[T] Związek na pokaz: Urodziny Teddy'ego Lupina

wtorek, 28 lipca 2026

 

Witajcie :) późnym wieczorem zapraszam na kolejny rozdział tłumaczenia. Tym razem weźmiemy udział w urodzinach Teddy’ego Lupina. Sporo się na nich wydarzy, więc miłej lektury!

Na następny rozdział zapraszam w czwartek.

 

___________

 

Rozdział 6: Urodziny Teddy’ego Lupina

 

— Z wielką przyjemnością ogłaszam, że nowym starszym specjalistą ds. eliksirów została Fräulein Hermiona Granger — oznajmił Mistrz Bergen zgromadzonym pracownikom laboratorium eliksirów podczas porannego zebrania personelu pierwszego dnia pracy Hermiony. — Fräulein Granger będzie pracować w laboratorium eksperymentalnym oraz będzie miała mały udział w opracowywaniu eliksirów medycznych. Powitajmy Fräulein Granger z otwartymi ramionami!

Pracownicy klaskali entuzjastycznie, a Hermiona się uśmiechnęła, rumieniąc się z radości na powitanie, jakie ją spotkało. To było dalekie od rozczarowania, jakiego doświadczyła ostatniego dnia pracy w Departamencie Regulacji i Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami Ministerstwa Magii, który rozpoczął się i zakończył bez rozgłosu. Jej bezpośrednia przełożona, pani Donnelly, szefowa departamentu, nie była zadowolona z rezygnacji Hermiony (Jak mam obsadzić to stanowisko w niecałe dwa tygodnie?). Pani Donnelly w desperacji zaproponowała Hermionie podwyżkę w wysokości dwudziestu galeonów miesięcznie, ale Hermiona, najdelikatniej jak potrafiła, odrzuciła tę ofertę. Przygotowała wszystkie teczki i księgi z jasnymi instrukcjami dla swojego następcy i po cichu życzyła nowo wybranej czarownicy lub czarodziejowi powodzenia na tym stanowisku.

Nie poinformowano o jej odejściu, ani nie zorganizowano przyjęcia pożegnalnego. Zakończyła swój ostatni dzień i wyszła z małym, kartonowym pudełkiem wypełnionym jej rzeczami osobistymi, tym samym pudełkiem, które przyniosła dziś rano do laboratorium eliksirów w Malfoy Holdings. Pudełko zawierało zdjęcie jej rodziców, czarodziejskie zdjęcie Krzywołapa, z którym Hermiona nie mogła się rozstać ze względu na wartość sentymentalną, nawet jeśli uważała Rona za dupka. Ron na zdjęciu zdawał się to wyczuwać, ponieważ najczęściej próbował wymknąć się z kadru. Przyniosła też egzemplarze wszystkich książek, które Mistrz Bergen kazał jej przeczytać, a które, oczywiście, pochłonęła w ciągu ostatnich kilku dni. Znajdował się tam też mały, zaczarowany przycisk do papieru w kształcie wydry, który Harry dał jej na Boże Narodzenie oraz jej osobisty zestaw bezpieczeństwa, którego używała w laboratorium: okulary ochronne, rękawice ze smoczej skóry i bandaże nasączone esencją szczuroszczęta.

Zajęła się organizowaniem swojego biurka, zanim Mistrz Bergen zawołał ją do swojego gabinetu, by omówić eliksir przywracający pamięć, nad którym pracował.

— Czy udało ci się przeczytać książki, które poleciłem? — zapytał.

Jeśli Hermiona Granger była w czymś mistrzynią, to w odrabianiu prac domowych przed czasem.

— Tak — odparła, przywołując stos podręczników, które przyniosła ze sobą.

Do stron książek przykleiła setki małych, neonowych karteczek, przez co książki łopotały jak egzotyczne ptaki, wlatując do gabinetu Mistrza Bergena.

Zamrugał na widok karteczek samoprzylepnych, a potem wybuchnął głośnym śmiechem.

— Draco powiedział, że nie tylko przeczytasz książki przed rozpoczęciem pracy, ale i nauczysz się ich na pamięć. Miał rację!

— Lubię być przygotowana — rozpromieniła się.

— Tak trzymaj, a dobrze ci pójdzie, Fräulein — rzekł. — Czy masz jakieś pytania, zanim zacznę omawiać eliksir?

— Owszem. Co pana skłoniło do pracy nad eliksirem przywracającym pamięć? — zapytała.

— Nie specjalizuję się w tworzeniu eliksirów, ale współpracuję z Instytutem DuPont w Szwajcarii zajmującym się badaniami nad magicznymi chorobami. Robimy to z założeniem, że wszystkie udane eliksiry będą sprzedawane wyłącznie za pośrednictwem Malfoy Holdings, a Draco nawet dał mi procentowy udział w zyskach z eliksirów opracowanych w naszym laboratorium. Część badań wynikała z zainteresowania Oklumencją i Legilimencją, ponieważ Czarny Pan tak często stosował je na swoich zwolennikach i ofiarach. Pracowaliśmy nad eliksirami, które pozwalałyby ludziom ukrywać myśli, ale podczas wczesnych eksperymentów odkryliśmy, że eliksiry stymulowały hipokamp i ciało migdałowe ludzkiego mózgu, gdzie przechowywane są wspomnienia, i faktycznie poprawiały ich retencję. Naukowcy z DuPont wciąż pracują nad eliksirami dotyczącymi Oklumencji, które mogą mieć zastosowanie wojskowe, ale ja chciałem popracować nad aspektem pamięciowym. Dlatego kolejnym krokiem było udoskonalenie eliksiru bazowego i próba ulepszenia go tak, aby umożliwiał przywracanie pamięci, zwłaszcza osobom, które zostały poddane zaklęciu Obliviate.

— To niesamowite — mruknęła.

— Draco powiedział mi, że interesujesz się przywracaniem pamięci, ale nie wyjaśnił dlaczego. Nie musisz mi niczego zdradzać, ale interesują mnie ogólne okoliczności — musiałaś mieć do czynienia z zaklęciem przywracającym pamięć, które nie zadziałało, albo znasz kogoś mającego problemy z pamięcią.

Zawahała się przez chwilę, ale w końcu postanowiła powierzyć swój sekret Mistrzowi Bergenowi; gdyby znał jej sytuację, być może mógłby wiedzieć, czy eliksir przywracający pamięć, nad którym pracował, przyniesie pożytek jej rodzicom. Wzięła głęboki oddech i opowiedziała historię o tym, jak zmieniła wspomnienia rodziców, aby chronić ich podczas wojny, oraz o katastrofalnych konsekwencjach, jakich doświadczyła, próbując zdjąć zaklęcie, które rzuciła.

Mistrz Bergen był doskonałym słuchaczem, zadając bardzo wnikliwe pytania o to, w jaki sposób rzuciła zaklęcie, a zwłaszcza skupiając się na stanie umysłu Hermiony zarówno podczas rzucania zaklęcia, jak i podczas próby jego zdjęcia.

— Rozumiesz lepiej niż ktokolwiek inny, jak podstępne potrafią być zaklęcia odwracające, Commemimi Totalus i Commemimi Partialis, skoro ludzki mózg jest tak plastyczny i podatny na kształtowanie. Moja teoria na temat pamięci jest taka, że pomimo najlepiej rzuconego zaklęcia Obliviate, żadna pamięć nie zostaje w pełni utracona, ponieważ ludzki mózg przechowuje informacje w wielu obszarach. Wierzę, że nasze zaklęcia po prostu usuwają wspomnienia z najbardziej oczywistych miejsc. Mam nadzieję, że ten eliksir przywracający pamięć, nad którym pracujemy, w połączeniu z zaklęciami, umożliwi rozwój ścieżek neurotycznych w mózgu, które będą mogły wyciągać wspomnienia z głębszych, rzadziej używanych obszarów pamięci i zwracać je w łatwiejszy sposób do hipokampu, gdzie zintegrują się z innymi wspomnieniami, tworząc bardziej płynną historię mózgu.

Hermiona poczuła, że w jej oczach tworzą się łzy. To mogło być to, czego potrzebowali jej rodzice. I może będzie mogła pomóc.

— Na jak zaawansowanym etapie jest opracowywanie tego eliksiru? W czym będę mogła pomóc?

— Jak dotąd mamy słaby eliksir, który, jak wykazano, na krótko przywraca utracone wspomnienia. Pracujemy nad jego wzmocnieniem, a także nad znalezieniem substancji stabilizującej, aby eliksir można było przygotować i przechowywać. Obecnie eliksiry muszą być używane na świeżo, co czyni je nieco uciążliwymi i trudniej dostępnymi. Na przykład w Szpitalu Świętego Munga może być potrzeba duża ilość tego eliksiru i są skłonni go przechowywać.

Resztę poranka spędzili na omawianiu formuły eliksiru i pokazywaniu Hermionie, jakie kroki zostały już podjęte, co zadziałało, a co nie. Chociaż minęły cztery godziny, Hermiona czuła się, jakby spędziła tam zaledwie pół godziny, zanim Draco przyszedł do laboratorium i zapytał, jak sobie radzi.

Mistrz Bergen nie szczędził pochwał dla Hermiony.

— Zawsze miło jest pracować z kimś inteligentnym i ciekawym świata! — powiedział. — Pytania, które zadaje, dają mi do myślenia. Bardzo się martwiłem, że ten projekt się nie powiedzie, ale teraz, gdy jest tu Fräulein Granger, myślę, że przełom to tylko kwestia czasu.

Draco się uśmiechnął.

— Mówiłem ci, że jest najmądrzejszą osobą z mojego roku.

Mistrz Bergen się rozpromienił.

— Mogłaby być nawet lepszym uczniem niż ty, Draco.

Ten pokręcił głową z zadowoleniem.

— Oddaję jej wszystko inne, ale nie, byłem najlepszy z eliksirów na naszym roku.

— Jestem tutaj! — zaprotestowała Hermiona.

— I mam nadzieję, że zostaniesz tu przez wiele lat — rzekł Mistrz Bergen z uśmiechem, po czym zwrócił się do Draco. — Właściwie dobrze, że przyszedłeś. Miałem z tobą porozmawiać o naszych zapasach. Siergiej mówi, że kilka składników eliksirów: proszek asfodelowy, skóra boomslanga i serce krokodyla mamy prawie na wyczerpaniu. Cena samej skóry boomslanga gwałtownie wzrosła w ciągu ostatnich czterech tygodni.

— Wiem — powiedział Draco. — Już się tym zajmuję. Na razie zwiększę budżet na zaopatrzenie, żebyś nadal mógł sobie pozwolić na to, co jest dostępne. Powiedz Siergiejowi, żeby dawał mi znać o wszelkich dalszych brakach. Chcę dokończyć ten eliksir.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Czas mijał Hermionie błyskawicznie przez kolejne kilka tygodni. Fascynowała ją praca, którą wykonywała, i była nią żywo zainteresowana, co uświadomiło jej, jak stagnacyjne było jej poprzednie stanowisko. Nie chodziło o to, że Departament Regulacji i Kontroli nad Magicznym Stworzeniami był bezużyteczny, po prostu jej stanowisko straciło swój impet z powodu nadmiaru biurokracji, która tłumiła wszelkie próby kreatywności czy zmian. Tutaj Hermiona robiła coś, co mogło zrewolucjonizować jedną dziedzinę medycyny. Pomyślała o wszystkich ludziach, którym ten eliksir mógłby pomóc, oprócz jej rodziców. Pomyślała o Neville’u Longbottomie, którego rodzice przebywali w Szpitalu Świętego Munga przez ćwierć wieku po tym, jak Bellatrix Lestrange torturowała ich do szaleństwa. Część ich choroby psychicznej objawiała się również utratą pamięci i być może, gdyby udało im się ją przewrócić, Neville w końcu miałby szansę poznać swoich rodziców.

Uwielbiała też współpracować z Mistrzem Bergenem i innymi specjalistami w laboratorium. O dziwo było tu zaskakująco mało sporów. Mistrz Bergen bardzo dobrze radził sobie z równoważeniem przepływu pracy w laboratorium i dbaniem o to, by przebiegała ona sprawnie.

Pozostali starsi specjaliści ds. eliksirów, Nicholas Babbington, Alana Achen i Siergiej Romanov, również byli błyskotliwi. Nicholas, podobnie jak Hermiona, pochodził z mugolskiej rodziny i ku jej zaskoczeniu, był nie tylko Mistrzem Eliksirów, ale również posiadał doktorat z chemii zdobyty na Uniwersytecie Cambridge. Pracował nad znalezieniem sposobów na połączenie nauki mugolskich i magicznych podczas warzenia eliksirów, a Hermiona uważała, że nawet krótkie rozmowy z nim były fascynujące. Alana była znacznie starsza, bliższa wiekiem Mistrzowi Bergenowi i przyjechała z nim z Niemiec. Wiedziała więcej o interakcjach składników w warzeniu eliksirów niż ktokolwiek inny, kogo Hermiona kiedykolwiek spotkała. A Siergiej, rosyjski emigrant, który mieszkał w Wielkiej Brytanii od trzydziestu lat, był tym, który dbał o porządek w całym laboratorium eliksirów pod względem harmonogramu, sprzętu, zapasów i składników.

— Jeśli Siergiej nie może czegoś znaleźć, to nie da się tego znaleźć — rzekł Mistrz Bergen Hermionie.

Dwie noce w miesiącu Hermiona odbywała nocną zmianę. W laboratorium stale warzono eliksiry, a niektóre z nich wymagały ponad dwudziestu czterech godzin ciągłego warzenia. Dlatego każdej nocy dwóch pracowników laboratorium przydzielano do nadzoru warzenia, które wymagało nocnych korekt, mieszania, rzucania zaklęć lub dodawania składników.

Na swojej pierwszej nocnej zmianie Hermiona została przydzielona do pracy z młodszym specjalistą o imieniu Joe, który niecały rok temu ukończył Hogwart. Był na drugim roku, gdy Voldemort został pokonany i patrzył na Hermionę z podziwem, jak na bohaterkę wojenną. Pomiędzy odliczaniem czasu pomiędzy kolejnymi etapami warzenia, zasypywał Hermionę pytaniami dotyczącymi jej udziału w wojnie, ale jego pytania były przepełnione szacunkiem i wnikliwością. Pytał ją, jakie zaklęcia były najskuteczniejsze, gdy ona, Harry i Ron uciekali. Dopytywał też o skuteczne mugolskie umiejętności. Prosił o opowieści dotyczące bohaterów, którzy zginęli. Hermiona rzadko rozmawiała o wojnie, ponieważ zbyt wiele pytań miało sprośny charakter, z uwagi na to, że ludzie wyobrażali sobie, iż przebywając w namiocie z dwoma chłopakami, mogło dojść do dwuznacznych sytuacji. Poza tym większość reporterów interesowała się tylko wywiadami z Harrym. Jednak przemyślenia Joego sprawiły, że po raz pierwszy zastanowiła się, czy warto byłoby napisać relację z pierwszej ręki o tym, przez co ona, Harry i Ron przeszli w ciągu roku poszukiwań horkruksów.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Po pierwszym dniu, kiedy Draco przyszedł, by zaprosić na lunch ją i Mistrza Bergena, nie pojawił się w laboratorium. Właściwie, minęło kilka dni, odkąd Hermiona go widziała. Przyłapała się na tym, że myśli o nim w pracy, a czasem nawet w trakcie bardziej nużącego warzenia. Zastanawiała się, co robił. I co taka nieobecność oznaczała dla ich udawanego związku. Ale dopóki Draco się z nią nie kontaktował, mogła spokojnie czekać i skupić się na czekającej ją pracy.

Trzy tygodnie po rozpoczęciu pracy w laboratorium dostała wiadomość od Harry’ego, który przypomniał jej, że w weekend odbędą się urodziny Teddy’ego Lupina. W przeszłości urodziny chłopca były rodzinnym wydarzeniem, na które przychodziło może dziesięć osób, wliczając Harry’ego, ale teraz Teddy miał mieć sześć lat i chciał zorganizować duże przyjęcie. Andromeda postanowiła zorganizować je w ogrodzie, dlatego Hermiona również została zaproszona.

Plan zakładał, że uda się na Grimmauld Place, a następnie do domu Andromedy Tonks, aby przybyć tam z Potterami, ponieważ istniało bezpośrednie połączenie między domem Harry’ego a domem Andromedy.

Hermiona przybyła na Grimmauld Place w sobotni poranek tuż przed południem, niosąc fantazyjnie zapakowany prezent dla jubilata. Weszła do domu przez Sieć Fiuu i powitała ją Ginny, która była blisko rozwiązania. Podeszła do niej, ale ledwo była w stanie ją przytulić.

— Jesteś już gotowa na dziecko? — zapytała Hermiona.

Podczas bociankowego upewniła się, że Potterowie mają już wszystkie niezbędne rzeczy dla dziecka (plus ubranka dla dziesięciorga maluchów), ale wiedziała też, że żadne przygotowania nie są w stanie psychicznie przygotować na tak wielką zmianę.

— Jestem na takim etapie, że absolutnie nie mogę się doczekać, aż ten maluch ze mnie wyjdzie — powiedziała Ginny, czule głaszcząc brzuch. — Harry chyba wciąż trochę się boi odpowiedzialności, ale też jest podekscytowany. Ale dość o nas! Jak ci idzie w nowej pracy? Opowiadaj.

Hermiona uśmiechnęła się szeroko.

— Jest cudownie. Mistrz Bergen to ktoś, kogo chciałam mieć jako mentora w Hogwarcie. Jest genialny, ale nie tak straszny jak Snape czy…

— Chciwy i samolubny jak Slughorn? — podpowiedziała.

— Dokładnie!

W tym momencie Harry wszedł do salonu z kominkiem podłączonym do Sieciu Fiuu, niosąc duży, zapakowany prezent.

— Hermiono! — przywitał się, a potem zwrócił do żony. — Jesteś gotowa? Idziemy?

Cała trójka udała się do Andromedy przez kominek. Impreza już trwała, gdy dotarli na miejsce. Wyszli z salonu i przeszli na tyłu domu i stamtąd prosto do przestronnego ogrodu. Hermiona zobaczyła kilkoro biegających dzieci; wśród nich rozpoznała Teddy’ego Lupina i Victoire Weasley. Spośród dorosłych, którzy zgromadzili się wokół stołów i krzeseł, Hermiona dostrzegła Andromedę, kilku członków Zakonu Feniksa, których ostatnio rzadko widywała, Ministra Magii, Kingsleya Shacklebolta, Molly i Artura Weasleyów, Billa i Fleur, George’a Weasleya z narzeczoną Angeliną Johnson, Lunę Lovegood, Neville’a Longbottoma, Deana Thomasa, Hannę Abbott, Susan Bones… i Narcyzę Malfoy.

Hermiona rozglądała się za Draco, ale nigdzie go nie dostrzegła. Kilkoro uczestników przyjęcia przywitało Hermionę, Harry’ego i Ginny, wielu z nich zachwycało się ciążowym brzuchem Ginny. Hermiona położyła prezent dla Teddy’ego na małym stoliku, gdzie znajdowały się podarunki od innych gości, i podeszła przywitać się z gospodynią.

— Hermiono! Miło znów cię widzieć! — powiedziała radośnie Andromeda, przytulając ją. — Teddy będzie zachwycony. Minęło sporo czasu odkąd się widzieliście.

— Bardzo dziękuję za zaproszenie — odparła z uśmiechem.

Nigdy nie mogła się nadziwić, jak genetyka lubi płatać figle. Andromeda była niemal lustrzanym odbiciem swojej siostry Bellatrix; podczas gdy Bellatrix zawsze uśmiechała się wyniośle i miała błysk szaleństwa w oczach, a twarz Andromedy była pełna życzliwości.

Andromeda skinęła na czarownicę obok niej.

— Hermiono, poznałaś moją siostrę Narcyzę? Narcyzo, to jest Hermiona Granger.

Na twarzy Narcyzy pojawił się cień niepokoju, gdy Andromeda przedstawiała ich sobie nawzajem. Hermiona mogła przysiąc, że to zaniepokojenie, ale minęło tak szybko, że później się zastanawiała, czy sobie tego nie wyobraziła. Z opanowaniem królowej Narcyza powiedziała:

— Panno Granger, proszę pozwolić mi przeprosić za to, co się pani przydarzyło, kiedy była pani w moim domu, gdy się ostatnio widzieliśmy. I proszę pozwolić mi również podziękować za złożenie zeznań, które pomogły mojemu synowi.

Hermiona uśmiechnęła się do niej lekko.

— To było lata temu, pani Malfoy. Mówiłam poważnie o Mal… Draco. I miło mi panią widzieć.

— Gdzie jest Draco? — zapytała Andromeda siostrę. — Teddy dopytywał o niego od rana.

— Mówił, że przyjdzie — odparła Narcyza. — Jestem pewna, że przybędzie lada chwila.

Hermiona skłoniła się grzecznie i skierowała się do stolików, żeby nalać sobie kieliszek korzennego ponczu dyniowego Andromedy. Właśnie upiła pierwszy łyk, gdy nagle Ginny podeszła do niej i rzekła:

— Uwaga, na dziewiątej. Mój głupi brat.

Kiedy Hermiona odwróciła głowę, zobaczyła Rona Weasleya i Lavender, niosących swoje dzieci. Molly Weasley podbiegła, by zająć się wnukami, a Hermiona dostrzegła, że głowa Rona obraca się w jej stronę. Pomimo zaawansowanej ciąży, Ginny poruszała się z zaskakującą szybkością, zręcznie kierując Hermionę w sam środek ich grupy przyjaciół, tak że wkrótce została otoczona przez Harry’ego, Lunę, Deana, Hannę, Susan i Neville’a. Rona zatrzymała rodzina i stał w grupie z braćmi i rodzicami.

— To niesamowite! Gratulacje! — powiedziała Susan, gdy Hermiona i Ginny dołączyły do grupy.

— Co jest niesamowite? — dopytywała Ginny.

— Cóż, nie chcieliśmy przyćmiewać urodzin Teddy’ego, więc proszę, nie róbcie wokół tego zbyt dużo zamieszania — odparła Hanna, wystawiając rękę, by pokazać pierścionek z kwadratowym diamentem.

— Ty i Dean? — zapytała Hermiona. — Gratulacje!

I pomimo prośby Hanny, by zachować to dla siebie, grupa przyjaciół uściskała nowo zaręczoną parę i złożyła im serdeczne życzenia.

Przez kilka następnych minut grupa swobodnie rozmawiała o wspólnych znajomych i pracy, nadrabiając zaległości. Nagle, czując mrowienie w karku, Hermiona odwróciła się i zobaczyła Draco wchodzącego do ogrodu, niosącego nieporęczny, zapakowany prezent, który położył koło stołu z prezentami, ponieważ był zbyt duży, by postawić go na stole. Przeszedł, by powitać matkę i ciotkę. Miał na sobie kremową koszulę z kołnierzykiem, brązowe spodnie i brązowe mokasyny. Hermiona nie widziała go tak swobodnie ubranego od czasów szkolnych, ale wciąż zachowywał tę samą aurę eleganckiego mężczyzny, którą miał w eleganckich szatach i garniturach.

— Malfoy bardzo dobrze wygląda — mruknęła Susan, zerkając na boczne podwórko, gdzie Draco rozmawiał z matką i ciotką.

— Jeśli lubisz fretki — odparł Dean, przewracając oczami.

Wszystkie czarownice zatrzymały się, by popatrzeć, jak Draco kończy rozmowę i rusza w ich stronę. Przez długi i lekki krok oraz swobodną grację Hermiona pomyślała, że wygląda, jakby zszedł wybiegu w Mediolanie.

— Panie, wszystkie dziś pięknie wyglądacie — powitał je, dołączając do grupy. Skinął głową w stronę czarodziejów. — Potter. Longbottom. Thomas. — A potem jego wzrok padł na Ginny i uśmiechnął się w swoim stylu. — Potterowa, gratulacje. Wygląda na to, że urodzisz lada moment.

— Mniej więcej — powiedziała. — Andromeda ma otwarte połączenie Sieci Fiuu ze Szpitalem Świętego Munga, na wszelki wypadek.

— Daj znać, gdybym mógł w czymś pomóc — zaproponował uprzejmie. Odwrócił się do Hermiony. — Granger, mogę prosić na słówko?

Hermiona poczerwieniała, a potem poszła za nim, oddalając się od grupy na boczny trawnik, doskonale świadoma spojrzeń przyjaciół i plotkowania, które z pewnością zaraz nastąpi.

— Co ty wyprawiasz, Malfoy? — syknęła. — Wszyscy się na nas gapią!

— Draco — powiedział.

Oczy Hermiony się rozszerzyły.

— Serio?

— Powinnaś mówić do mnie po imieniu — odparł beznamiętnie.

Zamrugała, a potem jej usta drgnęły.

— Jesteś okropnym człowiekiem — mruknęła w końcu.

— Spokojnie, Granger — rzekł, uśmiechając się swobodnie w odpowiedzi na jej kąśliwą uwagę. — Chciałem tylko powiedzieć, że naprawdę ładnie dziś wyglądasz.

— Och. — Znów się zarumieniła. Miała na sobie dopasowany liliowy sweter nałożony na szaro-fioletową sukienkę z plisowaną spódnicą, jasnoszare rajstopy i czarne, skórzane botki. Typowe mugolskie ubranie, ale wiedziała, że podkreśla jej cerę i figurę. Kiedy ubierała się tego ranka, powtarzała sobie, że szykuje się na imprezę, ale jakaś część jej zdecydowanie się wystroiła, wiedząc, że Draco będzie ją widział. Nie chciała analizować, dlaczego to miałoby mieć znaczenie, ale nie uszło jej uwadze, jak jego wzrok zatrzymał się na jej nogach. — Dziękuję — mruknęła, dodając: — Ty też nieźle wyglądasz, zresztą jak zawsze.

— Naprawdę? — Jego uśmiech zamienił się w sugestywny uśmieszek. — Zawsze?

— Przestań domagać się komplementów — warknęła, ale kącik jej ust znów drgnął. Aby to ukryć, uniosła kieliszek z resztką ponczu, który piła, i wymamrotała: — Ten poncz jest naprawdę dobry. Ciekawe, co twoja ciotka do niego dodaje.

— Sprite.

— Że co?

Zamrugała i spojrzała do kieliszka.

Draco uśmiechnął się szeroko.

— Ten mugolski napój. Sprite. Dodaje go, żeby poncz był gazowany.

— Co ty możesz wiedzieć o mugolskich napojach bezalkoholowych? — dopytywała z zaskoczeniem.

— Mówiłem ci, że przez całe dwa miesiące musiałem żyć jak mugol. Tak się składa, że lubię mugolskie napoje.

Hermiona miała to skomentować, gdy kątem oka dostrzegła jakiś ruch i powiedziała:

— Andromeda i twoja matka gapią się na nas.

— Tak, wiem — odparł swobodnie. — Chciałem, żeby nas zobaczyły.

Hermiona przełknęła ślinę. Czyli się zaczęło. Ich udawany związek. Przypuszczała, że popołudniowe przyjęcie urodzinowe wśród znajomych twarzy to równie dobry moment, jak każdy inny, by rozsiewać plotki o ich związku, ale niepokoiła ją myśl o tych wszystkich oczach wpatrzonych w nich.

— Nie zamierzasz… nic zrobić przy tych wszystkich ludziach, prawda? — wyszeptała.

Coś błysnęło w jego oczach.

— Co myślisz, że mógłbym zrobić na oczach tych wszystkich ludzi?

— Malfoy!

— Draco — powtórzył. — Mam na imię Draco.

Zacisnęła zęby.

— Może jeśli pocałuję cię w obecności tych wszystkich ludzi, w końcu zapamiętasz moje imię?

— Draco! — omal krzyknęła całkowicie spanikowana.

Znów się złośliwie uśmiechnął, ale pokręcił głową.

— Spokojnie. Chcę tylko, żeby zaczęli rozmawiać. Rozpuścić plotki. Jest za wcześnie, żeby dać im jakieś konkretne podstawy. I nie chcę dziś odwracać uwagi od Teddy’ego. Jeśli cię zapytają, o czym rozmawialiśmy, możesz po prostu powiedzieć, że to było związane z pracą, na przykład z obliczaniem proporcji eliksirów…

— Nikt by w to nie uwierzył — zaprotestowała.

— W twoje słowa by uwierzyli — rzekł stanowczo, dodając: — Ale chciałem omówić plan działania i zaprosić cię na kolację w przyszłą sobotę.

Przygryzła wargę, ale skinęła głową. Miała tydzień na przygotowania. Wyprostowała ramiona. Da radę. Uśmiechnęła się do niego nerwowo.

— Wszystko w porządku?

Spojrzał na nią zmrużonymi oczami.

Nagły krzyk uchronił ją przed odpowiedzią.

— Wujek Draco! Hermiona!

Teddy Lupin właśnie ich zobaczył i podbiegł, by się przytulić.

Hermiona się ogarnęła i uśmiechnęła. Minęło sporo czasu, odkąd widziała Teddy’ego, i była zachwycona, że wciąż ją pamięta. Pochyliła się i szybko go przytuliła.

— Tęskniłem za tobą! — krzyknął chłopiec.

— Ja za tobą też, Teddy. Wszystkiego najlepszego!

— Dziękuję! — odpowiedział, zanim się odwrócił i wpadł prosto w nogi Draco. — Wujku Draco! W górę! W górę!

Draco się roześmiał i podniósł kuzyna, trzymając go równolegle do ziemi, zanim zaczął biec. Teddy rozłożył ręce jak skrzydła ptaka i udawał, że lata.

Hermiona była zahipnotyzowana widokiem, który miała przed sobą, a zwłaszcza twarzą Draco. Zazwyczaj był taki ostrożny, nieprzenikniony z powodu Oklumencji, którą na co dzień stosował. Ale w kontakcie z Teddym pozwolił sobie na rozkoszowanie się jego niczym niezmąconą radością i było jasne, że żywił ogromną sympatię do swojego małego kuzyna. Na każdy śmiech Teddy’ego, Draco odpowiadał śmiechem, kiedy podrzucał chłopca ku jego uciesze. Teddy był tak szczęśliwy, że jego włosy zmieniały się we wszystkie kolory tęczy. Wkrótce obu zakręciło się w głowie i Draco postawił chłopca na ziemi.

— Wszystkiego najlepszego, Teddy! — powiedział Draco, gdy maluch ponownie go przytulił.

Po chwili podeszli ich przyjaciele i Teddy zobaczył Harry’ego. Podbiegł do niego, a Harry zaśmiał się swobodnie i podniósł chłopca, podczas gdy zebrana wokół nich grupa ludzi składała mu życzenia.

Draco, zostawiwszy chłopca, odsunął się od grupy i stanął koło Hermiony. Obserwował Harry’ego z Teddym, wciąż uśmiechając się w ten nieudawany sposób, gdy nagle zdał sobie sprawę, że Hermiona na niego patrzy. Odwrócił się do niej i mrugnął, a ona poczuła, że zapiera jej dech w piersiach. Ale mimo to zachowała neutralny ton.

— Masz z nim naprawdę bliską relację. Nie spodziewałam się tego.

— Nie mam już zbyt dużej rodziny — odparł. — Mówiłem ci już wcześniej, że żałuję, że nie poznałem Tonks.

— Jak często tu przychodzisz?

— Staram się tu bywać kilka razy w miesiącu. — Wzruszył ramionami. — Chciałbym częściej, ale zazwyczaj mam wolne tylko wieczorami, długo po tym, jak mały idzie spać. Od czasu do czasu przychodzę po prostu pogadać z ciotką Andromedą, ale staram się przychodzić częściej dla Teddy’ego, bo myślę, że on mnie bardziej potrzebuje.

Hermiona rozważała jego słowa.

— Nie byłabym tego taka pewna — powiedziała. — Andromeda straciła swoje jedyne dziecko. Założę się, że bardzo docenia te chwile, kiedy spędzasz z nią czas.

Draco nie odpowiedział. Jego wzrok na chwilę powędrował do ciotki i matki, które kazały skrzatom z Dworu, wypożyczonym od Narcyzy, dokończyć roznoszenie jedzenia na stoły.

Ginny, która obserwowała Harry’ego bawiącego się z Teddym, podeszła do Hermiony i Draco.

— Uwielbiam patrzeć, jak się razem bawią — rzekła.

— Będzie wspaniałym tatą — dodała Hermiona. — Nie minie dużo czasu i będzie się bawił z waszym dzieckiem tak samo jak z Teddym.

Ginny się uśmiechnęła.

— Myślę, że robi z Teddym wszystkie te rzeczy, które chciałby, żeby ktoś zrobił dla niego w dzieciństwie. — Spojrzała na Draco. — Jestem przekonana, że Lucjusz nigdy się tak z tobą nie bawił, prawda?

Draco prychnął.

— Lucjusz byłby przerażony, widząc, jak bawię się z Teddym. Mówiłby mi, że przesadzam i przez Teddy’ego robię się miękki. A poza tym wspomniałby o tych farmazonach i fanatyzmie, który wyznawał.

— Hermiona mówiła, że teraz dla ciebie pracuje — zaczęła Ginny.

— Wygląda na to, że tak — odparł Draco.

— Dobrze ją traktuj, bo się z tobą policzę — ostrzegła.

— Jak dotąd świetnie sobie radzi.

— Jestem tutaj! — Hermiona zaprotestowała, a Draco uśmiechnął się ironicznie.

Właśnie wtedy Andromeda oznajmiła, że podano jedzenie i goście skierowali się do stołów bufetowych. Ginny objęła Hermionę ramieniem i ruszyły do stołu, a Draco podążył za nimi.

Ginny podeszła do Harry’ego, a Hermiona stanęła twarzą w twarz z resztą Weasleyów, którzy wcześniej przebywali w towarzystwie innych osób. Molly, trzymająca jedno z bliźniaków Rona, przytuliła Hermionę matczynie, pytając:

— Jak się masz, moja droga?

Hermiona odwzajemniła uścisk, myśląc, że jedyną rzeczą, za którą tak naprawdę tęskniła po zakończeniu związku z Ronem, była jego matka, która zawsze traktowała ją jak drugą córkę. Artur, trzymający drugie z bliźniaków, pocałował ją szybko w policzek i poklepał po dłoni, po czym stanął w kolejce po jedzenie. Uściskała Billa, Fleur i George’a. Tego ostatniego zapytała:

— Jak się masz?

— Dobrze, Miona. — Uśmiechnął się. Od śmierci Freda podczas Bitwy o Hogwart Hermiona zawsze szczególną uwagą otaczała George’a. Wysyłała mu sowy co dwa tygodnie i widywała się z nim przynajmniej raz w miesiącu na drinka. Nawet gdy mieli problemy z Ronem, nie zaniedbywała jego brata. Był bardzo wściekły, gdy dowiedział się o zdradzie swojego młodszego brata. Tylko interwencja Molly powstrzymała go przed zwolnieniem Rona z pracy w Czarodziejskich Dowcipach Weasleyów. — Słyszałem, że zaczęłaś pracować u fretki?

— George! — skarciła go.

Roześmiał się.

— W sumie jest w porządku. Współpracowaliśmy przy kilku produktach, które wytwarza jego firma, a ja sprzedaję w sklepach. I… no cóż, widziałaś go wcześniej z Teddym, prawda? Ktoś, kto tak bawi się z dzieckiem, nie może być złym człowiekiem. Więc co robisz w jego firmie?

— Pracuję w jego laboratorium eliksirów. To naprawdę ekscytujące — powiedziała. — Czuję, że jestem częścią czegoś wielkiego.

George się roześmiał. Nadeszła ich kolej na wybór jedzenia. Podał jej talerz. Zobaczyła, że rzucił komuś za nią mordercze spojrzenie i odwróciła się, by zobaczyć Rona z Lavender. Ron wyglądał na skrępowanego, a Lavender była jak pantera szykująca się do walki. Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz widziała którekolwiek z nich; starała się unikać imprez, jeśli wiedziała, że byli zaproszeni, ale nie chciała przegapić urodzin Teddy’ego z powodu cholernego Ronalda Weasleya i Lavender.

— Miona — rzekł Ron.

— Cześć, Hermiono — przywitała się Lavender.

— Ronaldzie. Lavender.

Ton głosu Hermiony był lodowaty.

— Ładnie wyglądasz — rzekł Ron.

— Dziękuję — odparła krótko, a ponieważ wymagało tego dobre wychowanie, dodała: — Gratuluję narodzin bliźniaków.

Twarz Rona rozpogodziła się w uśmiechu.

— Dzięki, Miona! Powiedz…

Ale zanim zdążyła wysłuchać, co Ron ma do powiedzenia, po jej drugiej stronie pojawił się Draco.

— Granger.

Ron zmarszczył brwi, słysząc, że to on mu przerwał.

— Spierdalaj, fretko, rozmawiamy.

— Jak zawsze z klasą, Łasicu — wycedził, nie odrywając wzroku od Hermiony. — Moja ciotka chciałaby z tobą porozmawiać.

Hermiona chciała podziękować Merlinowi. Poszła za Draco w stronę Andromedy.

— O co chodzi? — zapytała Draco.

— O nic, Granger. Ciotka Andromeda nic od ciebie nie chciała. Po prostu wyglądało na to, że potrzebowałaś ratunku.

Próbowała coś powiedzieć, ale zaskoczyła ją niespodziewana spostrzegawczość i uwaga Draco. Obserwował ją przez cały czas? Skąd wiedział, że musi interweniować? W międzyczasie dotarli do Andromedy, która rozmawiała z Daedalusem Diggle’em i Kingsleyem Shackleboltem.

Hermiona i Draco powitali ich, a potem Draco powiedział:

— Hermiona zastawiała się, co dodajesz do ponczu. Naprawdę jej smakuje.

— Och, naprawdę, kochanie? — Andromeda się uśmiechnęła. — Cóż, to mugolski napój Sprite. Pewnie go znasz. Ted lubił go czasami pić.

— Słyszałam o nim — odparła. Stojąc nieco za ciotką, Draco puścił do niej oko i stłumiła uśmiech. — Chętnie kiedyś wezmę od ciebie przepis.

— Oczywiście, moja droga. Ale teraz musisz coś zjeść, a przepis wyślę ci sową po przyjęciu.

 

~*~*~*~*~*~*~*~

 

Gdy wszyscy zjedli, zebrali się, by pokroić wspaniały tort, będący dziełem Andromedy — dwupoziomowy wypiek w kształcie boiska do Quidditcha, z całą drużyną Quidditcha wykonaną z zaczarowanego fondantu, latającą po boisku. Zaczarowany znicz z fondantu rozbłyskiwał iskrami, latając wokół tortu. Wszyscy zaśpiewali „Sto lat”, a Teddy usiadł Harry’emu na ramionach, aby zdmuchnąć świeczki unoszące się nad tortem.

Potem Teddy otworzył prezenty. Otrzymał mnóstwo ubrań i zabawek. George i Ron obdarowali go świstohukami i innymi przedmiotami ze sklepu. Hermiona dała Teddy’emu książkę o gwiazdach i konstelacjach, która miała wyświetlać astralne wzory w zaciemnionym pokoju. Ale najbardziej zaskoczyło ją to, że Harry i Draco dali chłopcu wspólny prezent: jego pierwszą miotłę i pierwszy, kompletny zestaw do Quidditcha, wraz z ochraniaczami, wszystkimi piłkami, kijami i zniczem.

Obaj poszli pomóc Teddy’emu wypróbować nową miotłę i zestaw do pielęgnacji, a reszta dzieci poszła za nimi.

Hermiona stała obok George’a i Ginny, obserwując wszystko.

— Co jest między tobą a fretką? — zapytał nagle George.

Hermiona była zbyt zaskoczona, by ukryć nagły rumieniec na policzkach.

— Co masz na myśli?

— Nie mógł oderwać od ciebie wzroku przez cały dzień — powiedziała Ginny.

— To nieprawda! — Hermiona broniła się, choć wspomnienie tego, jak Draco pomógł jej uniknąć trudnej rozmowy z Ronem, wciąż tkwiło w jej umyśle, przez co jej zaprzeczanie zabrzmiało słabo.

— Poza tym Narcyza całe popołudnie cię obserwuje — dodała Ginny.

— Miał na ciebie oko przez cały czas, kiedy jadłaś i dużo między sobą rozmawialiście — rzekł George.

— Pracuję dla niego! Pracuję nad projektem, który go bardzo interesuje i gawędziliśmy o pracy. Co do Narcyzy Malfoy, nie mam kontroli nad tym, na co patrzy. Poza tym — skinęła głową w stronę Draco, który prowadził z Harrym poważną rozmowę. — wydaje się, że mają sobie wiele do powiedzenia i nie sądzę, żebyście oskarżyli któregokolwiek z nich o zainteresowanie sobą nawzajem.

— Wspólnie zajmują się Teddym — mruknął George. — Są dla niego jak zastępczy ojcowie. Spójrz na nich. Gdybyś mi powiedziała kilka lat temu, że Harry Potter i Draco Malfoy będą wychowywać to samo dziecko, pomyślałbym, że oszalałaś.

— W każdym razie, jeśli jeszcze się do ciebie nie zbliżył, to na pewno to zrobi — przewidziała Ginny. — I lepiej żebyś mi opowiedziała o każdym pikantnym szczególe, kiedy to się stanie.

— Ginevro Molly Potter!

Nawet jeśli teraz Hermiona protestowała, w myślach przeglądała swoje sukienki z szafy i zastanawiała się, co założy na kolację z Draco w przyszłą sobotę.

Ginny uśmiechnęła się szeroko.

— Zaraz urodzę to dziecko, a potem będę zajęta karmieniem, zmienianiem pieluch i brakiem snu. Twoje życie uczuciowe będzie moją jedyną rozrywką.

Brak komentarzy