—
Cholera jasna — powiedział Theo, gdy scena pogrążyła się w ciemności. — Sam bym
tego lepiej nie zaplanował.
Wbiłam
w niego gniewne spojrzenie i upiłam łyk Martini.
—
Granger…
—
Cicho.
Podniósł
mnie za łokieć, gdy dopijałam resztę drinka. To było… Zbladłam. Brakowało mi
słów, żeby opisać to, czego właśnie byłam świadkiem.
—
Jak to możliwe, że Krum właśnie doszedł na wspomnienie o tobie, a ty jesteś
żoną takiego bezpłciowego gnojka jak Weasley?
Spojrzałam
na niego, słysząc to zbesztanie.
—
Jakby chociaż od tyłu wyglądał jak ten bóg seksu — mruknął Theo, oprowadzając
mnie po rotundzie.
—
Mnie i Viktorowi nigdy by nie wyszło.
—
Ha! — ryknął Theo. — Czy ktoś powiedział o tym temu biedakowi?
Wciągnęłam
Theo do pustej wnęki i rozejrzałam się, martwiąc się, że ktoś może
podsłuchiwać.
—
Nigdy nie mówiłam Ronowi o tym, co się stało między mną a Viktorem przyznałam. — Nie ma pojęcia, że nie był moim
pierwszym.
Oczy
Theo się rozszerzyły, a moje poczucie winy uleciało.
—
Ron jest strasznie zazdrosny — kontynuowałam. — Gdyby wiedział…
Pokręciłam
głową. Łzy napłynęły mi do oczu.
—
To by go zdruzgotało. Minęło tyle czasu. Prawie dziesięć lat temu byłam z
Viktorem. Uprawialiśmy seks jeden jedyny raz. Później pisaliśmy do siebie, ale
przez wojnę…
—
Nikt nic nie powie — zapewnił mnie cicho Theo. — Nikt nie może. Wszyscy
jesteśmy związani kontraktem.
—
Ciągle to powtarzasz.
—
Nigdy nie wymawiaj nazwisk.
Miał
rację. Nigdy nie dał mi żadnej wskazówki, z kim był.
—
Nie chcę, żebyś czuła się źle z tego powodu — powiedział. — Jesteś fenomenalną
czarownicą. A dzisiejszy wieczór pokazał, jak cholernie seksowna i pożądana
jesteś!
Nie
mogłam jednak wyzbyć się poczucia winy. Theo wyciągnął rękę i odgarnął lok z
mojego policzka.
—
Nie zrobiłaś nic złego. Nie kazałaś Krumowi fantazjować na twój temat. Nie
zwodziłaś go. Nie dotykałaś. Nic nie zrobiłaś. Po prostu siedziałaś i
patrzyłaś, jak dwoje dorosłych się pieprzy.
Oparłam
się o ścianę i pozwoliłam, by chłodny kamień mnie uspokoił.
—
Jak się z tym czułaś?
Spojrzałam
na niego nieśmiało, a on znów się uśmiechnął.
—
Zrobiło mi się gorąco na ten widok, więc jestem pewny, że ty też ociekasz.
Zaśmiałam
się i ukryłam twarz w dłoniach. Oczywiście miał rację.
—
Powinnam iść — mruknęłam. — Chyba wystarczająco dużo widziałam jak na jeden
wieczór.
Theo
uśmiechnął się i skinął głową.
—
Ale wrócisz?
—
Może.
Wzruszyłam
ramionami.
Wszystko
we mnie błagało o więcej. Ale musiałam zapanować nad swoim napalonym ja.
—
Wyjdę sama — powiedziałam. — Idź i znajdź jakieś czarownice, z którymi mógłbyś
się zabawić. Ta z fioletową opaską nie przestaje się na ciebie gapić.
—
Fiolet to wiele partnerów.
Mrugnął,
a jego jedwabne opaski nagle zmieniły kolor z białego na fioletowy.
—
Do zobaczenia jutro na meczu — zawołał, gdy wchodziłam do windy.
Przewróciłam
oczami. Oczywiście teraz głęboko żałowałam, że zgodziłam się przyjść na mecz
Quidditcha. Co to za głupota z mojej strony. Jak mogłabym się z nim spotkać,
będąc świadkiem tej rozpusty?
Drzwi
windy się zamknęły, a ja zastanawiałam się nad możliwościami. Biały to był główne
piętro, gdzie miałam się udać. Ale mój palec się wahał.
Chyba mogę zerknąć.
Tylko na chwilę.
I
mój kciuk zablokował przycisk.
Co ja zrobiłam? Winda powoli zjechała poniżej głównego piętra, a
moje tętno przyspieszyło. Co za głupota. Szybko zechciałam nacisnąć biały
przycisk, ale nic się nie stało. Dzwonek nad drzwiami zadzwonił, gdy dotarłam na
najniższe piętro.
Wstrzymałam
oddech, rozważając kolejny krok. Mogłam tu zostać, pozwolić drzwiom się zamknąć
i wrócić na górę do domu. Albo wyjść z windy.
Moje
obcasy stuknęły o kamienną podłogę, gdy wysiadłam z windy. Wokół mnie wirowały
emocje i przerażenie.
Muzyka
była tu inna. Nadal miała głębokie i odurzające basy, ale nie była tak głośna.
Bardziej uwodzicielska. Trzymająca w napięciu. Światła przyćmiono. Kształt tego
piętra przypominał mi loch. Tyle że kamienne ściany były z miękkiego, szarego
marmuru. Kilka świec unosiło się przy ścianie, rzucając ciepłą poświatę na
przestrzeń. Korytarz prowadził w lewo, więc podążyłam za zakrętem. Skręcając za
róg, znalazłam pierwszą wnękę na czarnym piętrze.
Kilka
osób zajęło już miejsca. Ja pozostałam z tyłu, schowana w cieniu zaokrąglonej
krawędzi ściany. Oparłam się o nią i spojrzałam na scenę. Mężczyzna na środku
całkowicie mnie urzekł. Był przerażający. Na głowie miał maskę czaszki,
całkowicie zasłaniającą włosy i twarz. Oczy z jasnymi tęczówkami zdawały się
świecić pod maską. Jego tors i szyja były całkowicie pokryte tatuażami. Na
plecach miał dwa ogromne, walczące ze sobą smoki. Wzdłuż linii kręgosłupa
widniało kilka łacińskich słów, ale z miejsca, w którym stałam, nie mogłam ich
odczytać.
Odwrócił
się i znów stanął twarzą do przodu, sprawiając, że wzdrygnęłam się na widok
przerażającej maski. Nie był zbudowany tak, jak Viktor. Był silny w inny
sposób. Ten mężczyzna był wyraźnie umięśniony. Wyrzeźbione ciało nie epatowało
przepracowanymi grupami mięśni, które przyciągały szok i uwagę u Viktora. Ten
mężczyzna był silny, bo musiał taki być. Był urodzonym wojownikiem. Widać to
było po jego potężnej postawie. Czarne dżinsy wisiały nisko na jego biodrach, a
tatuaże znikały również poniżej talii. Tuż pod szyją, tuż nad obojczykiem,
widniały cienkie znaczenia w jaskrawoczerwonym odcieniu. Wyróżniały się,
wyglądając zupełnie inaczej niż jego pozostałe tatuaże.
Przesunął
się, zerkając na związaną przed nim kobietę. Z miejsca, w którym stałam,
niewiele widziałam. Pozwoliłam więc, by ciekawość mną zawładnęła i przeszłam na
drugą stronę, by oprzeć się o ścianę.
Przerażający
mężczyzna uniósł czarny pasek od spodni. Kobieta, która była przed nim
związana, klęczała na jakimś leżaku bez boków i oparcia. Jej tyłek był wystawiony
na powietrze, a nadgarstki miała połączone liną w kostkach, co całkowicie ją
unieruchamiało.
Trzasnął
paskiem, co sprawiło, że zamarłam. Musiał mnie usłyszeć, bo jego oczy uniosły
się gwałtownie i spotkały się z moim spojrzeniem, które mogłam określić jedynie
jako czystą nienawiść. Przechylił głowę na bok, jakby rozbawiła go moja
obecność. Zerknęłam na swoje dłonie, czując na sobie paniczny ciężar jego
spojrzenia.
Ponownie
trzasnął paskiem, tym razem głośniej, a moje oczy powędrowały ku niemu.
Obserwował mnie. Kiedy nawiązałam z nim kontakt wzrokowy, lekko skinął głową.
Widziałam, jak się cofa i mocno uderza w odsłonięty tyłek kobiety. Lekko
podskoczyłam na ten dźwięk.
Kurwa.
Uderzył
ponownie.
Jęknęła.
Patrzyłam,
jak wsuwa wolną rękę między jej uda. Szarpnęła się w jego stronę. Długie palce
zdawały się być jedyną częścią jego ciała, która nie była pokryta tatuażami.
Oba rękawy kończyły się na nadgarstkach, pozostawiając dłonie całkowicie
odsłonięte.
Para
najbliżej mnie uprawiała teraz seks, obserwując spektakl przed sobą. Kobieta
siedziała mężczyźnie na kolanach, zwrócona twarzą do sceny, ujeżdżając jego kutasa.
Była ledwo ubrana, mając skórzane paski na sutkach i ciele, które przypominały
uprząż.
Trzask
paska przyciągnął mój wzrok z powrotem na scenę z przerażającym mężczyzną w
masce. Opuścił skórzany pas na jej pośladki jeszcze dwa razy, sprawiając, że
jęknęła i błagała o więcej. Pstryknął dwoma palcami na coś poza sceną.
Wszedł
kolejny mężczyzna. Był ubrany tak samo. Jego ciemne, czarne dżinsy wisiały
nisko na biodrach, ale nie miał tatuaży. Jedynie miał na twarzy maskę z
czaszką. Sięgnął do przodu i chwycił kobietę za głowę. Rozpiął guziki spodni i
wysunął swojego grubego kutasa. Przywarł ustami kobiety do czubka i odchylił
jej głowę z zadowolonym jękiem. Miał na sobie fioletowe wstążki. Kobieta była
ubrana na czarno, tak jak pierwszy mężczyzna.
Dwóch
mężczyzn obchodziło się z kobietą z dziwną delikatnością. Ich ruchy były
gwałtowne i energiczne, ale żaden z nich nie wydawał się chcieć ostrego i
niebezpiecznego seksu. Było w tym wiele namiętności. Następnie na scenę wszedł
trzeci mężczyzna w masce. Miał przepiękną hebanową skórę. Oraz tatuaże na całym
ciele. Nawet na udach. Wszedł na scenę zupełnie nagi. Jego kutas drgnął,
pulsując z twardości. On także miał fioletową opaskę. Pierwszy mężczyzna
odsunął się od kobiety i pozwolił następnemu przejąć kontrolę. Niemal sekundę
po tym drugi wbił w nią swojego boleśnie twardego kutasa.
To
wszystko przypomniało mi film Rona. Dwóch mężczyzn pieprzyło i wypełniało
związaną kobietę, podczas gdy ta wiła się z bólu i rozkoszy pod nimi.
Przywierała tyłkiem do potężnego mężczyzny za sobą i ssała kutasa drugiego z
szaleńczym entuzjazmem.
Ale
mój wzrok powędrował ku mężczyźnie, który się odsunął. Rozsiadł się na krześle
prawie nad nimi, niczym na tronie. Jego ramiona spoczywały po obu stronach, a
pas przewieszony był przez jego kolana. Widziałam wybrzuszenie jego erekcji,
ale nie zrobił żadnego ruchu, żeby się dotknąć. Po prostu na mnie patrzył. To
samo przenikliwe spojrzenie, którym mnie wcześniej obdarzył, wciąż tam było.
Spuściłam
wzrok, czując dyskomfort pod jego badawczym spojrzeniem. Wtedy moje oczy
spoczęły na jego szyi. Czerwono-czarne słowa, które wcześniej zauważyłam, były
teraz widoczne z mojego nowego miejsca. Padło na nie światło i poczułam, że
robi mi się niedobrze, patrząc na te litery.
Tuż
nad jego obojczykiem wytatuowano słowo Szlama.
Wspomnienia
zaatakowały moją świadomość. Żółć wzbierała mi się w ustach. Musiałam stąd
wyjść.
Odepchnęłam
się od ściany, walcząc z duszącym strachem i lękiem. Czułam jego pożądliwy
wzrok na sobie. Ostrą stal na skórze. Palącą truciznę. Moje ciało było
wyniszczone torturami.
Nawet
mały skrawek jedwabiu na mojej szyi dusił mnie i uciskał. Musiałam się stąd
wydostać. Nie śmiałam spojrzeć na bliznę na przedramieniu. Nigdy nie mogłam się
jej pozbyć, ani jej ukryć. Trzymała się mnie. Tak jak strach. Tak jak
wspomnienia.
Pot
błyszczał na moim karku, gdy gorączkowo naciskałam biały przycisk windy.
Poruszała się ślimaczym tempem.
Świeże powietrze. Potrzebowałam
świeżego powietrza.
Muzyka
wydawała się niemal ogłuszająca na tym piętrze, gdy wychodziłam. Więcej ciał
wypełniało przestrzeń, a zapach pożądania przenikał wszystko.
—
Hermy-moja — zawołał Viktor gdzieś z mojej lewej strony, ale go zignorowałam.
Przepchnęłam
się przez hol wejściowy i wybiegłam na ulicę. Zerwałam jedwabny materiał z szyi
i nadgarstka, i złapałam oddech na zimnym, ostrym deszczu, który padał na moją
nagą skórę. Pozwoliłam, by deszcz mnie uziemił. Aportowałam się do domu,
zmuszając się do zapomnienia o ostatnich kilku godzinach.
__________
Witajcie :) można się tylko domyślać, kim jest zamaskowany mężczyzna. Jestem ciekawa, czy traficie? Wiem, że ta historia ma swój dziwny momentami klimat, ale bardzo ją lubię i nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła opublikować tłumaczenie. Mam nadzieję, że Wam również się spodoba.
Tak jak pisałam wcześniej, rozdziały będą publikowane co dwa tygodnie. W przyszłym tygodniu czas na trzeci tom Trylogii Odkupienia i To, co jest między nami. Także oczekujcie, bo warto.
Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego tygodnia! Enjoy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)