[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 18

sobota, 25 lipca 2026

 

Witajcie :) nadszedł ten dzień, kiedy publikuję kontynuację dawno zawieszonego tłumaczenia Apartamentu 9 i ¾. Wiem, że zapewne straciliście nadzieję na to, że kiedykolwiek zostanie skończone, ale w te wakacje postanowiłam wreszcie się z tym zmierzyć. Bardzo dziękuję mojej nowej becie za pomoc i wsparcie.

Zapraszam na 5 nowych rozdziałów. Kolejne zamierzam opublikować w sierpniowe weekendy. Miłej lektury!

 

____________

 

Rozdział 18

 

Dwa dni. Ginny Weasley odliczała dni do momentu, gdy stanie się Ginny Potter. Znalazła idealną sukienkę i miała swój orszak ślubny — Hermiona jako świadkowa i Luna jako druhna — i miejsce — klif z widokiem na plażę, gdzie mieli się pojawić wszyscy ich przyjaciele. Hermiona, Pansy i Luna zaplanowały dla niej wieczór panieński, albo jak Pansy to nazwała — ostatnią noc wolności. Harry wybierał się do Neville’a i Rona na swój wieczór kawalerski.

O dziewiętnastej dziewczyny przyszły z wielką torbą pod pachą. Początkowo planowały iść do pubu, ale skoro Ginny była w ciąży, rozsądniej było zostać w domu. Ginny była w trzecim miesiącu i jej brzuch zaczynał być widoczny. Na szczęście nie znalazły żadnych artykułów na ten temat w Proroku Codziennym, ale przeczuwały, że coś się szykuje.

— Dobra, zaplanowałyśmy idealny wieczór! Bezalkoholowy cydr dla małego Pottera, wino dla reszty nas, mnóstwo lodów i czekolady, a na dokładkę kilka żenujących romansów — wymieniała Luna, rozpakowując torbę.

— To niesamowite, dziewczyny, dziękuję! — wykrzyknęła.

I z jakiegoś niewiadomego powodu zaczęła płakać.

— Hej, co się dzieje? — zapytała Hermiona.

— Ach, te cholerne hormony. W sobotę będę wrakiem człowieka.

Zaśmiała się, ocierając oczy.

— Dobra, co oglądamy najpierw? Słodkie zmartwienia, The Kissing Booth, Wredne dziewczyny, Angus, stringi i przytulanki czy Grease? — zapytała Hermiona, przeglądając płyty DVD.

— Macie tylko tandetne filmy dla dziewczyn?

Pansy uśmiechnęła się krzywo.

— Oczywiście!

Luna zachichotała, a Pansy przewróciła oczami, ale nadal się uśmiechała.

— Wybieram klasykę Grease — powiedziała Ginny.

— Oczywiście wybrałaś musical.

Hermiona się zaśmiała.

— Co mogę powiedzieć? — Ginny wzruszyła ramionami. — Och! Nie wiem, co z tym zrobić. — Ginny otworzyła szufladę i wyciągnęła notes. — Wszystkie macie chłopaków, więc komu mam dać mój mały, czarny notes?

— Cóż, a o kim w nim pisałaś? — zapytała Luna.

— Eee, o Deanie, który spotyka się z Seamusem i Michaelem, którego nie widziałam od lat. — Ginny uśmiechnęła się ironicznie. — Tak, chyba po prostu…

Wrzuciła notes z powrotem do szuflady.

— Zanim obejrzymy film, mamy jeszcze jedną rzecz do zrobienia — oświadczyła Hermiona, otwierając torbę. — Pansy, chcesz zacząć?

Ta sięgnęła do torby i wyciągnęła parę niskich, błyszczących, białych szpilek. Położyła je Ginny na kolanach.

— Coś nowego.

Uśmiechnęła się.

— Rany, dziękuję, są śliczne! — powiedziała Ginny i szybko je przytuliła.

Następnie Luna sięgnęła do środka i wyciągnęła spinkę do włosów w kształcie księżyca.

— To była spinka, którą miałam we włosach podczas wojny. Zawsze wierzyłam, że przynosi szczęście i miałam rację. Dlatego pomyślałam, że przyniesie ci szczęście na ślubie — wyjaśniła i podała ją Ginny.

Ta uśmiechnęła się i mocno ją przytuliła.

— Dobra, to trochę niekonwencjonalne, ale pomyślałyśmy, że cię rozbawi. — Hermiona uśmiechnęła się złośliwie i wyciągnęła starą szminkę. — Jeśli chodzi o coś starego, to szminka, którą pożyczyłaś mi na szóstym roku na imprezę Klubu Ślimaka. Zapomniałam ci ją oddać, ale znalazłam ją ostatnio i bardzo mnie to rozbawiło. Zawsze wyobrażałam sobie Harry’ego jako niezdarnego głupka, który wstawał, gdy wchodziłaś do pokoju, a ja próbowałam się nie śmiać. To dość losowe, ale wciąż zdatne do użytku.

Ginny zaśmiała się i wzięła od niej czerwoną szminkę.

— Dzięki, że w końcu ją oddałaś — mruknęła z przekąsem.

— A teraz mój osobisty faworyt! — Luna wyciągnęła coś niebieskiego — podwiązkę. — Coś, czego będziesz potrzebować, i coś niebieskiego.

— Dziękuję wam. Kocham was i jesteście moimi najlepszymi przyjaciółkami w życiu — powiedziała Ginny i dziewczyny przytuliły się w grupowym uścisku.

Potem usiadły na sofie, zajadały się lodami i oglądały filmy, śmiejąc się i płacząc.

 

W międzyczasie…

 

Pożegnawszy się z Ginny, Harry aportował się do mieszkania Rona i Neville’a. Zastał grupę przyjaciół siedzących na sofie, z butelkami piwa na stole i grających w coś, co uważał za pokera.

— Ach, oto nasza gwiazda wieczoru! — wykrzyknął Theo.

— Hej, chłopaki! — przywitał się Harry, siadając na sofie.

Ron był jego świadkiem, choć teraz myśląc o tym, zdał sobie sprawę, że sam sobie zaszkodził, w temacie przemowy świadka, a Neville był drużbą. Nie mógł się doczekać ślubu i w końcu „normalnego” życia, cóż, na tyle normalnego, na ile może być życie czarodzieja.

— Podekscytowany ślubem? — zapytał Ron, podając mu piwo.

— Oczywiście, nie mogę się doczekać — odpowiedział Harry.

— Cóż, pamiętaj tylko, że jeśli kiedykolwiek ją skrzywdzisz, każdy z nas spuści ci łomot, więc uważaj.

Blaise uśmiechnął się złośliwie.

— Nie planuję tego.

Harry się roześmiał.

— Cóż, wszyscy życzymy wam szczęścia. Podczas ślubu, życia z Gin, narodzin dziecka i tych wszystkich bzdur z przemowy Rona, które cię zawstydzą — rzekł Draco rozbawionym tonem.

— Hej! Ona nie będzie żenująca — bronił się Ron.

— Dodałeś do niej historię o skórze? — zapytał Harry.

— Tak. — Ron mrugnął. — I o siedmiu minutach w niebie, przez co nienawidzę Theo. A i trochę opowieści o Gin, gdy była młodsza.

— To będzie katastrofa.

Harry westchnął i uderzył się w twarz.

— Ach, wiem, że mnie kochasz!

Ron się roześmiał. Harry się uśmiechnął i przewrócił oczami.

— Dobra, mamy mugolską grę do rozegrania, ale najpierw te przedślubne pierdoły — oznajmił Neville.

— Coś nowego, starego, pożyczonego i niebieskiego? Czy to nie dotyczy jedynie panny młodej?

Harry uśmiechnął się ironicznie.

— Cóż, wszyscy jesteśmy za równością płci i całym tym gównem — powiedział Ron, wyciągając torbę. — Więc to jest coś, co pożyczysz ode mnie. — Wyciągnął szklankę do cydru i postawił ją na stole przed Harrym. — To szklanka, którą tata dał mi na osiemnaste urodziny i wypiłem w niej swoje pierwsze piwo. Więc, jako żonaty mężczyzna, wypijesz w niej swoje pierwsze piwo.

— Jesteś pewien, Ron? — dopytywał Harry.

— Jasne! — odpowiedział, klepiąc go po plecach.

— Dobra, to teraz mój faworyt. Coś starego! — wykrzyknął Draco i wyciągnął odznakę.

Pochodziła z czwartego roku i wciąż widniał na niej napis Potter cuchnie.

— Och, dzięki stary — mruknął Harry sarkastycznie.

— Nie, naciśnij na nią — poinstruował Draco.

Harry nacisnął, a na odznace pojawił się napis Ale Ginny go naprawia.

— Świetne, dziękuję.

Harry zachichotał i przypiął odznakę do piersi.

— Musisz ją nosić pod marynarką. — Neville uśmiechnął się krzywo. — Teraz coś nowego i niebieskiego.

Wyjął czarne, aksamitne pudełko i podał je Harry’emu.

— Oświadczasz mi się, Nev? Bo za dwa dni się żenię.

Harry uśmiechnął się krzywo.

— Ha, ha, bardzo śmieszne. — Neville walnął go w głowę poduszką. — Otwórz.

W środku były dwa breloki. Były niebieskie, jeden z wygrawerowanym H.P., a drugi z G.P. w kształcie serc. Ten z inicjałami Harry’ego był nieco większy, a mniejszy się w niego mieścił.

— Są świetne, dziękuję wam wszystkim.

Harry uśmiechnął się, patrząc na prezenty. Pomyślał o Ginny. O tym jak uciekała przed nim w Norze i jak panikowała, gdy dawała mu walentynki, jak pocałował ją w Pokoju Wspólnym, jak spędzał godziny, wpatrując się w nią na mapie Huncwotów, modląc się, żeby wiedziała, że o niej myśli. Myślał o trzymaniu jej za rękę podczas wojny i o tym, jak zaledwie kilka miesięcy temu się jej oświadczył.

— Ziemia do Harry’ego Pottera, Bliznowatego i zabójcy Voldiego! — krzyknął mu do ucha Theo, wyrywając go z zamyślenia.

— Hm. Co to było? — zapytał Harry.

— Odpłynąłeś.

Draco uśmiechnął się złośliwie.

— Och, przepraszam.

Harry westchnął.

— Będziesz beczał? — zadrwił Blaise.

— Przysięgam, że Ginny mi coś zrobiła! Ciągle płacze przez hormony — można by pomyśleć, że ona nie chce tego dziecka — i sprawia, że taki jestem! — wykrzyknął, rozśmieszając wszystkich.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

O pierwszej Harry wrócił do domu. Dziewczyny poszły do siebie i zastał Ginny śpiącą na sofie. Uśmiechnął się pod nosem i przykrył ją kocem, po czym pocałował w czoło i zgasił światło. Położył jej brelok na stoliku kawowym, żeby mogła go zobaczyć, jak się obudzi. Poszedł na górę i położył się do łóżka, rozmyślając o wspaniałym wieczorze i wszystkim, co miało nadejść.

Kilka minut później drzwi się otworzyły i weszła Ginny. Położyła się na łóżku i przytuliła do Harry’ego, opierając głowę na jego piersi.

— Kocham cię, Gin — wyszeptał.

— Ja ciebie bardziej — odpowiedziała.

— Niemożliwe.

Ukrył twarz w jej szyi i położył dłonie na jej brzuchu. Zasnęli w swoich objęciach, po raz ostatni przed zawarciem małżeństwa.

Brak komentarzy