wtorek, 14 kwietnia 2026

[T] Złączeni: Rozdział 5

Zasada Przyjaźni numer 3: Żadnego seksu.

(Propozycja: HG | Zatwierdzone: DM)

Zasada Przyjaźni numer 3a: Wyjaśnienie: żadnego seksu między sobą, a nie żadnego seksu w ogóle.

(Propozycja: DM | Szybko zatwierdzone: HG)

 

Kompromis.

To był temat rozmów podczas ich pierwszego, oficjalnego, pełnego dnia jako magicznie połączonych łamaczy klątw.

Draco chciał latać. Hermiona stanowczo odmówiła.

Więc Draco, będąc Draco, oszołomił ją, przycisnął jej plecy do siebie szybkim zaklęciem i ocucił, gdy już byli w powietrzu.

W odwecie Hermiona, z kamienną twarzą i słodkim tonem głosu, spokojnie złamała Drugą Zasadę Przyjaźni i zagroziła poważnym uszkodzeniem jego idealnych włosów. Precyzyjnym uszkodzeniem. Transmutowanymi nożyczkami.

W końcu doszli do porozumienia: godzina lotu, maksymalna wysokość dwieście metrów, żadnych niebezpiecznych wahnięć i Hermiona miała pełne prawo użyć zmodyfikowanego Zaklęcia Bąblogłowego, jeśli Draco spróbuje czegoś głupiego.

Narzekała przez cały czas.

On uśmiechał się, a ich złączone dłonie mocno obejmowały mocno jej talię.

W zamian Draco zgodził się towarzyszyć jej na Nocy Filmowej Mugoli — w prawdziwym kinie.

Wciąż nie do końca rozumiał, co to oznacza. Dopiero niedawno dowiedział się, czym w ogóle jest kino. Miał mgliste wyobrażenie o słodkich przekąskach, czymś zwanym zwiastunem, co niewiadomo co zwiastowało, i siedzeniu w ciemności z dziesiątkami nieznajomych, oglądając dużą wersję mugolskiej telewizji na ścianie.

Brzmiało to zarówno przerażająco, jak i niewiarygodnie nieefektywnie.

Ale mimo wszystko, godzina lotu dla jednej nocy w mugolskim Londynie… Kompromis.

 

~*~*~*~*~*~*~*~*~

 

Draco miał erekcję.

Zaczęło się na miotle, krągły, obcisły przez dżinsy tyłek Hermiony przycisnął się do niego. Jej wiercenie się i wyginanie nie pomagało. Miał nadzieję, że po locie jego erekcja zniknie, ale nie, uparcie pozostała gruba i twarda, wbijając się w jego brzuch.

Prysznic był torturą, woda spadająca na jego kutasa sprawiała, że zaciskał zęby z frustracji. Hermiona to zauważyła, oczywiście, że tak, jej oczy zrobiły się wielkie, gdy spojrzała w dół. Policzki zarumieniły się uroczym odcieniem czerwieni, zanim spróbowała się odwrócić, co oczywiście, biorąc pod uwagę ich złączone dłonie, oznaczało, że niechcący przyciągnęła cały przód Draco do swoich pleców, swoich bardzo nagich, mokrych i śliskich pleców.

— Błagam, stój nieruchomo — jęknął w jej kark.

— Tak, przepraszam — powiedziała cicho, nie chcąc na niego spojrzeć, skupiając się na namydlaniu ramion.

W chwili desperacji rozważał wizytę w toalecie i strategiczne użycie Zaklęcia Bąblogłowego na Hermionie. Ale z ich połączeniem nerwowym? Nie był przekonany, że ona nie wyczuje od razu, że coś jest nie tak.

Teraz, leżąc w łóżku obok niej, całkowicie rozbudzony i czując się bardzo nieswojo, przygotowywał się na prawdopodobnie najbardziej niezręczną rozmowę w swoim życiu.

Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Hermiona westchnęła.

— Malfoy, jesteśmy dorośli.

Odwrócił głowę w jej stronę, z rezerwą.

Niejasno wskazała na kołdrę unoszącą się nad jego kroczem.

— Musisz… eee… się tym zająć, tak?

Draco jęknął i zakrył oczy ręką.

— To oczywiste?

— Tylko dla wszystkich z działającym wzrokiem.

Zapadła chwila ciszy, a potem…

— Dobrze — mruknęła nonszalancko — bo ja też muszę… no wiesz

Wykonała nieokreślony gest, na który Draco nie mógł się powstrzymać od parsknięcia.

— Co to było? — zapytał, tocząc się w jej stronę. — Bo jeśli to twoja technika, Granger, to mamy większe problemy.

Roześmiała się i szturchnęła go w pierś, a napięcie między nimi pękło niczym magiczna bariera.

Kilka chwil później usiadła, kopnęła kołdrę i pociągnęła ich złączone dłonie, żeby poszedł za nią.

— Muszę coś przynieść z mieszkania — rzekła, już kierując się do gabinetu.

Teraz? — zapytał Draco, sugestywnie zerkając w dół. — Mamy tu… problem do rozwiązania.

— Potrzebuję kilku… rzeczy do tego — odpowiedziała Hermiona, ciągnąc go w stronę kominka w jego gabinecie.

Draco powlókł się za nią.

— Nie używasz po prostu…

Uniósł palec wskazujący i środkowy. Hermiona spojrzała na niego przez ramię i prychnęła.

— Po co jeść hamburgery, skoro można jeść stek każdego wieczoru — powiedziała, chwytając proszek Fiuu.

Draco pokręcił głową, wchodząc w szmaragdowe płomienie. O czym ona, na Merlina, mówiła?

Hermiona nie musiała zapalać światła w swoim mieszkaniu, bez namysłu lawirowała między fotelami i drzwiami, jakby robiła to już tysiące razy. Podeszła do nocnego stolika, uklękła i wyjęła spod łóżka drewnianą skrzynię wielkości pudełka na buty. Przytuliła ją pod pachą i skinęła głową.

— Dobra — rzekła. — Wracajmy.

Draco zajęło chwilę zrozumienie sytuacji.

Kiedy wrócili do Dworu i szli korytarzem, zerknął na skrzynię. Potem znowu na Hermionę.

— Granger… czy to jest pełne mugolskich zabawek erotycznych?

— Tak — odparła beztrosko. — A także innych fajnych rzeczy, takich jak puszyste kajdanki.

Wydał z siebie dźwięk przypominający stłumiony kaszel.

Wróciwszy do jego sypialni, Hermiona postawiła skrzynię na łóżku i usiadła obok niej po turecku, a ich złączone dłonie pociągnęły go w dół razem z nią. Draco pochylił się, żeby zajrzeć do środka.

Ale zatrzasnęła wieko.

Opadł z powrotem na poduszki.

— Dobrze. Może po prostu to zrobimy?

Zamarła.

— Razem?

Wzruszył ramionami.

— Cóż, chyba najlepiej będzie, jeśli nie będziemy patrzeć sobie w oczy.

Hermiona złapała ich ręce i pociągnęła.

— Nie. Nie. To byłoby jawne naruszenie Trzeciej Zasady Przyjaźni.

Draco jęknął.

— Nie sądzę, żeby tak było, zgłasza że to desperacki moment, Granger. To się nie liczy.

— Zdecydowanie się liczy, głupolu — powiedziała. — Gdyby Astoria się dowiedziała, pewnie rzuciłaby mi Avadę w twarz — dodała, wyciągając jego błądzącą rękę spod swoich spodni do spania. — Słuchaj. Będziemy się zmieniać. Rzucimy Zaklęcie Bąblogłowego. Prywatność będzie zachowana. Zero kontaktu wzrokowego. Płyny ustrojowe tylko dla siebie.

Draco westchnął dramatycznie.

— Dobra. Ale nadal uważam, że to stracona okazja do zacieśniania więzi.

Hermiona prychnęła.

— Lepiej bądź pierwszy.

Chwyciła różdżkę i zgasiła światło, umieszczając wokół głowy Zaklęcie Bąblogłowego i opadając na poduszki.

Z Hermioną bezpiecznie owiniętą zaklęciem, Draco sięgnął po jej drewniane pudełko, prychając z irytacją, gdy zdał sobie sprawę, że zaczarowała je tak, by otwierało się tylko dla niej.

Warto było spróbować.

Owinąwszy dłoń wokół swojego kutasa, po raz kolejny był wdzięczny, że klątwa połączyła ich niedominujące dłonie.

Wiedząc, że to nie potrwa długo, zamknął oczy i wyobraził sobie piękną, bezimienną kobietę ujeżdżającą jego kutasa. Ocierała się o niego w górę i w dół, a jego dłoń dotrzymywała kroku boleśnie twardej erekcji, głaszcząc w górę i w dół.

Bezimienna kobieta miała niesamowite krągłości, a dłonie Draco z wyobraźni muskały jej szerokie biodra, podążając wzdłuż linii talii i klatki piersiowej, aż do zapierających dech w piersiach cycków. Draco w milczeniu pochwalił swoje wzorowe zdolności do wyobrażania sobie rzeczy.

Obejmując każdą pierś w swoje duże dłonie i podziwiając, jak idealnie do siebie pasowały, Draco w wyobraźni przyciągnął ją do siebie, by móc zatopić twarz w jej piersi, pieszcząc ją dłońmi, ustami otaczając różowy, spiczasty sutek, zębami drapiąc go, a bezimienna kobieta jęczała z rozkoszy, jej dłonie przeczesywały jego włosy, lekko szarpiąc krótkie włoski na karku i ten ruch sprawił, że przewrócił oczami na tył głowy.

W wyobraźni Draco wyjął sutek z ust, zwracając baczną uwagę na drugi, wyraźnie zaniedbany. Usta muskały wrażliwy spód jej piersi, a potem całowały obojczyk i szyję, a jej długie, kasztanowe loki wciąż mu przeszkadzały.

Czekaj, cholerażadnych kasztanowych loków, powiedział sobie, próbując zmienić obraz.

Ale było za późno, był tak blisko, brzuch się zaciskał — jądra także, poruszał szybko dłonią, podczas gdy bezimienna kobieta poruszała się po nim coraz szybciej, piersi podskakiwały, kręcone włosy spływały kaskadami do talii, obraz rozpadł się, gdy mocno doszedł, rozkosz i ulga go przytłaczały, strumienie spermy pokrywały jego dłoń i brzuch.

— Kurwa — mruknął, oddychając głęboko i dając sobie chwilę na delektowanie się euforią, zanim rzucił zaklęcie werbalne, by posprzątać bałagan.

Włożył kutasa z powrotem w spodnie i obrzucił wzrokiem siebie i łóżko, po czym zdjął zaklęcie z Hermiony.

— Twoja kolej — powiedział, czując się dziwnie z powodu kontaktu wzrokowego.

Ale kiedy to zrobili, ona tylko przewróciła oczami, ścisnęła ich złączone dłonie i otworzyła drewniane pudełko — lecz zanim Draco zdążył zobaczyć, co jest w środku, usłyszał, jak mamrocze zaklęcie, które teraz potrafiła rzucać werbalnie, imponujące, i otoczył go mrok oraz cisza. Opadł z powrotem na łóżko i czekał.

To była absurdalna tortura.

Nic w jego życiu nie przygotowało go na to. Choć niczego nie słyszał ani nie widział, czuł wibracje jej zabawki przez łóżko, ruch materaca uginającego się, gdy jej biodra rytmicznie poruszały się w przód i w tył. Połączone nerwy w ich dłoniach, płonęły niczym ogień, rozkosz płynęła przez ich oboje, gdy zbliżała się coraz bardziej i bardziej, do orgazmu.

Cholera… To była rozkoszna agonia.

Leżał tak, z twarzą zwróconą ku sufitowi, choć nie mógł tego dostrzec, z jedną ręką na piersi, a drugą w mocnym uścisku Hermiony, nieruchomo i spokojnie, podczas gdy jedyne, czego pragnął, to… No cóż, właściwie starał się nie myśleć za bardzo o tym, co dokładnie chciał zrobić. Zasada Przyjaźni numer 3, powiedział sobie.

Czy tak to przeżywają kobiety? — zastanawiał się. To napiecie, było zupełnie inne niż to, co czuł on, trudno było to opisać słowami.

Zamiast myśleć o swoim boleśnie twardym kutasie, zastanawiał się, czy Hermiona kiedykolwiek zgodzi się, żeby użyli eliksiru wielosokowego, by móc doświadczyć nawzajem swojego orgazmu.

Chwila… to byłoby dziwne, czy zgodziłaby się na to?

Wiedział, że nie uda mu się o tym zapomnieć i współpracować jak gdyby nigdy nic. Może gdyby potraktował to jako pytanie naukowe, rzeczywiście lubili dyskutować o odkryciach naukowych i godzinami kłócić się na temat nowych artykułów w czasopismach. Może mógłby powiedzieć, że napiszą o tym artykuł do czasopisma.

Niestety, jego bitwa myśli zakończyła się, gdy orgazm Hermiony wystrzelił przez ich złączone dłonie, a jej uścisk na ich zaciśniętych palcach był mocny jak imadło. Przez więź zalała go rozkosz, rozlewająca się po wszystkich kończynach — to było uczcie tak niesamowite, podobne, a zarazem odrębne od jego własnego.

Z jego kutasa wyciekał preejakulat i z trudem powstrzymywał się przed masturbacją. Wziął głęboki oddech, a potem kolejny, próbując się uspokoić, gdy Hermiona zdjęła zaklęcie.

Leżała na poduszkach, jej pudełka z zabawkami nigdzie nie było widać, wilgotne loki przyklejały się do jej szyi, a czoło lśniło od lekkiego potu. Obróciwszy głowę w jego stronę, posłała mu leniwy, zadowolony uśmiech.

Uniosła ich złączone dłonie.

— Bogowie, więź była tak nieoczekiwana, prawie zaczęłam się dotykać, kiedy doszedłeś — wyszeptała.

Kurwa, ja też, to było intensywne.

Odpowiedź Draco została zduszona, gdy wciąż walczył, by opanować swojego zdradzieckiego kutasa.

Hermiona zauważyła, jak jego spodnie się wybrzuszają, a plama preejakulatu powiększa się i uśmiechnęła się.

— Chyba jeszcze nie skończyłeś — zażartowała i ponownie rzuciła na siebie zaklęcie.

Sięgając po kutasa, Draco doszedł w trzech ruchach.

Miał nadzieję, że Hermiona nie będzie się z niego podśmiewywać rano.

Oczywiście, zrobiła to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

✪ Dziękuję, że tu jesteś ;)
✪ Jeśli możesz, zostaw po sobie ślad. Komentarze są dla mnie napędem do dalszej pracy ;)
✪ Nie spamuj od tego jest odpowiednia zakładka (SPAM)

Obserwatorzy

Etykiety

Albus Dumbledore Albus Potter Angelina Weasley Apartament 9 i 3/4 Archibald Stokes Astoria Greengrass AU dramione Bellatrix Lestrage Bezwzględna gra Bibliotekarka Blaise Zabini blansy Cambridge Blue Charlie Weasley Ciemność i Światło Come To Claim Cormac McLaggen Czas cudów Draco Malfoy dramione Dziesięć na dziesięć efekt Pericuscia Facet z sąsiedztwa Fred Weasley Gemma George Weasley Ginny Weasley Harry Potter Hermiona Granger hinny Hogwart Hot for Teacher impreza James Potter Józefina Crawley Kamari Kingsley Shacklebolt klątwa klątwa Glacios Klub Nox Lavender Brown Lilie słonowodne Live Again [PL] Lord Voldemort Lucjusz Malfoy Luna Lovegood M.B. Malfoy Manor Malus Orbis Mark Collins marriage law Maxton Hall miłość Mine Minerva McGonagall miniaturka Mrużka Narcyza Malfoy Neville Longbottom Nora Jenkins Ocean między nami Odkupienie Ogień i Lód Padma Patil Pani Pince Pani Pomfrey Pansy Parkinson Percy Weasley Piękna i bestia plan Podróż z nieznajomym porwanie Promyk radości Przewodnik randka w ciemno Ron Weasley Rose Weasley Rozgrzeszenie Rzeczy których nie nauczysz się z książek Scorpius Malfoy Severus Snape Siedem dni w grudniu smutek sojusz Still Life Susan Weasley śmierciożercy Śpiewka Teodor Nott terapia Theodor Nott thuna To co jest między nami To co najlepsze Tracy Davis Travis Diggle Trylogia Odkupienia Twoje idealne dopasowanie Uchwalenie ucieczka Viktor Krum Voldemort walka Wiktor Krum Zakazani Zakochana fretka Zamaskowany mężczyzna Złączeni Złota Trójca