[T] Złączeni: Rozdział 14

wtorek, 5 maja 2026

Zasada Przyjaźni numer 34: Nie każde doświadczenie musi być wspólne.

(Propozycja: HG | Zatwierdzone: DM)

 

Po licznych szeptanych rozmowach między Draco i Astorią, na szczęście niesłyszanych przez Hermionę dzięki słuchawkom i stale odtwarzanej playliście, wydawało się, że osiągnięto swego rodzaju rozejm.

Pomijając fakt, że Astoria poskakiwała jak spłoszony kot za każdym razem, gdy Narcyza wchodziła do pokoju, wszystko wydawało się względnie spokojne. Draco nadal odmawiał całowania, a kiedy zapytała, czy mogłaby zostać na noc w środę, grzecznie, lecz stanowczo odmówił. Czyli lodowato? Tak. Wybuchowo? Nie dzisiaj.

Ale Hermiona była po prostu szczęśliwa, widząc Draco lekko podekscytowanego, ponieważ był czwartek.

Dzień Masażu.

I na Merlina, ten czarodziej uwielbiał masaże!

Astoria organizowała je dla Draco co tydzień, niedługo po zaręczynach, i zawsze miał zarezerwowany czas na szesnastą w czwartki.

Zapytał z wahaniem, czy powinien odwołać, póki byli złączeni, ale Hermiona, która kochała dobry masaż równie mocno, jak każda przepracowana czarownica, machnęła na to ręką.

Ona i Lavender od lat chodziły raz w miesiącu do tajskiego salonu masażu niedaleko jej mieszkania. Zawsze to był cudownie spędzony czas.

Gdy popołudnie zbliżało się ku końcowi, Draco znów się pojawił.

— Jesteś pewna, że nie powinienem odwołać dzisiejszej sesji? Albo następnych kilku tygodni?

— Nie, Draco — powiedziała Hermiona, drapiąc piórem zawzięcie po stercie papierów, które odziedziczyła jako Asystentka Głównego Aurora w tym miesiącu. — Powiedz im po prostu, że przyjdziemy razem. Będzie dobrze.

— Naprawdę nie masz nic przeciwko? — dopytywał, wciąż na nią patrząc.

Hermiona się roześmiała.

— Malfoy, masaże są całkiem normalne. Miałam pierwszy masaż w wieku dwunastu lat.

Oczy Draco o mało nie wyszły z orbit.

— Co? — wychrypiał.

— Byliśmy w Tajlandii. Tam są tak tanie, że chodziłyśmy z mamą codziennie.

— Miałaś dwanaście lat. I chodziłaś z mamą? — powtórzył, wyraźnie przerażony.

Powoli skinęła głową, teraz niepewna.

— Tak? Było cudownie.

Draco wciąż patrzył na nią tak, jakby wyrosła jej dodatkowa kończyna.

— Wiesz, że Lavender i ja też chodzimy na masaż raz w miesiącu — dodała, zerkając na niego.

Mrugnął.

— Weasley o tym wie? — zapytał ledwie słyszalnym szeptem.

— Eee, oczywiście? Uwielbia, kiedy robimy coś razem.

— Wow — mruknął niemal do siebie. — Nie sądziłem, że Łasica mógłby…

Hermiona rzuciła mu podejrzliwe spojrzenie.

Uśmiechnął się promiennie.

— Dobrze. Dam znać pani Blanchard.

Hermiona zatrzymała się na chwilę. Pani Blanchard? To było… bardzo formalne nazwisko jak na masażystkę. Ale z drugiej strony, nigdy nie korzystała z masażu w magicznym świecie, może to była jedna z tych eleganckich, francuskich firm, które Astoria chętnie rezerwowała. Pewnie mieli zaczarowane rękawice i egzotyczne, rzadkie olejki eteryczne.

Wzruszyła ramionami i wróciła do papierkowej roboty.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Draco niemal zaciągnął ją do kominka Ministerstwa, zdecydowany wrócić do Dworu punktualnie o szesnastej. Najwyraźniej stoły do masażu były już rozstawione w jednym z pokoi gościnnych w skrzydle Draco.

— Poprosiłem o masażystę dla ciebie — powiedział nonszalancko, czekając w kolejce.

— Och, nie mam nic przeciwko. Mężczyzna, kobieta — obojętnie.

Wzruszyła ramionami.

Draco uśmiechnął się szeroko, wyraźnie zachwycony.

— Wow, Granger. Dzięki temu dowiaduję się o tobie tylu rzeczy.

Uniósł ich splecione dłonie w teatralnym geście.

— A ty? — zapytała, gdy podeszli do kominka.

— No cóż, kobieta, oczywiście — powiedział, unosząc brew — ale czasami lubię masaż wykonywany przez mężczyzn, co przypomina mi moje eksperymenty sprzed lat.

Puścił jej figlarne oko.

Niepewna, jak to się ma do masażu, przewróciła oczami, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu. Miło było widzieć Draco naprawdę radosnego po tym piekle, którego ostatnio doświadczył.

Zwykle Draco mówił, że przebiera się w puszysty szlafrok na masaże, ale zgodzili się, że łatwiej będzie owinąć się ogromnymi, białymi ręcznikami, które dla nich przygotowano — bez rękawów, bez zamieszania.

Draco drażnił się z nią, gdy zostawiła na sobie majtki, ale to był standard na wszystkich masażach, które miała w przeszłości. Mimo to, nie chcąc wyglądać na pruderyjną podczas swojego pierwszego, magicznego masażu, niechętnie je zdjęła. Draco, jak można było się spodziewać, rozebrał się do naga.

W pomieszczeniu było ciemno i ciepło, oświetlonym delikatnym migotaniem zaczarowanego światła świecy. Cicha muzyka sączyła się do wnętrza, a zapach wanilii i cynamonu unosił się w powietrzu, natychmiast ją relaksując.

Potem pojawili się masażyści.

Hermiona zamrugała.

Oboje wyglądali jak… postacie z pornosa o tematyce masażu.

Jej masażysta, Phillipe, był bez wątpienia jednym z najprzystojniejszych mężczyzn, jakich kiedykolwiek widziała. Wysoki, szeroki, umięśniony, ubrany jedynie w bardzo krótkie, białe szorty. Musiała świadomie zamknąć usta, zanim cokolwiek krępującego się z nich wydobyło.

Masażystka Draco, Soline, miała na sobie coś, co ledwie można było nazwać ubraniem — białe, obcisłe i tak krótkie, że Hermiona przysięgała, że jej sukienka sięgała do pasa. Obfite piersi wyglądały tak, jakby za chwilę miały wyskoczyć spod zapinanego na suwak topu, a długie, blond włosy miała zaplecione w elegancki warkocz.

Draco, ku jej zaskoczeniu, powitał ich oboje jak starych przyjaciół.

Oczywiście, że tak.

Stoły ustawiono blisko siebie, z wystarczającą ilością miejsca, by masażyści mogli się między nimi poruszać. Niewielkie przedłużenie łączyło boki, tak że ich złączone dłonie mogły spocząć na środku.

Ułożywszy się na brzuchu, Hermiona pozwoliła, by łagodna muzyka i kojące zapachy ją zrelaksowały, podczas gdy Phillipe zaczął masować. Choć wyglądał jak model prosto z wybiegu, mężczyzna wiedział, jak masować. Jego dłonie z wprawą przesuwały się po jej ramionach i plecach, ugniatając napięcie, o którym nawet nie wiedziała.

Pozwoliła myślom odpłynąć, gdy pracował niżej, przesuwając się w dół do jej nóg. Ten dotyk był mocny, ale kojący i wkrótce czuła się jak ciepła i pozbawiona kości papka. Potem odsunął ręcznik i zaczął masować jej pośladki.

Drgnęła z zaskoczenia.

To zazwyczaj było niedopuszczalne podczas mugolskiego masażu. Ale może to normalne w magicznym świecie? Mimo to nie mogła nie zauważyć, jak jego dłonie się zatrzymują, skupiając się na jej pośladkach.

Lekko się wierciła, gdy jego kciuki musnęły wewnętrzną stronę jej ud, ale gdy już miała coś powiedzieć, przesunął się w górę, na jej szyję i skórę głowy. Ten kojący ruch sprawił, że znów się rozpłynęła, a myśli odpłynęły.

Kiedy nadszedł czas, by przewrócić się na plecy, musieli wstać i niezręcznie zamienić się miejscami, mocno owijając się ręcznikami. Hermiona unikała kontaktu wzrokowego z innymi, usadawiając się na swoim miejscu, starając się udawać, że… nic ją nie rusza.

Gdy tylko się położyła, Philiipe ostrożnie otulił ręcznikiem jej biodra — tylko biodra — pozostawiając jej klatkę piersiową całkowicie odsłoniętą.

Otworzyła szeroko oczy i odwróciła głowę, by spojrzeć na Draco, ale zobaczyła, że jest całkowicie pochłonięty widokiem dekoltu Soline, unoszącego się nad jego twarzą. Jej top wyglądał tak, jakby w każdej chwili miał pęknąć i udusić go, ocierając się o niego w połowie ramienia.

Szczerze mówiąc, uduszenie przez wielkie piersi byłoby prawdopodobnie jego ulubionym sposobem na śmierć, pomyślała z chichotem.

Phillipe, po masowaniu jej ramion i dłoni, przeniósł się na brzuch i dolną część klatki piersiowej, powoli przesuwając dłonie w górę po jej bokach. Ale kiedy kontynuował masaż i zaczął masować jej piersi, Hermiona wydała z siebie zduszony dźwięk, coś pomiędzy westchnieniem a krzykiem.

No dobrze, to zdecydowanie nie był zwykły masaż.

Niestety, był… bardzo przyjemny. Nie chodziło o to, że Hermiona nie lubiła, gdy zwracano uwagę na jej biust, wręcz przeciwnie, bardzo jej się to podobało, ale wolałaby to robić w sypialni, a nie na stole do masażu z prawie obcym mężczyzną i najlepszym przyjacielem leżącym pół metra dalej.

Ale… może to było normalne?

Otworzyła jedno oko. Phillipe wyglądał na całkowicie pochłoniętego pracą, z pogodnym uśmiechem na twarzy. Spojrzała w dół i tak, sądząc po sytuacji w jego ciasnych spodenkach, zdecydowanie dobrze się bawił.

Zaczęło ją palić i mrowić, zdecydowanie nie powinna tego czuć podczas profesjonalnego masażu, więc poczuła ulgę, gdy w końcu zajął się jej nogami, zaczynając od kostek.

Draco obok niej jęknął. Głośno.

Pewnie bolał go mięsień, pomyślała. Dłonie Phillipe’a przesuwały się teraz w górę jej goleni i ud, ugniatając i wygładzając z wprawą.

Jęki Draco stawały się coraz głośniejsze.

Dużo głośniejsze.

Dłonie Phillipe’a przesunęły się wyżej, niebezpiecznie blisko…

I wtedy ją oświeciło.

Oczy Hermiony gwałtownie się otworzyły.

Odwróciła głowę na bok i natychmiast tego pożałowała. Dłonie Soline mocno zacisnęły się na Draco…

— O, Merlinie.

Zamknęła oczy, desperacko pragnąc zapomnieć o tym, co właśnie zobaczyła, akurat gdy dłonie Phillipe’a przesunęły się z jej ud na…

O, MERLINIE.

Zacisnęła wolną dłoń na jego nadgarstku z prędkością błyskawicy. Phillipe pochylił się i cicho wyszeptał jej do ucha:

— Pani nie pragnie la petite mort?

Oczy Hermiony rozszerzyły się z przerażenia. Słyszała jęki Draco, które teraz przybrały zupełnie obsceniczny ton. Soline szeptała coś chrapliwie i zachęcająco obok niego.

Hermiona stanowczo pokręciła głową.

— Nie, dziękuję. Możemy tu skończyć.

I mówiąc to…

Draco, również dość głośno, skończył.

— Brawo, Monsieur Draco! — wykrzyknęła radośnie Soline, klaszcząc w dłonie, jakby właśnie zdał egzamin.

Hermiona miała ochotę wpełznąć pod stół do masażu i umrzeć.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Dyskusja trwała przez cały prysznic, ubieranie się, aż do jadalni.

— To praca seksualna — powiedziała Hermiona, a irytacja przebijała się przez każdą sylabę.

— Nie, nie — odparł Draco, wciąż przekonany, że to był zwykły masaż.

— Jeśli kończy się orgazmem, to praca seksualna — odparła beznamiętnie Hermiona. — Wiesz, że nie mam nic przeciwko branży seksualnej… — kontynuowała, ale Draco przerwał jej leniwym machnięciem ręki.

— Tak, tak, wiem — istotny aspekt społeczeństwa, a wszechobecna, głęboko zakorzeniona mizoginia sprawia, że jest postrzegana, a przede wszystkim kobiety, za gorszą — Draco wyrecytował to jak dobrze wyuczoną przemowę.

— Pieprzyć patriarchat — powiedzieli chórem, uśmiechając się do siebie.

— Więc mówisz mi — zaczął powoli Draco — że na każdym masażu, który kiedykolwiek miałaś… po prostu cię masowali i tyle?

Patrzył tak, jakby to nie mogła być właściwa odpowiedź.

Hermiona stanowczo skinęła głową.

— Cóż, w pewnym sensie mi ulżyło — mruknął — bo kiedy powiedziałaś, że mając dwanaście lat, chodziłaś na masaż z mamą, zacząłem wątpić w swoje zdrowie psychiczne.

Patrzył naprawdę poważnym wzrokiem.

Hermiona wybuchła śmiechem, natychmiast podążając za tokiem jego myśli.

— O mój Boże — nie!

Popchnęła go na zbroję stojącą w korytarzu.

— Więc mówisz mi — powiedziała, a jej głos wciąż był rozbawiony — że każdy masaż, jaki kiedykolwiek miałeś, kończył się w ten sposób?

Wykonała niewyraźny gest dłonią, żeby uniknąć nieporozumienia.

Skinął głową bez zażenowania.

— Czy kiedykolwiek korzystałeś z masażu, zanim Astoria zaczęła je rezerwować? — dopytywała.

Draco zastanowił się przez chwilę.

— Chyba pani Pomfrey masowała mi nogę, kiedy złamałem ją w meczu Slytherin-Ravenclaw na czwartym roku.

— I ona…?

Hermiona powtórzyła ten sam wulgarny gest.

Draco cofnął się, odpychając ją najdalej, jak tylko pozwalały ich złączone dłonie.

Spierdalaj!

— Widzisz? — odgryzła się z samozadowoleniem.

— Mylisz się. To było lecznicze. Poza tym, miałem wtedy czternaście lat — odpowiedział Draco, pociągając nosem.

— Dobra, jest tylko jedno wyjście — powiedziała, a jej oczy błyszczały.

Spojrzał na nią podejrzliwie.

— Jakie?

— Pójdziemy z tym do rady.

___________

Witajcie :) ten rozdział to istny chaos i uśmiałam się jak nigdy. Ale kolejny będzie jeszcze lepszy, więc zapraszam. :D

Brak komentarzy