[T] Come To Claim: Rozdział 17
Witajcie :) w niedzielny wieczór zapraszam na siedem nowych rozdziałów tłumaczenia. Wiele się wydarzy, więc miłej lektury! :)
_________________
Astoria i Pansy poszły ze mną do sklepu Pansy.
Obie kobiety miały osobisty interes w tym, który strój założę dziś wieczorem, a
sądząc po mrocznym spojrzeniu Pansy, powiedziałabym, że to moja wersja sukienki
zemsty do Nox.
Jednak to nie była sukienka. Przypominała
jednoczęściowy kostium kąpielowy. Miseczki stanika ściskały i unosiły moje
piersi. Mój tyłek był ledwo zakryty stringami i koronkowymi falbankami po
bokach. Body zatrzasnęło się między moimi nogami, a większość pleców i gorsetu
całkowicie prześwitywała. Kolor był tak ciemnozielony, że wydawał się niemal czarny.
Byłam oszołomiona, patrząc na rozciągający się przede mną widok w lustrze.
Bogate, szmaragdowe odcienie zdawały się rozpalać moje oczy. Pansy fachowo
rozczesała mi włosy i brązowe loki opadały kaskadami na moje ramiona. Nie
pamiętam, kiedy ostatnio czułam się tak piękna.
Musiałam zachować przytomność umysłu, będąc tu z
nim dziś wieczorem. Musiałam pamiętać o naszej umowie. Miał mnie nauczyć
odczuwania przyjemności. A ja musiałam trzymać moje cholerne usta z dala od
jego.
Weszłam do holu z kominka i natychmiast otoczyła
mnie ciemność. Sapnęłam i zamarłam. Moje umysły zostały całkowicie odcięte.
Wzięłam drżący oddech.
— Witaj, kotku.
Odetchnęłam z ulgą.
— Witaj, Potworze.
Czułam go na swoim policzku. Jego usta były takie
miękkie.
— Czy to nawiązanie do mojego monstrualnego
kutasa?
Przewróciłam oczami. Jego silne ramiona objęły
mnie i przyciągnęły do swojej piersi. Z nagłym szarpnięciem aportowaliśmy się w
inną przestrzeń, ale moje oczy wciąż były zasłonięte.
— Gdzie jesteśmy? — wyszeptałam, niepewna, czy jesteśmy
na scenie, czy nie.
— W pokoju.
Czułam, jak powoli krąży wokół mnie.
— Co robisz?
Jego dłoń zmysłowo przesunęła się po moim ciele,
pozostawiając mnie niemal dyszącą.
— Próbuję zdecydować, czy potrafię się
powstrzymać przed pieprzeniem cię.
Walczyłam sama ze sobą. Czemu się powstrzymywałam? W imię świętości mojego małżeństwa?
Miałam ochotę przewrócić oczami. Balansowałam na granicy rozsądku. Przyszłam tu po doświadczenia, prawda?
Chciałam dowiedzieć się jak odczuwać przyjemność. Doświadczyć oszałamiających
orgazmów i fenomenalnego seksu. A on zgodził się mi to pokazać. Nauczyć mnie.
Musiałam więc przestać uciekać. Musiałam się poddać.
Potwór podniósł mnie i niósł kilka kroków. Powoli
położono mnie na czymś, co uznałam za łóżko.
— Dziś wieczorem chodzi o rozpoznawanie
przyjemności — powiedział.
Jego głos stał się mroczny i ochrypły, co
sprawiło, że ścisnęło mnie w żołądku.
— Dziś wieczorem użyjesz dwóch słów, kiedy
będziemy to przerabiać. Gwiazdy
oznaczają, że odczuwasz przyjemność. Krzyże
oznaczają, że nie odczuwasz żadnej przyjemnej reakcji.
Gwiazdy
i krzyże. Jasne. Okej.
— Nie odsłonię twoich oczu przez cały wieczór,
ponieważ często naszą pierwszą reakcją może być strach przed czymś nieznanym.
Nie chcę, żebyś bała się nieznanego. Chcę, żebyś całkowicie oddała się
uczuciom.
Wypuściłam drżący oddech. Nic dziś nie zobaczę.
Zaczęłam oswajać się z tą rzeczywistością. Bycie pozbawioną wzroku było
wstrząsającym doświadczeniem. Takim, na które nie byłam przygotowana. I chociaż
jego maska chwilami wydawała mi się lekko przerażająca, lubiłam patrzeć mu w
oczy. Lubiłam patrzeć na jego uniesione usta w tym szelmowskim uśmiechu.
Lubiłam pozwalać, by moje oczy błądziły po jego wytatuowanym torsie.
— Dodatkowo cię skuję — powiedział.
Nagle moje ręce i nogi zostały rozłożone i skute
skórzanymi kajdankami.
Nie mogłam powstrzymać dudnienia mojego pulsu,
gdy oślepłam i byłam przykuta. Oddychaj,
namawiałam samą siebie.
— Cii, spokojnie. — Nagle znalazł się tuż przy
moim uchu, głaszcząc mnie po policzku. — Zaufaj mi. Dziś wieczorem jesteśmy
tylko ty i ja, kotku.
Składał słodkie pocałunki wzdłuż mojej linii
szczęki. Ten dotyk przyprawiał mnie o dreszcze.
— Jesteś gotowa na mój dotyk?
Bogowie,
tak. Skinęłam głową.
— Proszę.
Nagle odsunął się od mojej twarzy, ale czułam
całe jego ciało na łóżku między moimi nogami. W tym momencie niemal drżałam.
Oczekiwanie, niepewność, pęd tego wszystkiego były zbyt duże.
Jego ręce spoczęły na mojej szyi, a jego wielkie
dłonie wyciągnięte przed siebie, zaczęły wodzić po całym moim ciele.
— Wybrałaś to specjalnie dla mnie, kotku?
— Tak — wyszeptałam, rozkoszując się dotykiem
jego ogromnych, zrogowaciałych dłoni.
— Mógłbym dojść na sam twój widok.
Jego dłonie zawisły na moich piersiach, zanim
powędrowały w dół moich boków.
— No ja niestety nie — zażartowałam.
Otoczył mnie ponury chichot, który sprawił, że
zacisnęłam zęby. Nie wytrzymam tak trzech minut.
— Przekonasz się, że wspomnienie mojego wyglądu
zostanie z tobą na zawsze.
Nie miał pojęcia. Zwłaszcza że przysięgłam, że
dziś dostrzegałam jego cechy u mojego współlokatora.
Jego dłonie spoczywały teraz na moich udach, a
kciuki były zgięte do wewnątrz, przesuwając się po wewnętrznej stronie ud
niczym szew, który próbował rozerwać. Wygięłam się w jego uścisku. Ten dotyk
był jak ogień, a ja byłam spalona i gotowa na więcej.
— Dziś wieczorem, kiedy się z tobą bawię, nie
chcę, żebyś za dużo myślała o gwiazdach i krzyżach — poinstruował. — Chcę,
żebyś czuła. Nie pozwól, żeby twój umysł wyprowadzał cię z błędu.
— Tak, Potworze — zgodziłam się.
— Możesz teraz nazywać mnie potworem, ile chcesz
— rzekł, wodząc dłońmi po moich nogach. — Ale pod koniec nocy będziesz mnie
nazywać swoim bogiem.
Chciałam jęknąć na tę obietnicę.
— No to zaczynamy — mruknął. — Moje dłonie. Jakie
powodują w tobie emocje?
— Gwiazdy — odpowiedziałam natychmiast.
Jego klatka piersiowa poruszyła się przez mroczny
chichot i aż zapragnęłam wyciągnąć rękę i go dotknąć. Nachyliłam się pod jego
dotykiem, jak tylko mogłam, pomimo więzów. Jego dłonie zatrzymały się na górnej
części mojego uda i zaczął wodzić nimi w kierunku mojej cipki. Zadrżałam, gdy
palcami musnął zatrzaski między moimi nogami.
— Gwiazdy — wysapałam.
— Grzeczna dziewczynka.
Jego głos był tak głęboki, że niemal warknął z
satysfakcji.
Dłonie ponownie powędrowały w górę, do moich piersi,
ale brakowało mi ich ciepła między nogami. To będzie bolesna tortura,
zdecydowałam.
Pociągnął mnie za sutki palcami i moje plecy
wygięły się w łuk. Jęknęłam cicho, czując ucisk.
— Gwiazdy — błagałam go, by kontynuował. —
Gwiazdy.
Potem objął ustami jedną z moich piersi.
Krzyknęłam, gdy zalała mnie szalona fala ekstazy. Jego usta były gorące i
wilgotne na prześwitującej koronce. Było jej bardzo mało i ściągnął ją w dół,
dając swoim ustom dostęp do mojej nagiej skóry.
— Gwiazdy — krzyknęłam, gdy jego język wodził po
moim sutku.
Zęby musnęły skórę, a potem ugryzł. Moja głowa
poleciała z łóżka.
— Gwiazdy!
Bogowie, nie miałam pojęcia, że zabawa piersiami może
wywołać taką reakcję. Zachowywał się jak szaleniec. Pochłaniał moje piersi
jedną po drugiej w żarłocznej furii. Zatraciłam się pod jego dotykiem.
Całkowicie uniesiona w tym pozornie pozacielesnym doświadczeniem.
— Mógłbym sprawić, że dojdziesz w ten sposób —
powiedział między ugryzieniami. — Wiesz o tym?
Jedynym dźwiękiem, jaki z siebie wydobyłam, był
rozpaczliwy gardłowy jęk. Bogowie, tak bardzo chciałam dojść. Nie mogłam
zacisnąć nóg. Musiałam więc po prostu poczuć ciepło i wilgoć, gdy przyciskał
się do mnie i pożerał moje piersi.
Odsunął się od mojej klatki piersiowej i
nadąsałam się z powodu jego nieobecności. Uwielbiałam to uczucie. Chciałam
więcej tej torturującej przyjemności. Ale czułam, jak nachyla się nad moją
twarzą.
— Pocałuj mnie — powiedział.
Oboje ciężko oddychaliśmy i czułam jego oddech na
moich ustach, tak jak jestem pewna, że on czuł mój.
— Nie.
— Pocałujesz — zagroził. — Wkrótce.
Po dalszych pieszczotach sutków miałam ochotę się
z nim zgodzić.
Zszedł z łóżka.
Poczułam coś chłodnego. Najpierw przeciągnął tym
po mojej nodze. Czy to był czubek
różdżki? Przeszukiwałam umysł, desperacko próbując sklasyfikować to
uczucie. Było zbyt gęste, by mogło być różdżką. I delikatniejsze. W jednej
chwili zniknęło, w następnej uderzyło mnie w wewnętrzną stronę uda.
Syknęłam, czując pieczenie.
Naturalnym odruchem było powiedzieć, że mi się to
nie podoba. Ale przygryzłam wargę i przeczekałam. Musiałam się z tym chwilę
pomęczyć.
Pieczenie szybko minęło i wrócił do kreślenia
linii po moim ciele. Następnie uderzył w moje biodro. Czy mi się to podobało? Nie sądziłam, że mogłabym nazwać to
krzyżem. Przynajmniej jeszcze nie. Ale nie wiedziałam też, czy czuję się tak
cudownie jak przy gwiazdach. Kiedy obiekt uderzył w mój sutek, wszystko
natychmiast się zmieniło.
— Gwiazdy! — krzyknęłam.
— Grzeczna dziewczynka — powiedział.
Uderzył w moją drugą pierś, a ja rozkoszowałam
się mrowiącą przyjemnością, która przeszyła mnie na wskroś.
— Gwiazdy — wysapałam, gdy uderzył ponownie.
Zabawka Potwora przesunęła się po moich
ramionach, szyi i z powrotem w dół torsu. Kiedy poczułam jej nieobecność,
myślałam, że w końcu skończyliśmy, aż nagle, z ostatnim donośnym klapsem,
wylądowała tuż obok mojej cipki.
— Gwiazdy! — krzyknęłam.
Merlinie!
Cholera jasna. Teraz trudem łapałam oddech. To było jak błyskawica. Jasny gwint, jak to możliwe?
— Grzeczna dziewczynka — wycedził i pozwolił
przedmiotowi przesunąć się po miejscu, które właśnie uderzył.
Tarcie, ból, jego słowa i moje zdenerwowanie
stworzyły irytującą kombinację.
— Na kolana, kotku.
Nagle więzy się rozluźniły, a ramiona Potwora
pociągnęły mnie do góry i przewróciły na czworaki. Wsunął mi coś pod brzuch.
Duży kawałek pianki, czy coś, co trzymało moje pośladki w powietrzu. Lekko
nacisnął na moje plecy i wrażliwe piersi zostały wciśnięte w jedwab
prześcieradła. Moje ramiona nadal były unieruchomione, podobnie jak stopy.
Odwróciłam głowę na bok, mimo że nic nie widziałam, i próbowałam oddychać,
przezwyciężając narastające podniecenie.
— Tak ślicznie — wyszeptał, przeciągając dłońmi
po moim tyłku.
Przesunął palcami po małym skrawku materiału,
który wpinał się w moje pośladki. Zesztywniałam. Nigdy nikt mnie tak nie
dotykał. Jego palce nie przestawały się poruszać, a ja czułam, jak unosi się
tuż obok mnie.
— Gwiazdy — wyszeptałam.
Chciałam, żeby mnie przeleciał. Teraz to do mnie
dotarło. Jeśli tak działało na mnie to, czym mnie dotykał i uderzał, jego kutas
doprowadziłby mnie do nirwany. Umarłabym z rozkoszy.
Ale jego ręka się odsunęła. Chłód jego
nieobecności był okropny.
Powoli palec krążył wokół zakazanego okręgu.
— Krzyże — zareagowałam instynktownie.
Nie byłam na to gotowa. Jeszcze nie. Jego dłoń
się poruszyła, a usta złożyły mocny pocałunek na moim pośladku i czułam jego
uśmiech.
— No, no, kotku — wycedził. — Zachowuj się, a
pozwolę ci dojść.
Starałam się nie jęknąć na tę obietnicę.
Jego usta się cofnęły, a ich miejsce zajął ostry
klaps w mój tyłek. Sapnęłam na jego dźwięk i towarzyszące mu pieczenie. Ale
przysięgam, że czułam, jak moje wnętrze niemal zalewa wilgoć.
Zanim zdążyłam stwierdzić, czy to gwiazdy, czy
krzyże, kolejny wylądował na lewym pośladku. Syknęłam. To było szokujące, ale nie
bolało. Nie do końca. Pieczenie minęło niemal natychmiast, zwłaszcza teraz, gdy
pocierał skórę, którą właśnie spoliczkował. Wymierzył dwa kolejne, szybkie
klapsy i poczułam ból.
— Gwiazdy.
Moje słowa mnie zszokowały i zaskoczyły. Nie
nienawidziłam tego. Czułam przyjemność. Zatrzaski mojego body wbijały się w
ciało i potrzebowałam chwili wytchnienia. Chciałam, żeby to wszystko ze mnie
zerwano.
Wcześniej myślałam, że klapsy i chłosta to tylko
kara, a niektórych podniecał ból. Ale teraz zdawałam sobie sprawę, że nie o ból
tu chodziło. On tylko zwiększał napięcie narastające w obliczu zbliżającego się
orgazmu. To była gra wstępna. Zmieniał moje ciało w plątaninę pod napięciem,
błagającym o uwolnienie. Ostre ukłucia bólu sprawiały, że moje zmysły tańczyły
w oczekiwaniu.
— Gwiazdy — błagałam go. — Proszę.
Jego usta znów wylądowały na mojej nagiej skórze,
gdy lekko skubał miejsce, które właśnie poklepał.
— Gwiazdy.
Westchnęłam.
— Grzeczna dziewczynka.
Bogowie, byłam cała przemoczona. Gdyby znowu
odetchnął w pobliżu mojej cipki, doszłabym od razu. Byłam tak wdzięczna za ten
klin pode mną, bo nie miałabym szans utrzymać się w tej fali przyjemności.
Ustami musnął mój pośladek i po chwili przeniosły
się na cipkę. Jęknęłam, czułam jego usta na sobie. Utalentowany Potwór zręcznie
rozpiął moje body swoimi cholernymi zębami. Jęknęłam rozpaczliwie. Ze
wszystkich atrakcyjnych, szalonych rzeczy, jakie można było zrobić, on
zdecydował się na to. Jego ręce pociągnęły body na mój tyłek, zostawiając mnie
całkowicie nagą i odsłoniętą przed nim.
— Ja nigdy… — wyszeptałam, przerażona tym, co się
stanie.
To było takie intymne. Tak osobiste. Ale on po
prostu mnie uciszył.
— Gwiazdy lub krzyże — przypomniał mi.
— Gwiazdy — wyszeptałam bez wahania.
A potem rzucił się na mnie. Jego usta i język
zanurzyły się we mnie, a dłonie zacisnęły na tyłku. Palce wbijały się w moje
ciało, gdy wsunął się głębiej. Pierwsze muśnięcie jego języka po mojej
wrażliwej skórze sprawiło, że krzyknęłam.
— Gwiazdy — wrzasnęłam. — Gwiazdy, cholerne
gwiazdy!
Ale nie przestawał. Był nieustępliwy. Przesuwał
językiem po wargach, a potem ssał, wciągając je między zęby i delikatnie
podgryzając. Moje nogi trzęsły się tak bardzo, że myślałam, że straciłam w nich
czucie.
Język lizał mnie, jakbym była wodą na pustyni.
Głębokie nucenie satysfakcji niemal wytrąciło mnie z równowagi.
— Gwiazdy! — krzyknęłam żałośnie.
Bo to była najwspanialsza rzecz, jakiej
kiedykolwiek doświadczyłam. Nikt nigdy wcześniej nie zrobił mi czegoś takiego.
Nigdy nie chodziło o moją przyjemność ani o mój orgazm. Ale to? To było
całkowicie dla mnie. Skupienie, uwaga, pożądanie, wszystko dla mnie. I
cholernie rozsadzało mi mózg, gdy myślałam, że minęło prawie trzydzieści lat
bez zaznania takiej przyjemności.
Odsunął się, a jego usta zastąpiły dłonie.
— Gwiazdy! — błagałam. — Bogowie, gwiazdy!
Dwa palce natychmiast wbiły się we mnie po same
końce i krzyknęłam. Ale jego druga ręka sięgnęła do przodu i okrążyła moją
łechtaczkę. Całe ciało zacisnęło się na myśl o tym, jak mnie dotykał. Po
spływał po linii włosów, gdy dyszałam i płakałam z rozkoszy, jaką dawał mi ten
potwór.
— Cholernie dobrze — warknął. — Smakujesz jak
cholerny sen, kotku. Wiedziałem, że tak będzie.
Nie mogłam oddychać, a co dopiero odpowiedzieć.
Byłam tak blisko orgazmu. Tuż obok.
— Gwiazdy — błagałam. — Tak blisko. Gwiazdy.
Gwiazdy.
— Dojdź mi na twarz albo wcale — zażądał.
Jego język i palce pracowały w tandemie, by
wycisnąć ze mnie ostatnią kroplę przyjemności. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy
czułam narastający orgazm.
— Gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy — wysapałam.
Tak blisko. Prawie.
Jeszcze trzy kółka kciukiem i wybuchnę jak
eksplodująca gwiazda. Krzyknęłam, walcząc z falą euforii.
— D…
Zawahałam się.
O mało nie wypowiedziałam imienia cholernego
Draco Malfoya, kiedy dochodziłam.
— Nie przestawaj — wydusiłam z siebie.
Zakopałam ten kawałek szaleństwa głęboko w
pamięci. Co, do cholery, było ze mną nie
tak?
Doszłam, drżąc rozpaczliwie. Potwór odsunął się,
dysząc równie mocno.
— Tak cholernie idealna — powiedział, całując
wewnętrzną stronę mojego uda.
Wydobył się z niego niezrozumiały pisk, gdy jego
twarz przycisnęła się do mojej wrażliwe skóry.
— Jesteś gotowa na mojego kutasa?
— Gwiazdy — wysapałam. — Tak, proszę, tak.
Widziałam już jego ogromnego kutasa, a myśl o
tym, że teraz będzie we mnie i otoczy mnie jeszcze większą ilością swojego
ciepła, była dokładnie tym, czego potrzebowałam.
— To nie będzie twój jedyny orgazm tej nocy —
ostrzegł. — Przygotuj się.
Chciałam rozpłakać się na jego słowa. To był
pierwszy orgazm, którego sama sobie nie zafundowałam. Przewyższał wszystko, o
czym mogłam marzyć. Nie sądziłam, że będę mogła mieć orgazm jeszcze raz.
Słyszałam potwora za sobą. Jego dżinsy opadły na
podłogę. Wibrowałam z podniecenia.
Słyszałam, jak rzuca na nas zaklęcie
antykoncepcyjne i drgnęłam pod chłodną aurą, którą czułam na sobie. Znów wsunął
we mnie swoje palce i jęknęłam z bólu. Wciąż byłam tak wrażliwa, że czułam, jak
pulsuję wokół niego.
— Taka mokra — jęknął. — Taka gotowa.
Westchnęłam.
— Błagaj o to.
Wyciągnął palce, a na moim tyłku rozległ się
donośny klaps.
— Proszę! — Słowa wyrwały się z moich ust z
desperacką prośbą. — Proszę. Potrzebuję twojego kutasa. Proszę, Dr… —
Przerwałam i znów się zawahałam. — Przemoczona. Jestem przemoczona dla ciebie.
Otrząsnęłam się.
Co, do cholery, działo się dzisiaj w mojej
głowie?
Nie miałam dużo czasu, żeby się na tym skupić, bo
moje słowa zostały nagrodzone. Gorące rozciąganie mojego ciała wokół jego
kutasa sprawiło, że zacisnęłam zęby. Z moich ust wydobył się cichy jęk, a on
syknął za mną.
— Właśnie tak — powiedział, wpychając się
głębiej. — Weź całego.
Sapnęłam ciężko. Ile jeszcze mogłam przyjąć?
Byłam tak wypełniona. Wsunął się cały, a ja szlochałam z powodu jego
przytłaczającej obecności.
— Mów do mnie — warknął, nie ruszając się.
Sprawdziłam swój stan. Byłam wypełniona. Wzięłam
głęboki oddech i zanurzyłam się w tym obcym uczuciu. Rona nie był taki duży. A
z tej perspektywy Potwór wypełniał całe moje ciało i duszę.
— Gwiazdy — wyszeptałam.
Wtedy się ruszył. Cofnął się i wbił we mnie z
powrotem. Oboje jęknęliśmy gardłowo, ale się nie zatrzymał.
— Gwiazdy — wycedziłam.
To było takie przyjemne, takie potężne.
— Kurwa — wydyszałam. — Gwiazdy.
Teraz naprawdę się poruszał, wbijając się we
mnie, chwytając mnie za pośladki i biodra, całkowicie mnie posiadł.
Jego dłoń dotknęła mojego karku pod włosami.
Używał jej, by wsunąć się głębiej, jakby kierował mnie z powrotem do siebie.
Rozkoszowałem się jego dotykiem. Druga ręka sięgnęła do przodu i uszczypnęła
mój sutek. Wydusiłam z siebie dźwięk aprobaty.
— Gwiazdy.
Zaklął głośno i odsunął się ode mnie. Straciłam
całe ciepło i przyjemność z jego ciała na moim.
— Krzyże!
Nagle moje ręce zostały uwolnione. Nadal nic nie
widziałam, ale piankowy klin pode mną też zniknął. Przewrócił mnie na plecy i
szybkim ruchem wbił we mnie kutasa. Oboje zaklęliśmy, a jego twarz natychmiast
znalazła się na mojej szyi i klatce piersiowej. Kiedy wchodził we mnie
potwornie powolnymi i kuszącymi ruchami, w moich oczach zobaczyłam eksplozje
światła. Nigdy nie uprawiałam takiego seksu. Nigdy nie doświadczyłam niczego
podobnego do uczucia jego pulsującego we mnie.
Wbiłam palce w podstawę jego skóry głowy,
desperacko pragnąc przyciągnąć go bliżej. Przeczesałam palcami miękkie pukle.
Wyobraziłam sobie jasny blond pod palcami.
Oderwałam palce od jego włosów.
Nie. Jego włosy były ciemne. Nie blond.
Prawie warknęłam przez mój zdradziecki umysł.
Przesunęłam dłonie na jego klatkę piersiową i
poczułam wypukłe wgłębienia blizn, które szpeciły jego skórę. To nie był
tatuaż. Miał ranę na klatce piersiowej, taką jak moja. Przesunęłam po niej
palcami, szukając jakiegoś wytłumaczenia. Jego dłoń owinęła się wokół mojego
karku, obejmując głowę.
— Pocałuj mnie — warknął.
— Nie.
Westchnęłam, zadowolona z pulsującego pożądania,
które znów narastało między moimi nogami.
Jakim cudem byłam tak blisko kolejnego orgazmu?
Używał magii?
— Głębiej — powiedział, napinając biodra do
granic możliwości.
Przejechałam palcami po jego klatce piersiowej, a
z jego ust potoczył się potok przekleństw.
— Kurwa, tak po prostu — powiedział, gdy oplotłam
nogi wokół jego talii, pozwalając mu wejść się głębiej.
Jego dłoń zsunęła się między nas i znów zaczęła
okrążać moją łechtaczkę. Prawie spadłam z łóżka przez pierwszy jego dotyk.
Byłam taka wrażliwa.
— Gwiazdy — wychrypiałam.
Był wściekły. Wchodził we mnie rytmicznie, ssąc
sutek i drażniąc mnie do nieprzytomności. Jego twardy kutas wbijał się we mnie
tak głęboko, że czułam go w brzuchu. Przywarłam do niego, niemal płacząc z
rozkoszy, która mnie ogarnęła. Uczucie napięcia rosło i znów doszłam. Krzyknęłam
z rozkoszy, a on ryknął razem ze mną, dołączając do mnie, gdy razem osiągaliśmy
orgazm.
Utrzymywał to szaleńcze tempo. Nie mogłam
przestać się trząść. To było tak potężne, tak pochłaniające. Czułam, jakby całe
moje ciało płonęło.
Przytulił mnie do piersi i przewrócił się na
plecy, wciąż będąc we mnie. Przytulił moją głowę do swojej piersi, a jego dłoń
wygładzała moje dzikie loki.
— Tak cholernie idealnie — powiedział, całując
niesforną grzywkę.
Następnie sięgnął po moją dłoń i splótł nasze
palce. Lekko pocałował moje kostki. Ten dziki psychopata, który mnie porwał,
zachowywał się teraz jak zadowolony jak nakarmiony kociak. Zestawienie tych
dwóch osobowości było takie dziwne. Był dominujący, asertywny i wymagający.
Wyciskał ze mnie każdą kroplę przyjemności. A teraz?
Wsłuchiwałam się w rytmiczne bicie jego serca.
Zrozumiałam, że nigdy nie będę miała tego dość. To będzie uzależnienie, którego
nie będę potrafiła sobie odmówić, idąc naprzód. Byłam obolała, ale ból był nie
do zniesienia. Sprawiał, że chciałam więcej.
Nasze serca się zsynchronizowały, gdy
uspokajaliśmy oddechy. Czułam się oszukana. Czułam się tak, jakby została
wciągnięta w małżeństwo pod fałszywym pretekstem. Nie miałam pojęcia, że to
może tak wyglądać. Że seks może być tak dynamiczny, tak satysfakcjonujący. I
wiedząc teraz to wszystko, nigdy nie wrócę do tego, co było. Nigdy się nie
ustatkuję. Pogrzebię Rona i wspomnienie jego niepozornej, fizycznej obecności w
moim życiu.
Zasługuję na więcej.
A Potwór obdarował mnie tą wiedzą.
Brak komentarzy