[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 18
Witajcie :) nadszedł ten dzień, kiedy publikuję kontynuację dawno zawieszonego tłumaczenia Apartamentu 9 i ¾. Wiem, że zapewne straciliście nadzieję na to, że kiedykolwiek zostanie skończone, ale w te wakacje postanowiłam wreszcie się z tym zmierzyć. Bardzo dziękuję mojej nowej becie za pomoc i wsparcie.
Zapraszam na 5
nowych rozdziałów. Kolejne zamierzam opublikować w sierpniowe weekendy. Miłej
lektury!
____________
Rozdział 18
Dwa
dni. Ginny Weasley odliczała dni do momentu, gdy stanie się Ginny Potter.
Znalazła idealną sukienkę i miała swój orszak ślubny — Hermiona jako świadkowa
i Luna jako druhna — i miejsce — klif z widokiem na plażę, gdzie mieli się
pojawić wszyscy ich przyjaciele. Hermiona, Pansy i Luna zaplanowały dla niej
wieczór panieński, albo jak Pansy to nazwała — ostatnią noc wolności. Harry
wybierał się do Neville’a i Rona na swój wieczór kawalerski.
O
dziewiętnastej dziewczyny przyszły z wielką torbą pod pachą. Początkowo
planowały iść do pubu, ale skoro Ginny była w ciąży, rozsądniej było zostać w
domu. Ginny była w trzecim miesiącu i jej brzuch zaczynał być widoczny. Na
szczęście nie znalazły żadnych artykułów na ten temat w Proroku Codziennym, ale przeczuwały, że coś się szykuje.
—
Dobra, zaplanowałyśmy idealny wieczór! Bezalkoholowy cydr dla małego Pottera,
wino dla reszty nas, mnóstwo lodów i czekolady, a na dokładkę kilka żenujących
romansów — wymieniała Luna, rozpakowując torbę.
—
To niesamowite, dziewczyny, dziękuję! — wykrzyknęła.
I
z jakiegoś niewiadomego powodu zaczęła płakać.
—
Hej, co się dzieje? — zapytała Hermiona.
—
Ach, te cholerne hormony. W sobotę będę wrakiem człowieka.
Zaśmiała
się, ocierając oczy.
—
Dobra, co oglądamy najpierw? Słodkie
zmartwienia, The Kissing Booth, Wredne dziewczyny, Angus, stringi i przytulanki czy Grease? — zapytała Hermiona, przeglądając płyty DVD.
—
Macie tylko tandetne filmy dla dziewczyn?
Pansy
uśmiechnęła się krzywo.
—
Oczywiście!
Luna
zachichotała, a Pansy przewróciła oczami, ale nadal się uśmiechała.
—
Wybieram klasykę Grease — powiedziała
Ginny.
—
Oczywiście wybrałaś musical.
Hermiona
się zaśmiała.
—
Co mogę powiedzieć? — Ginny wzruszyła ramionami. — Och! Nie wiem, co z tym
zrobić. — Ginny otworzyła szufladę i wyciągnęła notes. — Wszystkie macie
chłopaków, więc komu mam dać mój mały, czarny notes?
—
Cóż, a o kim w nim pisałaś? — zapytała Luna.
—
Eee, o Deanie, który spotyka się z Seamusem i Michaelem, którego nie widziałam
od lat. — Ginny uśmiechnęła się ironicznie. — Tak, chyba po prostu…
Wrzuciła
notes z powrotem do szuflady.
—
Zanim obejrzymy film, mamy jeszcze jedną rzecz do zrobienia — oświadczyła
Hermiona, otwierając torbę. — Pansy, chcesz zacząć?
Ta
sięgnęła do torby i wyciągnęła parę niskich, błyszczących, białych szpilek.
Położyła je Ginny na kolanach.
—
Coś nowego.
Uśmiechnęła
się.
—
Rany, dziękuję, są śliczne! — powiedziała Ginny i szybko je przytuliła.
Następnie
Luna sięgnęła do środka i wyciągnęła spinkę do włosów w kształcie księżyca.
—
To była spinka, którą miałam we włosach podczas wojny. Zawsze wierzyłam, że
przynosi szczęście i miałam rację. Dlatego pomyślałam, że przyniesie ci
szczęście na ślubie — wyjaśniła i podała ją Ginny.
Ta
uśmiechnęła się i mocno ją przytuliła.
—
Dobra, to trochę niekonwencjonalne, ale pomyślałyśmy, że cię rozbawi. —
Hermiona uśmiechnęła się złośliwie i wyciągnęła starą szminkę. — Jeśli chodzi o
coś starego, to szminka, którą pożyczyłaś mi na szóstym roku na imprezę Klubu
Ślimaka. Zapomniałam ci ją oddać, ale znalazłam ją ostatnio i bardzo mnie to
rozbawiło. Zawsze wyobrażałam sobie Harry’ego jako niezdarnego głupka, który
wstawał, gdy wchodziłaś do pokoju, a ja próbowałam się nie śmiać. To dość
losowe, ale wciąż zdatne do użytku.
Ginny
zaśmiała się i wzięła od niej czerwoną szminkę.
—
Dzięki, że w końcu ją oddałaś — mruknęła z przekąsem.
—
A teraz mój osobisty faworyt! — Luna wyciągnęła coś niebieskiego — podwiązkę. —
Coś, czego będziesz potrzebować, i coś niebieskiego.
—
Dziękuję wam. Kocham was i jesteście moimi najlepszymi przyjaciółkami w życiu —
powiedziała Ginny i dziewczyny przytuliły się w grupowym uścisku.
Potem
usiadły na sofie, zajadały się lodami i oglądały filmy, śmiejąc się i płacząc.
W międzyczasie…
Pożegnawszy
się z Ginny, Harry aportował się do mieszkania Rona i Neville’a. Zastał grupę
przyjaciół siedzących na sofie, z butelkami piwa na stole i grających w coś, co
uważał za pokera.
—
Ach, oto nasza gwiazda wieczoru! — wykrzyknął Theo.
—
Hej, chłopaki! — przywitał się Harry, siadając na sofie.
Ron
był jego świadkiem, choć teraz myśląc o tym, zdał sobie sprawę, że sam sobie
zaszkodził, w temacie przemowy świadka, a Neville był drużbą. Nie mógł się
doczekać ślubu i w końcu „normalnego” życia, cóż, na tyle normalnego, na ile
może być życie czarodzieja.
—
Podekscytowany ślubem? — zapytał Ron, podając mu piwo.
—
Oczywiście, nie mogę się doczekać — odpowiedział Harry.
—
Cóż, pamiętaj tylko, że jeśli kiedykolwiek ją skrzywdzisz, każdy z nas spuści
ci łomot, więc uważaj.
Blaise
uśmiechnął się złośliwie.
—
Nie planuję tego.
Harry
się roześmiał.
—
Cóż, wszyscy życzymy wam szczęścia. Podczas ślubu, życia z Gin, narodzin
dziecka i tych wszystkich bzdur z przemowy Rona, które cię zawstydzą — rzekł
Draco rozbawionym tonem.
—
Hej! Ona nie będzie żenująca — bronił się Ron.
—
Dodałeś do niej historię o skórze? — zapytał Harry.
—
Tak. — Ron mrugnął. — I o siedmiu minutach w niebie, przez co nienawidzę Theo.
A i trochę opowieści o Gin, gdy była młodsza.
—
To będzie katastrofa.
Harry
westchnął i uderzył się w twarz.
—
Ach, wiem, że mnie kochasz!
Ron
się roześmiał. Harry się uśmiechnął i przewrócił oczami.
—
Dobra, mamy mugolską grę do rozegrania, ale najpierw te przedślubne pierdoły —
oznajmił Neville.
—
Coś nowego, starego, pożyczonego i niebieskiego? Czy to nie dotyczy jedynie
panny młodej?
Harry
uśmiechnął się ironicznie.
—
Cóż, wszyscy jesteśmy za równością płci i całym tym gównem — powiedział Ron,
wyciągając torbę. — Więc to jest coś, co pożyczysz ode mnie. — Wyciągnął
szklankę do cydru i postawił ją na stole przed Harrym. — To szklanka, którą
tata dał mi na osiemnaste urodziny i wypiłem w niej swoje pierwsze piwo. Więc,
jako żonaty mężczyzna, wypijesz w niej swoje pierwsze piwo.
—
Jesteś pewien, Ron? — dopytywał Harry.
—
Jasne! — odpowiedział, klepiąc go po plecach.
—
Dobra, to teraz mój faworyt. Coś starego! — wykrzyknął Draco i wyciągnął
odznakę.
Pochodziła
z czwartego roku i wciąż widniał na niej napis Potter cuchnie.
—
Och, dzięki stary — mruknął Harry sarkastycznie.
—
Nie, naciśnij na nią — poinstruował Draco.
Harry
nacisnął, a na odznace pojawił się napis Ale
Ginny go naprawia.
—
Świetne, dziękuję.
Harry
zachichotał i przypiął odznakę do piersi.
—
Musisz ją nosić pod marynarką. — Neville uśmiechnął się krzywo. — Teraz coś nowego
i niebieskiego.
Wyjął
czarne, aksamitne pudełko i podał je Harry’emu.
—
Oświadczasz mi się, Nev? Bo za dwa dni się żenię.
Harry
uśmiechnął się krzywo.
—
Ha, ha, bardzo śmieszne. — Neville walnął go w głowę poduszką. — Otwórz.
W
środku były dwa breloki. Były niebieskie, jeden z wygrawerowanym H.P., a drugi
z G.P. w kształcie serc. Ten z inicjałami Harry’ego był nieco większy, a
mniejszy się w niego mieścił.
—
Są świetne, dziękuję wam wszystkim.
Harry
uśmiechnął się, patrząc na prezenty. Pomyślał o Ginny. O tym jak uciekała przed
nim w Norze i jak panikowała, gdy dawała mu walentynki, jak pocałował ją w
Pokoju Wspólnym, jak spędzał godziny, wpatrując się w nią na mapie Huncwotów,
modląc się, żeby wiedziała, że o niej myśli. Myślał o trzymaniu jej za rękę
podczas wojny i o tym, jak zaledwie kilka miesięcy temu się jej oświadczył.
—
Ziemia do Harry’ego Pottera, Bliznowatego i zabójcy Voldiego! — krzyknął mu do
ucha Theo, wyrywając go z zamyślenia.
—
Hm. Co to było? — zapytał Harry.
—
Odpłynąłeś.
Draco
uśmiechnął się złośliwie.
—
Och, przepraszam.
Harry
westchnął.
—
Będziesz beczał? — zadrwił Blaise.
—
Przysięgam, że Ginny mi coś zrobiła! Ciągle płacze przez hormony — można by
pomyśleć, że ona nie chce tego dziecka — i sprawia, że taki jestem! —
wykrzyknął, rozśmieszając wszystkich.
~*~*~*~*~*~*~*~
O
pierwszej Harry wrócił do domu. Dziewczyny poszły do siebie i zastał Ginny
śpiącą na sofie. Uśmiechnął się pod nosem i przykrył ją kocem, po czym
pocałował w czoło i zgasił światło. Położył jej brelok na stoliku kawowym, żeby
mogła go zobaczyć, jak się obudzi. Poszedł na górę i położył się do łóżka,
rozmyślając o wspaniałym wieczorze i wszystkim, co miało nadejść.
Kilka
minut później drzwi się otworzyły i weszła Ginny. Położyła się na łóżku i
przytuliła do Harry’ego, opierając głowę na jego piersi.
—
Kocham cię, Gin — wyszeptał.
—
Ja ciebie bardziej — odpowiedziała.
—
Niemożliwe.
Ukrył twarz w jej szyi i położył dłonie na jej brzuchu. Zasnęli w swoich objęciach, po raz ostatni przed zawarciem małżeństwa.
Brak komentarzy