niedziela, 29 marca 2026

[T] Uchwalenie: Rozdział 6

— Żadna magia nie może go zniszczyć.

Hermiona zmrużyła oczy, patrząc na słowa na pergaminie.

Luna skinęła głową.

— To jedyna wzmianka o zniszczeniu go, jaką znalazłam.

— Myślisz o tym samym co ja?

Hermiona odwróciła się do Draco.

— Młot?

Uniósł brew.

Przewróciła oczami.

— Cóż, nie do końca, ale tak. Musi być jakiś mugolski sposób na jego zniszczenie.

Przenieśli rozmowę z ulicy do gabinetu Hermiony i Theo. Treść na pergaminie, co nie dziwi, była enigmatyczna.

— Może właśnie dlatego Da Vinci próbował go zatopić — zasugerował Draco.

— Hmm. — Hermiona skinęła głową na znak zgody. — Racja. Może musimy się dowiedzieć, z czego jest wykonany; dzięki temu będę mogła znaleźć związek chemiczny, który go zniszczy.

— Wydaje się to stosunkowo proste.

Draco spojrzał na nią sceptycznie.

Hermiona wzruszyła ramionami.

— Nic nie wskazuje na to, że rozwiązanie nie jest proste, po prostu nie jest magiczne. Nadal do końca nie rozumiemy, jakie intencje miał Platon, kiedy go zbudował, więc nie jest jasne, jakie zabezpieczenia miałyby być w niego wbudowane.

— Jeśli Platon rzeczywiście go zbudował — powiedziała eterycznie Luna.

— Co masz na myśli?

Hermiona zmarszczyła brwi, patrząc na kobietę.

Luna wzruszyła ramionami.

— Kiedy szukałam Mechanizmu, nigdy nie wydawało mi się logiczne, że grecki alchemik mógłby być odpowiedzialny za jego stworzenie.

Hermiona zamrugała.

— To naprawdę fascynujące, ale chyba nie ma związku z naszym problemem.

— Czego potrzebujesz? — zapytał Draco.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Ostatecznie wszystko okazało się dość rozczarowujące. Hermionie udało się bez trudu zidentyfikować skład Mechanizmu i opracować substancję, która go zniszczyła. Zgodnie z sugestią Luny, zmiany cofnęły się niemal natychmiast, czarownice i czarodzieje w Wielkiej Brytanii byli całkowicie nieświadomi tego, co się stało, a ci, którzy zniknęli, powrócili do życia.

— Przepraszam — powiedziała Luna, idąc Ulicą Pokątną, upewniając się, że świat rzeczywiście wrócił do normy. — Myślałam, że Mechanizm przyniesie różnicę…

Hermiona skinęła głową.

— Ostatecznie podjęłaś właściwą decyzję.

Nie była pewna, co zrobić z Luną. Oprócz naginania rzeczywistości, była również odpowiedzialna za kradzież i porwanie. Hermiona nie do końca ufała Ministerstwu, że zajmie się tą sprawą, jeśli zostanie przekazana w ręce służb.

Hermiona westchnęła.

— Luno, wiem, że nie byłyśmy sobie bliskie. Ale jeśli kiedykolwiek poczujesz potrzebę rozmowy z kimś, wiedz, że tu jestem, dobrze?

Zatrzymała się i odwróciła do Luny, uważnie obserwując jej reakcję.

Ta lekko się uśmiechnęła.

— Dziękuję.

— Co teraz zrobisz? — zapytała Hermiona.

Stali przed Magicznymi Dowcipami Weasleyów, teraz pełnymi śmiejących się i bawiących dzieci.

Luna spojrzała w niebo.

— Chyba będę więcej podróżować. Ale może poświęcę czas na pomaganie, a nie tylko osądzanie.

— Wiesz — wtrącił Draco. — Mam dom w Kapsztadzie. Jeśli jesteś zainteresowana odpokutowaniem, to dobre miejsce na początek.

— Chyba mi się spodoba. — Luna skinęła głową. — Dziękuję wam obojgu. Do następnego razu…

Hermiona i Draco patrzyli, jak się aportuje. Draco odwrócił się do Hermiony, zamyślony.

— Myślisz, że to dobry pomysł, żeby ją po prostu puścić?

Wzruszyła ramionami.

— Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale nie wyobrażam sobie, żeby Ministerstwo dobrze sobie z tym poradziło, a ona ostatecznie postąpiła słusznie.

— I co teraz? — zapytał Draco.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

— Przepraszam, co się stało?

Angelina była zszokowana, gdy Hermiona i Draco wyjaśnili jej, że sprawa z akolitą i Mechanizmem jest już zakończona.

— Luna nas uwięziła, podstępem zmusiła mnie do ujawnienia lokalizacji Mechanizmu i zmieniła rzeczywistość — wyjaśniła Hermiona dość spokojnie. — Ale użyliśmy logiki i siły perswazji, żeby przekonać ją, by pomogła nam to cofnąć.

— I po prostu pozwoliliście jej odejść? — Angelina mrugała szybko. — A skąd wzięła Mechanizm i pergamin? Zapewniałaś mnie, że jest chroniony przez niepokonane osłony.

— No cóż — Hermiona wyglądała na nieco zmartwioną — miała pelerynę-niewidkę Harry’ego… zdaje się, że udało jej się przedrzeć przez zaklęcia, używając jej.

— To niedorzeczne. Co ja mam powiedzieć Diggle’owi? — wyszeptała Angelina, wyraźnie zestresowana.

Draco wzruszył ramionami.

— Po prostu mu powiedz, że zniszczyliśmy Mechanizm. Mam nadzieję, że to wszystkich uspokoi.

— Mam wrażenie, że moje życie skróciło się o dziesięć lat — powiedziała Angelina, uważnie im się przyglądając. — Więc tym razem to naprawdę koniec? Naprawdę?

Hermiona się uśmiechnęła.

— Koniec z Mechanizmem, koniec z akolitami, a przynajmniej tak zapewniła nas Luna. Więc chyba po wszystkim.

Angelina przez chwilę wyglądała na zamyśloną, po czym westchnęła.

— W porządku. Więc — westchnęła i zwróciła uwagę na Draco — co z wami?

Draco otworzył usta, po czym je zamknął, marszcząc lekko brwi.

— Jeszcze nie jestem pewien. Nie miałem okazji się nad tym zastanowić.

Hermiona zauważyła, że na nią patrzy, zanim ponownie skupił uwagę na Głównej Aurorce.

— Cóż, choć doprowadzasz mnie do szału, zawsze przydałby mi się taki Auror jak ty — odparła Angelina.

Draco uśmiechnął się, ale pokręcił głową.

— Jeszcze nie jestem pewien, co chcę zrobić, ale na pewno to rozważę. Dziękuję.

— Malfoy, nie bądź taki sentymentalny — zażartowała Angelina. — Dobra, wy dwoje. Dzięki za ten ból głowy.

Machnęła rękę, wracając do niepokojąco wysokiego stosu pergaminów.

— Masz jakiś pomysł, co chcesz zrobić? — zapytała Hermiona Draco, gdy wychodzili z Ministerstwa.

Miał właśnie odpowiedzieć, gdy Roger Davies uderzył go dłonią w ramię.

— Słyszałem, że nie jesteś mordercą. Brawo.

Davies uśmiechnął się ironicznie.

Lewe oko Draco drgnęło.

— Naprawdę, Davies?

Davies wzruszył ramionami i odszedł, zupełnie nieświadomy irytacji Draco.

— To było miłe przypomnienie, dlaczego nie chcę znowu być Aurorem.

Draco uśmiechnął się do Hermiony, muskając jej dłoń grzbietem dłoni.

— A co byś zrobił zamiast tego?

Hermiona przechyliła głowę na bok.

— Co kiedyś powiedziałaś? Gdybyś miała pieniądze Malfoyów, podróżowałabyś po świecie i po prostu… robiła cokolwiek? — przypomniał sobie Draco. — Może tak zrobię.

— Sam? — zapytała, zaciskając usta w wąską linię.

Splótł palce z jej palcami.

— Znaczy, wolałbym mieć kogoś obok siebie.

— Och? Na przykład kogo? — zażartowała.

— Hmm — zmarszczył brwi w skupieniu — może z Theo?

— Nie wiem, myślisz, że to dobry pomysł? Theo chrapie, wiesz?

Hermiona spojrzała na niego znacząco.

— Skąd wiesz?

Wzruszyła ramionami.

— Mówiłam ci już wielokrotnie, że jestem tajemniczą kobietą.

— Kiedyś wydobędę z ciebie te sekrety — obiecał.

— Zobaczymy.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

— Więc dlatego znalazłam to dziwne menu w koszu? Bez alkoholu?

Hanna wyglądała na kompletnie oszołomioną.

Draco, Hermiona i Theo byli u Weasleyów, świętując koniec potyczki z Omnia Scienti. Hermiona i Draco próbowali wyjaśnić pozostałym, co dokładnie się stało.

— W menu nie było kawy — zauważył Draco z bardzo poważną miną.

— Naprawdę? Nie zauważyłam.

Hanna wzruszyła ramionami.

— W sumie właśnie dzięki temu zrozumieliśmy, że coś jest bardzo nie tak ze światem — powtórzył Draco.

— Eee… — Hermiona zmarszczyła brwi. — Jestem prawie pewna, że Ron nazwał cię Draco i to właśnie wtedy oświeciło nas, że coś jest nie tak.

— Co?! — Ron splunął, czerwieniąc się.

— Tak. — Draco zadrżał. — To było bardzo zadziwiające.

— Wybacz, stary. To brzmi okropnie — przeprosił szczerze Ron.

— W porządku. Byłeś pod wpływem.

Draco się uśmiechnął.

Hermiona nie mogła powstrzymać uśmiechu na myśl o ich wygłupach i koleżeństwie, które narodziło się między nimi. Po stracie wszystkiego i wszystkich, było to przejmujące przypomnienie, że znaleźli coś nowego. Chwyciła Draco za rękę, myśląc o tym, jak to możliwe, że znalazła coś nowego.

— Kiedy wyjeżdżacie? — zapytał Theo.

— Naprawdę aż tak się cieszysz, że wyjeżdżamy?

Hermiona zmrużyła oczy, patrząc na mężczyznę. Theo popierał plany Draco i Hermiony dotyczące podróży, ignorując wszelkie obawy o to, czy poradzi sobie z prowadzeniem ich praktyki konsultingowej.

— Miło będzie umeblować gabinet we właściwy sposób.

Theo wzruszył ramionami.

Hermiona prychnęła.

— Gabinet jest przepięknie urządzony. Poświęciłam mnóstwo czasu, żeby zadbać o odpowiednie feng shui…

— Aha.

Theo tylko przewrócił oczami.

Draco wtrącił się, zanim para zdążyła się pokłócić.

— Więc, Hanna, gdzie jest mała Ginny?

— Jest u George’a. Rozpieszczają ją ciocia i wujek. — Hanna uśmiechnęła się. — Pomyślałam, że będzie bezpieczniej, jeśli jej tu nie będzie, podczas waszej obecności. Te ciągłe przekleństwa i tak dalej.

Draco przyłożył rękę do serca, udając urażonego.

— Och, spierdalajcie. Co za zniewaga.

Hermiona uderzyła go w głowę.

— Ha ha. Odpowiadając na twoje wcześniejsze pytanie, Theo, wyjeżdżamy za tydzień.

Ron uniósł brwi.

— Tak szybko?

Hermiona wzruszyła ramionami, a jej wzrok przesunął się na Draco.

— Straciliśmy pięć lat. Nie chcę tracić więcej.

Ron wykonał gest udający wymioty, co spotkało się z karcącym spojrzeniem żony.

— Dokąd jedziecie najpierw? — zapytała Hanna.

Hermiona się uśmiechnęła, a Draco przewrócił oczami, kręcąc głową.

— Wybieramy się do Xi’an w Chinach. Spotkamy się tam z Rubenem, lingwistą, który pomógł nam przetłumaczyć tekst ze ścian jaskini? Badał pochodzenie terakotowych żołnierzy i powiedział, że przydałaby mu się pomoc — wyjaśniła Hermiona.

— Ruben? — Theo zmarszczył brwi. — Myślałem, że uważaliście go za najgorszego.

— Bo jest — mruknął Draco pod nosem.

Hermiona spiorunowała go wzrokiem.

— Och, nie jest taki zły. I kto wie, co by się stało bez niego. Poza tym jego śledztwo brzmi fascynująco!

Draco niechętnie skinął głową.

— Cóż, będzie nam was brakowało. — Ron spojrzał na Hermionę, a jego usta wykrzywiły się w półuśmiechu. — Odwiedzicie nas, prawda?

— Oczywiście.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

— Jesteś na to gotowy? — zapytała Hermiona.

Plan zakładał wyjazd do Chin następnego dnia.

Draco dał jej do zrozumienia, że ma dla niej „niespodziankę” i zaciągnął ją do Dziurawego Kotła na kawę o niestosownie późnej porze.

Wzruszył ramionami, obejmując dłońmi kubek.

— Właściwie to jestem podekscytowany.

— Naprawdę — pochyliła się, z papierosem dyndającym jej między palcami — ty, Draco Malfoy, który przed spotkaniem mnie pięć lat temu nigdzie nie byłeś, cieszysz się na podróż? Bez konkretnego planu? Bez zasad? Tylko ty i ja.

Uśmiechnął się do niej, lekko kręcąc głową w odpowiedzi.

— Mam ciebie, o co miałbym się martwić?

— O rany, Malfoy. Zawsze zapominam, jaki z ciebie frajer. — Przewróciła oczami, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu, który rozciągnął się na jej twarzy. — Niech zgadnę — zadzwoniłeś do Hanny, by zarezerwować ten konkretny stolik?

Siedzieli przy tym samym stoliku w tylnym kącie, tym, przy którym siedzieli tamtej pamiętnej nocy, kiedy wpadli na siebie w Puraclavie.

Draco patrzył obojętnie.

— I co z tego?

Panowała między nimi przyjemna cisza, podczas której Hermiona pogrążyła się we wspomnieniach tego pamiętnego spotkania.

— Myślisz o tym czasem? Co by się stało, gdybyś mnie nie rozpoznał albo nie wpadł na pomysł pójścia do Puraclavy tamtej nocy?

Hermiona zaciągnęła się głęboko papierosem.

Wyglądał na zamyślonego.

— Cóż, nigdy nie zostałbym pobity przez martwego człowieka z renesansu.

— Prawda — zgodziła się Hermiona. — Ale też nie opuściłbyś swojej strefy komfortu i nie zgodziłbyś się podróżować ze mną po świecie. Pomyśl o ilości kawy, którą będziesz mógł pić.

— Tak, a gdybyś mnie nie poznała, pewnie już dawno szukałabyś nowej pracy.

Uśmiechnął się złośliwie, biorąc długi łyk kawy.

— Chyba w końcu znalazłam właściwą.

Wzruszyła ramionami.

— Więc jaki jest werdykt? — zapytał.

— Hmm?

— Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, powiedziałaś, że wyglądam na mniej bucowato.

— Och. — Zmarszczyła brwi w udawanym zamyśleniu. — Wciąż tak wyglądasz.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Trzy lata później

 

— Dokąd teraz? — zapytał Draco, patrząc w niekończący się horyzont saliny w Boliwii.

— Hmm. — Hermiona zmarszczyła brwi. — Nie jestem pewna. Kiedy musimy wrócić do Londynu na urodziny Ginny?

— Myślę, że nie wcześniej niż za trzy tygodnie.

— To może Wyspa Wielkanocna? — zaproponowała Hermiona.

— Qué pasa con ustedes? — zapytał rozgniewany mężczyzna.

— Co powiedział? — wyszeptał Draco do Hermiony.

— Zapytał, co jest z nami nie tak.

Wzruszyła ramionami.

Hermiona i Draco znajdowali się na salinie w Uyuni w Boliwii, badając potencjalnie niebezpieczny artefakt. Niestety, nie byli jedyni. Boliwijskim piratom-czarodziejom udało się ich pojmać, ku ich wielkiemu rozczarowaniu.

— To trochę podchwytliwe pytanie. — Draco zmarszczył brwi, zastanawiając się przez chwilę. — Chyba moglibyśmy zacząć od Hogwartu, prawda? W sumie byłem trochę tyranem…

— Trochę, Draco? Hermiona uniosła brwi.

— Wychowano mnie na fanatyka! Bądź rozsądna.

Przewrócił oczami.

— Kiedy zastanawiam się nad tym, co jest z tobą nie tak, to myślę o tym, jak byłeś za głośny i przez ciebie nas przyłapał — zauważyła Hermiona.

— Cóż, mówiłaś, że pytał, co jest z nami nie tak, prawda? Nie tylko ze mną? Może powinniśmy zacząć rozmawiać o twoim lęku przed zaangażowaniem? — wycedził Draco.

— Poważnie? Teraz? Tylko dlatego, że nie chcę rozmawiać o tym, że może kiedyś będziemy mieli dzieci! Zgodziłam się wyjść za ciebie, czego więcej chcesz?

Głos Hermiony stawał się coraz głośniejszy.

— Jesteśmy po trzydziestce! Jeśli chcemy mieć dzieci, powinniśmy o tym porozmawiać, nie sądzisz? Nie mówię, że musimy je mieć, po prostu o tym porozmawiajmy!

Draco był równie głośny.

— Naprawdę? Za starzy? Wiesz, adopcja zawsze wchodzi w grę, Draco. Powinieneś się wstydzić.

Hermiona uniosła wysoko głowę.

— Więc, teraz?

Głos Draco nagle się uspokoił.

— Tak.

Bez słowa przecięli więzy, przywołali różdżki i obezwładnili porywaczy.

— Masz wszystko, czego potrzebujesz? — zapytał Draco, zeskakując z łodzi porywaczy i wpadając do płytkiej wody.

— Tak. Nic nie wiedzą, więc powinno być dobrze.

Hermiona dołączyła do niego, przedzierając się przez wodę, aż wydostali się z chronionego obszaru.

Postanowili wykorzystać fakt, że zostali schwytani, by sprawdzić, co dokładnie piraci wiedzą o artefakcie. Oboje poczuli, jak zaklęcia ochronne znikają, i aportowali się do pokoju hotelowego.

— Wiesz, że nie mówiłem poważnie — powiedział Draco, czule chwytając ją za rękę.

— Hmm — mruknęła. — Naprawdę.

— Naprawdę — odpowiedział szczerze. — Wiesz, że byłbym szczęśliwy, gdybyśmy na zawsze byli tylko we dwoje.

— Dla jasności — Hermiona próbowała zachować nonszalancję — wolałbyś, żebyśmy byli tylko we dwoje?

Draco zmrużył oczy.

— Dlaczego czuję, że to pułapka?

— Powiedziałeś, że byłbyś szczęśliwy, gdybyśmy byli we dwoje, tego chcesz?

— Chodziło mi o to, że skoro koniec tematu, to w zupełności mi wystarczy — wyjaśnił sceptycznym tonem.

— Więc, hipotetycznie, gdybym była w ciąży, byłbyś nieszczęśliwy? Czy wręcz przeciwnie? — zapytała Hermiona, odwracając wzrok.

— Hermiono — odparł Draco z kamienną twarzą. — Czy właśnie pozwoliłaś, żebyśmy zostali schwytani przez boliwijskich piratów-czarodziejów, będąc w ciąży?

— Powiedziałam hipotetycznie!

Hermiona przewróciła oczami.

— Cóż, hipotetycznie, chciałbym z tobą porozmawiać o tym, czego chcesz. Wiesz, że chciałbym mieć dzieci, ale ważniejsze jest dla mnie twoje szczęście. — Draco przyciągnął ją do siebie, zmuszając, by spojrzała mu w oczy. — Jesteś w ciąży?

Próbowała odwrócić wzrok.

— Może? — wyszeptała.

— I?

Zamilkła, patrząc na niego, jakby liczyła na jakieś objawienie. Patrzyła, jak jego oddech staje się cięższy, a jej serce wali jak młotem.

— No wiesz, nasze dziecko byłoby całkiem urocze, prawda?

Draco się rozpromienił.

— Ty szalona wiedźmo.

Pocałował ją, przytulając. Jego euforia była zaraźliwa, rozlewając po niej ciepło.

— Więc jesteś szczęśliwy? — wyszeptała mu w usta.

— W sumie — mruknął. — Nawet bardzo.

_____________

Witajcie :) tak oto kończy się to tłumaczenie. Było wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i tajemnic. Wiem, że ta historia nie ma wielu fanów, ale cieszę się, że mimo wszystko część Was nadal tu jest i czyta. To wiele dla mnie znaczy. Dajcie znać jak ogólne wrażenia po całej trylogii.

Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu opublikuję rozdziały Come To Claim i oczywiście To, co jest między nami. Zatem oczekujcie :)

Tyle ode mnie. Komentujcie i oceniajcie. Miłego tygodnia. Enjoy! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy