[T] Come To Claim: Rozdział 17

niedziela, 31 maja 2026

Witajcie :) w niedzielny wieczór zapraszam na siedem nowych rozdziałów tłumaczenia. Wiele się wydarzy, więc miłej lektury! :)

_________________


Astoria i Pansy poszły ze mną do sklepu Pansy. Obie kobiety miały osobisty interes w tym, który strój założę dziś wieczorem, a sądząc po mrocznym spojrzeniu Pansy, powiedziałabym, że to moja wersja sukienki zemsty do Nox.

Jednak to nie była sukienka. Przypominała jednoczęściowy kostium kąpielowy. Miseczki stanika ściskały i unosiły moje piersi. Mój tyłek był ledwo zakryty stringami i koronkowymi falbankami po bokach. Body zatrzasnęło się między moimi nogami, a większość pleców i gorsetu całkowicie prześwitywała. Kolor był tak ciemnozielony, że wydawał się niemal czarny. Byłam oszołomiona, patrząc na rozciągający się przede mną widok w lustrze. Bogate, szmaragdowe odcienie zdawały się rozpalać moje oczy. Pansy fachowo rozczesała mi włosy i brązowe loki opadały kaskadami na moje ramiona. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się tak piękna.

Musiałam zachować przytomność umysłu, będąc tu z nim dziś wieczorem. Musiałam pamiętać o naszej umowie. Miał mnie nauczyć odczuwania przyjemności. A ja musiałam trzymać moje cholerne usta z dala od jego.

Weszłam do holu z kominka i natychmiast otoczyła mnie ciemność. Sapnęłam i zamarłam. Moje umysły zostały całkowicie odcięte. Wzięłam drżący oddech.

— Witaj, kotku.

Odetchnęłam z ulgą.

— Witaj, Potworze.

Czułam go na swoim policzku. Jego usta były takie miękkie.

— Czy to nawiązanie do mojego monstrualnego kutasa?

Przewróciłam oczami. Jego silne ramiona objęły mnie i przyciągnęły do swojej piersi. Z nagłym szarpnięciem aportowaliśmy się w inną przestrzeń, ale moje oczy wciąż były zasłonięte.

— Gdzie jesteśmy? — wyszeptałam, niepewna, czy jesteśmy na scenie, czy nie.

— W pokoju.

Czułam, jak powoli krąży wokół mnie.

— Co robisz?

Jego dłoń zmysłowo przesunęła się po moim ciele, pozostawiając mnie niemal dyszącą.

— Próbuję zdecydować, czy potrafię się powstrzymać przed pieprzeniem cię.

Walczyłam sama ze sobą. Czemu się powstrzymywałam? W imię świętości mojego małżeństwa? Miałam ochotę przewrócić oczami. Balansowałam na granicy rozsądku. Przyszłam tu po doświadczenia, prawda? Chciałam dowiedzieć się jak odczuwać przyjemność. Doświadczyć oszałamiających orgazmów i fenomenalnego seksu. A on zgodził się mi to pokazać. Nauczyć mnie. Musiałam więc przestać uciekać. Musiałam się poddać.

Potwór podniósł mnie i niósł kilka kroków. Powoli położono mnie na czymś, co uznałam za łóżko.

— Dziś wieczorem chodzi o rozpoznawanie przyjemności — powiedział.

Jego głos stał się mroczny i ochrypły, co sprawiło, że ścisnęło mnie w żołądku.

— Dziś wieczorem użyjesz dwóch słów, kiedy będziemy to przerabiać. Gwiazdy oznaczają, że odczuwasz przyjemność. Krzyże oznaczają, że nie odczuwasz żadnej przyjemnej reakcji.

Gwiazdy i krzyże. Jasne. Okej.

— Nie odsłonię twoich oczu przez cały wieczór, ponieważ często naszą pierwszą reakcją może być strach przed czymś nieznanym. Nie chcę, żebyś bała się nieznanego. Chcę, żebyś całkowicie oddała się uczuciom.

Wypuściłam drżący oddech. Nic dziś nie zobaczę. Zaczęłam oswajać się z tą rzeczywistością. Bycie pozbawioną wzroku było wstrząsającym doświadczeniem. Takim, na które nie byłam przygotowana. I chociaż jego maska chwilami wydawała mi się lekko przerażająca, lubiłam patrzeć mu w oczy. Lubiłam patrzeć na jego uniesione usta w tym szelmowskim uśmiechu. Lubiłam pozwalać, by moje oczy błądziły po jego wytatuowanym torsie.

— Dodatkowo cię skuję — powiedział.

Nagle moje ręce i nogi zostały rozłożone i skute skórzanymi kajdankami.

Nie mogłam powstrzymać dudnienia mojego pulsu, gdy oślepłam i byłam przykuta. Oddychaj, namawiałam samą siebie.

— Cii, spokojnie. — Nagle znalazł się tuż przy moim uchu, głaszcząc mnie po policzku. — Zaufaj mi. Dziś wieczorem jesteśmy tylko ty i ja, kotku.

Składał słodkie pocałunki wzdłuż mojej linii szczęki. Ten dotyk przyprawiał mnie o dreszcze.

— Jesteś gotowa na mój dotyk?

Bogowie, tak. Skinęłam głową.

— Proszę.

Nagle odsunął się od mojej twarzy, ale czułam całe jego ciało na łóżku między moimi nogami. W tym momencie niemal drżałam. Oczekiwanie, niepewność, pęd tego wszystkiego były zbyt duże.

Jego ręce spoczęły na mojej szyi, a jego wielkie dłonie wyciągnięte przed siebie, zaczęły wodzić po całym moim ciele.

— Wybrałaś to specjalnie dla mnie, kotku?

— Tak — wyszeptałam, rozkoszując się dotykiem jego ogromnych, zrogowaciałych dłoni.

— Mógłbym dojść na sam twój widok.

Jego dłonie zawisły na moich piersiach, zanim powędrowały w dół moich boków.

— No ja niestety nie — zażartowałam.

Otoczył mnie ponury chichot, który sprawił, że zacisnęłam zęby. Nie wytrzymam tak trzech minut.

— Przekonasz się, że wspomnienie mojego wyglądu zostanie z tobą na zawsze.

Nie miał pojęcia. Zwłaszcza że przysięgłam, że dziś dostrzegałam jego cechy u mojego współlokatora.

Jego dłonie spoczywały teraz na moich udach, a kciuki były zgięte do wewnątrz, przesuwając się po wewnętrznej stronie ud niczym szew, który próbował rozerwać. Wygięłam się w jego uścisku. Ten dotyk był jak ogień, a ja byłam spalona i gotowa na więcej.

— Dziś wieczorem, kiedy się z tobą bawię, nie chcę, żebyś za dużo myślała o gwiazdach i krzyżach — poinstruował. — Chcę, żebyś czuła. Nie pozwól, żeby twój umysł wyprowadzał cię z błędu.

— Tak, Potworze — zgodziłam się.

— Możesz teraz nazywać mnie potworem, ile chcesz — rzekł, wodząc dłońmi po moich nogach. — Ale pod koniec nocy będziesz mnie nazywać swoim bogiem.

Chciałam jęknąć na tę obietnicę.

— No to zaczynamy — mruknął. — Moje dłonie. Jakie powodują w tobie emocje?

— Gwiazdy — odpowiedziałam natychmiast.

Jego klatka piersiowa poruszyła się przez mroczny chichot i aż zapragnęłam wyciągnąć rękę i go dotknąć. Nachyliłam się pod jego dotykiem, jak tylko mogłam, pomimo więzów. Jego dłonie zatrzymały się na górnej części mojego uda i zaczął wodzić nimi w kierunku mojej cipki. Zadrżałam, gdy palcami musnął zatrzaski między moimi nogami.

— Gwiazdy — wysapałam.

— Grzeczna dziewczynka.

Jego głos był tak głęboki, że niemal warknął z satysfakcji.

Dłonie ponownie powędrowały w górę, do moich piersi, ale brakowało mi ich ciepła między nogami. To będzie bolesna tortura, zdecydowałam.

Pociągnął mnie za sutki palcami i moje plecy wygięły się w łuk. Jęknęłam cicho, czując ucisk.

— Gwiazdy — błagałam go, by kontynuował. — Gwiazdy.

Potem objął ustami jedną z moich piersi. Krzyknęłam, gdy zalała mnie szalona fala ekstazy. Jego usta były gorące i wilgotne na prześwitującej koronce. Było jej bardzo mało i ściągnął ją w dół, dając swoim ustom dostęp do mojej nagiej skóry.

— Gwiazdy — krzyknęłam, gdy jego język wodził po moim sutku.

Zęby musnęły skórę, a potem ugryzł. Moja głowa poleciała z łóżka.

— Gwiazdy!

Bogowie, nie miałam pojęcia, że zabawa piersiami może wywołać taką reakcję. Zachowywał się jak szaleniec. Pochłaniał moje piersi jedną po drugiej w żarłocznej furii. Zatraciłam się pod jego dotykiem. Całkowicie uniesiona w tym pozornie pozacielesnym doświadczeniem.

— Mógłbym sprawić, że dojdziesz w ten sposób — powiedział między ugryzieniami. — Wiesz o tym?

Jedynym dźwiękiem, jaki z siebie wydobyłam, był rozpaczliwy gardłowy jęk. Bogowie, tak bardzo chciałam dojść. Nie mogłam zacisnąć nóg. Musiałam więc po prostu poczuć ciepło i wilgoć, gdy przyciskał się do mnie i pożerał moje piersi.

Odsunął się od mojej klatki piersiowej i nadąsałam się z powodu jego nieobecności. Uwielbiałam to uczucie. Chciałam więcej tej torturującej przyjemności. Ale czułam, jak nachyla się nad moją twarzą.

— Pocałuj mnie — powiedział.

Oboje ciężko oddychaliśmy i czułam jego oddech na moich ustach, tak jak jestem pewna, że on czuł mój.

— Nie.

— Pocałujesz — zagroził. — Wkrótce.

Po dalszych pieszczotach sutków miałam ochotę się z nim zgodzić.

Zszedł z łóżka.

Poczułam coś chłodnego. Najpierw przeciągnął tym po mojej nodze. Czy to był czubek różdżki? Przeszukiwałam umysł, desperacko próbując sklasyfikować to uczucie. Było zbyt gęste, by mogło być różdżką. I delikatniejsze. W jednej chwili zniknęło, w następnej uderzyło mnie w wewnętrzną stronę uda.

Syknęłam, czując pieczenie.

Naturalnym odruchem było powiedzieć, że mi się to nie podoba. Ale przygryzłam wargę i przeczekałam. Musiałam się z tym chwilę pomęczyć.

Pieczenie szybko minęło i wrócił do kreślenia linii po moim ciele. Następnie uderzył w moje biodro. Czy mi się to podobało? Nie sądziłam, że mogłabym nazwać to krzyżem. Przynajmniej jeszcze nie. Ale nie wiedziałam też, czy czuję się tak cudownie jak przy gwiazdach. Kiedy obiekt uderzył w mój sutek, wszystko natychmiast się zmieniło.

— Gwiazdy! — krzyknęłam.

— Grzeczna dziewczynka — powiedział.

Uderzył w moją drugą pierś, a ja rozkoszowałam się mrowiącą przyjemnością, która przeszyła mnie na wskroś.

— Gwiazdy — wysapałam, gdy uderzył ponownie.

Zabawka Potwora przesunęła się po moich ramionach, szyi i z powrotem w dół torsu. Kiedy poczułam jej nieobecność, myślałam, że w końcu skończyliśmy, aż nagle, z ostatnim donośnym klapsem, wylądowała tuż obok mojej cipki.

— Gwiazdy! — krzyknęłam.

Merlinie! Cholera jasna. Teraz  trudem łapałam oddech. To było jak błyskawica. Jasny gwint, jak to możliwe?

— Grzeczna dziewczynka — wycedził i pozwolił przedmiotowi przesunąć się po miejscu, które właśnie uderzył.

Tarcie, ból, jego słowa i moje zdenerwowanie stworzyły irytującą kombinację.

— Na kolana, kotku.

Nagle więzy się rozluźniły, a ramiona Potwora pociągnęły mnie do góry i przewróciły na czworaki. Wsunął mi coś pod brzuch. Duży kawałek pianki, czy coś, co trzymało moje pośladki w powietrzu. Lekko nacisnął na moje plecy i wrażliwe piersi zostały wciśnięte w jedwab prześcieradła. Moje ramiona nadal były unieruchomione, podobnie jak stopy. Odwróciłam głowę na bok, mimo że nic nie widziałam, i próbowałam oddychać, przezwyciężając narastające podniecenie.

— Tak ślicznie — wyszeptał, przeciągając dłońmi po moim tyłku.

Przesunął palcami po małym skrawku materiału, który wpinał się w moje pośladki. Zesztywniałam. Nigdy nikt mnie tak nie dotykał. Jego palce nie przestawały się poruszać, a ja czułam, jak unosi się tuż obok mnie.

— Gwiazdy — wyszeptałam.

Chciałam, żeby mnie przeleciał. Teraz to do mnie dotarło. Jeśli tak działało na mnie to, czym mnie dotykał i uderzał, jego kutas doprowadziłby mnie do nirwany. Umarłabym z rozkoszy.

Ale jego ręka się odsunęła. Chłód jego nieobecności był okropny.

Powoli palec krążył wokół zakazanego okręgu.

— Krzyże — zareagowałam instynktownie.

Nie byłam na to gotowa. Jeszcze nie. Jego dłoń się poruszyła, a usta złożyły mocny pocałunek na moim pośladku i czułam jego uśmiech.

— No, no, kotku — wycedził. — Zachowuj się, a pozwolę ci dojść.

Starałam się nie jęknąć na tę obietnicę.

Jego usta się cofnęły, a ich miejsce zajął ostry klaps w mój tyłek. Sapnęłam na jego dźwięk i towarzyszące mu pieczenie. Ale przysięgam, że czułam, jak moje wnętrze niemal zalewa wilgoć.

Zanim zdążyłam stwierdzić, czy to gwiazdy, czy krzyże, kolejny wylądował na lewym pośladku. Syknęłam. To było szokujące, ale nie bolało. Nie do końca. Pieczenie minęło niemal natychmiast, zwłaszcza teraz, gdy pocierał skórę, którą właśnie spoliczkował. Wymierzył dwa kolejne, szybkie klapsy i poczułam ból.

— Gwiazdy.

Moje słowa mnie zszokowały i zaskoczyły. Nie nienawidziłam tego. Czułam przyjemność. Zatrzaski mojego body wbijały się w ciało i potrzebowałam chwili wytchnienia. Chciałam, żeby to wszystko ze mnie zerwano.

Wcześniej myślałam, że klapsy i chłosta to tylko kara, a niektórych podniecał ból. Ale teraz zdawałam sobie sprawę, że nie o ból tu chodziło. On tylko zwiększał napięcie narastające w obliczu zbliżającego się orgazmu. To była gra wstępna. Zmieniał moje ciało w plątaninę pod napięciem, błagającym o uwolnienie. Ostre ukłucia bólu sprawiały, że moje zmysły tańczyły w oczekiwaniu.

— Gwiazdy — błagałam go. — Proszę.

Jego usta znów wylądowały na mojej nagiej skórze, gdy lekko skubał miejsce, które właśnie poklepał.

— Gwiazdy.

Westchnęłam.

— Grzeczna dziewczynka.

Bogowie, byłam cała przemoczona. Gdyby znowu odetchnął w pobliżu mojej cipki, doszłabym od razu. Byłam tak wdzięczna za ten klin pode mną, bo nie miałabym szans utrzymać się w tej fali przyjemności.

Ustami musnął mój pośladek i po chwili przeniosły się na cipkę. Jęknęłam, czułam jego usta na sobie. Utalentowany Potwór zręcznie rozpiął moje body swoimi cholernymi zębami. Jęknęłam rozpaczliwie. Ze wszystkich atrakcyjnych, szalonych rzeczy, jakie można było zrobić, on zdecydował się na to. Jego ręce pociągnęły body na mój tyłek, zostawiając mnie całkowicie nagą i odsłoniętą przed nim.

— Ja nigdy… — wyszeptałam, przerażona tym, co się stanie.

To było takie intymne. Tak osobiste. Ale on po prostu mnie uciszył.

— Gwiazdy lub krzyże — przypomniał mi.

— Gwiazdy — wyszeptałam bez wahania.

A potem rzucił się na mnie. Jego usta i język zanurzyły się we mnie, a dłonie zacisnęły na tyłku. Palce wbijały się w moje ciało, gdy wsunął się głębiej. Pierwsze muśnięcie jego języka po mojej wrażliwej skórze sprawiło, że krzyknęłam.

— Gwiazdy — wrzasnęłam. — Gwiazdy, cholerne gwiazdy!

Ale nie przestawał. Był nieustępliwy. Przesuwał językiem po wargach, a potem ssał, wciągając je między zęby i delikatnie podgryzając. Moje nogi trzęsły się tak bardzo, że myślałam, że straciłam w nich czucie.

Język lizał mnie, jakbym była wodą na pustyni. Głębokie nucenie satysfakcji niemal wytrąciło mnie z równowagi.

— Gwiazdy! — krzyknęłam żałośnie.

Bo to była najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłam. Nikt nigdy wcześniej nie zrobił mi czegoś takiego. Nigdy nie chodziło o moją przyjemność ani o mój orgazm. Ale to? To było całkowicie dla mnie. Skupienie, uwaga, pożądanie, wszystko dla mnie. I cholernie rozsadzało mi mózg, gdy myślałam, że minęło prawie trzydzieści lat bez zaznania takiej przyjemności.

Odsunął się, a jego usta zastąpiły dłonie.

— Gwiazdy! — błagałam. — Bogowie, gwiazdy!

Dwa palce natychmiast wbiły się we mnie po same końce i krzyknęłam. Ale jego druga ręka sięgnęła do przodu i okrążyła moją łechtaczkę. Całe ciało zacisnęło się na myśl o tym, jak mnie dotykał. Po spływał po linii włosów, gdy dyszałam i płakałam z rozkoszy, jaką dawał mi ten potwór.

— Cholernie dobrze — warknął. — Smakujesz jak cholerny sen, kotku. Wiedziałem, że tak będzie.

Nie mogłam oddychać, a co dopiero odpowiedzieć. Byłam tak blisko orgazmu. Tuż obok.

— Gwiazdy — błagałam. — Tak blisko. Gwiazdy. Gwiazdy.

— Dojdź mi na twarz albo wcale — zażądał.

Jego język i palce pracowały w tandemie, by wycisnąć ze mnie ostatnią kroplę przyjemności. Łzy napłynęły mi do oczu, gdy czułam narastający orgazm.

— Gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy — wysapałam.

Tak blisko. Prawie.

Jeszcze trzy kółka kciukiem i wybuchnę jak eksplodująca gwiazda. Krzyknęłam, walcząc z falą euforii.

— D…

Zawahałam się.

O mało nie wypowiedziałam imienia cholernego Draco Malfoya, kiedy dochodziłam.

— Nie przestawaj — wydusiłam z siebie.

Zakopałam ten kawałek szaleństwa głęboko w pamięci. Co, do cholery, było ze mną nie tak?

Doszłam, drżąc rozpaczliwie. Potwór odsunął się, dysząc równie mocno.

— Tak cholernie idealna — powiedział, całując wewnętrzną stronę mojego uda.

Wydobył się z niego niezrozumiały pisk, gdy jego twarz przycisnęła się do mojej wrażliwe skóry.

— Jesteś gotowa na mojego kutasa?

— Gwiazdy — wysapałam. — Tak, proszę, tak.

Widziałam już jego ogromnego kutasa, a myśl o tym, że teraz będzie we mnie i otoczy mnie jeszcze większą ilością swojego ciepła, była dokładnie tym, czego potrzebowałam.

— To nie będzie twój jedyny orgazm tej nocy — ostrzegł. — Przygotuj się.

Chciałam rozpłakać się na jego słowa. To był pierwszy orgazm, którego sama sobie nie zafundowałam. Przewyższał wszystko, o czym mogłam marzyć. Nie sądziłam, że będę mogła mieć orgazm jeszcze raz.

Słyszałam potwora za sobą. Jego dżinsy opadły na podłogę. Wibrowałam z podniecenia.

Słyszałam, jak rzuca na nas zaklęcie antykoncepcyjne i drgnęłam pod chłodną aurą, którą czułam na sobie. Znów wsunął we mnie swoje palce i jęknęłam z bólu. Wciąż byłam tak wrażliwa, że czułam, jak pulsuję wokół niego.

— Taka mokra — jęknął. — Taka gotowa.

Westchnęłam.

— Błagaj o to.

Wyciągnął palce, a na moim tyłku rozległ się donośny klaps.

— Proszę! — Słowa wyrwały się z moich ust z desperacką prośbą. — Proszę. Potrzebuję twojego kutasa. Proszę, Dr… — Przerwałam i znów się zawahałam. — Przemoczona. Jestem przemoczona dla ciebie.

Otrząsnęłam się.

Co, do cholery, działo się dzisiaj w mojej głowie?

Nie miałam dużo czasu, żeby się na tym skupić, bo moje słowa zostały nagrodzone. Gorące rozciąganie mojego ciała wokół jego kutasa sprawiło, że zacisnęłam zęby. Z moich ust wydobył się cichy jęk, a on syknął za mną.

— Właśnie tak — powiedział, wpychając się głębiej. — Weź całego.

Sapnęłam ciężko. Ile jeszcze mogłam przyjąć? Byłam tak wypełniona. Wsunął się cały, a ja szlochałam z powodu jego przytłaczającej obecności.

— Mów do mnie — warknął, nie ruszając się.

Sprawdziłam swój stan. Byłam wypełniona. Wzięłam głęboki oddech i zanurzyłam się w tym obcym uczuciu. Rona nie był taki duży. A z tej perspektywy Potwór wypełniał całe moje ciało i duszę.

— Gwiazdy — wyszeptałam.

Wtedy się ruszył. Cofnął się i wbił we mnie z powrotem. Oboje jęknęliśmy gardłowo, ale się nie zatrzymał.

— Gwiazdy — wycedziłam.

To było takie przyjemne, takie potężne.

— Kurwa — wydyszałam. — Gwiazdy.

Teraz naprawdę się poruszał, wbijając się we mnie, chwytając mnie za pośladki i biodra, całkowicie mnie posiadł.

Jego dłoń dotknęła mojego karku pod włosami. Używał jej, by wsunąć się głębiej, jakby kierował mnie z powrotem do siebie. Rozkoszowałem się jego dotykiem. Druga ręka sięgnęła do przodu i uszczypnęła mój sutek. Wydusiłam z siebie dźwięk aprobaty.

— Gwiazdy.

Zaklął głośno i odsunął się ode mnie. Straciłam całe ciepło i przyjemność z jego ciała na moim.

— Krzyże!

Nagle moje ręce zostały uwolnione. Nadal nic nie widziałam, ale piankowy klin pode mną też zniknął. Przewrócił mnie na plecy i szybkim ruchem wbił we mnie kutasa. Oboje zaklęliśmy, a jego twarz natychmiast znalazła się na mojej szyi i klatce piersiowej. Kiedy wchodził we mnie potwornie powolnymi i kuszącymi ruchami, w moich oczach zobaczyłam eksplozje światła. Nigdy nie uprawiałam takiego seksu. Nigdy nie doświadczyłam niczego podobnego do uczucia jego pulsującego we mnie.

Wbiłam palce w podstawę jego skóry głowy, desperacko pragnąc przyciągnąć go bliżej. Przeczesałam palcami miękkie pukle. Wyobraziłam sobie jasny blond pod palcami.

Oderwałam palce od jego włosów.

Nie. Jego włosy były ciemne. Nie blond.

Prawie warknęłam przez mój zdradziecki umysł.

Przesunęłam dłonie na jego klatkę piersiową i poczułam wypukłe wgłębienia blizn, które szpeciły jego skórę. To nie był tatuaż. Miał ranę na klatce piersiowej, taką jak moja. Przesunęłam po niej palcami, szukając jakiegoś wytłumaczenia. Jego dłoń owinęła się wokół mojego karku, obejmując głowę.

— Pocałuj mnie — warknął.

— Nie.

Westchnęłam, zadowolona z pulsującego pożądania, które znów narastało między moimi nogami.

Jakim cudem byłam tak blisko kolejnego orgazmu? Używał magii?

— Głębiej — powiedział, napinając biodra do granic możliwości.

Przejechałam palcami po jego klatce piersiowej, a z jego ust potoczył się potok przekleństw.

— Kurwa, tak po prostu — powiedział, gdy oplotłam nogi wokół jego talii, pozwalając mu wejść się głębiej.

Jego dłoń zsunęła się między nas i znów zaczęła okrążać moją łechtaczkę. Prawie spadłam z łóżka przez pierwszy jego dotyk. Byłam taka wrażliwa.

— Gwiazdy — wychrypiałam.

Był wściekły. Wchodził we mnie rytmicznie, ssąc sutek i drażniąc mnie do nieprzytomności. Jego twardy kutas wbijał się we mnie tak głęboko, że czułam go w brzuchu. Przywarłam do niego, niemal płacząc z rozkoszy, która mnie ogarnęła. Uczucie napięcia rosło i znów doszłam. Krzyknęłam z rozkoszy, a on ryknął razem ze mną, dołączając do mnie, gdy razem osiągaliśmy orgazm.

Utrzymywał to szaleńcze tempo. Nie mogłam przestać się trząść. To było tak potężne, tak pochłaniające. Czułam, jakby całe moje ciało płonęło.

Przytulił mnie do piersi i przewrócił się na plecy, wciąż będąc we mnie. Przytulił moją głowę do swojej piersi, a jego dłoń wygładzała moje dzikie loki.

— Tak cholernie idealnie — powiedział, całując niesforną grzywkę.

Następnie sięgnął po moją dłoń i splótł nasze palce. Lekko pocałował moje kostki. Ten dziki psychopata, który mnie porwał, zachowywał się teraz jak zadowolony jak nakarmiony kociak. Zestawienie tych dwóch osobowości było takie dziwne. Był dominujący, asertywny i wymagający. Wyciskał ze mnie każdą kroplę przyjemności. A teraz?

Wsłuchiwałam się w rytmiczne bicie jego serca. Zrozumiałam, że nigdy nie będę miała tego dość. To będzie uzależnienie, którego nie będę potrafiła sobie odmówić, idąc naprzód. Byłam obolała, ale ból był nie do zniesienia. Sprawiał, że chciałam więcej.

Nasze serca się zsynchronizowały, gdy uspokajaliśmy oddechy. Czułam się oszukana. Czułam się tak, jakby została wciągnięta w małżeństwo pod fałszywym pretekstem. Nie miałam pojęcia, że to może tak wyglądać. Że seks może być tak dynamiczny, tak satysfakcjonujący. I wiedząc teraz to wszystko, nigdy nie wrócę do tego, co było. Nigdy się nie ustatkuję. Pogrzebię Rona i wspomnienie jego niepozornej, fizycznej obecności w moim życiu.

Zasługuję na więcej.

A Potwór obdarował mnie tą wiedzą.

Brak komentarzy