając sobie powód.

— No weź, nie możesz zaczynać takiej historii i jej nie dokończyć! — zawołała Pansy.

— Dobra, ale, Ginny, nie możesz się złościć — powiedziała Hermiona.

— Dlaczego miałabym się złościć? — spytała.

— Ponieważ Harry poszedł zapytać Rona i Neville’a, czy może wiedzą, dlaczego nie zachowujesz się… jak ty. George mówił coś głupiego o tym, że co miesiąc taka jesteś, a Neville kazał im zapytać się mnie, dlaczego taka jesteś — tłumaczyła Hermiona.

Ginny westchnęła i przewróciła oczami.

— Mężczyźni są idiotami — oznajmiła.

— O to, to — zawtórowała jej Pansy i uniosła kieliszek w niemym toaście.

— Więc co się dzieje, Gin? — spytała Luna.

— To nic takiego, po prostu… sprzątałam i znalazłam dokumenty Harry’ego. Ma misję za kilka dni i musi wyjechać. Wiem, że to głupie, ale za kilka miesięcy bierzemy ślub i powinien mnie informować o takich sprawach — wyjaśniła.

— Rozmawiałaś o tym z Harrym? — zapytała Hermiona.

— Nie — mruknęła.

— A powinnaś. Jeśli Bongo… wybacz, Harry, nie wie, jak się czujesz, to skąd ma wiedzieć, że masz coś przeciwko temu? — powiedziała Pansy.

— Ma rację — skomentowała Luna.

— Dobra, porozmawiam z nim, gdy wróci. Co ja bym bez was zrobiła?

— Kto wie. — Luna roześmiała się i cztery dziewczyny rozmawiały jeszcze przez chwilę.

Hermiona próbowała się skupić na rozmowie, ale jej myśli wciąż wracały do Draco i tego, dlaczego czuła się dziwnie przy nim. Tak jakby ktoś wykręcał jej wnętrzności i przyciągał do siebie. Jakby ktoś walił w jej mózg i zamieniał go w papkę, blokując wszystkie myśli, oprócz tych dotyczących Draco.

— Hej, dziewczyny — wymamrotała Hermiona. — Czy jeśli żegnacie się z chłopakami, na przykład z Ronem czy Neville’em, to dziwne, że całujecie ich w policzek?

— Nie powiedziałabym. Oczywiście Ron jest moim bratem, więc to co innego — powiedziała Ginny.

— Robię tak — dodała Luna.

— No dobra, a Blaise albo… Draco? — zapytała.

— Pocałowałaś Draco! — sapnęła Ginny.

— Nie! — warknęła Hermiona.

— Nie pocałowałaś go, ale cmoknęłaś go w policzek i teraz wariujesz! — jęknęła Pansy.

— Tak! To dlatego byłaś daleko myślami przez cały wieczór! — wykrzyknęła Luna.

— Dobra, zrobiłam to, jasne? Nie wariuję i powiedziałaś, że to nie jest dziwne! — broniła się Hermiona.

Dziewczyny uśmiechnęły się i potrząsnęły głowami, nie wierząc w żadne z jej słów i mając świadomość, że Hermiona lubi Draco.

O dwudziestej trzeciej Harry wrócił do domu, co dziewczyny uznały za koniec spotkania. Luna niemal spała, więc Hermiona objęła ją ramieniem, by utrzymała pion.

— Wspaniale było was widzieć — powiedziała Ginny i szybko je uściskała.

— Do zobaczenia wkrótce — powiedziała Hermiona i cała trójka aportowała się.

Ginny odwróciła się do swojego narzeczonego, który rozsiadł się na kanapie, jego stopy zwisały poza. Uniosła jego głowę i usiadła, bawiąc się włosami mężczyzny.

— Dobrze się bawiłeś? — zapytała.

— Tak — powiedział lekko bełkotliwym głosem. — Fretka i Raptus też byli.

— Fajnie. Słuchaj, chciałam z tobą o czymś porozmawiać…

— Czy to może poczekać? — Ziewnął. — Przepraszam, kochanie, jestem po prostu zmęczony.

— Cóż, nie. Widziałam twoje dokumenty i wiem, że musisz wyjechać za kilka dni i jestem po prostu wściekła, że mi nie powiedziałeś. Myślałam, że mówimy sobie wszystko. Kocham cię i chcę wiedzieć, że ufasz mi w takich sprawach. Poza tym jest jeszcze coś i nie jestem pewna, czy to prawda, ale…

Spojrzała w dół i zobaczyła, że Harry już zasnął. Westchnęła i uniosła jego głowę, po czym wstała i ułożyła go na poduszce. Może trochę za mocno, bo się obudził.

— Co?! Och, przepraszam, Gin, co mówiłaś? — zapytał, siadając szybko.

— Wiesz co… to bez znaczenia. Możesz tu zostać — warknęła i poszła na górę do łóżka.

_____________

Witajcie :) wreszcie nadszedł ten dzień, gdy powracam z zaświatów... A tak na serio to dobrze jest wrócić. Ostatni tydzień był istnym koszmarem i nie miałam sił i czasu na cokolwiek... Więc znowu musicie mi wybaczyć i cieszyć się tym, że żyje i mam się dobrze. :D

Rozdział jest raczej przejściowy, bo już zaraz, już za momencik rozwinie się fajna akcja. Wiem, obiecuję to od dawna, ale po prostu muszę Was zachęcić do dalszej lektury. Co myślicie o tej części? Dajcie znać w komentarzach.

Kolejny rozdział pojawi się w środę. Ten tydzień chcę poświęcić na nadgonienie tłumaczenia, bo w niedzielę chcę opublikować coś, na co chyba czekacie... przynajmniej tak mi się wydaje. Ale o tym wkrótce.

Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego tygodnia. Enjoy!

[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 3

sobota, 22 stycznia 2022

 

Grupa, z Ronem i Pansy na czele, pomaszerowała do recepcji.

— Dzień dobry, w czym mogę wam pomóc? — zapytała kobieta niskim tonem głosu. Na plakietce widniało imię: Natalie.

— Chcemy porozmawiać z Ritą Skeeter, proszę — powiedziała Pansy.

— A w jakim celu? — Natalie westchnęła.

— Bo pisze bzdury o mojej młodszej siostrze i chcę złożyć skargę! — warknął Ron.

— Muszą się państwo umówić na spotkanie — wyjaśniła kobieta.

— Nie, do cholery! — krzyknął Ron, przechodząc obok jej biurka i dalej korytarzem, szukając biura. Pozostali szli za nim.

— Wiesz, Ron, może powinieneś się trochę uspokoić — zasugerował Neville.

— Zamknij się, Sprout — mruknęła Pansy, gdy dotarli do biura dziennikarki.

Blaise pchnął drzwi i weszli do środka. Kobieta o rozjaśnionych blond włosach bazgrała w notesie, ale jej głowa uniosła się, a na szczupłej twarzy pojawił się diabelski uśmieszek.

— Ach, mogłabyś spojrzeć na to… co my tu mamy? Prawie Wybraniec, jego przydupasy i kilku przyjaciół ze Slytherinu. Przyszliście na wywiad? — zapytała, przygotowując pióro i papier.

— Nie! Przyszliśmy tutaj, by złożyć skargę i kazać ci to zdjąć! — krzyknął Blaise, rzucając gazetę na biurko.

— Ach, widzieliście to? Jeden z moich najlepszych artykułów. Byłam z niego naprawdę dumna — wyjaśniła.

— To chore, pokręcone, kłamliwe, okrutne i niesprawiedliwe — powiedział Neville.

— Cóż, nie nazwałabym tego tak — broniła się.

— Posłuchaj, Skeeter: zdejmiesz ten artykuł lub napiszesz inny, w którym wyjaśnisz, że się myliłaś. Napiszesz także przeprosiny dla Ginny i Harry’ego — oświadczyła Pansy.

— A jak nie, to co? — odważyła się. Wszyscy podnieśli różdżki i wycelowali w nią groźnie. Odkrząknęła i przejrzała jakieś papiery. — Jestem pewna, że mogę jakoś to załatwić.

— Dobrze. Lepiej, żeby jutro tego nie było — mruknął Teo.

— Nie mogę tego zrobić, ja… — Ponownie unieśli różdżki. — Dobrze!

Grupa spojrzała na nią jeszcze raz, zanim wzięli się za ręce i aportowali z powrotem do mieszkania Hermiony i Luny. Ginny zasnęła na sofie z głową na kolanach Harry’ego, podczas gdy inni rozmawiali.

— Jak poszło? — zapytała Hermiona.

— Dowiemy się, jak jutro dostaniemy Proroka Codziennego. — Blaise uśmiechnął się.

Ginny przetarła oczy i przekręciła się.

— Witaj, brzuchu Harry’ego. — Przekręciła się ponownie twarzą do Luny. — Hej, Luna. — Przeciągnęła się i usiadła. — Witajcie, wszyscy… jak poszło z żukiem?

— Nieźle — powiedział Neville.

— Cóż, to mało powiedziane! Tak, jak mówiłam — skopaliśmy jej tyłek! — wykrzyknęła Pansy, rozśmieszając wszystkich.

— Dziękuję za to — mruknęła Ginny.

— Zawsze i wciąż… Muszę o coś zapytać — jestem przydupasem? — zapytał Ron.

— Tak, Łasic, oczywiście, że jesteś przydupasem. Bongo to chłopiec, który przeżył, a Granger ma mózg. — Draco uśmiechnął się złośliwie.

— To chyba pierwszy raz, gdy powiedziałeś o mnie coś miłego — skomentowała Hermiona.

— Nie przyzwyczajaj się do tego — wymamrotał.

— Właściwie, mi się podobało. Rób to częściej — odpowiedziała.

— Granger ma też ogromne zęby i ptasie gniazdo zamiast włosów. Jest wszystkowiedząca i… — przerwał, gdy Ginny, Luna, Ron i Harry rzucali w niego rzeczami.

— Draco Malfoy ma za dużo żelu we włosach i wygląda jak wampir. Jest kapryśnym dupkiem i zachowuje się jak totalny palant, którym jest. — Zachichotała Hermiona.

— Hermiona Granger…

— Och, zamknijcie się oboje! — jęknął Teo, opadając na fotel obok Luny.

Wszyscy zebrali się razem i rozmawiali przez resztę wieczoru.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Następnego dnia Ginny próbowała posprzątać dom, podczas gdy Harry… nawet nie próbował pomagać. Zaprosiła Hermionę, Lunę i Pansy, gdy Harry wybierał się do Rona i Neville’a.

— Nie mógłbyś przynajmniej spróbował pomóc? — fuknęła.

— Hmm, pozwól mi się nad tym zastanowić. — Wstał i pocałował jej skroń. — Nie. — Po czym poszedł do kuchni.

Ginny jęknęła z frustracji i wepchnęła odkurzacz do szafki. Opadła na kanapę, zbierając włosy w niechlujny kucyk. Harry wrócił z uśmieszkiem na twarzy, trzymając dwie butelki kremowego piwa. Podał jej jedną i usiadł.

— Możesz po prostu zrobić tak — powiedział i machnął różdżką, składając koce, poprawiając poduszki i prostując dywan.

— Chciałam spróbować chociaż raz zrobić to inaczej — warknęła.

— Och, drażliwa. — Zaśmiał się i objął ją ramieniem. — O co chodzi?

— O nic! — odpowiedziała i zrzuciła jego rękę, po czym wstała, stawiając butelkę na stoliku do kawy.

Harry westchnął i złapał ją za rękę, zanim odeszła.

— Proszę, Gin. Nie jesteś sobą, co się stało? — zapytał szczerze.

— Wszystko jest w porządku. — Ginny westchnęła i cofnęła rękę.

Harry nie był pewien, co robić. Ginny wydawała się być trochę niedostępna od kilku dni, ale nie był pewien, co się stało. Zdecydował, że potrzebuje porady. Hermiona była kobietą. Wiedziała, jak działał mózg Ginny, prawda? Z drugiej strony, Ron był jej bratem i także mógł wiedzieć. W końcu zdecydował, że pójdzie do Rona i Neville’a, ponieważ miał przeczucie, że Hermiona znowu może uderzyć go gazetą za to, że jest durniem. 

— Gin, idę do Rona i Sprouta, za chwilę wrócę! — zawołał.

W odpowiedzi usłyszał stłumione „jak sobie chcesz” i aportował się. Wylądował na stole w jadalni.

— Harry! — wrzasnął zszokowany Neville, odskakując od stołu.

— Dlaczego, do cholery, tu jestem? — zapytał.

Właśnie wtedy George i Ron wyszli z sypialni, Ron śmiał się histerycznie, a George chichotał.

— Nowy wynalazek George’a — sprawia, że pojawiasz się w najbardziej zaskakujących miejscach! — wybełkotał Ron.

Starszy Weasley uśmiechnął się i pomógł Harry’emu zejść ze stołu. George prowadził sklep po śmierci Freda, ale od tamtego dnia nigdy się nie śmiał, aż do teraz.

— Bardzo dobre. — Westchnął Harry.

— O co chodzi? — zapytał George.

— O waszą siostrę — odpowiedział.

— Co znowu zrobiłeś?! — zapytał Ron bardzo zaniepokojonym tonem.

— Och, Ron, dorośnij. Przez cały tydzień była w złym nastroju i nie wiem dlaczego — powiedział Harry.

— O tak, zawsze co miesiąc jest w złym humorze — wymamrotał Ron.

— To prawda — George skomentował.

— Jesteście aż tak głupi? — zapytał sarkastycznie Neville.

— Co? — jęknęli wszyscy trzej.

— Idźcie porozmawiać z Hermioną. — Westchnął i zakrył twarz dłonią.

Trzej mężczyźni wsiedli do windy, a potem weszli do mieszkania, gdzie Hermiona robiła papierkową robotę przy stole. Draco siedział na kanapie, rzucając piłkę tenisową w powietrze i łapiąc ją, najprawdopodobniej, by zdenerwować Hermionę.

— Hej, chłopaki — wymamrotała.

— Hermiono, Ginny jest bardzo kapryśna i powiedzieliśmy Harry’emu, że tak się zachowuje co miesiąc. Neville kazał nam przyjść do ciebie i zapytać, dlaczego jesteśmy idiotami — wyjaśnił George.

— Na brodę Merlina, jesteście idiotami! — zaśmiała się i weszła do łazienki. Rzucili Draco zmieszane spojrzenie, ale on tylko się uśmiechnął i potrząsnął głową. Hermiona wyszła i rzuciła czymś w Rona. Chwycił to i przyjrzał się dokładniej. I wtedy zdał sobie sprawę, że to paczka podpasek.

— Fuj! — zawołał i rzucił je na podłogę. — Dlaczego miałabyś… Och — wymamrotali trzej mężczyźni.

Hermiona pokręciła głową i usiadła.

— Zachowuje się tak dłużej niż przez to — powiedział Harry, wskazując na pudełko na podłodze.

— Cóż, więc jest szansa, że po prostu byłeś palantem — oświadczył Draco, gdy wstał i podszedł do drzwi. — To na razie, Koso. — Wycelował w nią pistoletami z palców, na co Hermiona przewróciła oczami i wróciła do swojej pracy, gdy wyszedł.

— Dobra, co to było? — zapytał Ron.

— Co masz na myśli? — Hermiona wzruszyła ramionami.

— To wszystko. — Harry naśladował pistolety z palców. — Możesz to bardziej sprecyzować?

— Co, proszę?

— Draco i Hermiona C-A-Ł-U-J-Ą się na drzewie! — skandował George.

— Och, zamknij się! — warknęła. — Umówiliśmy się tylko na kawę.

— Tak, ponieważ nie możecie jej wypić tutaj — mruknął Harry sarkastycznie.

— To tylko kawa! — ryknęła.

— To randka! — wrzasnęli trzej mężczyźni.

Hermiona chwyciła różdżkę i pomaszerowała do przodu, zmuszając ich do wyjścia w pośpiechu. Posłała im groźne spojrzenia.

— Wynoście się z mojego mieszkania i przestańcie zmyślać — syknęła, gdy niemal przywarli do ściany i dzieliła ich jedynie różdżka kobiety.

Mężczyźni gwałtownie skinęli głowami, a ona cofnęła się, weszła do swojego mieszkania i zatrzasnęła drzwi. Oni wymienili spojrzenia, po czym w pośpiechu udali się na górę.

_____________

Witajcie :) w sobotni wieczór pora na kolejną dawkę humoru w postaci rozdziału tego opowiadania. Szczerze mówiąc, byłam zaskoczona, że tak gładko poszło z Ritą, a może po prostu zamydliła im oczy i zrobi wszystko po swojemu? Przekonamy się niebawem. W ogóle wy też cieszycie się na tę kawę Draco i Hermiony? Wszyscy wiemy, że to randka, ale oczywiście Hermiona jak zwykle musi mieć swoje zdanie... no ale fani dramione się cieszą, prawda?

Kolejny rozdział pewnie pojawi się we wtorek. Chciałabym trochę nadgonić tłumaczenie, ale zawsze coś mnie spowalnia, to takie denerwujące... no ale może wreszcie uda się zrealizować chociaż część mojego misternego planu.

Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłej niedzieli! Enjoy!

[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 2

czwartek, 20 stycznia 2022

 

Gdy skończyli jeść, zebrali się w salonie i próbowali wybrać film do obejrzenia. Nie szło zbyt dobrze. Harry i Ron chcieli oglądać Transformersy, a Ginny, Luna i Hermiona Grease. Draco i Teo zdecydowanie nie chcieli obejrzeć romansideł (to tak w tajemnicy), tylko Jamesa Bonda. W końcu zdecydowali się na Jurrasic World, co zasugerował Blaise. Neville, Ron i Teo siedzieli na podłodze jak dzieci, Hermiona i Draco zajęli sofę, a Harry z Ginny dzielili fotel. Luna siedziała przy kuchennym blacie, bo nie podobał jej się film. Blaise i Pansy znajdowali się po drugiej stronie sofy, skupiając większą uwagę na sobie nawzajem niż na filmie.

— Chodź tutaj, ochronię cię! — Teo uśmiechnął się.

— Odpieprz się, Dora — mruknęła Luna.

— Ach, czyżby Odklejona się bała? — powiedział Draco kpiącym tonem.

— Ach, czy jest napięcie seksualne między to…

— Zamknijcie się i oglądajcie film — syknęła Hermiona, wiedząc, co Luna ma zamiar powiedzieć.

Blondynka posłała Hermionie szeroki, cholerny uśmieszek, po czym odwróciła się i ponownie zaczęła bazgrać w notatniku. Draco wyciągnął rękę i potrząsnął brodą Hermiony.

— Hej! A to za co? — warknęła.

— Miałaś sos na brodzie — odpowiedział.

— Och, dziękuję — wymamrotała i ponownie skupiła swoją uwagę na oglądaniu filmu.

Kontynuowali seans w przeważnie spokojnym stanie, chociaż większość z nich podskakiwała od czasu do czasu. W pewnym momencie filmu Hermiona podskoczyła i odwróciła się od ekranu. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że wtulała się w Draco.

— Rany, myślałem, że wy, Gryfoni, powinniście być odważni. — Uśmiechnął się, ale jej nie odepchnął. Chciała wstać, ale Draco ją przytrzymał. — Nie martw się, Kosa, będę cię chronić — powiedział sarkastycznie.

— Odczep się, Fretko — warknęła i usiadła. Na szczęście w pokoju było na tyle ciemno, że nikt nie zauważył jasnego rumieńca na jej twarzy. Po chwili powieki Hermiony zaczęły robić się ciężkie, a następną rzeczą, którą pamiętała, był fakt, że usnęła.

Ginny spojrzała tam, gdzie siedzieli Draco i Hermiona, i zobaczyła, że oboje zasnęli. Hermiona zwinęła się blisko Draco.

Uśmiechnęła się i zwróciła do Harry’ego.

— Patrz — szepnęła mu do ucha i wskazała ręką w ich kierunku. Spojrzał tam i też się uśmiechnął.

— Jak możecie się uśmiechać? Dinozaur właśnie umarł! — zawołała Luna, wycierając oczy.

— Luna, to był T-Rex! Próbował ich zabić! — odpowiedziała Pansy.

— Ale i tak! — warknęła blondynka i odwróciła się.

— W czym ty rysujesz, Odklejona? — zapytał Blaise.

— W tym notesie, który znalazłam. Było tu wiele zapisanych kartek, nie sądziłam, że są ważne — powiedziała, podnosząc zielony zeszyt.

— To notatki Draco ze Świętego Munga! — załkał Teo.

— Och, masz przerąbane. — Pansy westchnęła.

— Cholera! Myślisz, że są ważne? — zapytała Luna.

— Założę się, że tak — odpowiedział Neville i zepchnął głowę Rona ze swojego ramienia, który zasnął dziesięć minut temu.

— Cóż, mogły po prostu zaginąć — powiedziała Luna, wrzucając zeszyt do szuflady.

Wszyscy się roześmiali i skończyli oglądać film.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Draco obudził się następnego dnia, czując, że mu niewygodnie. Próbował wstać, ale leżał na nim jakiś ciężar. Jęknął i przetarł oczy, by zobaczyć Hermionę Granger, spokojnie śpiącą u jego boku. Spojrzał na nią i delikatnie odgarnął z twarzy kobiety jeden z loków. Mimo pseudonimów, jakimi ją nazywał, musiał przyznać, że wyglądała bardzo ładnie. Zaczęła się poruszać, więc szybko zamknął oczy i udawał, że śpi. Jęknęła i zerknęła w bok, by znaleźć Draco śpiącego obok niej. Sapnęła i poderwała się, po czym wstała na nogi i ruszyła do sąsiedniego mieszkania. Miała nadzieję, że Luna jej nie nakryje i nie będzie snuła domysłów. Uchyliła drzwi i skradała się do swojej sypialni. Kiedy myślała, że jej się udało, drzwi do pokoju Luny zostały otwarte, ukazując dziewczynę i Teo, stojącego obok z zadowoloną miną.

— Doberek! — wykrzyknęła Hermiona, jej głos był znacznie wyższy niż zwykle.

— Dobry. Jak spałaś? — Teo uśmiechnął się.

— Wspaniale. Nie, to znaczy, dobrze. Normalny sen. Tak — mówiła zawile.

— Och, przestań udawać, wiemy, że spałaś z Draco! — zawołała Luna.

— Wcale nie! — krzyknęła Hermiona.

— Ciszej tam! — zawołał stłumiony głos Rona.

— Nie spałaś z nim, ale spaliście na kanapie — odpowiedział Teo.

— Dobra, możliwe. Do czego zmierzasz? — warknęła Hermiona.

— Draco i Hermiona C-A-Ł-U-J-Ą się na drzewie! — wrzasnął Ron.

Hermiona wspięła się na szczyt kuchennej wyspy i wsadziła stary korek w dziurę w suficie.

— Lubisz go — powiedziała Luna śpiewającym tonem.

— Nie, nie lubię. Po prostu dajcie mi spokój! — wykrzyknęła i weszła do swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.

— Lubi go — wyszeptał Teo.

— Wiem. — Luna uśmiechnęła się złośliwie i wrócili do łóżka.

W mieszkaniu obok, Draco siedział na sofie, wpatrując się w drzwi i bawiąc swoimi blond włosami. Co się z nim stało? On i Hermiona byli kumplami — kumple non stop zasypiają obok siebie. Zasypiał obok Pansy, także Luny i Ginny, Merlinie, nawet koło Blaise’a i Teo (upewnił się, że ma dużo zdjęć). Więc dlaczego czuł się tak dziwnie? Dlaczego za każdym razem, gdy ją widział, jego żołądek fikał koziołki, a gdy się dotykali, czuł prąd przepływający przez ręce i nogi? Drzwi do pokoju Blaise’a otworzyły się i Pansy wyszła na korytarz. Miała na sobie bluzę Blaise'a, sięgającą jej do ud, rękawy zwisały z rąk. Usiadła obok Draco, podpierając twarz dłonią.

— Co? — rzucił.

— Nic. Dobrze się czujesz? — spytała, odgarniając jego włosy w odwrotną stronę do tej, w jaką je ułożył, co sprawiło, że rzucił jej groźne spojrzenie.

— Nic mi nie jest. Dlaczego pytasz?

— Po prostu nie wyglądasz wspaniale — powiedziała i wstała, kierując się do kuchni, by zacząć robić śniadanie.

— Myślę, że się mylisz, Mopsiku; zawsze wyglądam dobrze — mruknął Draco.

— Ten Mopsik, to moja dziewczyna. — Blaise ziewnął, dołączając do nich.

— Tak, a Raptus jest moim chłopakiem — oświadczyła Pansy.

— Sprawiacie, że się wzdrygam — wymamrotał Draco.

— Też cię kochamy, Fretko. — Pansy uśmiechnęła się złośliwie i włożyła trochę bekonu do piekarnika, gdy Blaise zaczął smarować tosty masłem.

Draco pozostał na sofie, myśląc o Hermionie. Bardzo starał się wyrzucić ją z pamięci, ale towarzyszyła mu przez całe śniadanie, podczas pobytu w pracy, a nawet, gdy wrócił do domu. Rozmyślał o tym i postanowił zapytać o radę jednego z chłopaków. Blaise wciąż był w pracy i nie mógł znaleźć Teo. Z westchnieniem wsiadł do windy, a potem wszedł do mieszkania Rona i Neville’a.

— Sprout! Łasic! — zawołał.

Obaj wyszli z kuchni prosto do salonu.

— Witaj, Fretko, czemu zawdzięczamy tę przyjemność? — zapytał Ron.

— Ja… Nieważne — mruknął i wyszedł.

Potem rozważał powrót, ale zmienił zdanie i aportował się do swojego mieszkania… Tylko po to, by pójść do Hermiony i Luny.

— Wszystko dobrze, Odklejona? — spytał od niechcenia.

— Czuję się świetnie — odpowiedziała, nie podnosząc wzroku znad książki, a w międzyczasie Hermiona wyszła z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół głowy.

— Witaj — wymamrotała niezręcznie.

— Dobry. — Pokiwał głową.

Krępujące napięcie szybko zniknęło, gdy Ginny aportowała się do salonu. Jej twarz była równie czerwona jak włosy i zaciskała pięści.

— Co się stało, Gin? — zapytała Hermiona. Właśnie wtedy pojawił się Harry.

— Gin, proszę, uspokój się — jęknął.

— Nie! Patrzcie na to! — Rzuciła egzemplarz Proroka Codziennego na stolik kawowy. Wszyscy zerknęli w dół i zobaczyli, co było na okładce. Umieszczono tam zdjęcie Ginny i Harry’ego, trzymających się za ręce i idących Ulicą Pokątną, a także artykuł zatytułowany Dziewczyna Pottera.

Autorstwa Rity Skeeter.

— Tylko nie ta suka! — warknęła Hermiona.

— Tak, ta suka… zobaczcie, co o mnie napisała! — zawołała Ginny.

Draco podniósł gazetę i zaczął czytać.

— „Większość społeczeństwa wie, że słynny Harry Potter, Chłopiec-Który-Przeżył, jest zaręczony z Ginewrą Weasley — jego fanką na pełen etat. Ale czy to przypadek, że jej największa sympatia z nią jest? Nasi eksperci doszli do wniosku, że być może eliksiry miłosne jej braci — George’a i (nieżyjącego) Freda Weasleyów — mogą mieć z tym coś wspólnego. Co dalej? ‘Przypadkowa’ ciąża?” — czytał na głos. Były jeszcze dwie strony, ale to, że Ginny zaczęła płakać, sprawiło, że przestał. Harry ją przytulił, a Hermiona poklepała po plecach.

— Jest dobrze, Gin, nikt w to nie uwierzy — zapewniła ją Luna.

— Niektórzy mogą! Zobaczą to wszyscy nasi przyjaciele, moja rodzina… to upokarzające! — załkała.

— Hej, wszystko będzie dobrze. Kogo obchodzi, co myślą inni ludzie? Wszyscy znamy prawdę, twoja rodzina wie, że ten artykuł to bujda, więc kogo to obchodzi? — zapytał Harry.

— Mnie! — krzyknęła. — Przepraszam.

Właśnie wtedy drzwi się otworzyły i weszła reszta przyjaciół.

— Co to ma być?! — zapytał Blaise, trzymając swój egzemplarz Proroka Codziennego.

— Widzieliście to? — zapytała Ginny cichym głosem.

— Tak, widzieliśmy! A teraz chodźmy! — rzuciła Pansy.

— Gdzie dokładnie? — szydził Draco.

— Skopać komuś tyłek! Nikt nie będzie tak traktował naszych kumpli i nie ujdzie jej to na sucho! — krzyknęła.

— Nie wierzycie w to? — dopytywała Ginny.

— Oczywiście, że nie! Dlaczego to miałaby być prawda? — Zaśmiał się Blaise.

— Dzięki — mruknęła.

— Dobra, oto, co zamierzaliśmy zrobić. Gin, przestań płakać, bo wiesz, że nikt nie jest na tyle głupi, by uwierzyć w te bzdury. Draco, przestań się dziwnie zachowywać — wiem, że tak jest. Bongo, Odklejona i Kosa, zabawcie się, gdy my pójdziemy i, zacytuję, „skopiemy komuś tyłek”.

Blaise uśmiechnął się.

— Nie zróbcie nic głupiego, proszę — powiedział Harry.

— Czy rzucenie klątwy na Ritę Skeeter uważa się za głupie? — zapytał Ron.

— Tak, oczywiście, Ron — odpowiedziała Hermiona.

— Och, więc przykro mi — powiedział.

Wszyscy się roześmiali i grupa aportowała się do biura Rity Skeeter, gotowi na dramat, który miał nastąpić.

_________

Witajcie :) dzisiaj pora na kolejny rozdział tego tłumaczenia. Z tego, co wywnioskowałam wszystkie będą ze sobą powiązane, także zapowiada się niezła jazda. Ciekawa jestem, czy macie podejrzenia, co ekipa zrobi Ricie? Dajcie znać w komentarzach. :)

Kolejny rozdział prawdopodobnie będzie w sobotę. Tak planuję, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ten rok zapowiada się pracowity przez ilość zaplanowanych przeze mnie tłumaczeń, ale może chociaż raz uda mi się spełnić moje postanowienia noworoczne. Czas pokaże.

Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego końca tygodnia! Enjoy!

[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 1

poniedziałek, 17 stycznia 2022

 

Hermiona Granger siedziała na swoim balkonie z nogami przewieszonymi przez kraty i kieliszkiem wina, spoczywającym w dłoni. Jej współlokatorka, Luna Lovegood (zwana Odklejoną), siedziała ze skrzyżowanymi nogami na tanim, plastikowym stoliku, i malowała paznokcie na różowo i czerwono. Rozmawiały, ale dobiegł je hałas z góry, informujący, że ich przyjaciele, Ron i Neville, również przebywają na balkonie.

— Hej, Miona i Luna! — zawołał Ron.

— Hej, chłopcy, czego tym razem chcecie? — zapytała Hermiona.

— Dlaczego zawsze zakładasz, że czegoś chcemy? — wykrzyknął Neville.

— Ponieważ zazwyczaj tak jest, Sprout! — oświadczyła Luna.

Rozległ się stukot i obie dziewczyny pokręciły głowami. Ronald Weasley i Neville Longbottom byli największym ciężarem na świecie, i często budziły ich głośne huki i trzaski, nawet w środku nocy.

— Bu! — dobiegł je głos.

Odwróciły się i zobaczyły Rona siedzącego na schodach przeciwpożarowych.

— Wiesz, że są przeznaczone do nagłych wypadków — powiedziała Hermiona.

— To nagły wypadek! Skończyła nam się Ognista, macie może? — zapytał z nadzieją.

Hermiona zacmokała i przewróciła oczami. Niechętnie wstała i poszła do kuchni, ale sapnęła z szoku, gdy zobaczyła kogoś z głową w lodówce. Chwyciła różdżkę i nerwowo szturchnęła nią nieproszonego gościa w plecy. Odwrócił się, a ona rzuciła zaklęcie, przewracając go. Wtedy zdała sobie sprawę, że to nikt inny, tylko Draco Malfoy.

— Ej! Za co to było? — jęknął, gdy wstał.

— Ty! Przestań wyjadać nasze jedzenie! — warknęła Hermiona.

— Hej, gdy się tu wprowadziłyście, wiedziałaś, że tu mieszkamy, i zawarliśmy umowę — odpowiedział.

— Nic z tych rzeczy! Raz, przez telefon, powiedziałeś mi, całkowicie nawalony, że zamierzasz przyjść i wyjeść całe nasze jedzenie. Mówiłeś też, że Blaise wymiotował po tym, jak Ron nakłonił go do zjedzenia cebuli — powiedziała.

— O, tak, dobre czasy. — Uśmiechnął się.

Hermiona westchnęła i uderzyła go w ramię, po czym wzięła kilka butelek Ognistej. Zabrała je na balkon, a Draco podążył za nią.

— Proszę, Łasic. — Wręczyła mu alkohol.

— Dziękuję — powiedział i wspiął się z powrotem po drabinie.

W międzyczasie Draco przepchnął się obok Luny i usiadł na krawędzi stołu, sprawiając, że rozmazała sobie paznokcie.

— Draco! — jęknęła.

— Odklejona! — zajęczał. — Co porabiałaś z Kosą?

— Cóż, Fretko, siedziałam, czytając i marząc, że pochodzę z bajki — mruknęła sarkastycznie.

— A ty o czym marzyłaś? — zapytał Hermionę.

— Och, o tobie, oczywiście. — Westchnęła dramatycznie, lekko się uśmiechając. Draco Malfoy drażnił ją najbardziej na świecie i fajnie było sobie z nim pogrywać.

— Ja też o tobie marzyłem, Napuszona.

— Dobrze wiedzieć, albinosie — odpowiedziała i weszła do mieszkania.

Luna spojrzała na Draco i zachichotała, doskonale wiedząc, że ciągłe flirtowanie i droczenie się, to nie tylko zabawa. Gdy skończyła się wojna, Draco i pozostali Ślizgoni przeprosili, i między wszystkimi pojawiła się przyjaźń. Cóż, w przypadku Luny przyjaźń zamieniła się w coś więcej, i miała przeczucie, że tak samo będzie z Draco i Hermioną.

— Z czego się śmiejesz, Odklejona? — zapytał Draco.

— Z niczego. Jest Teo w domu? — szybko zmieniła temat.

— Tak, twoja ukochana Teodora jest w domu — mruknął z niesmakiem.

— Dlaczego mówisz w taki sposób?

— Teo i mnie dzieli ściana. — Skrzywił się i usłyszeli śmiech Hermiony. — Odczep się, molu książkowy!

— Wynoś się z mojego mieszkania, krwiopijco! — zawołała.

— Krwiopijco? — szydził.

— Biorąc pod uwagę, że utrudniasz nam opalanie, daje nam to kilka pomysłów. — Roześmiała się Luna.

Akurat wtedy rozległ się trzask, oznaczający, że ktoś się właśnie aportował. Dwójka blondwłosych dołączyła do Hermiony w salonie, gdzie pojawili się Ginny i Harry.

— Hej! — przywitała się Luna.

— I vice versa — powiedziała Ginny.

— Bongo, Łasica. — Draco skinął głową na powitanie.

— Fretka, miło cię widzieć — odpowiedział Harry, a Hermiona przybiła mu piątkę.

— Już niedługo nie będę Łasicą! — dodała Ginny.

— O, tak, też będziesz Bongo. — Draco uśmiechnął się złośliwie.

— Będzie Dziewczyną Pottera. — Wyszczerzyła się Luna.

— Twoje myślenie, że będę dowodził, jest całkiem zabawne — oświadczył Harry sarkastycznie.

— Dobrze go wyszkoliłaś. — Hermiona uśmiechnęła się i mrugnęła do Ginny.

— Dobra, mam dość, nie mogę znieść przebywania w obecności tylu Gryfonów! Odklejona! Do widzenia — warknął Draco i wyszedł z mieszkania na korytarz, prosto do swojego. Dzielił lokum z Blaise’em i Teo, co było zabawne. Ale męczące. Bardzo męczące. Znalazł Blaise’a i Pansy, siedzących na sofie i próbujących włączyć mugolski telewizor.

— Dlaczego to nie działa? — jęknęła Pansy.

— To nie ma sensu! — krzyknął Blaise.

Draco przewrócił oczami i wziął pilota od Blaise’a. Obrócił go we właściwy sposób, włożył baterie i włączył telewizor.

— Draco! Jesteś geniuszem! — wykrzyknęła Pansy.

— Powiedziano mi to raz czy dwa. — Uśmiechnął się.

— Merlinie, Pansy, nie schlebiaj mu tak — mruknął Blaise.

— Co to było, Raptus? — zapytał Draco.

— Nic — wymamrotał i objął Pansy ramieniem. Gest, oczywiście, zamierzony.

— Tak właśnie myślałem. Biorąc po uwagę, że nie mam zamiaru jeść przypalonego żarcia od Teo…

— SŁYSZAŁEM TO! — dobiegł ich głos z kuchni.

— …chyba zamówię pizzę — kontynuował Draco, jakby Teo się nie odezwał. Przyzwyczaili się do robienia rzeczy po mugolsku i musieli przyznać, że w pewnym sensie to było całkiem zabawne. Draco zamówił cztery pizze Pepperoni i jedną Margaritę, zanim wstąpił do mieszkania obok. Wszedł i podszedł do miejsca, w którym siedzieli.

— Zamówiłem pizze, będą za dziesięć minut, i to nie jest zaproszenie — powiedział, po czym wyszedł.

Hermiona zacmokała i przewróciła oczami.

— Wierzysz mu? — Westchnęła.

— Nie, ale wierzę, że cię lubi. — Ginny uśmiechnęła się.

— Wybaczcie, pójdę zwymiotować do wiadra — powiedział Harry i wstał. Ginny roześmiała się i pociągnęła go z powrotem na krzesło.

— Nie ma takiej opcji! Wciąż nazywa mnie Kosą albo molem książkowym, a ja jego Fretką lub albinosem. To tylko przekomarzanie się i nie ma w tym nic romantycznego — oświadczyła Hermiona.

— Jeśli przez to możesz spać po nocach — mruknęła Luna pod nosem.

— Hej! Przestań, nie ma nic między mną a Fretką — powiedziała Hermiona.

— Przepraszam, co? — zapytał głos. Odwrócili się, ale nikogo tam nie było. — Tutaj, przygłupy! — Udało im się rozpoznać głos Neville’a i dokładnie wiedzieli, skąd dochodzi. Harry i Ginny wstali z krzeseł i podeszli do wyspy, gdzie w suficie znajdowała się mała dziura.

— Cześć, Nev! — zawołał Harry.

— Cześć, wam! O czym rozmawiacie? — zapytał. Ta dziura była tutaj, odkąd się wprowadzili, więc Ron i Neville postanowili wykorzystać to jako sposób na dręczenie dziewcząt. Zwykle zakrywali ją dywanikiem lub wkładali w nią korek, ale wyciągali go za każdym razem, gdy chcieli porozmawiać.

— O tym, jak wiele napięcia seksualnego jest między Kosą a Fretką. — Luna uśmiechnęła się.

— Wal się, Odklejona — wymamrotała Hermiona.

— Och, cóż, ja i Ron założyliśmy się… ja myślę, że będą razem po około pół roku, a on, że wystarczy im tylko kilka miesięcy — powiedział Neville.

— Co zrobiliście?! Co za dupki! — warknęła Hermiona, podchodząc do Harry’ego i Ginny.

W tym samym czasie usłyszeli ciche pukanie do drzwi i zobaczyli głowę Blaise’a.

— Draco mówi, że jeśli zaraz nie przyjdziecie, rzuci na was wszystkich klątwy i sam wszystko zje — powiedział. — Cześć, Sprout!

— Cześć! I czuję się urażony, że zamówiliście pizzę beze mnie i Rona! — załkał.

— Co zrobili?! — stłumiony głos Rona krzyknął dramatycznie.

— Jeśli będziecie wystarczająco szybcy, zostawimy wam kawałek — zawołała Ginny i machnęła na wszystkich obecnych w mieszkaniu dziewczyn. — SZYBKO! SZYBKO! SZYBKO!

Wszyscy wybiegli na korytarz i prosto do chłopaków, a stamtąd w kierunku kuchni, gdzie siedzieli Pansy, Teo i Draco, jedząc pizzę.

— Na brodę Merlina, co wam odwaliło?! — warknął Draco.

— Musimy to wszystko zjeść, zanim Ron i Nev tu dotrą — wyjaśniła Ginny.

Draco uśmiechnął się i potrząsnął głową. Pięć minut później obaj chłopcy weszli do mieszkania. Został tylko jeden kawałek.

— Hej! — jęknął Ron.

— Zjedliście wszystko bez nas! — zapłakał Neville.

Spojrzeli na siebie, a potem na kawałek pizzy. Obaj zanurkowali w jego kierunku, ale nie byli wystarczająco szybcy, bo Pansy chwyciła go i ugryzła.

— Będę z tobą walczył, Mopsiku — syknął Ron.

— Teraz? — Polizała spód pizzy, potem zdjęła dodatki, polizała je i odłożyła. — Chcecie pizzę?

Obaj chłopcy skrzywili się, zanim opadli na kanapę. Nigdy, przez te lata wzajemnej nienawiści, przyjaciele nie myśleli, że kiedykolwiek jeszcze zobaczą się po Hogwarcie. Kto by pomyślał, że będą mieszkać w tym samym budynku (cóż, większość z nich) i będą na tyle dorośli, żeby zapomnieć o przeszłości? Ale rzeczy się zmieniają, podobnie jak ludzie. Nie mogli być szczęśliwsi z powodu tego, jak wszystko się potoczyło.

______________

Witajcie :) tak jak obiecałam, pojawiam się z pierwszym rozdziałem tego opowiadania. Wiem, wszystko jest mega pokręcone, ale gdy za którymś razem się wczytuję w ten tekst, zaczynam więcej ogarniać. Brawa dla tych, którzy ogarną za pierwszym razem. Ta historia po prostu będzie zwariowana i mam nadzieję, że każdemu z Was w jakimś stopniu poprawi humor w poniedziałek.

Kolejny rozdział zapewne pojawi się w środę lub w czwartek. Jeszcze nie wiem, kiedy znajdę czas na tłumaczenie. Mam kolejny ciężki tydzień w pracy, no ale myślę, że może jutro uda mi się coś podziałać.

Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego tygodnia. Enjoy!