[T] Apartament 9 i 3/4: Rozdział 21

sobota, 25 lipca 2026

Po przebraniu się w coś wygodniejszego niż sukienka świadkowej (w szorty i bluzkę), Hermiona poszła do sąsiedniego mieszkania i usiadła na sofie obok Draco. Czytał Proroka Codziennego i uniósł wzrok, gdy weszła. Rozpuściła włosy z eleganckiego koka, który miała wcześniej, i potrząsnęła nimi. Zobaczyła, że Draco zerka na nią kątem oka.

— Co? — zapytała, odwracając się do niego.

— Nic, po prostu… pięknie dziś wyglądałaś — odpowiedział.

Uśmiechnęła się do niego i pocałowała go w policzek.

— Ty też wyglądałeś niczego sobie — odparła, siadając wygodniej.

— Myślę, że jesteś niesamowita — mruknął, przeczesując jej włosy palcami.

Ścisnęła jego dłoń. Pochyliła się i delikatnie go pocałowała. Po chwili oderwali się od siebie i Draco przycisnął czoło do jej czoła, zamykając oczy.

— Blaise zostaje dziś u Pansy. A Theo będzie u ciebie — wyszeptał.

Wzięła głęboki oddech i zaczęła szarpać guziki jego koszuli. Pocałował ją ponownie, przyciągając do siebie i bawiąc się guzikiem jej spodenek. Odsunął się na chwilę i spojrzał jej w oczy.

— Jesteś pewna? — zapytał cicho. — Zrozumiem, jeśli nie jesteś gotowa.

Pochyliła się i ponownie go pocałowała, zsuwając koszulę z jego ramion. Oboje wstali, nie odrywając się od siebie ani na chwilę, idąc do sypialni. Hermiona opadła na łóżko, przyciągając Draco na siebie i kontynuując całowanie. Zaczął podciągać jej bluzkę, ale kiedy przestała go całować, wziął to za znak, by przestać. Podparł się na łokciach i spojrzał na nią. Przygryzła wargę i unikała kontaktu wzrokowego. Wciąż miała stare blizny na brzuchu po wojnie, takie, które nie wpłynęły na nią tak, jak ta na ramieniu, ale których wciąż była świadoma. Draco, jakby czytając jej w myślach, pochylił się i wyszeptał jej do ucha:

— Jeśli nie chcesz, wiedz, że wszystko rozumiem. Wiem, że jesteś przepiękna w środku jak i na zewnątrz.

Usiadła i ściągnęła bluzkę przez głowę, rzucając ją na podłogę, po czym ponownie pocałowała Draco. Zaczął całować jej szyję, sprawiając, że odchyliła głowę i cicho jęknęła. Zsunął jej szorty z nóg, dłoń powędrowała w górę uda i drażniła brzeg jej majtek. Pociągnęła go za pas spodni.

— Ściągaj — warknęła i przygryzła jego wargę.

— Rządzisz się.

Uśmiechnął się ironicznie i zrobił, jak kazała.

— Zamknij się — wyszeptała i pocałowała go namiętnie, gdy ostatnie ubranie wylądowało na podłodze.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Hermiona jęknęła i spróbowała się obrócić, wciąż z zamkniętymi oczami, ale coś stanęło jej na drodze. Powoli otworzyła oczy i stwierdziła, że jej głowa spoczywa na czyjejś nagiej piersi. Spojrzała w górę i zobaczyła blondyna leżącego obok niej.

— Cholera — mruknęła pod nosem.

Draco uśmiechnął się złośliwie i otworzył oczy.

— Cóż, nie użyłbym takich słów — zadrwił, więc uderzyła go w ramię. — Dzień dobry.

— Dzień dobry — wymamrotała, chowając twarz w zagłębieniu jego szyi, gdy nagle zdała sobie sprawę, że jest naga.

Szybko otuliła się kołdrą.

— Uspokój się — wyszeptał jej do ucha. — Nie udawaj niewiniątka.

— Odwal się — burknęła, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu, który wykrzywił jej usta.

Wstała, wciąż otulona kołdrą, zostawiając drżącego Draco w samych bokserkach.

— Oddawaj kołdrę! — jęknął.

— Nie.

Uśmiechnęła się i zaczęła się ubierać. Po długich zmaganiach z utrzymaniem kołdry wokół siebie, w końcu założyła stanik i szorty.

— Chodź do mnie.

Draco złapał róg kołdry i zerwał ją z niej.

— Draco! — warknęła, klękając na łóżku i próbując ją odzyskać.

Uśmiechnął się i objął ją w talii.

— Dlaczego tak ci się spieszy do wyjścia? — zapytał.

— Nie spieszę się — odpowiedziała, łapiąc jego twarz i całując go namiętnie.

Po chwili znów się od siebie oderwali, a Hermiona odwróciła głowę w bok, przygryzając wargę i starając się nie uśmiechnąć. Pocałował ją w skroń i pogłaskał po policzku. Znów dała mu buziaka, po czym wstała. Spojrzała na swoją bluzkę leżącą na podłodze i stwierdziła, że nie ma siły, żeby się w nią wcisnąć. Podniosła z podłogi jedną z bluz Draco — starą bluzę Slytherinu, tak dużą, że ledwo było widać jej szorty — i założyła ją.

— Pożyczam, potem oddam — powiedziała.

— Nie musisz. Dobrze ci w zielonym.

Uśmiechnął się i mrugnął do niej. Cmoknęła z dezaprobatą i przewróciła oczami.

— Nawet o tym nie myśl. Spróbuję się wymknąć.

Pocałowała go w policzek i uchyliła drzwi. Salon świecił pustkami, więc szybko, na palcach, przebiegła przez korytarz. Otworzyła drzwi i wślizgnęła się do środka, zamykając je najciszej, jak potrafiła. Kiedy się odwróciła, zobaczyła Rona, Neville’a, Theo, Lunę, Pansy i Blaise’a siedzących wokół kuchennej wyspy z ogromnymi uśmieszkami na twarzach. Zaklęła srogo.

— Kogo moje oczy widzą? Słynna i idealna Hermiona Granger wraca do domu po upojnej nocy? — wydyszał Ron.

— Odwal się, Łasicu — mruknęła.

— Przeszłaś na ciemną stronę mocy.

Luna rzuciła złośliwy uśmieszek, wskazując na bluzę.

— Ha, ha.

Hermiona zaśmiała się i nalała sobie kawy.

— Nigdy bym nie pomyślał, że zobaczę cię wymykająca się z mieszkania Draco Malfoya.

Neville zachichotał.

— Fretka i Kiełek — mruknął Theo.

— O ile dobrze pamiętam, nie jestem jedyna. Jeśli się nie mylę, Luna i Nev spali ze sobą raz w zeszłym roku. Aż boję się zapytać, co Ron robił z Lavender, a Theo spał z większą liczbą kobiet niż Joey Tribiani.

Kipiała złością, pokazała im środkowy palec i poszła do swojego pokoju, podczas gdy Blaise i Pansy wymieniali sugestywne spojrzenia.

— Och, a wy dwoje… straciłam rachubę, ile razy musieliśmy patrzeć, jak wpychacie sobie języki do gardeł — zawołała Hermiona zza drzwi, po czym zatrzasnęła je z hukiem.

Westchnęła i usiadła na łóżku, rozmyślając o minionym wieczorze i uśmiechając się do siebie. Wtuliła twarz w bluzę z kapturem i wciągnęła znajomy zapach. Odstawiła kubek z kawą na bok i zmieniła szorty na spodnie dresowe, po czym wróciła do kuchni. Przygotowywała sobie śniadanie, kiedy Draco wszedł, wyglądając na wściekłego.

— Dobra, kto to zrobił? — warknął.

— Ale co? — zapytał Theo.

— Właśnie znalazłem to w szufladzie, całe w bazgrołach! Szukałem go od miesięcy — więc kto to zrobił? — krzyknął, unosząc zielony notatnik, w którym Luna rysowała, oglądając Park Jurajski.

Hermiona prychnęła, ale szybko przygryzła wargę.

— Hermiono?

W odpowiedzi tylko kaszlnęła, choć brzmiało to jak Luna.

— Nie mam pojęcia.

Uśmiechnęła się.

— Jak znajdę tego, kto to zrobił, ostrzegam, że go zabiję — powiedział groźnie i ruszył w stronę drzwi.

— Czekaj, Draco — zawołał Ron.

— O co chodzi, Łasicu?

— Jak minęła noc? — Hermiona przypadkowo się potknęła, a jej miska spadła na głowę Rona. — Hermiono!

Zaczął próbować wytrzeć mleko z oczu.

— Dobra robota, Kiełku.

Draco mrugnął do niej.

— Och, jesteś takim palantem. W każdym razie, muszę iść, więc na razie — powiedziała, idąc w stronę drzwi.

Draco złapał ją za rękę i obrócił.

— Czekaj, co ty właśnie powiedziałaś? — zapytał, a na jego ustach pojawił się chytry uśmieszek.

Hermiona zmarszczyła brwi, zastanawiając się, kiedy w końcu zrozumiała, o co mu chodzi.

— Eee, powiedziałam, że muszę iść — mruknęła.

— Nie, później.

— Na razie? — odpowiedziała, wpatrując się w swoje stopy.

Draco uniósł jej podbródek, żeby na nią spojrzeć i zatrzymał się zaledwie kilka centymetrów od jej twarzy.

— Też cię kocham — powiedział i musnął ustami jej usta.

Wszyscy chłopcy zagwizdali, a Pansy i Luna westchnęły z zachwytu, lecz Draco uciszył ich niegrzecznym gestem.

— Jak tak można — skomentował Ron.

— Myślę, że mają na siebie zły wpływ.

Blaise uśmiechnął się ironicznie. Draco i Hermiona oderwali się od siebie i spojrzeli na swoich przyjaciół.

— Raczej wy macie na siebie zły wpływ — rzekł Draco.

— Theo sprawił, że Luna stała się niegrzeczna, a Ron i Nev sprawiają, że reszta z nas zachowuje się jak dwulatki.

Hermiona zaśmiała się.

— Pansy osłabiła Blaise’a — dodał Draco.

Para przybiła sobie piątki, po czym oboje wyszli na korytarz. Draco obrócił Hermionę i przycisnął ją do ściany, po czym namiętnie pocałował.

— Kocham cię, Miona — wyszeptał.

— Też cię kocham.

Uśmiechnęła się, obejmując go za szyję i przyciskając czoło do jego czoła.

— Dokąd idziesz? Jest niedziela, więc nie musisz iść do pracy.

— Idę sprawdzić dom Harry’ego i Ginny. Wyjechali dziś o piątej rano, ale obiecałam, że będę tam wpadała codziennie — odpowiedziała.

— Dobrze, do zobaczenia za chwilę.

Pocałował ją w czoło, po czym skierował się do swojego mieszkania, a Hermiona się aportowała.

Brak komentarzy